» Recenzje » Dodatki i podręczniki » Monster Manual 2

Monster Manual 2


wersja do druku

Czyli drugi bestiariusz do 4E

Autor: Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Monster Manual 2
Pierwsza część Monster Manual do 4. edycji Dungeons & Dragons zebrała pozytywne opinie, lecz wcale nie była wolna od wad - wprost przeciwnie, po początkowym entuzjastycznym przyjęciu, z biegiem czasu zarzuty wobec niej narastały wręcz lawinowo. Nic więc dziwnego, że następnej odsłony bestiariusza wyczekiwano ze sporą niepewnością, a wszelkie przecieki i zapowiedzi spotykały się z dużym zainteresowaniem. W końcu jednak druga część Księgi potworów ukazała się i stało się możliwe sprawdzenie słuszności tych obaw.

Nie sposób przyczepić do jakości wydania – jak zwykle wysokiej. Obraz Jespera Ejsinga pięknie lśni na twardej okładce chroniącej ponad dwieście stron książki na kredowym papierze. Po otworzeniu i przekartkowaniu dobre wrażenie nie znika, a nawet się pogłębia – zespół odpowiadający za wewnętrzne ilustracje trzyma ustanowiony przez autora okładki poziom. Perełki takie jak prace Francisa Tsai, Bena Wottena czy Steve'a Prescotta zachwycają i bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że pod tym kątem to najładniejszy podręcznik do tej edycji.

Zresztą było co ilustrować, bo mimo "dwójki" w tytule znalazło się tu sporo kultowych już stworów. Na pierwszy ogień idzie władca demonów, widoczny na okładce podręcznika Demogorgon – potwór o dwóch głowach pawianów, jaszczurzych nogach i zakończonych mackami rękach. Fani Baldur's Gate, mimo lekkiej zmiany wyglądu, z pewnością go rozpoznają. Drugą "główną" postacią jest zaś Dagon, nieco przypominający krakena demoniczny lord wyraźnie wzorowany na swym imienniku z dzieł Lovecrafta. Wspierają się oni – pierwszy brutalną siłą, drugi genialnym umysłem – w wypełnianiu swych niecnych celów. Oprócz ich długiego opisu, rozpisano również wybrańców oraz członków kultów im podlegających. Razem daje to materiał do zastosowania na kilku dobrych sesjach.

To nie jedyni starzy znajomi, których można tutaj odnaleźć. Część z nich to po prostu nowe odmiany przeciwników zaprezentowanych we wcześniejszej książce - za przykład niech posłużą nowe rodzaje archontów, smoczysk (drakes) czy demonów. Na uwagę zasługują również przedstawiciele ras z dodatków (wliczając dotychczas opublikowane settingi - Forgotten Realms i Eberron) i Player's Handbook 2, jak ściśle związane z żywiołami genasi, zbrojnokute tytany i ich mniejsi "krewniacy" (warforged) lub wojownicze, żyjące w górach goliaty. Obok nich znajdziemy w MM2 wybór potworów z opublikowanych wcześniej scenariuszy, co można zauważyć w wypadku "nowych wariantów" trolli, goblinów oraz troglodytów. Wracają także, zagubione gdzieś w procesie tworzenia, monstra z poprzednich edycji systemu. Stęsknieni za przypominającymi insekty ankhegami, goblińskimi zmiennokształtnymi - barghestami, magicznymi behirami czy wężowatymi, uskrzydlonymi couatlami z pewnością będą zadowoleni.

Choć miejscami pojawiają się zupełnie nowe idee (m.in. świetnie zrealizowane gwiezdne pomioty z martwych gwiazd), nie sposób ukryć, że większość występujących w podręczniku potworów to uzupełnienie braków pierwszego Monster Manual - w znacznie większym stopniu, niż miało to miejsce w poprzedniej wersji systemu. Niespecjalnie to przeszkadza, a dla niezaznajomionych z poprzednimi edycjami wiele opisanych tu istot będzie zupełnie nowych. Wątpię również, by dedekowi wyjadacze narzekali, gdy zobaczą to, czego wcześniej im brakowało. W odróżnieniu od 3. edycji w dodatku znalazło się mało zapychaczy. Oczywiście są nietrafione wymysły przeniesione ze starszych wersji, jak rasa drakkoth (skrzyżowanie jaszczura z centaurem z MM3 do ed. 3.5) czy neogi (rasa przypominających pająki łowców niewolników, wcześniej mocno osadzona w realiach settingu Spelljammer), ale takie "perełki" na szczęście są rzadkością. Generalnie pod kwestią doboru zawartości do bestiariusza dawno nie było tak dobrze.

Kilku znaczących zmian doczekała się, zajmująca lwią część podręcznika, mechanika. Po raz pierwszy zastosowano poprawiony system tworzenia przeciwników, później zawarty w Dungeon Master's Guide 2. Najwięcej poprawek wprowadzono w zasadach dotyczących popleczników. Zaprojektowane jako mięso armatnie do urozmaicania spotkań, doczekały się należytego wzmocnienia w postaci dodatkowej mocy. Zmieniła się także ich wartość w punktach doświadczenia. Równie ważna zmiana dotknęła potwory elitarne i pojedyncze - zgodnie z nowymi zasadami nie mają już zwiększonych obron. "Soliści" mają teraz mniej punktów wytrzymałości, nadrabiają to jednak dodatkową mocą ujawnianą w chwili otrzymania ciężkich ran (tzn. kiedy staja się bloodied). Tyle teorii - w praktyce zmiany są naprawdę odczuwalne i są, z pozoru drobnym, ale istotnym krokiem naprzód.

Wprowadzone modyfikacje są sensowne - dzięki nim walki z wszelkimi "podrasowanymi" przeciwnikami są bardziej dynamiczne i niebezpieczne, a o to przecież chodzi. Mają jednak także swoją ciemniejszą stronę: niewielką różnorodność mechaniczną przedstawianych potworów. Patrząc pod tym kątem, to nadal mielenie starych schematów i jeśli ktoś nastawiał się na nowe pomysły na moce do wykorzystania w swojej twórczości, srodze się rozczaruje. Taka już niestety jest mechanika tej edycji D&D, że za wiele w tej gestii nie da się wymyślić, a twórcy jakoś niespecjalnie z tym walczą. Po niechlujstwie ostatnich pozycji do 3.5 (a w pewnym stopniu - także pierwszych trzech podręczników do 4E), cieszy dbałość, z jaką spisano statystyki i wykonano wszelkie obliczenia - kilka miesięcy po premierze oficjalna errata liczy niecałą stronę i obejmuje głównie źle przyznane kategorie rozmiaru (dla wcześniej wspomnianych behirów i drakkothów). Dla porównania - w podobnym czasie errata do pierwszego MM była pięć razy dłuższa.

Podręcznik ten mogę uznać za najsolidniej opracowany z dotychczas wydanych dodatków do 4. edycji D&D. Od strony technicznej nie da się nic mu zarzucić, a poza tym stanowi solidny zbiór nowych przeciwników do gry - na pewno nie niezbędny, ale wiele wnoszący do rozgrywki. Jego przydatność w rozgrywce każdy musi ocenić na własną rękę. Podpowiem tylko, że jeśli zdecyduje się na zakup, z pewnością się nie zawiedzie.

Dziękujemy sklepowi Rebel za udostępnienie podręcznika do recenzji.
8.5
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Monster Manual 2
Linia wydawnicza: Dungeons & Dragons, Dungeons & Dragons 4th Edition
Autorzy: Rob Heinsoo, Stephen Schubert
Okładka: Jesper Eising (przednia), Ralph Horsley (tylna)
Ilustracje: Dave Allsop, Zolta Boros i Gabor Szikszai, Christopher Burdett, Chippy, Brian Despain, Steve Ellis, Wayne England, Jason Engle, Adam Gillespie, Tomas Giorello, Lars Grant-West, Des Hanley, Ralph Horsley, Andrew Hou, Jeremy Jarvis, Todd Lockwood, Warren Mahy, Jim Nelson, William O'Connor, Steve Prescott, Vinod Rams, Chris Seaman, Matias Tapia, Mark Tedin, Francis Tsai, Brian Valenzuela, Franz Vohwinkel, Eva Widermann, Eric Williams, Sam Wood, Ben Wootten
Wydawca oryginału: Wizards of the Coas
Data wydania oryginału: maj 2009
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 224
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9780786951017
Numer katalogowy: 239667200
Cena: 34,95 USD



Czytaj również

Dungeon Master's Kit
Odświeżony Mistrz Podziemi
- recenzja
Eberron Campaign Guide
Czyli Eberron 4E dla prowadzących
- recenzja
Player's Handbook 2
- recenzja
Hordy potworów i bale arystokracji
Klasyczne podręczniki do FR w piątej edycji - cz. III
The Legend of Drizzt: Neverwinter Tales
Dzień z życia Drizzta Do'Urdena
- recenzja
Od Jeziora Pary do Grzbietu Świata
Klasyczne podręczniki do FR w piątej edycji - cz. II

Komentarze


szelest
    hm
Ocena:
+1
"na pewno nie niezbędny"

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jest to jeden z najbardziej istotnych podręczników jeśli się chce prowadzić sesje do 4 edycji.
15-12-2009 13:31
Erpegis
    hej
Ocena:
+1
Ja jakoś tylko na Monster Manualu 1 prowadziłem i nie narzekam.
15-12-2009 14:54
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wiecie co mnie wkurza w 4e-chce tłumaczyć podręczniki, a oni wciskają mi rysunki na całą stronę
15-12-2009 15:10
~tylda

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
bez kitu, mnie też to drażni. jakby nie mogli tych ilustracji ciu mniejszych robić
15-12-2009 16:12
Behir
   
Ocena:
0
No, behiry wróciły. To znaczy, że podręcznik jest dobry ;).
15-12-2009 17:16
nimdil
    @~
Ocena:
0
To proponuję tłumaczyć Houses of the Blooded. Niektóre powieści mają więcej grafik :P
18-12-2009 22:34
~Luntek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Przed nowym rokiem mocno nas głodzicie, a o północy pewnie zalejecie jakimś świństwem. Tak jak w moją wigilię
31-12-2009 22:09
EmperorShard
   
Ocena:
0
Żeby chociaż. BTW: Ciekawe gdzie są te legendarne redagowane teksty? Myślę że po prostu ich nie ma. Poza tym fajne tempo nius co 2 tygodnie, art co 2 miesiące, gratuluje jesteście prawie na dnie.
31-12-2009 23:50
~Luntek

Użytkownik niezarejestrowany
    Dość
Ocena:
0
Sory że muszę wylać na redakcję jeszcze wiele pomyjów, ale przykładowo 2 lata temu amnezjusz wspominał o pracach nad bóstwami takimi jak Nomog-Geaya, Vaprak i Parrafaire. Teraz wyszła czwarta edycja więc takie stare plany się olewa, kombinując na różne sposoby. W nagłówku są aż 3(!) recenzje, a konkursu za artykuł nie da się uznać. Ponadto sigilijska śpiewka z miesięcznika zmienia się w kwartalnik, a oprócz tego na głównej są w sumie same reklamy. Liberum Veto!
01-01-2010 00:09
~Lubie placki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja też was nie lubie [:
01-01-2010 00:48
~Krackus

Użytkownik niezarejestrowany
    Beznadziejny rok
Ocena:
0
Minimum artykułów, maksimum wieści i wykorzystanie haczyków w konkursie, oto jaki był ten rok.
01-01-2010 19:18

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.