» Biblioteka Jedynego » Księgi o Dominium » Modlitwy kariańskie

Modlitwy kariańskie


wersja do druku
Autor: Redakcja: Joseppe

Modlić się trzeba. Wie o tym chyba każde dziecko w Dominium, a na pewno wie o tym każdy dorosły. I też każdy się modli. Nieważne czy robi to z wewnętrznej potrzeby zbliżenia się do Jedynego, ze strachu, w chwili gdy Ciemność jest tuż za progiem, w akcie skruchy za winy popełnione w momencie słabości czy może po prostu z przyzwyczajenia. Jest w każdym bądź razie modlitwa nieodzownym elementem naszego życia, towarzyszem w ziemskiej drodze, pierwszym i najlepszym orężem w zmaganiach z Kusicielem.

Przez niektórych jednakże niedocenianym, traktowanym w kategoriach guseł i zabobonów, wyśmiewanym jako narzędzie służące księżom do utrzymywania ludzi w niewiedzy i ciągłym przestrachu. Osoby takie częstokroć wskazują na Karę, jako siedlisko ciemnoty i miejsce pełne zepsucia oraz wszelkiej maści dewiacji. Wskazują na Agarię, ze śmiechem przekonując, iż jedyne zagrażające im deviria lata już temu utraciły ochotę do walki na froncie i tak jak Wolfgang de Calante wolą kierować swą uwagę oraz wojska na inne sprawy i w inne rejony świata.

Ludzie tacy nie wiedzą jednak co mówią. Nie należny im wierzyć. Nie znają oni prawdziwego oblicza Ciemności, wolą bowiem kierować swe myśli w stronę rzeczy przyjemnych i doczesnych, takich, nad którymi mogą zapanować i którymi mogą władać. Bojąc się podświadomie tego, czego nie pojmują, starają się negować istnienie tegoż. Poszukają nawet argumentów na poparcie swych mętnych racji! A to między dziedzinami rozwijających się szybko nauk, a to w obecnej sytuacji w polityce, nawet pośród kart zakazanych ksiąg. Żal mi ich. Szczerze. Każdego z nas czeka w życiu moment, gdy staniemy oko w oko ze sługą Ciemności (oczywiście nie dosłownie, Kusiciel w swych podstępach potrafi być subtelny i wyrafinowany jak nikt inny), zdani jedynie na siebie i na to, co mamy w głowie, a przede wszystkim sercu. Na nic na wtedy będą dumne frazy i wszelkie twierdzenia, obalające sens religii. Nie ma przed tym ucieczki, nikogo to nie ominie, ani nic nieznaczącego, ulicznego żebraka, ani wspomnianego już cesarza Wolfganga. I w takich właśnie chwilach modlitwa okazuje swą moc. Swą ogromną potęgę. Po to całymi latami żarliwie modlimy się, rozmyślamy i śledzimy losy świętych. Po to właśnie, by w momentach próby nie ulec pokusie, nie dać zwyciężyć Ciemności, nie zatracić duszy. Nic przecież cenniejszego do utraty nie mamy…

Rzec zatem można, iż modlitwa jest duchowym orężem służącym obronie naszego skarbu. Cowieczorna chwila skupienia niczym wiszący przy boku rapier. Każda przeżyta w duchu msza niczym trzymany w dłoniach muszkiet. Szczera i częsta spowiedź niczym błyszczący w słońcu pancerz… Zobaczmy wiec, jaką broń w swym duchowym arsenale posiada rycerz Jedynego.

* * *


Przeróżnych modlitw w całym Dominium jest bez liku. Każda właściwie kraina, każdy region nawet, posiada swego świętego, w ślad za nim odpowiednie pacierze, nabożeństwa i pieśni. Zróżnicowanie w układzie modlitw składających się na odmawiany przez wiernych pacierz jest zatem ogromne. Zależy od miejsca zamieszkania, stanu, płci, wieku czy nawet osobistych potrzeb wierzącego. Kościół jest w tym względzie bardzo liberalny (oczywiście w granicach wyznaczonych przez Proroka), gdyż raz, jak twierdzą teologowie, nie ma jednej skutecznej modlitwy pozwalającej na, przykładowo, osiągniecie odpowiedniego dla subiektywnych potrzeb danego człowieka, stanu duchowego uniesienia (co jest stanem pożądanym, i niekiedy wręcz koniecznym, szczególnie w służbie księży), dwa, Dominium jest tak rozległym i zróżnicowanym etnicznie oraz kulturowo regionem, iż niemożliwym jest wprowadzenie na całym jego obszarze jednego wzorca modlitwy, czy też jednego modelu odprawiania mszy. Jasnym jednak musi być, iż i jedno i drugie opiera się, niezależnie od wszystkiego, na wspólnym i tym samym rdzeniu. A jest nim tak zwana "Trójca", lub też "Trzy modlitwy Prorocze" (ewentualnie Proroka).

"Trójca" to podstawa, fundament karianizmu. Opoka, na której wznosi się cały Kościół. Trzy modlitwy, zawarte przez Proroka w Komentarzach, którymi wskazał ludziom, w jaki sposób zwracać mają się do Boga. Do dziś stanowią niedościgniony wzór oracji, a ich słowa uważane są przez znawców literatury, za najwybitniejsze osiągniecie poezji sakralnej. Modlitwy te towarzyszą wszystkim karianom od narodzin aż do śmierci, niezależnie czy mamy tu na myśli żarliwego, pełnego wiary księdza, służącego w jednym ze wspaniałych kościołów Dominante, czy też agaryjskiego frontowego zakapiora, który przed wyjściem z szańców wpierw pluje przez ramię, pociera, zawieszoną na szyji pod kaftanem, króliczą łapkę, powtarza słowa zaklęcia nauczonego jeszcze od babki (pal sześć co one znaczą, ważne że działają!), a dopiero potem kieruje myśli w stronę modlitwy. To nie jest najważniejsze. Ważne, że "Trójca" łączy wszystkich karian, tak jak wszystkich ludzi łączy czerwień krwi.

Nauka słów "Trzech modlitw Proroczych" jest podstawowym obowiązkiem oraz pierwszym (jeśli nie liczyć sakramentu Odpędzenia demonów) kontaktem dziecka ze sferą sacrum. Nigdzie nie ma określonej granicy, po przekroczeniu której dziecko winno zacząć posługiwać się modlitwami, nie jest jednak ona do niczego potrzebna. Bardzo często, szczególnie w domach wyznawców wywodzących się ze stanu szlacheckiego, ze szczególnym wskazaniem na rodziny księży, dziecko uczone jest "Trójcy" zaraz po tym jak osiągnie możliwość mowy. Jest dla rodziców powodem do dumy mała latorośl powtarzająca wraz ze starszymi słowa wieczornej modlitwy. Mówi się także o tym, iż nauka "Trójcy" wpływa wspaniale na rozwój mowy dziecka, dzięki czemu potrafi ono szybciej opanować tę umiejętność. Nikt nie potwierdził jednak tychże informacji w sposób godny wiary.

"Trzy modlitwy Prorocze" są także najpopularniejszymi pośród znanych modlitw. Bardzo często odmawia się je poza kościołami, kaplicami, nawet poza domostwami wiernych. Usłyszeć je można na targu rybnym, gdzie jedna z handlarek, korzystając z mizernego ruchu, zabija czas szeptaną modlitwą, można usłyszeć przechodząc obok wartującego młodego żołnierza, dodającego sobie cichą modlitwą odwagi na nocnym posterunku, można także usłyszeć słowa "Trójcy" płynące z ust naszego towarzysza, z sińcem pod okiem i niewesołą miną siedzącego w powozie tuż obok nas, szepczącego, zadaną za wczorajsze, będące skutkiem zbyt dużej ilości wina i zbytniej kochliwości, grzechy, pokutę. Jest wiec ta modlitwa aksamitem, wyściełającym dusze wiernych od Cynazji po Dor i od Kordu aż po Tawir…

Podstawa pancerza duszy, jak "Trójcę" określił kordyjski poeta Raymound de Puy, składa się, co nietrudno wywnioskować, z trzech części. Każda z nich tworzy niezależną od reszty modlitwę i każda tyczy się innego aspektu wiary. Pierwszą i najważniejszą częścią "Modlitw Proroczych" jest "Chwała Panu".

Według legendy Prorok ułożył jej słowa po pokonaniu Złotego Bożka, w podzięce Jedynemu. Odmawiana miała być już podczas pierwszych krucjat, a siła płynąca z jej wersów, wygłaszanych przez zastępy rycerskich gardeł, była ponoć olbrzymia. Dziś jest to najpowszechniejsza modlitwa, element każdego pacierza, odmawiany zazwyczaj na jego początku. "Chwała Pana" ma także (a raczej przede wszystkim) swoje miejsce w liturgii mszy i odmawiana jest, najczęściej w formie śpiewanej, przez wszystkich zgromadzonych wiernych. Oracja ta składa się z siedmiu ustępów (przy czym nie są one sobie równe, niektóre obejmują jeden, dwa wersety, najdłuższe nawet sześć, siedem).

Trzy pierwsze ustępy mają charakter chwalebny. W nich wychwala się Jedynego, jako stworzyciela i władcę świata, pogromcę Ciemności oraz łaskawego Pana, dopuszczającego ludzi do życia wiecznego u swego boku. Fragmenty te uważane są za najpiękniejsze, a prostota i celność, z jakimi Prorok zaprezentował obraz potęgi Boskiej, wyznaczyły kanon tegoż tematu w całej kariańskiej literaturze.

Kolejne trzy ustępy to tak zwane "Wyznanie grzeszności". W nich człowiek wyznaje ułomności oraz skłonność do grzechu, w szóstym ustępie jednak odrzuca pokusy Ciemności, jasno wyrażając umiłowanie Jedynego.

Ostatni, najdłuższy, siódmy ustęp, jest błaganiem zwracanym do Boga o pomoc w walce z Kusicielem oraz o łaski potrzebne w życiu doczesnym do osiągnięcia świętości. Ten fragment jest istotą modlitwy, stanowi poniekąd o całym karianiźmie, dlatego też niejednokrotnie powtarzany jest kilka razy.

Kolejną litanią, wchodzącą w skład "Trzech modlitw Proroczych" jest "Kara, czyli wyznanie wiary". Ta krótka modlitwa to credo karianina. W jej słowach wierzący przyjmuje wszystkiej, zatwierdzone przez kościół, dogmaty wiary, stanowiące wyznacznik drogi prowadzącej do świętości. Składa się ona jedynie z dwóch ustępów: pierwszy jest potwierdzeniem przyjęcia Jedynego za wszechmogącego Pana i Stwórcę, drugi zobowiązuje wierzącego do przestrzegania wszystkich praw ustanawianych przez Święty Kościół prowadzony przez Papieża. Modlitwa ta jest często celem ataków dla heretyków i wszelkich religijnych odszczepieńców, bowiem zawiera wersy mówiące o przyjęciu zasad ustalonych przez Kościół, który faktycznie w momencie powstawania modlitwy był jeszcze nienarodzonym dzieckiem, i który nie przypominał jeszcze w niczym obecnej instytucji. Stanowić ma to dowód na fakt zmieniania przez kościelnych patriarchów, w ciągu historii, tekstu modlitwy, lub, według niektórych heretyków, na to, iż został on całkowicie wymyślony przez któregoś z Papieży. Jest to jednak, jak powszechnie wiadomo, oczywisty absurd, a głoszenie podobnych poglądów to dowód jedynie na opętanie duszy.

Ostatnia część "Trójcy" to "Odsunięcie grzechu", zwane częściej "W złą godzinę". Modlitwa ta szczególną popularnością cieszy się pośród ludu. Ma charakter błagalny i skierowana jest także bezpośrednio do Jedynego. Za jej cel uważa się dodanie sobie otuchy w chwili słabości. Odmawiana być może w momencie, gdy wierny wystawiony jest na próbę, mamiony przez Kusiciela lub jego demony, albo, co zdarza się zdecydowanie częściej, po prostu brak mu odwagi, pewności siebie. Według doktorów Kościoła badających "Modlitwy Prorocze", zadaniem tej modlitwy jest odsunięcie uwagi wierzącego od pokusy, strachu, zagrożenia (nieistotne czy realnego, czy wymyślonego) i skierowanie jego myśli ku Bogu. I sprawdza się "W złą godzinę" jak żadna inna modlitwa. Dlatego też bardzo często odmawiana jest na polach walk, tuż przed wyruszeniem na front, lub nawet w trakcie szarży, w czym przoduje niezrównanie ciężka jazda karyjska.

Trzecia część "Modlitw Proroczych" jest, jak było już wspomniane, niezwykle popularną modlitwą w kręgach stanu chłopskiego oraz mieszczańskiego. Jej zwyczajowa nazwa, "W złą godzinę", przyjęta i zaakceptowana została przez Kościół z racji takiego właśnie nazewnictwa stosowanego przez lud, a pochodzi oczywiście od słów pierwszego wersu modlitwy.

"W złą godzinę" odmawiana jest bardzo często w sposób cykliczny, przyjęło się ją powtarzać po siedem, czternaście lub dwadzieścia jeden razy. Każdy z takich cykli jest następnie powtarzany kolejnych siedem razy, możemy więc modlić się seriami składającymi się z czterdziestu dziewięciu, dziewięćdziesięciu ośmiu albo też stu czterdziestu siedmiu modlitw. Zwyczajowo przyjęło się nazywać je cyklami: Biskupim, Kardynalskim oraz Papieskim.

Nieznany jest oczywiście autor powyższych modlitewnych kombinacji, ani też nazw cykli. Prawdopodobnie powstały one pomiędzy XI a XII wiekiem, pozostaje to jednak do dziś jedynie w sferze przypuszczeń. Pewnym jest za to, iż kolejnych innowacji w sposobie odmawiania "Odsunięcia grzechu" dokonał w roku 1242 kartiański kardynał Filip de Coultreux. Zainspirowany ogromną popularnością cyklicznego odmawiania ostatniej części "Trójcy", wprowadził pomiędzy poszczególne cykle, napisane przez siebie, dodatkowe teksty, będące rodzajem rozważań nad życiem Proroka oraz dziedzictwem przez niego pozostawionym. Powstało zatem siedem nowych modlitw (jedna odmawiana na początku, pozostałe pomiędzy cyklami) mówiących o narodzinach Proroka, wyrwaniu się spod panowania demona, walce ze Złotym Bożkiem, pobycie w katedrze Balla, założeniu Kościoła Świętego, świetnych krucjatach oraz synach Proroka. Opracowana przez kardynała de Coultreux kontemplacyjna wersja cyklicznego odmawiania "W złą godzinę", została zaakceptowana przez papieża Leona III i od roku 1251 zaczęła być powszechnie odmawiana podczas nabożeństw (pod nazwą "Rozważania kardynalskie"). Szybko także zdobyła popularność w zakonach, przykościelnych szkołach, a także domach wiernych. Zauważyć należy, iż "Rozważania kardynalskie" przyjęły się w pełnej swej postaci przeważnie tylko pośród szlachty i bogatego mieszczaństwa. Pośród niższych stanów do dziś dnia najchętniej odmawiane są cykle pozbawione kontemplacyjnych modlitw de Coultreux’a, ze szczególnym wskazaniem na najdłuższy, cykl papieski. Różnicę tę swego czasu skomentował, w wydawanych w Kindle "Pismach", znany ze swej niechęci żywionej w stosunku do stanu kapłańskiego oraz drobnomieszczaństwa i chłopstwa, pisarz i dramaturg cynazyjski, Hieronymus de Baptis. Pisał on: "Nie dziwnym jest, że ktoś o rozumie zawężonym tak jak rozum chłopski, klepie bez przerwy te szepczące pacierze. Widać wszak na pierwszy już rzut oka, iż jest dla człowieka takiego to pierwsza i najpowszechniej dostępna rozrywka". Należy oczywiście dodać, że de Baptis znany był także ze swoich kłopotów z inkwizycją…

Różny być może stosunek do opoki świętego Kościoła, różnie można "Trójcę" odmawiać i różnych spodziewać się skutków modlitwy. "Co kraj to obyczaj" mawiają podróżni i nie sposób im racji nie przyznać w tym zdaniu. Najważniejszym jednak wciąż pozostaje, jak było rzeczone, by modlić się stale, jest to największa bowiem powinność karianina. A "Modlitwy Prorocze" rozpoczynają jedynie sezam kariańskiego, przez wieki wzbogacanego, modlitewnika.



Czytaj również

Szara strona Dominium
Lokacja do Monastyru
Na skalnej grani, czyli kilka słów o Bardanii

Komentarze


Czarodziej.goblin
   
Ocena:
0
Przeczytałem, ale nie wiem co mam z tym artykułem zrobić.

Myślę, iż lepiej by się prezentował jako fragment jakiejś naukowej książki napisanej w Dominum. Można podsunąć graczom takie zapiski jako rekwizyt na sesji. Wątpię, aby ktokolwiek grając wykorzystał, wymyślone przez Autora, wiadomości. Mój gracz powie "Markus odmawia modlitwę" i nie będzie wchodził w szczegóły, ponieważ ani MG, ani innym uczestnikom sesji do niczego taka wiedza się nie przyda. Trochę inna sprawa pojawia się gdy gracze "grają klimatem". Wtedy owszem, zdanie: "Drogi kawalerze, czy znasz modlitwę W Złą Godzinę? Zmów ją w tej chwili bo jesteśmy w pułapce." buduje atmosferę i stwarza dobry klimat.

Fajnie się czytało. Miło widzieć, iż ktoś puszcza wodze wyobraźni i wymyśla coś dla samej idei wymyślania :)

Pozdrawiam i czekam na inne teksty Autora!
24-02-2007 13:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.