string(15) ""
» Blog » Nasze słowiańskie... Co?
03-07-2010 16:39

Nasze słowiańskie... Co?

W działach: kultura | Odsłony: 151

Jakiś czas temu zdarzyło mi się (dzięki owemu przydatnemu wynalazkowi, jakim jest Internet) zamienić kilka zdań z pewną przedstawicielką narodu duńskiego. Mniejsza o temat rozmowy, uderzyły mnie jednak w niej dwie rzeczy:

1. Dziewczyna nagminnie używała określenia "my, Skandynawowie" w odniesieniu do Danii, Norwegii i Szwecji. Zapytana o to powiedziała, że to dość powszechnie używane stwierdzenie, zresztą - jak sama stwierdziła - pomimo tego że każde z tych państw posiada odrębną kulturę, często myślą o sobie kolektywnie i w bardzo przyjacielski sposób, może ze względu na bardzo podobne języki.

2. Pomimo że są to kraje "chrześcijańskie" (choć najbardziej religijna najwyraźniej jest Norwegia - protestantyzm, by the way - reszta chyba raczej dość umiarkowanie), w ich językach wciąż tkwią idiomy i określenia nawiązujące do pierwotnych wierzeń ("troll" to chyba szczególnie popularne słowo, używane w szeregu dość niespodziewanych kontekstów - od legendarnego stworzenia, przez uroczego urwisa, aż do ogólnego określenia czegoś mistycznego). Zapytałam o to również, na co dostałam odpowiedź, że stare wierzenia to przecież element kultury i folkloru, więc odnoszą się do nich z pewną czułością i nie mają specjalnych skrupułów, żeby straszyć trollami niegrzeczne dzieci, nawet pomimo tego, że wyznają inną religię (lub nie wyznają żadnej).

Zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak to wygląda w naszym kraju, podobno tak straszliwie przywiązanym do tradycji. Ciekawa jestem, ile przeciętny Polak wie o jakichś słowiańskich wierzeniach - podejrzewam jednak, że niewiele. W sumie nic dziwnego, bo niby skąd ma się o tym dowiedzieć? Program szkolny obejmuje (a przynajmniej jeszcze kilka lat temu tak było, choć nie spodziewam się by wiele się zmieniło od "moich czasów") kulturę chrześcijańską i mitologię grecką / rzymską (przerabianą co najmniej 2 razy zresztą) - i to wszystko, o ile mnie pamięć nie myli. Więc skąd? Z domu, z telewizji? Chyba nie. Społeczność na Polterze chyba akurat nie jest tutaj bardzo reprezentatywna - podejrzewam, że ze względu na zainteresowania przynajmniej część z nas ma niejakie pojęcie o temacie. Ale Polacy jako ogół?

Po krótkim riserczu doszłam do wniosków, że chyba lubimy chwalić się naszą "słowiańskością", ale co ona dla Polaków oznacza? Słowiański język, typ urody (przy okazji - ile znacie takich osób?), i to chyba wszystko. Po wpisaniu w Google wyskoczył mi również raczej zabawny wynik "słowiański papież". I, oczywiście, dość popularna ostatnio moda na typowo słowiańskie imiona nadawane dzieciom. Tymczasem ani tak naprawdę, jako naród, nie dbamy specjalnie ani o tę część naszej kultury, ani niespecjalnie chyba trzymamy się z najbliższymi nam sąsiadami - Białorusią i Ukrainą, pomimo że moglibyśmy się nimi spokojnie dogadywać (nie znam żadnego obcego języka słowiańskiego, a na Ukrainie jakoś udało mi się dogadywać przy wolnym tempie rozmowy). Nie chodzi mi tu o politykę, ale o jakieś ogólne przekonanie, jakby lekką pogardę dla wszystkiego co za wschodnią granicą. Co więcej, jak się okazuje wielu Polaków traktuje "słowiańskość" jako zamach na patriotyzm, historię i kulturę Polski - a wszystko przez tę niegdysiejszą, nieszczęsną rosyjską ideę "panslawizmu".

Z jednej strony - trochę to rozumiem, że chcemy być bardzo europejscy i "zachodni", a w dodatku kraj mamy jednak mocno chrześcijański, nawet jeśli w pewnym stopniu bardziej na pokaz. Z drugiej - historia nie zaczęła się w roku 966, wcześniej też coś było, i trochę mi szkoda tej części naszej kultury, o której wiemy tak mało i o której się nie mówi. Rozmawiałam z osobą wierzącą (i to nie jedną z tych "wierzących - niepraktykujących", ale taką, która chodzi do kościoła i rzeczywiście wierzy), i stwierdziła że też jej szkoda, bo wiara wcale by jej nie przeszkadzała pielęgnować takiej wiedzy, bo to część nas.

A może nie? Może to już nieważne i nie ma sensu przywiązywać wagi do zamierzchłej przeszłości? Chętnie poznam Wasze opinie.

Komentarze


Cherokee
   
Ocena:
0
"Bynajmniej nie twierdzę, że powinniśmy wywalić mitologię grecką z programu nauczania"

To prawda. To już moja osobista opinia przy założeniu, że coś trzeba by wyrzucić by coś innego wcisnąć.

"Z tym, że mitologia grecka / rzymska ujawnia się czasem we frazeologii języka polskiego, i jej symbolika jest już trwale wpisana w naszą świadomość."

To nadal by była, tyle że nie bylibyśmy świadomi jej genezy. Przecież na dobrą sprawę tak właśnie jest z mitologią prasłowiańską. Echa dawnych zwyczajów i wierzeń żyją do dziś w świętach kościelnych, przesądach (np. odpukiwanie w niemalowane) i zwyczajach (palenie zniczy) i na dobrą sprawę mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli nie można tego uczyć równolegle z nauką wierzeń starogreckich, to wołałbym jednak (z dwojga złego) by proporcje te odwrócić.
Dziedzictwo naszych przodów żyje w nas i ma się nawet nieźle, tylko nikt nie kwapi się, by nam to uświadomić.
03-07-2010 22:33
gwyn_blath
   
Ocena:
0
@ Cherokee:

Jak dla mnie "wykasowanie" mitologii greckiej jest niemożliwe, bo wtedy część powiedzeń stałaby się niezrozumiała dla dzieciaków = nie używałyby ich = stracilibyśmy je, a tego chyba nikt nie chce. Zwłaszcza, że na pewno nie zastąpiono by ich "słowiańskimi".

Jak dla mnie, zamiast przerabiać mity greckie / rzymskie w podstawówce, gimnazjum i liceum (zazwyczaj wciąż te same - geneza świata i bóstw, Edyp, chyba Złote Runo i jeszcze ze dwa inne) można by to zrobić to raz a dobrze, a zyskane godziny przeznaczyć na coś innego - na przykład na mity słowiańskie, choćby w wielkim skrócie.

Ale brak ciągłości materiału i jego powtarzalność w naszym systemie edukacyjnym to już wieloletni problem. Osobiście dotychczas zwracałam na niego uwagę w kwestii, która mnie dotyczy bezpośrednio (tj. nauka języka obcego), ale z kilkoma innymi przedmiotami jest to samo - historia anyone?

Bo zgodzę się, że fajnie by było wyjaśnić, skąd się takie zwyczaje, o których wspominasz, wzięły. Choć tutaj pytanie, czy Kościół zgodzi się "oddać" niektóre rzeczy pogaństwu... ;)
03-07-2010 22:44
zegarmistrz
   
Ocena:
+4
Z nauczaniem mitologii słowiańskiej jest kolejny problem. O ile w wypadku mitów nordyckich jak i grecko-rzymskich istnieje spora ilość zachowanego materiału, tak w wypadku mitów słowiańskich (podobnie zresztą jak w wypadku mitów celtów i germanów kontynentalnych) praktycznie nic się nie zachowało. Istniejące przekazy są bardzo ubogie i raczej trudno stworzyć z nich spójny obraz.
03-07-2010 23:17
gwyn_blath
   
Ocena:
0
@ zegarmistrz:

Zdaję sobie z tego sprawę. Tylko tutaj mam dylemat: czy w związku z tym odpuścić całą sprawę, czy próbować zachować w ogólnej świadomości chociaż to, co zostało - nawet, jeśli to niewiele?

Według mnie to dość ciężki wybór. Z jednej strony - skoro niezbyt wiele wiemy i rozumiemy, a i to nie na pewno, to po co mieszać uczniom w głowach, zwłaszcza że świetnie sobie radzą bez tego? Z drugiej strony - nie uwłaczając nikomu, ale takie np. "Dziady" dla przeciętnego licealisty też raczej specjalnie przejrzystą lekturą nie są, wręcz przeciwnie - a jednak mamy to na lekcjach, bo to w jakiś sposób ważne dla naszej kultury, choć bez zastosowania praktycznego.

No nie wiem. Z jednej strony - niejasne, zapomniane, nieużywane i nieprzydatne, z drugiej - jednak coś z tego zostało w naszej tradycji, i osobiście uważam że powinno się mieć jakąś podstawową wiedzę o tym, skąd się wzięliśmy.
03-07-2010 23:47
Mayhnavea
   
Ocena:
+4
O, widzę, że Zegarmistrz mnie ubiegł.

W czym mitologie egipska czy grecka są lepsze od słowiańskiej? Bo SĄ :) A generalnie mitologia słowiańska wygląda tak, że jej nie ma :) Prócz kilku pewnych imion i ich atrybucji nie zachowało się prawie nic, reszta to mniej lub bardziej (z naciskiem na "bardziej") fantastyczne spekulacje etnografów i archeologów. Jak możemy mówić o mitologii jako zestawie mniej lub bardziej powiązanych ze sobą tekstów (nie mówiąc już o systemowym zacięciu), kiedy nie potrafimy opowiedzieć jednego pewnego słowiańskiego mitu? A przecież w skład mitologii wchodzą mity genezyjskie, wegetatywne, eschatologiczne i in. - a nie tylko radosna wiedza, że Perun... był.

Rekonstrukcje mitologii dokonywane przez naukowców mają niestety wartość bardziej spekulacyjno-artystyczną niż wiedzową, w obliczu braku oryginalnych tekstów czy nawet wiarygodnych zapośredniczeń, nie jest to wiedza naukowa, którą można za pewnik przedstawiać w szkołach. Na studiach - owszem, ale w sposób krytyczny, obudowując wszystkimi kontekstami i wyjaśniając problem.

Ogromnym ciosem w słowiańską tożsamość jest to, że nie mamy tez swojego eposu. Eposy starożytne - greckie, mezopotamskie, staroindyjskie - to skarbnice wiedzy, grunt, na którym ufundowano religie czy systemy wiedzy. Jak się zna np. typ herosa z każdej ze wspomnianych kultur (wraz z charakterystycznym schematem inicjacyjnym, istotnymi wartościami, etc.), można lepiej zrozumieć mnóstwo kulturowych zjawisk

@ Cherokee:
Cywilizację zachodnią stworzyła grecka myśl filozoficzna, nie mitologia. Na dobrą sprawę mało stracilibyśmy usuwając ją z programu nauczania.

A grecka myśl filozoficzna ufundowana była w ramach bądź wobec myśli mitologicznej. Większość tego, co w kulturze możemy wznieść na poziom filozoficzny (problem miłości, problem znaczenia i symbolu, problem wartości, obecności sił wyższych, problemu człowieczeństwa) możemy mniej lub bardziej wyprowadzić z tradycji greckiej, chrześcijańskiej bądź hebrajskiej, a często pośrednio też z koncepcji archaicznych. Wiem, że mitologii nie przerabia się bardzo dokładnie czy dojrzale, ale w myśleniu mitycznym ujawnia się mnóstwo rzeczy, które są obecne do dziś - i nie chodzi jedynie o jakieś kawałki wiedzy, jak imiona bogów i ich koligacje, ale o sposób myślenia, kojarzenia, wnioskowania.

I tak to, co się przerabia w szkołach to jest ułamek potężnej wiedzy, jaka wpisana jest w kulturę. Tracenie tych podstawowych tekstów to tracenie samej kultury, gdyż kiedy ta przestaje być zrozumiała, zaczyna milczeć, to przestaje być też kulturą. A jednym z największych współcześnie problemów jest właśnie wykorzenienie z kultury.
03-07-2010 23:48
~snoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Niema, co ciekawy wpis. Ostatnio też się tym zacząłem interesować, myślałem o setingu osadzonym w słowiańskich klimatach (cukierkowym jak d20, kajko i kokosz/Asterix&Obelix).
-Tak wiem, była akrowa i był zły cień, ale te IMHO brały się za sprawę od pupy strony.

Wspomniane wyżej Grecja czy Egipt były zjednoczone i miały jednolity system wierzeń. U nas przed rokiem 800 wszystko to było rozdrobnione. Różne plemiona i ich wierzenia mieliśmy kulty regionalne, w co innego wierzyli Opolanie a w co innego Słowianie Połabscy.

Starożytne imperia (ile w końcu trwał Egipt?) to zupełnie inna liga, my nie mieliśmy dość czasu a i ukształtowanie terenu również nam nie sprzyjało (Grecja, Brytania -Wyspy). Na kontynencie wszystko się zmieniało Goci, Wandale, Frankowie, Słowianie, Tatarzy(Ruś) coraz to nowe plemiona przybywały i podbijały Europę.

Słowianie z terytoriów polski byli tolerancyjni religijnie. W Kaliszu pozwalano nawet osiedlać się niemieckim chrześcijanom pod warunkiem, że nie będą się za nadto ze swym kultem obnosić. Mimo chrztu wiara słowiańska długo jeszcze trwała jak gdyby obok w codziennych gusłach i zabobonach ludzi. Skarżyli się na to jeszcze w 1300tym.
-Opieram się tu głównie na tym, o czym mówił Paweł Jasienica w Polsce Piastów.
04-07-2010 07:34
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie tylko w 1300. Z tego, co pamiętam, skargi na pogańskie obyczaje są jeszcze w kazaniach gnieźnieńskich. Ale być może się mylę, nie bierzcie tego za fakt naukowy.
04-07-2010 07:50
8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
1. Skandynawowie maja jednak ciut mniej burzliwa historie ostatnich lat niz narody slowianskie. Animozje istnieja (np. miedzy Dunczykami, a Norwegami czy Szwedami, a Finami), ale nie tak bolesne jak miedzy np. nami, a Ukraincami.

2. Wspolny mit "wikingow". U nas probowano tworzyc z Ukraina mit "Wernyhory", ale szybko okazalo sie, ze kazdy rozumie go inaczej.

3. Religia. Slowianie to kociol, skandynawowie monolit.

4. "My Skandynawowie" to nie to samo cp "my Germanie", a temu drugiemu stwierdzeniu jest blizsze "my Slowianie".
04-07-2010 10:46
Kumo
   
Ocena:
0
"1. Skandynawowie maja jednak ciut mniej burzliwa historie ostatnich lat niz narody slowianskie. Animozje istnieja (np. miedzy Dunczykami, a Norwegami czy Szwedami, a Finami), ale nie tak bolesne jak miedzy np. nami, a Ukraincami."
Nie znam za bardzo historii Skandynawów, ale chyba konflikt między Polakami a Ukraińcami jest nieco młodszy. Zaczęło się od królewiąt i Chmielnickiego, potem sowiecka propaganda zrobiła swoje, a Bandera jeszcze po wszystkim poprawił.
04-07-2010 12:36
8536

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
I dlatego, ze jest mlodszy jest bardziej bolesny. Nikt normalny nie ma chyba pretensji do Niemcow o Grunwald (bo Zakon w swiadomosci narodowej traktuje sie na rowni z Niemcami) czy do Szwedow za potop. Za to Wolyn wciaz zyje w swiadomosci Polakow jako otwarta i niezagojona rana, Ukraincy zas nie chca nam zapomniec naszych mocarstwowych zapedow co do ich (nie chce sie wdawac w dyskusje - "ich" traktuje jako "w ich mentalnosci narodowej") terenow.

04-07-2010 12:48
~inatheblue

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kalevala to dosc wspolczesna rzecz. Rodzaj rekonstrukcji. My tez tak mozemy...?
04-07-2010 13:32
Vukodlak
   
Ocena:
0
Chyba jedyne co możemy zrobić, to zapoznać się bliżej ze strzępkami mitów Słowian Wschodnich. To nie do końca to samo, ale cóż lepszego nam pozostaje? Prawosławie w ogóle było (i dalej jest) znacznie luźniejsze od chrześcijaństwa Zachodniego, więc śladów pozostało więcej. Poza tym jesteśmy w drobnej kropce. Rzym - Konstantynopol, Zachód - Wschód, katolicyzm - prawosławie, łacina - greka, "niecyrylica" - cyrylica. Czasami mam wrażenie, że dla przeciętnego mieszkańca Europy Wschodniej nie jesteśmy już Słowianami, tylko bliżej nam do Niemców. Czasami też mam wrażenie, że dużo Polaków podobnie myśli...

Ja tam w ogóle widzę problem trochę inaczej. Mnie zastanawia jak głosić Chrystusa i nie zarzynać kultury danego kraju, na siłę zastępując ją hebrajsko-grecko-łacińską. Ja rozumiem, że konotacje kulturowe i historyczne są konsekwencją Wcielenia i bez nich nie moglibyśmy zrozumieć Jezusa człowieka. Jednak zawsze obawiam się tego, że głosząc Go mordujemy (mniej lub bardziej chętnie) kulturę ewangelizowanych, zamiast splatać to wszystko w jedną, harmonijną kompozycję (i nie mówię tu o akcjach typu - w święto słońca będzie Boże Narodzenie). Z drugiej strony martwi mnie zbytnie "przekulturowienie" tego w stronę ewangelizowanych. Jak widzę Biblie obrazkowe dla dzieci w Chinach i Jezusa z Apostołami ubranymi w szaty mandarynów, ze skośnymi oczami - to zaczynam się zastanawiać czy nie przegięto tutaj w drugą stronę. Tak źle i tak nie dobrze. Ale ja się robię na teologa, a nie kulturoznawcę i nigdy nie będę miał narzędzi by odpowiedzieć na to pytanie. Dlatego liczę na to, że ktoś inny w końcu odpowie. Bo mam wrażenie, że dokładnie tego dotyczy problem.
04-07-2010 14:17
earl
   
Ocena:
0
@Snoth

"Słowianie z terytoriów polski byli tolerancyjni religijnie. W Kaliszu pozwalano nawet osiedlać się niemieckim chrześcijanom pod warunkiem, że nie będą się za nadto ze swym kultem obnosić. Mimo chrztu wiara słowiańska długo jeszcze trwała jak gdyby obok w codziennych gusłach i zabobonach ludzi. Skarżyli się na to jeszcze w 1300tym".

Zygmunt Gloger, polski etnograf z końca XIX wieku, napisał w swojej książce "Dolinami rzek" z 1903 roku, że na Wileńszczyźnie, wokół Niemna, jeszcze pod koniec XIX stulecia utrzymywały się resztki dawnej tradycji religijnej, wywodzącej się od Prasłowian.

@Kumo
"Ale mówimy o dwóch różnych rzeczach - to, o czym piszesz, to nie są źródła, tylko współczesne interpretacje kawałków wiedzy..."

Owszem, ale oparte na badaniach historycznych, etnograficznych, kulturowych, socjologicznych czy archeologicznych. Natomiast chodziło mi o fakt upowszechniania tej wiedzy w szkole, czego się nie robi.

@Ezechiel
"Przyczyny mniejszej popularności
1. Kultura słowiańska jest mniej atrakcyjna niż nordycka lub irlandzka. Trudniej ją przyswoić, mniej o niej filmów i mniej legend w popkulturze.
2. Przez spory kawałek XX wieku Polska istniała nieco poza głównym obiegiem popkultury.
3. Czkawka po propagandzie PRL".

Słuszne jest to co napisałeś. Ale przede wszystkim fakt mniejszej popularności, według mnie, wynika z przyczyn krążącego w Polsce przysłowia "Cudzie chwalicie, swego nie znacie". Dlatego zachwycamy się zagraniczną sztuką, literaturą, historią, kulturą a o swojej często zapominamy lub traktujemy po macoszemu. I nie potrafimy też wykorzystać bogactwa naszej spuścizny, jakie drzemie w każdym regionie Polski.

PS. Poza tym mówi się tutaj o wielkiej spuściźnie mitologicznej Grecji, Rzymu czy Egiptu. Czy w rzeczywistości są oryginalne źródła z tamtych czasów, przedstawiające np. miłostki Afrodyty, 12 prac Heraklesa czy też Gigantomachię? Ja te mity znam z książek Gravesa, Kubiaka, Krawczuka i Parandowskiego, czyli też z opracowań XX-wiecznych, tak jak mity słowiańskie.

04-07-2010 15:30
Ninetongues
   
Ocena:
+1
A ja myślę, że bycie potomkiem wikingów, którymi jara się cały świat jest po prostu bardziej fajowe, niż bycie potomkiem pyzatego chłopka-roztropka.

Kto by się chwalił pochodzeniem od rolniczego ludu źle ubranych, źle obciętych kmiotów?

Też bym wolał być wojowniczym, żądnym krwi, odważnym wikingiem, przed którym drżała cała Europa.

I pisząc to, mam oczywiście na myśli bardziej obraz "słowianina" i obraz "wikinga" we wspólnej mentalności ludzkiej, które to "obrazy" niekoniecznie muszą mieć wiele wspólnego z rzeczywistością.

Moim zdaniem "fajowość" bardzo mocno wpływa na to czym ludzie chcą, a czym nie chcą się chwalić, a w ogóle zdajecie się pomijać ten aspekt.
04-07-2010 15:31
earl
   
Ocena:
0
Widzisz, określenie Słowianina jako chłopka-roztropka mija się z prawdą. W końcu nasi przodkowie również byli brutalnymi barbarzyńcami, jak wikingowie, o czym świadczy fakt podboju całej Europy środkowej, wschodniej i południowej w VI-VIII wieku. Słowianie zagrażali Bizancjum, Frankom i innym ludom ówczesnej Europy. To dopiero późniejsza propaganda ukazała ich jako spokojnych i dających sobą pomiatać kmieci. W porównaniu do Skandynawów nie mamy się czego wstydzić, jeśli idzie o podboje i rozboje.
04-07-2010 15:41
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Earlu, podboje i rozboje jako powód do chwały? Ładna ta nasza kultura. : )
04-07-2010 15:49
earl
   
Ocena:
+2
Aureusie, ja tylko nawiązywałem do poprzedniego wpisu na temat "fajowości" wikingów bo byli grabieżcami i "niefajowości" Słowian bo byli zwykłymi kmiotami.

Natomiast niestety nie ma chyba narodu, który w swojej historii nie miałby większych czy mniejszych zbrodni. I Słowianie nie są wyjątkiem. Zresztą europejska kultura opiera się na militaryzmie - zauważ, że władcy w Europie musieli być wojownikami/rycerzami lub też na takich ich szkolono. Nawet teraz wielu monarchów ma za sobą służbę wojskową i występuje na oficjalnych przyjęciach w galowych mundurach wojskowych. Poza tym szlachta czyli elita społeczna wczesnych czasów nowożytnych wywodziła się od rycerstwa, którego głównym zadaniem była walka. We wczesnym średniowieczu tężyzna fizyczna i sprawność do walki była powodem do chluby i dumy i stanowiła czynnik przynależności do najwyższej kasty - czyli wojowników. A ci, obdarzani czcią ale i strachem, z czasem zdobywali silną pozycję w społeczeństwie i narzucali mu swoje prawa.
04-07-2010 16:06
Andman
   
Ocena:
0
Jestem Polakiem z urodzenia i języka, jestem Europejczykiem (zachodnim/łacińskim) z racji kultury i historii. Słowianinem jestem przy okazji - z języka i wspólnoty genetycznej. Nie przeszkadza mi wcale brak Wspólnoty Słowiańskiej, wystarczy mi, że mogę dogadać się z Chorwatem bądź Białorusinem.
Brak nauczania nawet skrawków mitologii słowiańskiej to błąd.
04-07-2010 17:07
~snoth

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Może inaczej by to wyglądało gdybyśmy miast obrządku łacińskiego zdecydowali się na obrządek słowiański? Z tym że nie wiadomo czy wtedy przeżylibyśmy zwarcie z zachodnią europą.
04-07-2010 18:57
earl
   
Ocena:
0
Wtedy zamiast integracji byłoby pokojowe współistnienie. Zresztą o przeżyciu nie decyduje kultura ani obrządek tylko siła militarna i gospodarcza oraz zwartość społeczna.
04-07-2010 19:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.