string(15) ""
» Blog » Mortal Kombat 2
08-05-2012 11:47

Mortal Kombat 2

Odsłony: 38

Mortal Kombat 2

INFO:

Gatunek:Bijatyka 2D

Firma:Acclaim, Midway

Rok Produkcji:1994 r. (PAL:1994 r.)

Platforma:Amiga

Liczba graczy:1,2

Muzyka : 6/10

Grafika : 8/10

Długość gry : 5/10

Grywalność (miód) : 9/10

Klimat : 8/10

Fabuła : 6/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : Brak

Bajery(sekrety,mini gierki itp.) : 4/10

Rozbudowanie : 6/10

Poziom trudności : 10/10

Ocena:8/10

Miejsce na liście:60 +/-

GŁÓWNE POSTACIE:

Liu Kang, Shao Kahn, Shang Tsung

 

 

Recenzja:


         Moja przygoda z grami rozpoczęła się dawno temu, kiedy jako mały chłopiec jarałem się skaczącymi pikselami na Commodore 64. Jednak zanim rozpoczęła się moja przygoda z PSX-em obcowałem dłuższy czas z jeszcze jedną konsolą, która była dla mnie ideałem, do czasu pojawienia się owego szaraczka. ;) Mowa tu o niezapomnianych latach z Amigą 500, dyskietkami i godzinami spędzonymi przed TV z joystickiem w ręku. Lubiłem wtedy wiele gier, także sporo z nich ukształtowało moje gusta w dziedzinie gier video. Jednak tak na prawde tylko 3 gry zapadły mi w pamięć jako ta moja trójca ulubiona. Były to Superfrog, Mortal 2 oraz Franko. Zajmiemy się tutaj Mortalem! 


Mortal Kombat 2 był bowiem pierwszą bijatyką która pochłonęła mnie do reszty! Była to jak na tamte czasy bijatyka niesamowicie rozbudowana, elastyczna i miodna. Mieliśmy tu 12 grywalnych postaci, tak więc ilość standardową jak na Amigę. Były to rzecz jasna główne postacie świata MK, znane już z pierwszej części, czyli Liu Kang, Scorpion, Sub-Zero, Cage oraz Raiden. Jest tu także grywalny Shang Tsung. Wszyscy wyglądają tu w końcu jak ludzie, bo w MK1 nie prezentowało się to nazbyt atrakcyjnie. ;) Zabrakło tu natomiast Sonii i Kano (pojawiaja się w MK3). Debiutujące tutaj postacie to Reptile, Kung Lao, Baraka, Jax, Kitana oraz Mileena. Chociaż dla mnie to wszystko i tak bez znaczenia, gdyż nigdy nie grałem w MK, a moja przygoda zaczeła się i tak od 2-ki. ;) Ponadto po raz pierwszy w serii pojawia się Shao Kahn, który przejmuje całkowicie pałeczke „głównego złego” w grze (w jedynce bossem był Shang). Pojawia się tu także klon Goro: Kintaro, który wypada tu na prawde wyjątkowo na tle „normalnych”, dwórękich bohaterów. ;) Dodam, iż ukrytymi postaciami (niestety nie grywalnymi, tylko „do powalczenia z nimi”) są tu masakryczni Noob Saibot oraz Jade. ;)


W sumie styl walki i sposób grania nie zmienił się znacząco między 2-ką a Trilogy, więc nic nowego tu nie napiszę. Postacie mają tu swoje podstawowe ciosy jak i te „tajne”, czyli Scorpion ma sznurowadło („Come Here!”;), Sub zamraża, Liu ma „lot trzmiela”, a Reptile pluje kwasem. Na tamte czasy było to wręcz porywające i niesamowicie rozbudowane. Niestety zabrakło tu jeszcze jakichkolwiek kombosów i wszystko opierało się na pojedynczych, celnych uderzeniach. Oczywiście mamy tu jeszcze super wykończenia, czyli Fatality! A prezentowało się to wówczas kosmicznie! Głównie poprzez różnorodność (każda postać miała po 2, a niektórzy nawet po 3 Fatale!), oraz oczywiście brutalność! Fatale są tu nieziemsko fajowe (wyrywanie głów, nabijanie na kolce…) i nieco trudne do wykonania (joystick). Ale jednak dawało radę, i za dzieciaka zrobiłem niemal wszystkie. ;) Mamy już tu nawet Babality, Friendship i Pit! Do roboty było tu zatem na prawde sporo i grało się całymi dniami, wklepując tajne ciosy i wykończenia. A wszystko wśród litrów juchy z gęb i korpusów naszych ulubionych postaci! Co prawda wkurzające było dogrywanie każdego Fatala (włóż dysk 1, dysk 2…) ale warto było czekać! ;)


Skupmy się teraz na tym, co wyróżnia tą część od wszystkich innych z serii MK, czyli engine i sam wygląd gry! Otóż postacie są tu zupełnie inaczej wygenerowane niż w dalszych częściach. Są to oczywiście renderingi prawdziwych aktorów, jednak tutaj grają ich zupełnie inne twarze, niż już w MK3. I właśnie ten fakt nadaje zupełnie odmienny styl Mortalowi 2, niż we wszystkich dalszych odsłonach. Postacie jak i tła (które w sumie występują także w MKT) wyglądają tu o wiele bardziej archaicznie i wyjątkowo (w pozytywnym sensie, w przeciwieństwie do postaci z MK;), podobnie jak odgłosy walki jak i styl przedstawienia akcji na całej szacie graficznej i muzyce kończąc!


Skoro już przy tym jesteśmy, oceniając grafikę, uogólniając można powiedzieć iż prezentuje się znakomicie! Tła i renderingi wykonane są genialnie jak na możliwości Amigi 500. Krew pięknie tryska, a postacie poruszają się strasznie płynnie. Także napis „Fatality” i moment kiedy ścieka po nim krew podoba mi się bardziej niż nawet ten w MKT! Muzyka również wypada nienagannie. Jest nieco inna niż ta w MK3, przez co nadaje nieco inny klimat grze. Również ten element wyróżnia tego Mortala od innych. Ścieżek jest rzecz jasna mniej, niż w dalszych częściach. 


Pozostaje mi jedynie omówić opcje w grze, czyli jeden pasek postaci, najczęściej posegregowanych w tej samej kolejności do pokonania (znam tą kolejność nawet na pamięć do dziś;). Tak więc bida straszna, ale to wystarczyło żeby łupać w Mortalka bez przerwy. Nie zabrakło na szczęście VS. Linie fabularne naszych postaci to standardowe już krótkie historie do poczytania.


Na koniec dodam jeszcze tylko o niesamowitym trudzie jaki towarzyszy grze. Od piątego zawodnika (Baraka;) zaczynają się na prawdę ciężkie walki i na serio trudno jest ukończyć grę. Mi się udało zaledwie kilka razy! A Kintaro i Shao to już przegięcie!! Nie mówiąc już o w/w „bonusach”, czyli szybkich jak diabli Noobie i Jade…masakra! ;) Co prawda mamy tu poziomy trudności „Very easy-very hard”, jednak nawet na tym pierwszym jest „very very trudno”. Szczególnie jeżeli mamy do dyspozycji tylko 30 kontynuacji gry…


Tak oto przedstawiał się MK2, który przetarł szlaki dalszym grom z pod gatunku bijatyk i zeżarł mi sporą część dzieciństwa, oraz ukształtował moje „growe gusta”.



ULUBIONE POSTACIE:

Liu Kang - Liu w swojej klasycznej wersji. Fajnie tu wygląda. Może nawet lepiej niż ten od części 3-ciej. Szkoda że nie ma tej wersji jako „klasyczna” w MKT :(

Scorpion - Klasyczny Skorpion! Tego wole o wiele bardziej niż jego model z MKT. Zwłaszcza jeżeli chodzi o jego „zdjęcie”! ;)

Sub-Zero - Co prawda Classic Sub-Zero egzystuje w MKT, jednak to już nie to samo :(

Reptile - Lubiłem go tu bardzo. Bardzo się wyróżniał wśród reszty „ninji”

Kung Lao - Tutaj Kung wygląda identycznie jak klasyczna jego wersja w MKT (podobnie zresztą jak Jax, Baraka i Raiden). Tnie tym kapeluszem jak leci! :)

Kintaro - Bałem się go strasznie. Groźny przeciwnik. I fajnie że nie był grywalny wtedy. To nadawało mu prestiżu

Jade - Kto wytrzymał z „zieloną Kitaną” dłużej niż 10 sekund? ;)


TOP 3 OST:

1. Character Select Screen

2. The Dead Pool

3. The Living Forest


PLUSY:

+ Na tamte czasy gra kultowa i niepowtarzalna! MK2 przetarł szlaki niemal wszystkim bijatykom 2D!

+ Różnorodność postaci i ich własne „historie”! Wówczas nowatorstwo jak cholera

+ Wspaniałe i zróżnicowane Fatality!! Do dziś znak rozpoznawczy Mortala

+ Niebywała brutalność i krew! To było coś!! ;)

+ Niepowtarzalny oldschoolowy klimat i animacje postaci (w dalszych częsciach wyglądalo to już nieco inaczej).


MINUSY:

- Brak jakichkolwiek combosów! W porównaniu do Trilogy straszna bida…

- Brak jakichkolwiek opcji poza standardowym „paskiem” postaci, no ale czego się spodziewać po gierce z Amigi? :)

- Trudna gierka jak cholera…to raczej minus, bo ledwo da się ją przejść na „very easy” ponieważ mamy tu tylko 30 „Kredytów” (kontynuacji) na ukończenie gry…Za mało!!


SCREENY:

 

Komentarze


Drachu
   
Ocena:
0
Na Amidze Liu Kangiem kłądę kazdego :)
08-05-2012 11:59
Beamhit
   
Ocena:
0
Wyzwanie przyjęte Drachu :P
08-05-2012 16:59
earl
   
Ocena:
+1
Mortal Kombat? Jak to już dawno było, kiedy ostatni raz w to grałem. 10 lat temu, może więcej. Aż łezka się kręci w oku na wspomnienia.
08-05-2012 18:40
kbender
   
Ocena:
0
Dwa dżojstiki połamane. Takie to były emocje ;)
08-05-2012 23:13
Nuriel
   
Ocena:
0
To ja poproszę jeszcze o reckę Domana oraz Soccer Kida i mamy omówione nurielowe dzieciństwo! ;)
08-05-2012 23:34
earl
   
Ocena:
+1
A może ktoś puściłby recenzję pegasusowej "Contry"?
08-05-2012 23:48
Kazuya86
   
Ocena:
0
Drachu: Liu miał niezły zestaw ciosów. 2 firebolle na mid i low, "lot trzmiela" i "rowerek" (tak nazywały sie kiedyś te ciosy:) więc łatwo sie nim wygrywało ;) Ja czyniłem istny pogrom Scorpionem ale i tak Kintaro spuszczał mi niezłe baty :)

earl: no kręci sie, kręci...szczególnie oglądając longplay :
http://www.youtube.com/watch?v=PDP q1RJXEqg
wkelam też linka z tego powodu, gdyż na PC-ta MK2 również sie ukazał, z lepszą szatą graficzną, ale z o wiele gorszym OST i klimatem, co dla mnie jest decydujące ;)

kbender: tylko 2? :P

Nuriel: Niestety w "Kazuyowym" dzieciństwie nie znalazło sie miejsca na te tytuły, choć w Domana zawsze chciałem pograć...nie udało się. Ale był Franko, zapraszam więc serdecznie do następnej recenzji ;)
09-05-2012 00:40
Drachu
   
Ocena:
0
Soccer Kid też był spoko - w domu rozrysowałem sobie kiedyś schemat ruchów ruskiej gimnastyczki (jeden z bossów), bo bez tego nie mogłem jej przejść.

Bez kitu - do dziś pamiętam ciosy Liu Kanga, ba - dół, przód, tył, tył fajer i zmieniamy się w smoka, Fatality!
09-05-2012 07:57
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Niby to piractwo, ale pewnie nikt się nie obrazi:
http://thecompany.pl/gra/Doman+*PL*
Spełnij marzenia dzieciństwa Kazuya.
09-05-2012 08:06
Inkwizytor
   
Ocena:
0
Robię Was Baraką double flawless.
09-05-2012 09:33
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja Raydenem i Mileeną wszystkich nakurwiałem. Drachu Liu Kang jest lamerski, nim każdy głupi umie grać.
09-05-2012 11:07
Kazuya86
   
Ocena:
0
No powiem ci że Mileena z tym swoim teleportem też potrafiła robić sporą "kapuchę" hehe. Oczywiście cały czas mówimy o VS, bo komputer robił z nami i tak niezłe mielone :) A Liu Kangiem znalazłem swego czasu uniwersalny sposób na pokonanie Shao w MK Trilogy. Non stop low Fireball ;) Spróbujcie :)
09-05-2012 11:34
Drachu
   
Ocena:
0
No Rayden i Mileena też nie są trudne herr Tylda. Torpeda (hehe) Raydena (tył, tył, przód) zajeżdża frajerów. To samo teleporty i turlanie się Mileeny.

Jakbyś powiedział, że wymiatasz Kung Lao, albo shang Tsungiem (bez zmieniania się w Liu Kanga, Mileenę, czy Raydena) to bym się bardziej przejął.
09-05-2012 11:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.