string(15) ""
» Blog » Mój pierwszy raz w Baldur's Gate: Enhanced Edition
16-08-2014 14:42

Mój pierwszy raz w Baldur's Gate: Enhanced Edition

W działach: (c)RPG, gry | Odsłony: 1659

Mój pierwszy raz w Baldur's Gate: Enhanced Edition

Opadły już emocje związane z odświeżoną wersją Baldur's Gate. Już dawno opadły, więc mogłem się zabrać za przetestowanie tego "odgrzewanego kotleta". I cóż można napisać - gra jak gra. Gdyby nie mody typu Trilogy czy TuTu, to można by się było bardziej zachwycać, ale fani i nowi konsumenci dostali i tak dobry prezent. Co prawda musieli dość długo czekać na usprawnienie całości, by nie zacinała się byle gdzie i dość słono zapłacić za tylko kilka innowacji. Cieszące oko efekty wizualne (np. animacje czarów) to tylko smaczek, a dodatkowa treść jakiś poziom trzyma, lecz nie jest objawieniem.

 

Zacząłem grę z zamysłem stworzenia drużyny neutralnej i takiej, która dobrze się będzie ze sobą czuć. Wszyscy w mojej kompanii są "w odcieniach szarości", i choć lubię przechodzić Baldura z każdej strony światopoglądowej, to wybrałem właśnie neutralność. I tak moją małą kompanię zapełnia:

 

1. Svarog (Człowiek, Barbarzyńca)

2. Jaheira (bez Khalida, albowiem "to co i tak ma spaść, należy popchnąć" – Fryderyk Nietzsche; w sumie lubię Khalida i doceniam mod wskrzeszający go w BG II [pozdrowienia dla Zireael], ale uznałem, że jąkała musi tym razem odejść).

3. Branwen (lubię ją nawet, chociaż nie jest tak uwodzicielska jak Viconia)

4. Xan (mój ulubieniec. Właśnie nauczył się Emocji: beznadziei i zaraża wrogów swoją silną depresją)

5. Neera (a tutaj wypada dłużej! Chciałem mieć kogoś nowego. Ten jej głos jest trochę przesłodzony, ale nawet dobrze się nią gra. Na razie jedna misja, kilka przypadkowych spotkań i dialogów. Nothing special)

6. Safana (sorry Imoen, jesteś dla mnie za dobra)

 

Takim sposobem otrzymałem drużynę, w której te fikcyjne postaci czują się ze sobą dobrze (neutralny jest też Quayle, ale kłóci się z Jaheirą i Xanem, a także Faldorn, ale ta również szczerzy do reszty zęby).

 

Mój barbarzyńca ma ponad 100 punktów życia i robi za czołga. Reszta to wspomagacze. Gra mi się przyjemnie, ale niestety mam wrażenie, że mogło być dużo lepiej.

A Wy? Jakie macie wrażenia? Trochę późno o to pytam, ale może czegoś się ciekawego dowiem o reakcji na "odgrzany kotlet".

2
Notka polecana przez: Agrafka, Zireael
Poleć innym tę notkę

Komentarze


KrytykPotwierdzony
   
Ocena:
0
Solidnie się zawiodłem EE. Zmiany to kosmetyka, zadania związane z nowymi bohaterami nie umywają się do tych z podstawowej wersji. Gra straszliwie niezoptymalizowana i rojąca się od błędów. Plus za wampirzycę.
A, i to intro...
Ps: Xan rządzi, a Khalid doprowadzał mnie do szału.
16-08-2014 14:56
Gawk
   
Ocena:
0

Gdybym miał zacząć opowiadać o Baldursach, to pewnie trochę by mi zeszło. Oj, trochę...

Było to moje pierwsze klasyczne cRPG, w które grałem. A pamiętam, że mój komputer wtedy ledwo zipiał i nawet Baldur potrafił się czasami przyciąć. Wtedy - pomimo błędów - ekscytowałem się tą grą bardzo mocno. Oczywiście nie była to zasługa samej fabuły czy postaci, ale ich przedstawienia. Piotr Fronczewski zawsze +2 do dobrego wrażenia.

Niestety im dalej w las, tym było gorzej. Grę skutecznie obrzydził mi limit poziomu, bo nie lubię, jak w sztuczny sposób ogranicza się ni stąd ni zowąd moc mojej postaci. Zwłaszcza, że antagonista tego problemu nie ma, a jest takim samym wybrańcem jak ja.

Poza tym ogromny minus Baldur zaliczył ode mnie za sztuczne przedłużanie rozgrywki. Labirynt pod gildią zlodziei był tak niedorzecznie debilny, że do tej pory jest dla mnie symbolem braku rozwagi w stopniowaniu akcji.

Wtedy, pamiętam, odstawiłem Baldura na dwa dni jakoś, żeby ochłonąć. Potem już udało mi się go skończyć, i byłem zadowolony z zakończenia, które było takie, jak być powinno. Po prostu pasowało do całości.

Przyznam się, że w dwójkę nigdy nie miałem okazji pograć.

 

Z wiekszych wad które mnie irytowały był idiotyczny mechanizm zabezpieczjący przed zapisywaniem stanu rozgrywki. A ja się dziwiłem, czemu nie mogłem wybić gnolli z fortu, bo była ich jakaś przytłaczajaca ilość. Sejwowałem po każdym starciu, a gra po każdym sejwie dorzucała kolejnych przeciwników. Gdybym się nie połapał, to po prostu bym wywalił płytkę przez okno.

Inną niezwkle irytująca sprawą jest marudzenie towarzyszy, i ich nagły atak po jakimś czasie, jeśli nie dostosujemy się do ich próśb. Pamiętam, jak Minsc męczył mnie,żebym pomógł jego siostrze. Niestety byłem na to za słaby, i zajmowałem się akurat innym wątkiem. Kiedy wreszcie podreptałem do fortu na jej ratunek, okazało się, że tuż przed wejściem do lokacji upłynął limit czasu, i Minsc się na mnie rzucił. Zabrakło mi tych kilku sekund po prostu... Więc byłem zmuszony go ukatrupić.

16-08-2014 18:44
Kamulec
   
Ocena:
0

Gdyby nie mody typu Trilogy czy TuTu, to można by się było bardziej zachwycać, ale fani i nowi konsumenci dostali i tak dobry prezent. Co prawda musieli dość długo czekać na usprawnienie całości, by nie zacinała się byle gdzie i dość słono zapłacić za tylko kilka innowacji. 

Trilogy się nie zawiesza. Jeśli gra jest mniej więcej taka sama, to znaczy, że taktyka, gdy potrzebna, nadal ogranicza się niemal wyłącznie do uciekaj i strzelaj?

16-08-2014 18:45
Gawk
   
Ocena:
0

Ja miałem tą wersję zwykłą, bez dodatku, z Extraklasyki czy coś takiego. A wtedy o internecie nawet nie marzyłem, więc nie mogłem sobie ściągać patchy i takich tam.

16-08-2014 18:47
Kamulec
   
Ocena:
+1

Baldur 2 jest po prostu lepszy i mam wrażenie, że dziś o wiele bardziej grywalny od jedynki. Polecam spróbować. Zaczynałem go sporo razy, przeszedłem ostatecznie kilka lat temu, wiec nie tak dawno i było zabawnie. Choć przyznam, że „błędu” z przyspieszonym działaniem gry postanowiłem nie wyłączać, dzięki czemu rozgrywka była szybsza. taktykę i tak ustalałem na pauzie.

16-08-2014 18:54
Gawk
   
Ocena:
0

Z opinii jedynie słyszałem, że Jedynka ma lepszą fabułę, ale dwójka pod względem gameplay'u bije ją na głowę. Nie licząc naprawionych błędów. Zamiast BGII Zaliczyłem Icewind Dale II, chociaż to była przyzwoita rąbanka, to mało miała w sobie w ogóle z cRPG. Fajnie się tłukło wszystko na dwóch zaklinaczy, czarodzieja, kapłana łotrzyka i wojownika. :D

16-08-2014 19:13
Kamulec
   
Ocena:
0

Czekaj, to w jedynce jest jakaś fabuła? Nie, nie zgadzam się z tezą, jakoby jedynka była w jakimś aspekcie lepsza od dwójki, nie licząc niższych wymagań sprzętowych.

Pewien Stary Troll chce, abym zwrócił Ci uwagę, że:

  • Minscowi trzeba było pomóc uratować jego wiedźmę, nie siostrę
  • co opisujesz z gnollami wygląda na jakiś bug, bo sam przechodził BG wielokrotnie i nigdy nic takiego nie było.
16-08-2014 19:51
KrytykPotwierdzony
   
Ocena:
0
Gnolle i inne potworki spamowały się okrutnie, za każdym razem gdy mgła wojny przesłaniała określone lokacje.
16-08-2014 20:05
Adeptus
   
Ocena:
0

Baldur jedynka moim zdaniem sporo zyskuje po zainstalowaniu modu NPC Project, który dodaje interakcje między postaciami na poziomie drugiej części - ale to pewnie nie jest kompatybilne z EE.

 

17-08-2014 00:47
Gawk
   
Ocena:
0

1. Wszystko jedno. Chodziło generalnie o babę.

2. To nie jest bug. Chyba, że nie we wszystkich wesjach Baldura to występowało, ale pamiętam, żenawet miałem to gdzieś w instrukcji zaznaczone, że to jest jakis wspaniały i rewolucyjny system, żeby gracza odwieść trochę od nawyku sejwowania po każdej walce. Żeby niebzpieczeństwo było większe, potworki spamowały się po każdym sejwie, albo mnożyły te jeszcze żywe.

Nie wszystkie, ale w niektóych lokacjach tak się właśnie działo. Pamiętam, że tak miałem z gnollami, a potem w którejś kopalni.

17-08-2014 00:57
Kamulec
   
Ocena:
+1

1. Po oczach go Boo, po oczach!

17-08-2014 05:33
ThimGrim
   
Ocena:
0

Z Minscem miałem to samo co Scath. Czyli zabrałem się za późno za zadanie, ale udało mi się ten quest ukończyć. Musiałem tylko to zrobić bez żadnego odpoczynku, za jednym tchem, bo inaczej Minsc atakował mnie już nawet w samej twierdzy. W BG grałem jeszcze w pierwszym wydaniu, ale ukończyłem dopiero teraz w wersji Enhanced.

17-08-2014 09:04
Zireael
   
Ocena:
0

Ha, ja też miałam kiedyś do czynienia ze wkurzonym Minscem.

Palma pierwszeństwa dla następujących przypadków:

1) pożyczyć BG 1 od kolegi w wieku 11 lat, nie wyjść nawet z Candlekeep

2) pierwszy raz wyjść poza prolog, drużyna Imoen/Jaheira/Khalid/Xzar/Montaron z przewidywalnym efektem, pomordowali mi się w Beregoście zaraz w oskryptowanej walce, takiego miałam pecha

3) wziąć do drużyny Edwina i Minsca i iść ratować Dynaheir zapominając, że Edwin ją zabije zanim się przyłączy, a wtedy Minsca szlag trafi :/

18-08-2014 20:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.