James Islington, Cień utraconego świata
string(15) ""
» Blog » Mój Mistrz Gry to sadysta… a ja nie mam nic przeciwko
03-05-2013 12:50

Mój Mistrz Gry to sadysta… a ja nie mam nic przeciwko

Odsłony: 14

Lubię dawać moim postaciom szeroko pojęte możliwości. Przede wszystkim możliwości rozwoju, osiągnięcia wcześniej obranego celu(lub zmiany celu, to też może się zdarzyć!) „metamorfozy wewnętrznej” i tak dalej, i tak dalej… Warunek jest jeden: współpraca pomiędzy graczem a MG, bo to czy postać będzie mieć „możliwości” zależy głównie od Mistrza. Na czym polega „dawanie możliwości” wg Emilie? Na ciągłym kręceniu bata na swoje postaci. Jestem usatysfakcjonowana dopiero wtedy, gdy postać ma naprawdę pod górkę, gdy musi walczyć o przetrwanie, podejmować trudne decyzje, wykraczać poza swój kodeks moralny lub tworzyć go na nowo. Dorzućmy do tego MG z dobrym wyczuciem świata i przepis ma psychomachię gotowy. Tym sposobem moja niewinna, delikatna szlachcianka przez całe życie chowana pod kloszem, stała się demonem wcielonym gotowym palić wioski(być może niedługo pojawi się bardziej szczegółowy opis tej postaci). To podobno nazywa się „łamanie postaci”, jednak moim zdaniem lepszym określeniem byłoby „odwracanie postaci”. To takie trochę siłowanie się ze światem reagującym na moje decyzje: MG wykosztuje narzędzie, które bardzo często sama daje mu do rąk, ja zaś walczę o swoje. Jakie narzędzia mam na myśli? Niestety, należę do tego rodzaju graczy, którzy tworzą tony makulatury na temat swoich postaci: historię, rodzinę, przyjaciół, wrogów itp., itd. Daję tym samym Mistrzowi Gry mnóstwo „haczyków”. Z bólem serca muszę przyznać, że moje monastyrowe postaci zostały bezlitośnie odwrócone. Był to proces. Bardzo logiczny, wyrachowany proces, podczas którego doszło do przewartościowania motywacji oraz postaw. Część tych sesji kończyła się płaczem i chowaniem głowy pod magicznym kocykiem(+20 do ochrony przed potworami). Ale ja jestem masochistycznym nadwrażliwcem, więc „sesyjnego natężenia emocjonalnego” nie należy mierzyć moją miarą.
Postanowiłam, że moja następna postać nie pozwoli się odwrócić. To twarda sztuka, zahartowana przez życie, z bardzo jasnymi motywacjami. Jej słabości to także jej siła. Niech MG poszuka innej struny, na której mógłby zagrać, a co! Róża z pewnością nie da się odwrócić... Gdy oznajmiłam to swojemu MG, usłyszałam jedynie złowrogi chichot.
Prawdopodobnie podzielę się z Wami moimi sesyjnymi przeżyciami. Oraz emocjami. Bo emocji zazwyczaj jest mnóstwo, całe szczęście, że istnieją magiczne kocyki.

Komentarze


von Mansfeld
   
Ocena:
0
Mawiają, że "RPG to nie gra gracza kontra mistrza gry, to nie bitewniak/planszówka którą można wygrać", a tu proszę, MG z graczem pojedynkują się na psychodramy.
03-05-2013 13:01
Rag
   
Ocena:
+5
Czyli gracie Wickowsko ;)
CZasem tez lubię tak zagrać, ale trzeba uważać, żeby zachować umiar. Pod górkę jest ok, pod bardzo stromą i sliską górkę jest super, ale gdy ta górka okazuje się absolutnie nie możliwą do pokonania pionową ścianą jest już słabo :)

Pozdrawiam
Rag

Ps. Nie przejmuj się trollami, którzy nie potrafią grać w inny sposób niż turlacko - tabelkowy :)

Edit:
@vM - grałeś kiedyś w Burning Empires?

03-05-2013 13:16
Emilie_Sand
   
Ocena:
0
Zgadzam się całkowicie - we wszystkim należy zachować umiar. Tego typu sesje jestem w stanie grać raz na miesiąc, przy większej częstotliwości pewnie skończyłabym u psychiatry;p. No i od czasu do czasu warto spróbować czegoś...hmm... lżejszego :).
03-05-2013 13:36
Rag
   
Ocena:
0
Pytanie było skierowane do Mansfielda, który pisał o tym, że w RPG nie gra się BG vs MG. W Burning Empires tak się własnie gra. :D

Swoją drogą zabrałem się ostatnio za podręcznik, dzisiaj gram pierwszą sesję, zapowiada się bardzo ciekawie :)

A co do "ciężkości" gry to zależy od kampanii ale ja często serwuję swoim graczom takie gdzie cały czas mają mocno pod górkę, okoliczności i ledzie sprzysięgają się przeciwko nim itp. Ale zawsze jest z tego wyjscie, zawsze, pomimo ran, zerwanych kontaktów, utraconych przyjaciół itp. są w stanie osiągnać swoje cele. Gracze cieszą się wtedy z sukcesu o wiele bardziej niż gdybym im nie utrudniał :D

Pozdrawiam
Rag
03-05-2013 13:53
von Mansfeld
   
Ocena:
0
Rag, nie zrozumiałeś tego, że to była wrzuta na te gadanie wieszczów erpegie, że "turlanie to gra MG kontra gracze". ;-)
03-05-2013 13:56
Emilie_Sand
   
Ocena:
+2
Właśnie dopiero za drugim razem wczytałam się uważniej, czytanie ze zrozumieniem się kłania ;p.
Gracz zawsze powinien mieć możliwość wykaraskania się z problemów, inaczej zabawa traci sens. Lubię czuć nóż na gardle(dosłownie i w przenośni...), po takich przejściach sukces smakuje o wiele lepiej ;).
Rag - jakie systemy prowadzisz?
03-05-2013 14:01
Rag
   
Ocena:
+1
Może dlatego, że nigdy takiego gadania nie słyszałem :P

Natomiast podejście dokop BG w granicach rozsądku, niech sobie zapracują na każdy sukces krwią, potem i łzami jest dosyć częstym, ogólnie przyjętym i nieźle się sprawdzającym podejściem :)

Pozdrawiam
Rag
03-05-2013 14:02
Z Enterprise
   
Ocena:
+3
Nie turlanie, tylko twoja gra to gracze vs MG. W końcu z każdej sesji wychodzisz pobrażany na "przeciwnika" czyli na MG.
03-05-2013 14:02
Rag
   
Ocena:
0
@Emile_Sand
Łatwiej wymienić jakich nie prowadzę:D

Ale z tych najcześciej przeze mnie prowadzonych to: s i nWoD, Shadowrun 4ed. L5K, 7th Sea, i Call of Cthulhu.

Do tego staram się kiedy mogę poznawać i prowadzić inne systemy a także różne hmm, półautorki. Na przykład na dniach będę prowadził Star Warsy na zmodyfikowanej mechanice 7th Sea\L5k, która po pewnych zmianach świetnie nadaje się do grania Jedi :D

Pozdrawiam
Rag
03-05-2013 14:08
Emilie_Sand
   
Ocena:
0
Rag, i pewnie mieszkasz zbyt daleko... a z przyjemnością zagrałabym w 7th Sea. U nas niestety brakuje Mistrzów Gry. Od czasu do czasy trafi się jakiś Warhammer, na monastyrowe sesje muszę dojeżdżać do Krakowa.
03-05-2013 15:50
jesykh
   
Ocena:
0
generalnie też jestem zwolennikiem takiego grania, ale bardziej na zasadzie "nie daj się odwrócić, ani złamać"
04-05-2013 03:18
Aesandill
   
Ocena:
0
Kiedyś dość długo prowadziłem podobnie. Uważam ze sukces smakuje jeśli był faktycznie sukcesem, a nie został darowany ot tak.

Aktualnie gram bardziej miękko. Okazuje sie że da sie i tak wycisnac z sesji wiele, po prostu troszke inne motywacje misia, troche inne Graczy.

Pozdrawiam
04-05-2013 09:28

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.