» Recenzje » Na krawędzi cienia - Brent Weeks

Na krawędzi cienia - Brent Weeks

Na krawędzi cienia - Brent Weeks
Kylar Stern zrezygnował z kariery siepacza, choć wiele wskazuje na to, że byłby najlepszy. Gdyby wybrał drogę cienia miałby prawie wszystko: nieprzebraną ilość pieniędzy, władzę i możliwość robienia tego, co skrycie kocha. On jednak zdecydował się odrzucić swą nadludzką sprawność i moc starożytnego artefaktu, aby móc opiekować się dwoma kobietami: przybraną córką Uly i drogą mu Elene. Kylar stara się zapomnieć o latach szkolenia na zabójcę idealnego, ale życie szybko weryfikuje naiwne przypuszczenia, że jego pracodawcy pogodzą się z tak wielką stratą. A to, że siepacz wybrał żywot poczciwego aptekarza, daje bezwzględnym przestępcom pewną przewagę – mogą go łatwo szantażować.

Wydaje mi się, że największą zachętą do zakupu Na krawędzi cienia będzie dla czytelników możliwość ponownego odwiedzenia Midcyru. Muszę przyznać, że choć uniwersum Weeksa nie jest jakoś specjalnie oryginalne, z niecierpliwością czekałem na powrót do niego. Duży wpływ ma na to intrygująca umiejętność pisarza, która jest szczególnie cenna u autora wielotomowych cykli: doskonałe posługiwanie się suspensem i licznymi cliffhangerami. Kiedy tylko poczułem, że wydarzenia w powieści dzieją się zbyt wolno, że powoli przysypiam, autor serwował kolejny dramatyczny zwrot akcji, kolejną zaskakującą zmianę. Rażąco kontrastuje to ze strasznie spokojnym początkiem. Miałem wrażenie, że zawiązanie akcji nastąpiło trochę zbyt późno, dopiero kiedy przydługi prolog zaczynał już poważnie nużyć. Na szczęście nie można tego samego powiedzieć o bodaj najważniejszych fragmentach tekstu – końcówce i epilogu. Weeks pod koniec rozpędza akcję do doprawdy szaleńczego tempa, potem regulując je tak, aby czytelnik nie był ani znudzony, ani zmęczony.

Bardzo cieszy to, że dojrzała większość bohaterów. Początkowo razi trochę zbyt mocno rozentuzjazmowany Kylar i jego "młodomałżeńskie" problemy, ale im dalej, tym lepiej. Zadziwiającą radość sprawiło mi również obcowanie z Królem-Bogiem najeźdźców z Khalidoru – ten szalony dewiant, którego szczęściem napawają jęki torturowanych kobiet, wydaje się być jedną z ciekawszych person obu tomów cyklu. Należy także pochwalić Weeksa za kreację Vi – wcześniej była ona bardzo papierowym, jednopłaszczyznowym bohaterem. W Na krawędzi cienia z każdym kolejnym rozdziałem staje się bardziej żywa i – co ważniejsze – zaczyna intrygować czytelnika. Nie można też narzekać na to, co stało się na Dnie z Loganem Gyrem. W ziemskiej imitacji piekła staje się on jedynym, który nie zamienia się w dzikie zwierzę, co sprawia, iż chce mu się kibicować z całych sił. W kwestii dramatis personae można zarzucić Weeksowi tylko to, że za mało tu nowych bohaterów. Nie ma już Durzo, a trudno zapełnić dziurę po tak ważnej postaci jedną czy dwoma magami z Oratorium.

Na krawędzi cienia to typowy przedstawiciel "gatunku drugich tomów". Spełniono w nim wszystkie wymagania, jakie można było wobec powieści stawiać. Brak tu jednak wszechobecnej brutalności, która wypełniała Drogę cienia, brak świeżych pomysłów (Weeks coraz bardziej zbliża się do schematu typowego fantasy z potężnymi magami, dzielnymi rycerzami i starożytnymi artefaktami), ale każdemu zapewni kilka godzin przyzwoitej rozrywki. Dla fanów cyklu pozycja obowiązkowa, dla reszty – całkiem miła ciekawostka.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
8.68
Ocena użytkowników
Średnia z 30 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Na krawędzi cienia (Shadow's Edge)
Cykl: Anioł Nocy
Tom: 2
Autor: Brent Weeks
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 10 marca 2010
Liczba stron: 576
Oprawa: miękka
Format: 135 x 202 mm
ISBN-13: 978-83-7480-160-7
Cena: 39,00 zł



Czytaj również

Na krawędzi cienia
Odwyk od zabijania
- recenzja
Gorejąca biel. Tomy 1 & 2
Zakończenie w czarno-białych barwach
- recenzja
Krwawe zwierciadło
Człapiąc ku finałowi
- recenzja
Poza Cieniem
Bitwa o wszystko
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

earl
   
Ocena:
0
Parę uwag redakcyjnych:
1) Przede wszystkim należy unikać obcych zwrotów, jeśli one niczego nie wnoszą (np. cliffhanger) i stosować wyrażenia używane w języku polskim.
2) Jeśli już używamy obcych zwrotów to przyjęte jest stosowanie kursywy.

3) "Wydaje mi się, że największą zachętą do zakupu Na krawędzi cienia będzie dla czytelników możliwość ponownego odwiedzenia do Midcyru".

należy skreślić słowo "do" przed "Midcyru"
25-04-2010 12:00
baczko
   
Ocena:
0
@earl
Dzięki za uwagi, poprawione :)
25-04-2010 12:52
earl
   
Ocena:
0
Nie ma sprawy, Baczko. Ale pominąłeś jeszcze "dramatis personae" (trzeci wers od dołu 3 akapitu).
25-04-2010 13:43
malakh
   
Ocena:
0
A jaki zamiennik dałbyś za cliffhanger?
25-04-2010 22:44
~akasza

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
ej, ej chłopaki... spokojnie... na całe szczęście i tak wszyscy wiedzą o co chodzi... mam nadzieję
07-05-2010 16:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.