» Projekty fanowskie » Monastyr: Pożegnanie

Monastyr: Pożegnanie


wersja do druku
Autor:
Nigdy nie byłem dobry w pożegnaniach. Czuję się jednak w obowiązku napisać parę słów od siebie. Moja przygoda z Monastyrem zaczęła się jeszcze nim pojawił się system, gdzieś w 2003 roku osiemnastoletni chłopak codziennie czekał na nowy Pamiętnik. W 2004 roku nad biurkiem zawisł plakat z podpisem Ignacego Trzewiczka "Dla zwycięzcy konkursu Monastyru". Do tego czasu wciąż nie istniał podręcznik, a ja poprowadziłem już trzy przygody. Ten plakat wisi nad moim biurkiem do dziś i właśnie na niego zerkam.

Na początku 2005 roku, tuż po niechlubnej reaktywacji, przejąłem monastyr.polter.pl. Obiecałem, że będę tylko pilnował, żeby działało. Nie miałem czasu ani ochoty prowadzić strony.

Niestety, potem pojawili się ludzie. Ludzie, których nie sposób wymienić. Pozwolicie, że wspomnę tylko o Ballisie, który sprawił, że zacząłem poprawiać teksty z większą uwagą, bo bałem się, że będzie na mnie krzyczał; o Zuharze, który swoją konkretnością i pomocą PDFową ratował mnie w chwilach, gdy już myślałem, że znów zawaliłem termin; o Ezechielu, który z nieznanego kolesia z dobrą przygodą stał się powiernikiem tajemnic i okazał się lepszym tekściarzem ode mnie; o Albercie, który w chwilach moich kryzysów i nieobecności przejmował dowodzenie i pilnował aktualizacji.

Ci ludzie sprawili, że strona zaczęła żyć. Bez nich też jej życie nie ma sensu. Dlatego zamykam monastyr.polter.pl, nie widząc sensu w udawaniu, że jest tu jeszcze po co zaglądać prócz celów sentymentalnych i archiwalnych. Nie wnikam czy system żyje, na pewno nie jest już częścią naszego życia. Wiem tylko, że strona internetowa wymaga aktualizacji, na które nas już nie stać.

Dlatego dziękuję bardzo serdecznie mojej załodze (czytałem Wasze teksty po parę razy, prawie się popłakałem), dziękuję serdecznie czytelnikom, którzy wciąż nas mobilizowali a czasem nawet dawali nam artykuły o tym, aby inni nas komentowali, dziękuję Drakerowi i starliftowi za pomoc przy promocji działu. Dziękuję wszystkim, te trzy lata spędzone na MonoPolu na pewno nie były zmarnowane. Do zobaczenia w lepszych czasach.

Józek


…………………………………………………………………….


Naszym nawiększym wrogiem jest czas, Przyjacielu. Czas dopadnie nas wszystkich...

MonoPol. Niegdyś niczym młodzik ufny w swe siły, koncept i rapier stawiałem w jego barwach buńczuczne kroki. Z czasem przygasł koncept, stępił się rapier. Monastyr, który tak rozbudzał moją wyobraźnię przyblakł nieco pokryty kurzem. Nadal jest kopalnią pomysłów, nadal działa na wyobraźnię, ale nie ma w nim już tego powiewu świeżości, co kiedyś. Nie ma radości tworzenia. Wiatr nie mierzwi już włosów bohaterów. Pasja umarła. Czekają inne zadania.

Produkt Portalu ma ogromny potencjał, który został jednak przegrany. Bohater i jego historia, które są centralnym punktem systemu, nie dostały wystarczającego mechanicznego wsparcia. System jawił się jako elitarny. Portal nie wspierał fanów. Tym można by tłumaczyć śmierć systemu. Monastyr jednak nie umiera. Opuszczają go tylko ci, którzy dotąd wiernie o niego walczyli. Być może stanie się to dla nas skazą na honorze i będzie prześladować niczym monastyrowa Tajemnica. Być może niczym monastyrowi bohaterowie powrócimy, by na przekór wszystkim walczyć dalej...

Teraz jednak pora się pożegnać. Żal zostawianych towarzyszy, z którymi u boku tworzyłem MonoPol. Żal, że przygoda nie trwa nadal. Odchodzę jednak z nadzieją, że bez wstydu mogę spojrzeć wstecz i powiedzieć „zrobiliśmy tyle, ile się tylko dało”.

Dziękuję Wam wszystkim...

Sławek


…………………………………………………………………….


Naga klinga zalśniła blaskiem pochodni. Była dużo krótsza niż w tradycyjnym rapierze, za to grubsza i cięższa; zupełnie nieprzydatna w pojedynku. Ale i nie do pojedynków ją wykuto. Tą bronią zabijało się szybko i brutalnie. Mordowało, jeśli nazwać rzecz po imieniu.

Del Sezio przyglądał się chwilę ostrzu, palce czule gładziły znajome wypukłości oprawy. Wreszcie, jakby z ociąganiem, wsunął rapier do świeżo nawoskowanej pochwy i delikatnie odłożył do oprawnego w heban futerału.

Pistolety też były niezwykłe. Poczernione, pozbawione wszelkich ozdób niemal nie różniły się od tanich egzemplarzy, które można kupić w każdym większym mieście, a i pewnie w wielu mniejszych. Tylko zamki były inne, znać nordyjski fach. I szlify luf. I wzory trawione na językach spustowych, znak rusznikarza, sławny w całym Dominium. Uniósł każdy z nich, dotknął po raz ostatni i ułożył obok rapiera.

Szkoda je zostawić, pomyślał. Zacnie mu służyły przez te wszystkie lata. Wiązało się z nimi mnóstwo wspomnień. Także dobrych.
- Panie, skrzynie załadowane, możemy ruszać.
Głos sługi wyrwał go z zadumy. Nawet się nie odwrócił, kiwnął tylko głową.
- Panie?
- Nic, nic. Wnet ruszamy.
Znów był sam. Sam i w wymarłym, pustym pałacu. Do niedawna jego pałacu. A wcześniej jej... Teraz niczyim.

Wiedział, że w Kordzie czeka na niego równie piękna posiadłość, mniejsza, ale za to położona z dala od ludzi, wśród delikatnych wzgórz dawnej Dorii. Tak przynajmniej zapewniali jego pełnomocnicy, odpowiedzialni za przeprowadzkę. Początkowo odradzali mu zakup ziemi, która jeszcze niedawno była polem bitew. Uparł się jednak. Teraz wojna prawie się skończyła. Dzielny naród, ci Doryjczycy. Długo opierali się potędze Cesarstwa. Jednak gdy została ich garstka, mogli tylko liczyć dni do ostatniej szarży. Kord zaś dzielił podbite tereny, nie czekając końca zmagań. Bo i koniec mógł być tylko jeden.

Jeszcze raz spojrzał na broń, po czym szybko zatrzasnął wieko futerału; odwrócił się i wyszedł na dziedziniec, zostawiając wspomnienia za sobą.


Nie potrafię powiedzieć, dlaczego się skończyło. Ktoś zawalił? Portal, że po raz kolejny skończył, nim na dobre zaczął? My, fani, że za mało kupowaliśmy? My, MonoPol, bo nie potrafiliśmy do Was dotrzeć? Nie wiem.

Mogę mówić za siebie.

Siedzę przed monitorem, obłożony książkami i notatkami. A to grzyby, a to konspekt, a to mechanika, a to... Kiedyś, nie tak wcale dawno, obok komputera leżał podręcznik do Monastyru. Często do niego zaglądałem, szukając inspiracji, natchnienia, rozrywki. To najlepiej napisany eRPeG jakiego czytałem. Najbardziej pomysłogenny. Wciąż uwielbiam do niego wracać. Tyle, że teraz leży w szufladzie. Niby nic, a jednak nie potrafię bardziej obrazowo przedstawić zmiany, która się dokonała.

Nie ma już wietrznej Dorii, deszczowej Agarii, kolorowej Cynazji. Jest sterylna biel laboratoriów i OpenOffice Calc, okładanie się bambusami i niedzielny spacer do parku lub do kina. Fabularki po prostu wypadły z grafiku. Powinienem chyba – zważywszy na okazję – napisać, że żałuję; że nie powinienem był zapominać o Monastyrze, porzucać go, chować do szuflady. Może i powinienem, ale... ale nie zamierzam Was okłamywać.

Mimo, że napisałem tylko jeden tekst na stronę subsystemu, czuję się współtwórcą (niech mi Autorzy wybaczą, że tak się szarogęszę!) większości materiałów. Niektóre znam prawie na pamięć, pamiętam najfajniejsze fragmenty – bywało, że podczas redakcji czytałem je po kilka razy, odsyłałem Autorowi, znów czytałem, znów odsyłałem... To była świetna zabawa, a możliwość współpracy z tak wspaniałymi ludźmi, jak załoga MonoPolu, redaktorzy, tekściarze i graficy, zawsze będę wspominał z przyjemnością i czymś niebezpiecznie bliskim dumie.

Józek wspomniał kiedyś, że do mnie teksty mogą słać masochiści. Faktycznie, nie oszczędzałem Was. Raz czy dwa zdarzyło się, że po przeczytaniu moich uwag Autor rezygnował z publikowania danego tekstu. Dobrego tekstu, świetnie pomyślanego i napisanego.

Wiecie, skąd te komentarze, skąd walenie prosto z mostu? Podczas tych kilku lat działania subsystemu, każdy z nas dawał z siebie wszystko – pasję, pomysły, umiejętności. Wszystko robiliśmy na sto procent, także redakcję. Pewnie, że można było ograniczać się do dodawania przecinków i poprawiania błędów ortograficznych. Praca na kwadrans, lekka, szybka, przyjemna, a i konsekwencji żadnych, bo to przecież nie redaktor podpisuje się pod produktem finalnym. Tyle, że nie o to chodziło. Każdy tekst na stronie jest wynikiem wielu godzin pracy. Autora, redaktorów, Józka, grafików, „komentatorów”. Mogę z czystym sumieniem napisać, że daliśmy Wam najlepsze materiały, na jakie było nas stać w chwili ich tworzenia.

Kiedy robiliśmy coś związanego z Monastyrem, była w tym radość i, raz jeszcze powtórzę, pasja. Nawet redagowanie tekstów, szczere i wnikliwe, miało coś wnosić. Jeśli jakiś pomysł nam się nie podobał, mówiliśmy to. Jeśli tekst był genialny – wychwalaliśmy go pod niebiosa. Nikt nie chował urazy, słysząc słowa krytyki – nauczyliśmy się siebie nawzajem i potrafiliśmy wybierać z opinii innych to, co najważniejsze. Rewelacja.

Mimo tak doskonałej atmosfery w MonoPolu, coś poszło nie tak. Nasze drogi się rozeszły – choć dalej (mam nadzieję) jesteśmy kumplami, każdy znalazł sobie inne zajęcia. Jednym zabrakło czasu, innym weny, a wszystkim – pasji.

Wreszcie Józek postanowił zwinąć interes.

Nie przeczytacie już mojego tekstu o prostytucji w Dominium, nie dowiecie się, kim są Teodorianie, nie poznacie najmroczniejszych tajemnic wielkich miast – narkotykowego półświatka, najlepiej opłacanych kordyjskich hitmanów. Nie dowiecie się, co Ezi chciał dodać do Wyprawy. Nie dowiecie się, jakim człowiekiem jest Duarte Eneas Del Sezio, moja ulubiona postać do Monastyru; bohater, którym nigdy nie zagrałem, ale którego znam tak dobrze, jak samego siebie.

Chociaż, z drugiej strony – kto wie...

Kindle dawno już zniknęło za wzgórzami, gdy Del Sezio kazał sobie kulbaczyć konia. Zostawił tabor, sam zaś pognał z powrotem w stronę miasta.
Futerał leżał tam, gdzie go zostawił. Widać cynazyjscy rządcy, którym polecono sprzedać pozostawiony majątek, nie ośmielili się go zabrać, ani nawet zajrzeć do środka. Dziwne, że nie mieli oporów, gdy szło o srebrne kandelabry, lustra i inne sprzęty, niewarte przenoszenia do nowego domu, nie pozbawione jednak wartości.
Przysiągłby, że poczuł ciepło, gdy obie dłonie spoczęły na hebanowej skrzynce. Chwilę wodził po niej palcami. Wreszcie, jakby w obawie, że może się rozmyślić, sięgnął po nią i uniósł.
- Na pamiątkę – szepnął arystokrata.
- Na pamiątkę – powtórzył cicho rancor.


Bartek


…………………………………………………………………….


Coś się kończy, coś się zaczyna…

Stało się. Stało się to, co od dawna przeczuwałem, ale nie dopuszczałem do świadomości. Zamykamy MonoPol. Od wielu miesięcy nie pojawiały się żadne teksty, newsy, nic się nie działo. Na wszystkich monastyrowych forach cisza. Nikt już nie dyskutuje o Monastyrze. Portal nie wypuścił żadnego dodatku od ponad roku. System umiera. A może już umarł, skoro upada ostatnia strona internetowa, zrzeszająca największych zapaleńców? Dlaczego tak się stało? Nie wiem. Mogę jedynie snuć domysły. Być może Monastyr nie trafił w gusta graczy, może część zraziła się niedopracowaną mechaniką i wreszcie brakiem nowych dodatków, poprawionej edycji?

Jest to tekst pożegnalny, więc siłą rzeczy będzie tu pełno wspominek, mam nadzieję, że Czytelnicy mi wybaczą. Trudno jest zamykać coś, co się naprawdę lubiło, w co wkładało się serce przez kilka lat.

Monastyr to mój ukochany system. Odkąd rozpoczęła się moja przygoda z RPGami, brakowało mi systemu osadzonego w klimatach płaszcza i szpady. Owszem, można było znaleźć jakiś setting czy zagrać szlachcicem w WFRP. Ale to nigdy nie było to. Dawno temu natrafiłem na Pamiętniki pisane przez Trzewika. Zauroczyłem się. Chciałem dyskutować, wymieniać się pomysłami. Tak zaczęła się moja przygoda z fandomem i z redakcją MonoPolu. Tu stawiałem swoje pierwsze kroki, najpierw wyszukując nowości i wieści, później przechodząc do pracy redaktora. Jakaż to była wspaniała robota! Codzienne przeszukiwanie Internetu, rozmowy z Portalem, by dowiedzieć się jak najwięcej, jak najrzetelniej zebrać informacje i szybko opublikować w serwisie. Ile pracy trzeba było włożyć w redagowanie tekstów. Czytanie, wyszukiwanie literówek, zwracanie uwagi na składnię. I propozycje jak tekst ulepszyć, bądź same pochwały w komentarzach. Uczyłem się jak rozmawiać z autorami, jak z nimi pracować. Wspaniałe doświadczenie.

Zawsze przeszywał mnie dreszczyk emocji kiedy tekst ukazywał się w serwisie. Czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik? Czy nie ma żadnych błędów? I wreszcie, jak tekst zostanie przyjęty?

Jako redaktor czuję się współtwórcą. W końcu spędziłem nad publikacją sporo czasu, poznałem tekst z każdej strony. I, proszę o wybaczenie – czuję się współtwórcą wszystkich opublikowanych tekstów.

We wszystko co robiliśmy, wkładaliśmy prawdziwą pasję, dawaliśmy z siebie tyle, ile było możliwe. Pracowaliśmy najlepiej jak potrafiliśmy, by współtworzyć system, który tak bardzo się nam spodobał.

W redakcji MonoPolu spędziłem wspaniały czas, zaprzyjaźniłem się z chłopakami. Teraz każdy z nas idzie własną drogą, ale pozostaną wspomnienia. Zawsze będę pamiętał jak Józek zostawił mi subsystem na głowie, jak Ezi słał mi teksty, które chciał zabrać na konwent, z dopiskiem, że pociąg odjeżdża za trzy godziny. Żałuję tylko, że nie udało nam się zrealizować wszystkich planów. Do tej pory mam gdzieś całą zapisaną kartkę A4 z wynikami ankiety, którą przeprowadziliśmy z Ballisem.

Zamykamy stronę monastyr.polter.pl, ale nie znikamy całkowicie. Dla mnie Monastyr zawsze pozostanie ukochanym systemem RPG, nieważne, że z wadami, zawsze będę do niego powracał. Ostatnimi czasy, okazało się, że może przeczytam nowy dodatek i podyskutuję sobie na forum. Dziękuję wszystkim, z którymi miałem okazję współpracować, w szczególności kolegom z redakcji. Nie będę wymieniał w szczegółach komu i za co, bo każdy z nas wie co i ile włożył. Jedynie Joseppe za cierpliwość.

Maciek

…………………………………………………………………….


Przegraliśmy. Nie daliśmy rady. Wiedzieliśmy, że w końcu do tego dojdzie. Ostatnie chwile nie przypominały walki, ale powolne konanie. Ostatni Doryjczyk zdycha jak pies, bo człowiek umarł w nim już dawno temu. Rzężącym głosem intonuje ostatnią pieśń, kierując ją ku Jedynemu. Opiera głowę o rękojeść miecza i powoli zajmuje miejsce w panteonie przodków.

Znacie skądś taki styl pisania? Pretensjonalny bełkot, z mnóstwem emocji i całkowitym brakiem konkretów. Uwierzycie, że istnieli ludzie chcący pisać takie rzeczy? Co więcej, niektórzy z nich podpisywali się pod nimi imieniem i nazwiskiem.

Banda niedomrocznionych, niedoszłych Peśmowców, którzy nie załapali się na najładniejsze panienki i najmroczniejsze LARPy. Stadko zadufanych w sobie kolesi, którzy z obszarów marnego systemu uciekali w najbardziej abstrakcyjne regiony kultury. Zgraja teoretyków, z których większość nie znała nawet dokładnie mechaniki swojego systemu.

Moi przyjaciele. Załoga monastyr.polter.pl.

Kilku ludzi, którym wydawało się, że ich zapał jest w stanie utrzymać przy życiu erpegową mumię. Tekściarze z prawdziwego zdarzenia, piekielni erudyci, ludzie obdarzeni dystansem do bezsensu własnej pracy. Każdy z nich uparcie tworzył własną wizję systemu, nie bacząc na to, że oryginał umarł i śmierdzi.

Praca na MonoPolu była moim pierwszym doświadczeniem redaktorskim w fandomie. Tutaj uczyłem się wystrzegać pretensjonalności i szydzić z patosu. Gdyby nie zamierzchły konkurs nie załapałbym się do redakcji Poltera, nie miałbym okazji poznać najbardziej naiwnych cyników na świecie. Nauczyłem się pracować „pod deadline”, cyzelować słowa i dawkować emocje. Nauczyłem się redagowania tekstów, formatowania ich i setki drobnych sztuczek dziennikarskich.

Czytelnicy planszówek.polter.pl powinni do końca życia dziękować za Józka, który nauczył mnie autoironii. Zuhara, który pokazał mi jak być spokojnym. Alberta, który pokazał, że pogoda ducha zawsze wygrywa. Ballisa i Gruszczego – tytanów kompetencji. Bleddyna – arbitra staranności. Stinga – awatara klimatu. Kurka wodna, sami widzicie. Nie sposób pisać o takich ludziach nie popadając w obrzydliwy patos. To tak jak próbować zrobić realistyczny film o Supermanie – "to se ne da Panie Havranek".

Mam jednak nadzieję, że Czytelnik jest zaprawiony w czytaniu lukrowanych laurek, bo dalej będzie gorzej. Znacznie gorzej.

Dzięki MonoPolowi poznałem moją Narzeczoną – Ysabell Moebius. Pierwszym naszym wspólnym tekstem był LARP Monastyrowy. Do końca życia będziemy śmiać się z siebie, że poznaliśmy się na forum internetowym poświęconym niszowej grze fabularnej. Na szczęście historia zna gorsze przypadki (ciekawe tylko jakie?).

Co po Monastyrze? Wszystkim miłośnikom dark fantasy polecam Burning Wheel – znakomity system, wprost wymarzony do zastąpienia Monastyru. Możecie zostawić świat z Monka i używać znacznie lepszej mechaniki, wspierającej dark fantasy, pełne wyborów i konfliktów. Ysabell przerzuciła się na WoDa, dołączając do Gruszczego, nowa edycja – nowe życie. Fajny system, pozbawiony balastu pretensjonalności. Jest szansa na świeży transport mrocznych panienek i mrocznych LARPów.

Mam w szufladzie kilka rozgrzebanych tekstów Monowych. Może pogrzeb subsystemu da mi impuls do spisania ich? Kusi mnie druga część Kaczmarskiego, kusi mnie kontynuacja Wyprawy, kusi wreszcie bluźniercza przygoda wojenna. Trochę kusi mnie żeby usiąść do pisania i po raz kolejny pokazać, że monastyrowa mumia żyje.

Chyba jednak nie warto...

Marcin
Tagi: Monastyr



Czytaj również

Lokacja do Monastyru
Na skalnej grani, czyli kilka słów o Bardanii
Moda w świecie płaszcza i szpady cz. 2
Część druga: manieryzm
Lokacja ołożona w Kindle stolicy Cynazji
Moda w świecie płaszcza i szpady cz. 1
Część pierwsza: renesans

Komentarze


Furiath
   
Ocena:
0
Dzięki za wiele wspólnych lat!
Powodzenia w Waszych wyborach!
31-12-2007 15:48
27229

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dopiero dzisiaj, w ostatni dzień 2007 roku, przeczytałem to pożegnanie.
Szkoda, że jest tak, a nie inaczej...
31-12-2007 15:50
KRed
   
Ocena:
0
Dzięki Wam za wysiłek i jego efekty. Fajnie, że są ludzie, którym się chciało tak marnować czas:)
31-12-2007 16:26
zbyhup
    Szkoda
Ocena:
0
Witam i Pozdrawiam!
Wypowiedzi niniejsze przeczytałem z niejakim smutkiem gdyż mając z przyczyn obiektywnych przerwę w kontakcie ze zjawiskiem zwanym RPG a od czasu niedługiego będąc użytkownikiem netu z radością stwierdziłem ze idea nie umarła i nie oddała pola komputerowym strzelankom. Ze swoją reaktywowana grupą zastanawialiśmy sie co wybrać z systemów które od 2000 roku sypnięto na rynek (od tego czasu grywaliśmy sporadycznie głównie w Dzikie Pola i mój system autorski), wybór padł na Monastyr, który zwłaszcza mnie przypadł do gustu. Kilka tygodni temu kupiłem podręcznik, zapoznałem sie też z materiałami z niniejszej strony. Wtedy zdałem sobie sprawę że na moich oczach umiera system który potencjalnie kryje w sobie ogromne możliwości; umiera moim zdaniem z kilku przyczyn: pierwszą jest mechanika... Graliśmy we wszystko co wyszło u nas do 2000 roku ze szczególnym naciskiem na Dzikie Pola i Zew Cthulhu które prowadziłem (kumple prowadzili Warhammera i CP 2020) i były wsród tego rzeczy gorsze np. Shadowrun (rzut 15k6 pamiętam, rany to była zgroza) czy nazbyt bajkowy i heroiczny Earthdawn... Tymczasem Monastyr to nie tylko system skierowany do graczy doświadczonych i wymagających, a do tego kompletnie niedopracowany pod wzgledem mechaniki. Mechanika powinna być prosta, szybka i pozbawiona komplikacji, intuicyjna w Monastyrze tak nie jest... a na polskim rynku taki produkt od poczatku skazany był na zagładę. Podręcznik w wersji HC wydany jest pięknie ale dla kogoś kto zaczyna swą przygodę z RPG jest bezużyteczny, a to przecież mimo wszystko biznes a nie polska akcja humanitarna autorzy powinni to przewidzieć... zaś gracz doświadczony... może mieć rożne zdanie. Konia z rzędem kto bez problemów pojmie o co chodzi w regułach prawdziwego starcia, wiem ze to nie pora by wdawać sie w szczegóły mechaniki ale później nie będzie ku temu możliwości - kiedy autorzy bez żenady piszą że zasady dotyczące pancerzy zostały napisane tak aby ich stosowanie było bezsensowne to sam sobie podkłada nogę. Zasady powinny być pisane tak żeby były zgodne z technicznymi realiami świata. I nie chodzi mi tu o spór "czy walka jest konieczna w scenariuszu?" Przez parę lat prowadziłem Dzikie Pola a nikt w mojej drużynie nie paradował w zbroi husarskiej (poza polem bitwy - o ile było ich stać na wystawienie pocztu)... Mnie kompletnie rozwaliły (w sensie pozytywnym) świat i idea systemu, oprócz tego podejście do magii, która nareszcie nie pozwala na tworzenie czarodzieja stanowiącego jedynie wsparcie artyleryjskie dla drużyny a z magii czyni nareszcie Wiedzę Tajemną a nie środek do rozpalania ognia w deszczowa pogodę, nietypowa dla światów fantasy scenografia XVI/XVII w., ba! Nawet bestiariusz nie ograniczony do kanonu z goblinem, trollem i szkieletem. Dominium to niewyczerpana kopalnia pomysłów na przygody o najrozmaitszej tematyce, co więcej jest dużo ciekawsze niż warhammerowski Stary Świat pozbawiony konfliktów poza starciem z chaosem (sic!) nie mówiąc już o innych piętrzących sie na wysokość Katedr jego nielogicznościach... Hmm chyba nieco sie zamotałem w tych wynurzaniach. Streszczając sie i przepraszając że moja wypowiedź może być nieco niespójną (ale w końcu jest 31.XII) ze szczerym smutkiem smutkiem składam wyrazy szacunku za włożona prace, prace włożoną w system który na głowę MÓGŁBY położyć wszystko co stworzono do tej chwili w Polsce z Wiedźminem na czele (a w szczególności Kryształy Czasu, Aphalony, Złe Cienie i koszmarne dno w postaci Arkony) poza bezkonkurencyjnymi Dzikimi Polami ale to akurat moje subiektywne zdanie jako historyka. Bez względu na dalszy los systemu i tej strony na pewno poprowadzę niejedna przygodę w scenerii Dominium szkoda jednak śmierci tak wspaniałego pomysłu... Pozdrawiam i Dobrego Nowego Roku!!!
31-12-2007 17:19
13918

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!Sukcesów na Monopolu!
31-12-2007 17:46
~trzewik

Użytkownik niezarejestrowany
    Dziękuję
Ocena:
0
Chylę czoła dla Waszej pracy. Dziękuję za serce i pasję, którę daliście Monastyrowi. To były wspaniałe rzeczy.

Monastyrowi dziś trudniej, znacznie trudniej będzie bez Waszych piór.

Może kiedyś powrócicie. Bo o czymże innym jest ta gra, jak nie o powrotach, o drugiej szansie, o wygrywaniu bitew, które zdają się już z dawna przegrane...

Jeszcze raz, bardzo dziękuję Wam za wszystko, co zrobiliście dla Monastyru.
31-12-2007 18:20
~Feniks

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dziękuję Wam za to, co daliście nam szarym czytelnikom. W chwilach kiedy nie było nowych dodatków wy byliście naszą inspiracją do sesji. Wszystkie artykuły były najwyższej klasy podobnie jak ludzie pracujący nad nimi. I choć przychodzi nam się, żegnać mam nadzieję, że jak mówi jedna pieśń
"(...) Nie zgaśnie tej przyjaźni blask,
co połączyła nas.
Przy innym ogniu w inną noc,
do zobaczenia znów(...)

Życzę wam wszystkiego, co najlepsze w nowym roku i powodzenia w dalszych planach.
31-12-2007 19:15
Ballis
   
Ocena:
0
Jeśli o mnie idzie, to... Proszę bardzo:-)
(Tak dziękujecie i dziękujecie, jakby było za co. Stoi przecież napisane, że dla frajdy żeśmy to robili, mm?:-))

Żart, oczywiście.

Dużo uśmiechu w nowym, dobrym 2008.!

Wasz B.
31-12-2007 19:39
szelest
    kurde
Ocena:
0
A właśnie kończyłem opowiadanie ze świata Monastyru - szkoda...
31-12-2007 23:40
~Kretus

Użytkownik niezarejestrowany
    :(
Ocena:
0
Panowie.
Dziękuję za Wszystko. Często korzystałem z Waszej strony. Monastyr jednak nie umarł, mam nadzieję. Przynajmniej w mojej ekipie ma się dobrze.
Bez Waszej nieocenionej pomocy będzie jednak trudniej.
01-01-2008 02:25
~trzewik

Użytkownik niezarejestrowany
    Teksty
Ocena:
0
Szelest, opowiadanie ślij do mnie. Jak i wszelkie teksty, które macie - ślijcie na mój adres, zaopiekuję się nimi, ukażą się albo na stronie Monastyru, albo w Piracie, albo w oficjalnych materiałach.
01-01-2008 10:20
~moraine

Użytkownik niezarejestrowany
    ...
Ocena:
0
Jasne, jasne...
Przepraszam za brak wiary, ale...

Poczułam sie odwieszona nakołekj jak zużyta szmata. System umarł, zamykamy fora itp.
Na szczęscie moje postacie wciąż żyją, wciąż pisze sie pamiętnik jednej z nich, juz ponad 30 stron... Nie zamierzam przestać. Nie utrupicie mnie strzałem w tył głowy nad jakimś błotnistym rowem pełnym niemożności...
Wszystkim tym, którzy prowadzili ten dział dziękuję. To kawał dobrej roboty. Jak przeczytałam same zajawki o tym, czego tu juz nie będzie, to trafił mnie szlag.
Cóż, pozostaje mi po prostu grać dalej. W najlepszy system jaki spotkałam na swojej drodze.

Pozdrawiam.
01-01-2008 14:13
szelest
    moraine
Ocena:
0
Pamiętnik możesz - a nawet super by było umieścić w dziale Raporty z sesji - jest tam dla niego idealne miejsce. I miło by mi było czytać to dalej:)
01-01-2008 14:18
~moraine

Użytkownik niezarejestrowany
    szelest
Ocena:
0
Właśnie mail poszedł do wydawnictwa. Zatem, jesli faktycznie, jest chęć opublikowania opowiadań na stronie czy w Piracie, to może coś z tego wyjdzie. Co do Pamiętnika - jest intensywnie redagowany :)

Pozdrawiam :)
01-01-2008 17:14
Czarodziej.goblin
   
Ocena:
0
Dziękuję za włożoną w serwis pracę oraz za koleżeńską pomoc dla każdego z autorów.
01-01-2008 20:12
Omlet
   
Ocena:
0
Może kiedyś się to zreaktywuje - tylko Trzewic & co. muszą rozruszać system - mam nadzieję że w końcu się im uda ;)
02-01-2008 12:17
~neurocide

Użytkownik niezarejestrowany
    szkoda
Ocena:
0
szkoda... szkoda tego wspanialego swiata i tej kretyńskiej mechaniki
02-01-2008 21:01
Słowik
    Ostatni bastion padł.
Ocena:
0
Zaglądałem tu od roku w miarę możliwości. Od pamiętnego "Ostatniego Rejsu" na Falkonie. Zrobiliście kawał dobrej roboty. Oby przyszłe projekty szły Wam co najmniej tak dobrze jak MonoPol.
02-01-2008 22:35
~Michap

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bez Monopolu Monastyr nie będzie już taki sam. To nie żaden tani sentymentalizm, gdyż zanim jeszcze podręcznik ujrzał światło dzienne, Dominium istniało już tu, na stronach Poltera. Szkoda, nie że strona przestaje działać, ale że nie ma komu kontynuować dzieła. System mimo iż medialnie martwy (czy działa jakaś strona monowa?), ma chyba jeszcze sporo fanów. I to konkretnych fanów.
02-01-2008 23:10
oddtail
   
Ocena:
0
Zacznę od tego, że dziękuję całej redakcji MonoPolu. Fajnie było czytać cudze teksty, fajnie było pracować wspólnie nad moimi. Przez wiele lat będę z sentymentem wspominał pisanie "na szybko" (co nie znaczy, że na kolanie) kolejnych części Szermierki na Słowa. I nie ma co ukrywać, ten tekst (i inne) nie powstałby, gdyby nie świetny podsystem i świetni redaktorzy owego.

A przecież na MonoPolu jest co niemiara tekstów dużo lepszych niż moje.

Tak więc, dzięki, fajnie było.

Monastyr jest dla mnie systemem o tyle szczególnym, że był to pierwszy - i, jak długo sądziłem, jedyny - system, jaki miałem ochotę prowadzić. Gdyby nie pojawił się Mon, prawdopodobnie do dziś prowadziłbym swój autorski świat, na jednej z własnych mechanik lub na którejś z uniwersalnych. Monastyr nieco naruszył niewzruszony bastion "nie prowadzę nic co nie moje". Niewiele brakowało, żeby stał się stałym tematem moich kampanii.

A jednak zabrakło.

Systemowi zaszkodziły, w kolejności:

-mechanika, bez specjalnego przekonania przeze mnie broniona, której nie ratowała nawet koncepcja Prawdziwego Starcia;
-brak dodatków;
-"takie sobie" traktowanie fanów przez autorów;
-relatywny brak zainteresowania moich graczy (ale tylko relatywny - gdyby nie pierwsze trzy powody, system prowadziłbym, a gracze by grali, z chęcią i entuzjazmem, jak wierzę);
-konkurencja ze strony systemu, który po prostu prowadziło się chętniej i który ściągnął bodajże trzy razy więcej (!!!) zainteresowanych graczy (DL).

Uważam swój pesymizm za usprawiedliwiony gdy mówię, że koniec MonoPolu jest odzwierciedleniem tego, że system zdechł i leżał w rowie, wydzielając przykrą woń. Bez MonoPolu żyłby jeszcze krócej, MonoPol dawał potencjał czemuś, co z natury potencjału nie miało (nie od pewnego momentu).

Pewnie mógłbym poprowadzić Monastyr kiedyś w przyszłości. Pewnie nawet raz czy drugi poprowadzę. Ale nie jest to już system, który spędzi mi sen z powiek. Nie czytam już podręczników, nawet do nich nie zaglądam. Nie piszę przygód, nie kombinuję godzinami, kto jest kim, z kim i przeciw komu. Moim "dyżurnym" systemem stało się nieocenione Deadlands. Monastyr spadł do rangi jednego z systemów, które może... kiedyś tam... poprowadzę. I śmieszna rzecz, są dziś systemy, których dawniej nie poprowadziłbym za żadne skarby, a które dziś rozważam bardziej na poważnie niż Mon.

Winą obarczam... hmm, może nie jest to "wina" jako taka. Ale odpowiedzialność w dużej mierze spoczywa na autorach gry. A za ratowanie gry przez upadkiem, ślicznie odzwierciedlającym główny theme systemu, jeszcze raz dziękuję redakcji MonoPolu.

Szkoda, naprawdę szkoda. Fajnie było. Ale nie czekam na lepsze czasy, Monastyr po prostu nie jest mi już potrzebny.
03-01-2008 05:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.