» Blog » Moje top 10 klasycznych anime:
10-05-2016 11:10

Moje top 10 klasycznych anime:

W działach: anime, japonia | Odsłony: 794

Jako, że te wszystkie zestawienia Top 10 budzą całkiem spore zainteresowanie postanowiłem stworzyć następną. Tym razem dotyczyć będzie ona dziesięciu, klasycznych serii anime, które po dziś dzień warto obejrzeć, bowiem nie zestarzały się lub zestarzały w niewielkim stopniu.

Większość omawianych w tym zestawieniu produkcji to dzieła mroczne, do tego dość krótkie. Wynika to z różnic w filozofii i rynku, jakie panowały w okresie ich powstania.

Po pierwsze: okres o którym mowa, czyli lata 80-te i 90-te różnił się od czasów współczesnych. Nie było wówczas telewizji cyfrowej posiadającej tysiące kanałów, nie było internetu, a głównym środkiem rozpowszechniania filmów były odtwarzacze wideo. Sprzęt ten nie gwarantował szczególnie wysokiej jakości obrazu ani nie pozwalał na magazynowanie zbyt dużej ilości danych. O ile na płycie DVD, nośniku, który powoli odchodzi do lamusa zmieścić można około 12 godzin filmu w bardzo rozsądnej jakości, tak na kasecie wideo mieściło się około półtorej jego godziny. Nie powinno więc dziwić, że kręcono głównie albo kinówki, albo OAV (Orginal Animated Video), czyli krótkie, 3-4 odcinkowe serie (wyjaśniam te wszystkie terminy, bowiem nie każdy czytelnik tego bloga jest otaku przed czterdziestką).

Taki format narzucał na twórców pewne ograniczenia. Tak więc opowieść musiała być bardziej zwięzła, co ma swoje wady i zalety. Z jednej strony wymusza większą treściwość dzieła, choć oczywiście nie pozwala na upchniecie dużej ilość wątków pobocznych. Tak więc twórca nie ma miejsca na żadnego rodzaju dłużyzny i zapychacze. W większości z tych serii nie ma więc żadnych fillerów, obowiązkowych odcinków w gorących źródłach czy na bezludnych wyspach. Przeciwnie: jest czysta akcja.

Z drugiej strony wiele OAV z tego okresu było pozbawionych pointy. Ot kręcono taką reklamę zawierającą kilka epizodów z początku serii, której celem było sprzedanie mangi. Przypominało to trochę sytuację, jaką obecnie zauważyć można w wypadku ekranizacji Light Novels.

Klient, który wymagał:

Druga różnica, dotycząca nie tylko anime, ale ogólnie całej sztuki filmowej tego okresu wynikała ze specyfiki rynku i podejścia do klienta. O ile współcześnie głównym odbiorcą są kina i telewizja, gdzie w pierwszych chodzi głównie o to, by dokonać jak największego spędu ludzi w jak najkrótszym czasie, a w drugich, by wypełnić czas między reklamami obietnicą rozrywki, tak w okresie owym głównym dystrybutorem były wypożyczalnie wideo. W nich ludzie sami wybierali sobie repertuar, a filmy, które zyskały status klasyków żyły często przez długie lata po swej premierze. Chodziło więc o dostarczenie klientowi towaru, który przynosiłby zysk w dłuższych okresach czasu.

W wielu wypadkach to się udało i nie mówię tu tylko o anime. Filmy takie jak pierwsze trzy części Obcego, czy pierwsze dwa Terminatory ogląda się dobrze nawet dziś, trzydzieści lat po ich powstaniu. Natomiast ich późniejsze odsłony zapomniane zostały kilka miesięcy po nakręceniu.

Tematyka:

Z punktu widzenia fana wychowanego na współczesnych seriach anime tematyka serii z lat 80-tych i 90-tych może wydawać się egzotyczna. W prawdzie już wówczas istniało wiele anime młodzieżowych, komedii science fiction i fantasy, a nawet moe i ecchi, jednak nie dominowały one rynku w takim stopniu jak dzisiaj. Owszem, tematyką anime nadal była rozrywka, ale przez ten temat rozumiano co innego.

Po pierwsze: anime było wówczas dużo mroczniejsze. Niekiedy całkiem dosłownie, a to dlatego, że oszczędzano w ten sposób na animacji i rysunku, gdyż czarne, nocne tła mogą być puste. W modzie był cyberpunk, mroczny, ciężki metal oraz bunt, więc anime faktycznie te tematy drążyło. Często też sięgano po równie popularne teorie spiskowe. Swój złoty wiek przeżywały strzelanki, często stylizowane na hollywoodzkie filmy kryminalne, w których policjanci-karatecy i weterani z Wietnamu na własną rękę wymierzali sprawiedliwość. Sporo było też komedii kryminalnych oraz romantycznych, gdzie jednak romans grał często pierwsze skrzypce.

Swój złoty wiek przeżywały też filmy fantasy i science fiction, a okres swojego rozkwitu przeżywał cyberpunk.

Odbiór:

O ile dziś anime jest trochę takim produktem klasy B, tak z perspektywy czasu widać, że w latach 80-tych i 90-tych wyprzedzało swoją epokę. Niekoniecznie pod względem scenariuszowym, gdzie różnie to bywało, choć często posiadało swoje zalety, zwłaszcza na tle amerykańskich seriali. O ile w zasadzie do czasów obecnych większość seriali stworzonych dla telewizji było po prostu sieczką, gdzie co tydzień rozprawiano się z nową zagadką / potworem, tak Japończycy tworzyli kompleksowe i spójne fabuły oraz dużo bogatsze psychologicznie postacie. Aczkolwiek ich styl twórczy miał swoje wady, które często mu wytykano różnica była zauważalna.

Zwracała uwagę również strona wizualna. Powiedzmy sobie szczerze: anime podówczas było bardzo efektowne. Po prostu narysować można było więcej rzeczy i tańszym kosztem, niż sfilmować przy użyciu tradycyjnych środków.

Jest to przewaga, którą w dobie komputerowo animowanych spartan, Avengersów i produkcji będących w połowie filmami animowanymi japońskie kreskówki w dużej mierze zatraciły.

Skończmy jednak z tym smęceniem i przejdźmy to toplisty:

10) Akira:

ZZ16828CD3

Nakręcony w 1988 klasyk cybeprunku jest dobrym tytułem od którego listę można rozpocząć: i tak wszyscy będą się go nań spodziewać. Akira jest prawdopodobnie najbardziej wpływowym anime w dziejach oraz dziełem, które zmieniło postrzeganie filmu animowanego na świecie. Do lat 80-tych ten stanowił przedstawiciela drugiej kategorii, zwykle infantylnego, służącego do opowiadania fabuł przeznaczonych dla dzieci. Coś, co pełnoletniemu wstyd było oglądać.

Postapokalityczna, cyberpunkowo-dystopijna, krwawa i pełna śmiałych scen opowieść zrealizowana z rozmachem, który podówczas trudny był do osiągnięcia w klasycznym filmie sprawiły, że tytuł szybko zyskał zwolenników, zdobyła liczne nagrody (np. Silver Scream Award na Amsterdam Fantastic Film Festival), a nawiązania doń wypełniły kulturę popularną. Przez całe dziesięciolecie stanowiła też sztandarową produkcję japońskiej animacji.

Paradoksalnie obecnie nurt, do którego należało to anime praktycznie wymarł.

9) Tenchi Muyo oraz El Hazard OAV

Tenchi-Muyo-tenchi-muyo-348462_1024_768

Oczywiście nie samym mrokiem epoka żyła. Tenchi Muyo jest przykładem świetnej serii rozrywkowej z tego okresu. Tenchi Masaki jest typowym miejskim cwaniaczkiem, który, nudząc się na wakacjach u dziadka postanawia sprawdzić miejscową legendę o uwięzionym w lokalnej świątyni demonie. Włamuje się tam i na własnej skórze odkrywa, że w historii jest ziarno prawdy. Na wolność wydostaje się Ryooko, kosmiczna piratka przez ziemian uważana w przeszłości za monstrum nie z tego świata. Szybko okazuje się, że kobieta ma wrogów. Tak więc na ziemię zaczynają trafiać kolejni kosmici podążający jej tropem.

El Hazard opiera się na podobnym schemacie, przy czym tym razem to grupka ziemian zostaje przeniesiona do odrobinę orientalnej krainy ni to science fiction, ni to fantasy, którą, za pomocą świeżo nabytych supermocy i lokalnych broni masowej zagłady muszą uratować przed armią robaków.

maxresdefault

Jak wiele innych serii rozrywkowych z tego okresu zarówno Tenchi jak i El Hazard bardzo mocno czerpią z amerykańskich komedii fantastycznych w rodzaju Weird Science czy Ghost Busters, daleko im więc do współczesnego, drętwego i tak naprawdę ani nie śmiesznego, ani nie romantycznego Ecchi.

Z racji dużej popularności serię Tenchi Muyo kilkakrotnie próbowano wskrzeszać i odświeżać. Moim skromnym zdaniem jednak bez skutku, do oglądania nadają się tylko dwie, pierwsze OAV-ki. Twórca serii natomiast zaczął zachowywać się tak, jakby utracił poczucie humoru i dobrego smaku.

8) Nadia: Secret of the Blue Water

MI0001080846

Luźna adaptacja „Dwunastu tysięcy mil podmorskiej żeglugi” mocno inspirowana wczesnymi filmami Miyazakiego. Nastoletnia dziewczyna Nadia oraz równie nastoletni wynalazca Jean, wraz z grupką sympatycznych złodziei biżuterii oraz kapitanem Nemo przemierzają świat okrętem podwodnym, by powstrzymać rządnych władzy absolutnej, neo-atlantyckich ekstremistów.

Za „Nadię” odpowiadał Gainax (ci od Neon Genesis Evangelion), jednak seria ta jest zupełnie inna od swego, bardziej znanego brata. Jest to rozrywkowa, lecz wcale nie głupia seria dziecięco-młodzieżowa z najwyższej półki.

7) Ghost in the Shell:

1411549528

Pierwszy film z cyklu Ghost in the Shell nakręcono w roku 1995 i stanowił on rewolucję na wielu poziomach. Doskonale dopracowana muzyka walczyła o palmę pierwszeństwa z rewolucyjnymi podówczas technikami komputerowymi, które użyto do jego kręcenia.

Fabuła filmu, na pierwszy rzut oka dość prosta opowiadała o grupie agentów należącej do Sekcji 9 zajmującej się zwalczanie cyberterroryzmu w przyszłym, bardzo mocno skomputeryzowanym i zdominowanym przez technologię świecie. Prowadzili oni śledztwo śledztwo w sprawie tajemniczego hakera zwanego jako Puppet Master.

Ghost in the Shell stawiał pytania o tożsamość człowieka oraz granice między nim, a maszyną oraz przyszłość naszego gatunku w nadchodzącej, zdominowanej przez komputery rzeczywistości.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym:

Komentarze


earl
   
Ocena:
0

Dla mnie najlepsze anime to były "Tygrysia maska", "Załoga G" i "Kapitan Hawk".

11-05-2016 18:41
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

@ Earl
Kraj lat dziecinnych zawsze pozostanie...

11-05-2016 20:37
earl
   
Ocena:
+1

Ciekawe, ilu miłośników anime rozwiązałoby bezbłędnie ten quiz?:

http://www.edziecko.pl/edziecko/13,143484,6953,rozpoznasz-bajki-z-kanalu-polonia-1-po-opisie.html?bo=1

13-05-2016 09:45
TO~
   
Ocena:
+1

12/12 :)

 

13-05-2016 12:54
earl
   
Ocena:
+1

Brawo, ja miałem jeden błąd :)

13-05-2016 13:01
TO~
   
Ocena:
+1

Przy ostatnim strzelałem, bo za nic nie pamiętałem tego serialu :)

13-05-2016 13:13
earl
   
Ocena:
0

Ja też myślałem, że przejrzałem wszystkie seriale, emitowane przez Polonia 1. A tu okazuje się, że leciały jakieś "Fantastyczny świat Paula" czy "Sally czarodziejka". Przeglądam opisy i za nic nie mogę sobie przypomnieć ani jednego, ani drugiego anime.

13-05-2016 13:18
   
Ocena:
0

9/12. Chyba nieźle jak na kogoś, kto anime zaczął oglądać w 2010?

13-05-2016 18:30
zegarmistrz
   
Ocena:
0

11/12 a nawet nie oglądałem Polonii.

13-05-2016 18:53
earl
   
Ocena:
0

@ PK_AZ

6 lat to wystarczająco dużo czasu, aby nadrobić zaległości ;)

 

@ Zegarmistrz

Później niektóre z tych seriali puszczali na którejś z telewizji polsatowskich.

13-05-2016 20:41
zegarmistrz
   
Ocena:
+1

Nawet nie to. Wiele z tych rzeczy można domyśleć się z kontekstu. W klońcu wiadomo, że "anime o chłopcu z domu dziecka, który urósł i walczy na ringu" to raczej nie Sally Czarodziejka.

13-05-2016 21:36
jakkubus
   
Ocena:
0

@earl

8/12 a nawet nie oglądałem choćby jednego z tamtych anime.

13-05-2016 22:49
   
Ocena:
+1

@ Earl, no niby tak, ale trzeba jeszcze wygospodarować czas na wszystkie szkolne/komedie/fantasy, a sam wiesz, ile ich potrafi wyjść w sezonie.

13-05-2016 22:55
earl
   
Ocena:
+1

@ jakkubus

Żałuj.

14-05-2016 11:10
TO~
   
Ocena:
+2

@ Earl - nie dyskutuj z moderacją, bo to zabronione :P

14-05-2016 11:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.