string(15) ""
» Blog » Nałęczokon 3.2
19-05-2013 14:43

Nałęczokon 3.2

W działach: Konwenty | Odsłony: 11

Nałęczokon 3.2

Wstępniak

Widzicie teraz litery w związku z tym o blogu można teraz (jeszcze) śmiało powiedzieć – to żyje. A ja po raz kolejny o Nkonie. Tym razem było nieco bardziej kameralnie, za to pojawił się Przemek Nezumim i Bzykiem zwany (jeden z reprezentantów mocnej, erpegowej ekipy obok Chimery i Szampierza, która swoje początki wiedzie ze Stalowej Woli).

 

Przyjechałem z Cezarem i Whitlowem i to za wcześnie. Biorąc pod uwagę, że nie wziąłem pendrive’a z muzyką do sesji, był to czas pod(czas), którego dało radę naprawić tę nieopatrzność.

 

W drodze do Biedry spotkaliśmy Przemka, który ruszył z nami w niedaleką drogę po jedno z ważniejszych osiągnięć cywilizacji, za którego rozcieńczanie Kodeks Hammurabiego (podręcznik lepszy nawet od tych czterdziestkowych) karał śmiercią. Wtedy też nawinął się temat Stalowej Woli, gdy chłopaki zaczęli mówić coś o Chopinie, Przemek nadal miał scarface’a, dopiero później był brecht, kiedy skojarzyli, że on jednak pochodził z Żelazowej Woli, choć nie wykluczone, że zamiast zagrać na fortepianie, strzeliłby jakiegoś erpega (ostatnio przecież nosił korki na szyi). Oczywiście przedmiot naszych zakupów zostaje ocenzurowany na tę samą modłę jak eksperymenty na robalach w „Żołnierzach kosmosu”.  

 

Po Polaków Rozmowach zaczęliśmy dzielić skórę na growym niedźwiedziu – dlaczego? Ano, dlatego, że od pewnego czasu zamykamy się w jednym bloku, głównie przez nasze wcześniejsze ucieczki lub wszystkich zombiacze twarze. Shane on mode – ale nie Lacy Hensley.

 

Ostatecznie prowadziłem z podręcznika do Wideo RPG, który aktualnie piszę – westernowy setting „Beczka czerwonej kapusty” w drugim bloku miało być jeszcze „Cybernoir”, czyli połączenie cyberpunka i noir, które obiecałem Szampierzowi, a którego niestety nie rozegraliśmy.

 

Szampierz mistrzował Legendę, a dokładniej scenariusz o Onim, który wychodził z malunków. Gracze wcielili się w obstawę Cesarza, którego życie było zagrożone. Była też opcja, żeby zagrać u Stefana w „Kiedy krew przestaje być błękitna” – ale ten temat zrealizujemy w innym czasie.

 

Whitlow natomiast poprowadził lovecraftowski horror na mechanice Dead of Night o historii, która miała miejsce na niemieckiej, drugowojennej łodzi podwodnej.

 

Po sesjach graliśmy trzy razy w towarzyską mafię w oprawie klasycznej, sycylijskiej i ostatnią z Yakuzą (albo „jacuzzi”) w tle. Mafia z dwukrotną, popisową rolą Przemka zwyciężyła dwa razy.  

 

Dzięksy, propsy i pozdrowsy dla: Reni za wspólną grę w mafię, logistykę i bycie dobrym gospodarzem konu na n; Marcina za to, co w odniesieniu do Reni oraz postać szlachetnego kaprala, który zostawił swoje kości w Kanionie Duchów, wysadzając się dynamitem, aby osłonić ucieczkę przyjaciół; Agi Babyjagi za bycie nie do rozszyfrowania podczas psychologicznej walki w Mafii; Wen za postać szpiega Sary, która ostatecznie najlepiej wyszła z tego, co miało miejsce podczas wojennej zawieruchy; Dave’a za wszystkie rozkminy, wkręcenie do tajemniczej „Gry”, w przypadku, której myśląc o niej przegrywasz (ciekawe czy wszyscy już przegrali?); Przemka za wszystkie wymienione akcje plus pochwalenie się cthulhowymi lichtarzami zakupionymi pod niemiecką ambasadą (czyżby jakieś metagamingowe związki z sesją Whitlowa?); Agnieszki a.k.a „Sofie Fatale tego dnia” za bezpośredniość w dociekaniu tego, co w nauce oraz „brew prawu” (pamiętaj o „Złym poruczniku” z Keitelem z 1992); Szampierza za „niezonline’nizowanych”, „bioenergoterrorystów”, zabójczy humor pisankowy i plany, które leżą po szufladach; Cezara za postać żołdaka z południa, który wrócił do domu, żeby „wpieprzać” kukurydzę oraz „zbyt długą grę w Mafię”; Whitlowa za „liczbę Nkonu” i „przejazd przez Konstancin”; Czarnego za „8 godzin spóźnienia” i sprawną ewakuację z Nałęczowskiej; Kudłatego za powrót „nie z Nkonu”.  

 

Przy okazji zapraszam na mój "zewnętrzny blog", który charakteryzuje to, że jest „na zewnątrz” i na którym w odległym czasie i przestrzeni pojawią się treści, jakie mogłyby zaśmiecać tutejszego Scroll Boxa w mniemaniu moim lub innych zrzeszonych bądź niezrzeszonych (niezła reklama heheh).  

 

http://arkadiuszrygiel.blogspot.com/

 

Wpis napisany w taki sposób w jaki dobywa się rewolwer w westernie.  

 

Oddaję głos do (na) studia.

2
Notka polecana przez: chimera, whitlow
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.