string(15) ""
» Blog » Nałęczokon 2.4
11-01-2013 19:24

Nałęczokon 2.4

W działach: Konwenty | Odsłony: 4

Nałęczokon 2.4

Wstępniak

Styczeń jest już z nami w najlepsze, więc można powiedzieć, że zegar erpegowy tyka. W ramach jego naoliwienia 5 stycznia odwiedziłem Nałęczokon, który odbywał się tym razem pod płaszczem edycji 2.4 (według wewnętrznej nomenklatury, oznaczało to czwarte spotkanie drugiego roku trwania inicjatywy).  

 

Co do samego przyjazdu, nie będę po raz wtóry pisał o wykruszeniach ludzi, z przyczynami rodem z brazylijskich telenowel, bo one same trwają i najprawdopodobniej będą trwać, jak póki co nieśmiertelna moda na sukces, która korzeni z latynoskiego kraju nie wywodzi (tutaj koniec kolejnego odcinka). Skoro jednak sucharozie stała się zadość, napiszę kilka nieobiektywnych słów o samej imprezie.  

 

Muszę szczerze przyznać, że przed tą edycją jakoś specjalnie nie śledziłem forum oraz całej otoczki towarzyskiej. Poprzedni miesiąc był dla mnie bogaty we wszelakie aktywności, stąd może na ich fali, nieco z rozpędu, spakowałem plecak, i popłynęliśmy wraz z Whitlowem i Cezarem ku nałeczowskiej wyspie, delikatnie rzecz ujmując o dalszych wydarzeniach można napisać tylko tyle, że ja wysiadłem z łódki podczas imprezy, a chłopaki popłynęli dalej…  

 

Co do samego grania, miałem scenariusz, który kisił się już od Rykonu, więc zabrałem go ze sobą, jako że nie wszystkie ustalenia wiodły korzenie z niesławnej tabelki, liczyłem, że może zagra ktoś u mnie z przysłowiowego partyzanta, jak się później okazało, nie przeliczyłem się, choć matematykiem wielkim nigdy nie byłem.  

 

Z tego co przy stole, Dave kończył swoją kampanię „Miłość nie zna granic” w A Dirty World wraz z Agą, Wen, Marcinem i Szampierzem. Vinek poprowadził jednostrzał do Dziedzictwa Imperium dla Reni i Whitlowa. Ja natomiast miałem wreszcie możliwość przeprowadzenia dramatu szpiegowskiego „Pozdrowienia z Czerwonego Kraju” na Wideo RPG, a grali u mnie: Gnieszka (warto wspomnieć, że były dwie Agnieszki), Marcin (także występujący w dwóch osobach), Szpotek i Cezar. Sesję zakończyliśmy utworem Bang Bang (My Baby Shot Me Down) w wykonaniu Nancy Sinatry, który odpowiednio w epilogu podkreślił motyw zdrady. Po naszym wyjściu, Szampierz miał jeszcze prowadzić opowieść o samurajach zatytułowaną „Pora deszczowa” na silniku L5K.  

 

Aga i Marcin jako debiutanci bardzo szybko odnaleźli się w erpegowej kompaniji, co może tylko cieszyć. Po rozegraniu sesji, w chwilowo wolnym czasie, Marcin wprowadził nas jeszcze w szczegóły rozgrywki planszówki Wsiąść do Pociągu.

 

Istotnym elementem, o którym jeszcze nie wspomniałem, a jaki oczywiście tworzył wartość dodaną były urodziny Wen i Szampierza. Warto nadmienić, że wraz z tegoroczną Zimową Jazdą Avangardową Nałęczokon będzie obchodził swoje drugie urodziny. Jako rozwinięty dwuroczniak potrafi już mówić i chodzić, pora więc chyba na przyswojenie nowych zdolności i zasad.

 

Z tego miejsca, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy zdołali przybyć (Akashne, masz nieobecność z podkreśleniem! :-D), a przede wszystkim Reni i Marcinowi, że jeszcze trawią nasze toksyczne towarzystwo (czyżby odporność na trucizny? :-D).

 

Jeszcze kilka słów na temat nieodległych wydarzeń i krain. Z czwartą Zjavą wiąże zdwojone oczekiwania, oprócz urodzin nKonu, liczę że zagram z Chimerą i Luckiem (ostatni raz graliśmy w takim składzie w Until We Sink na Falkonie 2011), i żeby nie był to kolejny pusty słowotok, z góry zaznaczę, że będę starał się Was ogarnąć w miejscu i czasie, na miejscu :-D Co by nie snuć zbyt skomplikowanych planów, bo jednak spontan w takich przypadkach, to najlepszy kompan :-D  

 

Na koniec, mogę napisać, że ten rok całkiem nieźle się zaczyna zarówno jeśli chodzi o praktykę, jak i o zapowiedzi. Banan wyskakuje na twarz, szczególnie, gdy słyszy się tak dobre wieści, jak te, że Argent Mark Games daje na ring :-D Już teraz im kibicuję, myślę również, że KFC miał sporo racji pisząc o kredycie zaufania, w końcu, to że jedno wydawnictwo zalicza totalną obsuwę, nie musi wcale znaczyć, że drugie, nowo powstałe pójdzie jego przykładem. Galmadrinowi także życzę wszystkiego najlepszego, jeśli uda im się naprawdę wydać gry, na które posiadają licencje, to będzie to już nie krok, a skok. Chyba, że wcześniej „połamią nogi” na tym maratonie i zwiną działalność.  

 

Ponadto co napisałem, ludziom z GRAmela, Kuźni Gier, GIndie, Portalu, Cyfrografii, Copernicusa, CD Projektu, a także wszelkim, Niezależnym Wojownikom nie noszącym żadnych barw (chyba wymieniłem wszystkich? :-D), życzę nowych inicjatyw, rozwoju linii, i po prostu dobrych gier z erpegowego podwórka, ponieważ są one budujące dla całego środowiska. Może brzmi to wszystko zbyt optymistycznie, ale należy pamiętać, że to właśnie koniec roku, jest czasem wielkich rozczarowań, więc nie odbierajmy chronologii, tego co do niej należy :-D I jak zawsze, rytualnie, uczyńmy początek roku czasem niczym niestrudzonych nadziei i oczekiwań :-D

 

Do zobaczenia na zjAvie!

2
Notka polecana przez: chimera, deailon
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.