string(15) ""
» Blog » Mniej sztuczne życie BN-ów?
09-11-2015 11:33

Mniej sztuczne życie BN-ów?

W działach: Dobre rady z Poltera? | Odsłony: 585

Mniej sztuczne życie BN-ów?

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wielu graczy, a przynajmniej u mnie, traktuje BN-ów bardzo przedmiotowo. Spotykamy BN-a, dostajemy od niego zadanie, wyciskamy jak najwięcej nagrody i ruszamy dalej. Biorę oczywiście pod uwagę, że może to być wina błędów MG. Więc może kiedyś kiedy jeszcze graliście, wyrobiliście sobie jakieś sposoby na ten problem? Czy podzielicie się nimi? Jak można wpłynąć na graczy choć trochę zmienili swoje podejście do BN - ów? 

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


amenarhi
   
Ocena:
+1

Przedstawić ich od strony żywej istoty, z problemami, charakterem, nie tylko jako "tego, co daje questa" (brrr...).

Każdy BN ma wady i zalety i warto je przedstawić, najlepiej tak, by BG/gracze mogli się utożsamiać z tymi osobami, a ostatecznie się nawet z nimi zaprzyjaźnili, bądź znienawidzili ich. Dobrym sposobem jest wprowadzić takich NPCów, którzy nie będą mieli żadnych Q, a wyłącznie będą się przewijać fabularnie, dzieląc troski, problemy z drużyną, a ewentualnie służąc też pomocą w potrzebie.

Uważam się za osobę, której BNi są wyjątkowo żywi, wypełniając otaczający świat, ale prawdą jest, że połowa tego sukcesu należy do BG, którzy są na to otwarci. Jeśli graczy interesuje wyłącznie quest i nagroda, to nie sądzę, żeby ich cokolwiek ruszyło, nawet gdyby MG wzbił się na wyżyny swoich możliwości...

09-11-2015 13:06
Furiath
   
Ocena:
+2

Niech przestaną dawac questy.

09-11-2015 14:45
MaksZ
   
Ocena:
0

BN'i nie DAJĄ QUESTÓW, tylko MAJĄ PROBLEMY, których nie potrafią sami rozwiązać.

Ty jakże żywa istoto nie DAŁAŚ NAM QUESTA, tylko PRZEDSTAWIŁAŚ SWÓJ PROBLEM. To czyni cię całkiem żywą istotą, którą staramy się przedmiotowo nie traktować.

To klucz do rozwiązania twojego problemu.

Jeżeli zmiana twojego podejścia do BN'a nie pomoże, a gracze dalej będą traktowali ich jak worki z kasą i doświadczeniem to porozmawiaj z nimi poza grą i wytłumacz w czym rzecz.

Chcesz jakiś trik, żeby twoja drużyna zaczęła uważać BNów za istoty ludzkie? Kup książkę "Graj Twardo" autorstwa Johna Wicka, gdzie jest fajny patent żyjącego miasta, gdzie to jeden z graczy odgrywa BNa, gdy reszta drużyny rozmawia z nim, a nie z tobą.

BN przestaje być Josefem Hosdhfihufhdfshu, a zaczyna być Pawłem, który odgrywa postać jakiegoś Josefa, który ma PROBLEM z...

Zmiana perspektywy pomaga. Jeżeli gracz zobaczy innego gracza odgrywającego BN'a - może zmienić perspektywę. Ale nic to nie da jeżeli ty nie zmienisz swojej i BN'i nie przestaną dawać questów.

I jeszcze coś - jeżeli kupisz tą książkę to nie traktuj wszystkiego co pisze Wick dosłownie. Gość ma tam dużo trafnych uwag, ale dość ostro jedzie po bandzie. Gdy przeczytasz o organizacji pogrzebu dla jednego z graczy - nie rób tak. Twoja rodzina wtedy stwierdzi, że zwariowałeś i kupi ci urlop w krainie bez klamek.

Chcesz się dowiedzieć jak budować BN'ów, żeby byli z krwi i kości? Obejrzyj gameplay z Wiedźmina 3. Nie uważam, żeby był to wzór do naśladowania, ale ludzie którzy budowali postaci w tej grze wiedzieli co robili. Przyjrzyj się zadaniom pobocznym, gdzie zlecenie na zwyczajnego "potwora" staje się realnie poznawaniem historii kilku ludzi. (Ludzi, nie BN'ów)

To nadal nie pomogło? Pojedź na konwent! Zapisz się na sesję jako gracz! Zobacz jak inni mistrzowie prowadzą na żywo. Analizuj wszystko co robią i mówią! Porozmawiaj z nimi, z ludźmi którzy mają doświadczenie w tych sprawach. Weź ze sobą gromadkę swoich graczy! Niech oni też się zapiszą na różne sesje! Nie wiem ile masz lat, ale przekonaj rodziców/partnera/małżonka, że to coś ważnego i pojedź. 

No i jeszcze coś ode mnie. Kiedyś miałem gracza, który był nowy w RPG. Myślał właśnie, że dostanie questa i będzie go sobie rozwiązywał. Myślał, że wszystko będzie budowane pod drużynę i będzie miło i wesoło. A potem spotkał BN'a który był wredny dla jego postaci. Perfidnie wredny, ale nietykalny. Gracz zapałał do niego nienawiścią i po kilku sesjach wreszcie wyładował na nim swój gniew (rzucając kostkami oczywiście na atak). Nie widział już BN'a, a znienawidzonego człowieczka, który obraził jego postać (NIE GRACZA TYLKO JEGO POSTAĆ!). I powiem ci, że ten człowiek był całkiem żywą istotą (dopóki kostki na atak nie wykazały trafienia krytycznego, który zamienił go w mniej żywą istotę).

Swoją drogą jeszcze powiem o mechanizmie Społeczności. Gracze mogą również zacząć przyjaźnić się z pewną grupą BNów. Budowanie takiej społeczności do której dołącza gracz nie musi być trudne, ale wymaga pracy od MG. W Gothic 2 - Noc Kruka taką społeczność tworzyli Piraci. Zresztą w Gothicu 1/2 wszędzie były jakieś społeczności. W każdym razie gracze muszą powoli zapoznać się z kilkoma członkami tej społeczności, zdobyć ich zaufanie, potem szacunek, aż wreszcie respekt. Może spróbuj w tą stronę? Zbuduj jakąś grupę społeczną, do której gracze będą powoli dołączać? Może orcze plemię? Może właśnie Piratów? A może Stalowe Słonie, Gangerów z Bezdroży? Nie ważne jaką. Niech zaczną ją poznawać, niech zaczną rozwiązywać jej PROBLEMY (słowo klucz), niech zdobędą zaufanie i szacunek. Z czasem niech poznają ich coraz więcej. Niech każdy członek tej organizacji ma imię, dobrze określony charakter (niech jeden będzie malarzem, drugi tępym mięśniakiem, trzeci odkrywcą, czwarty niech ma płonący temperament i świerzbiące pięści, piąty niech z początku będzie gburem i wrogiem BG, a z czasem niech stanie się sojusznikiem itd.) i własne problemy. Brak niebieskiej farby, zguba pierścienia odwagi, który działa na zasadzie Placebo, potrzeba środków finansowych na wyprawę w nieznane, ból po utraconej miłości, zadra w sercu po przyjacielu, który wbił komuś nóż w plecy. To nie questy, to historie pisane przez życie tych ludzi. I to nie BN'i. To grupa społeczna, do której BG będą z czasem należeć.

To wszystko może pomóc, ale nie musi. Najważniejsze jest to co ty z tym zrobisz i jak to zrobisz. Powodzenia!

09-11-2015 15:43
Exar
   
Ocena:
0

MaksZ  -dobry komentarz. Ja uważam, że BNów trzeba po prostu odgrywać - MG powinien grać jego postacią i wtedy gracze potraktują BNa należycie.

 

Aha, i właśnie czytam Horror w Orient Expressie - tam nikt, nikomu nie daje questów, każdy żyje i ma różne motywacje. Polecam, nawet z punktu widzenia rozwoju "zawodowego", który przyda się potem w innych grach.

09-11-2015 16:25
von Mansfeld
   
Ocena:
0

A co jeśli BNi to po prostu narzędzie aby:
 - wprowadzić jakiś wątek, sytuację do fikcji
 - prowadzący mógł zareagować na poczynania graczy?

BNi to tylko narzędzie, które "znika z fikcji" kiedy już nie jest stosowane w danej scenie sesji. To tylko fikcyjny byt.

Nie zawsze sesja RPG jest o symulacji drugiego świata rzeczywistego :)

09-11-2015 17:08
MaksZ
   
Ocena:
0

@von Mansfeld

A co jeśli BNi to po prostu narzędzie aby:
 - wprowadzić jakiś wątek, sytuację do fikcji
 - prowadzący mógł zareagować na poczynania graczy?

BNi to tylko narzędzie, które "znika z fikcji" kiedy już nie jest stosowane w danej scenie sesji. To tylko fikcyjny byt.

Nie zawsze sesja RPG jest o symulacji drugiego świata rzeczywistego :)

A co jeśli my jesteśmy tylko aktorami na scenie życia i znikamy za kurtyną, gdy tylko skończy się nasza kwestia?

Jeżeli chcesz, żeby BN był tylko narzędziem do wprowadzenia wątku to ok, ale może przeczytaj proszę jeszcze raz pytanie.

 Jak można wpłynąć na graczy choć trochę zmienili swoje podejście do BN - ów? 

Hmm... nie wydaje mi się żebyś trafił w temat.

Nie chcę też być wredny, ale jeżeli potrzebujesz narzędzia do wprowadzenia wątku to chyba lepiej wstawić jakieś zapiski, dziennik, obiekt zamiast próbować udawać, że słowa pochodzą od BN'a, który w rzeczywistości jest tylko kartką z pamiętnika. Tak samo reakcja na poczynania graczy - zamiast szajki gangerów za rogiem wystarczy CKM w oknie. Jeżeli ci gangerzy mają nie mieć osobowości to wolałbym nawet burzę piaskową, bo spotkanie typu |3x Ganger poziom 2 + 1x Ganger, starszy poziom 4| jakoś do mnie nie przemawia. Jakbym miał z nimi walczyć to sam bym chyba sobie pierwszy w łeb strzelił.

Użytkownik pyta co zrobić, żeby jego BN'i nie byli tylko workami z kasą i PDkami, a dostaje od ciebie odpowiedź że to tylko narzędzie, które zaraz zniknie. Jasne, RPG to nie symulacja drugiego świata rzeczywistego (kłóci się z samym zamysłem jakiegokolwiek systemu RPG), ale traktowanie BN'ów jak narzędzi? Nawet młot kowalski potrafi zaskoczyć swoją historią, więc umówmy się, że kowal też będzie miał coś do powiedzenia na temat swojego życia. Ok, gość istnieje w naszych głowach przez jakieś 20 sekund. Okres jego życia sprowadza się do krótkiej chwili w naszych jaźniach. Posłuży MG do wprowadzenia wątku. Ale chyba wszyscy słyszeli o imersji, prawda? Ani trochę nie wsiąknę w grę, jeżeli kowal "Zleci mi Questa". A jak zacznie opowiadać o swoich problemach... Zamiast pójść ubić tego bazyliszka w jego piwnicy postawię mu piwo. Bazyliszka zdążę jeszcze wyeliminować.

Zaraz się znajdzie 10^6 osób, które powiedzą "Nie! Jest Inaczej!", bo jest inaczej. Czasem kowal nic nie powie, czasem miecz to tylko narzędzie do siekania, i tak dalej. Ale w obliczu pytania - Co zrobić, żeby BN'i nie byli przedmiotowi? - może zapomnimy przez chwilę co robić, żeby jednak byli i powiemy co zrobić, żeby nie byli, hmm? Brzmi jak plan?

09-11-2015 18:07
von Mansfeld
   
Ocena:
0

BNi zawsze są przedmiotowi, jak każdy element wprowadzany do fikcji. Zastosowanie fikcyjnego przedmiotu zwanego "Bohaterem Niezależnym" może być za to różne: od elementu interaktywnego, dekoracji, czynnika budującego atmosferę czy konwencję, po wirtualnego przeciwnika (oponenta) i nośnika informacji (opowieści).

To o czym tak mocno rozpisujesz się, to budowanie iluzji "prawdziwości bytu fikcyjnego", nic ponad to. Jest to tylko kolejne n-rzędne zastosowanie fikcyjnego bohatera nie-głównego.

09-11-2015 18:21
MaksZ
   
Ocena:
0

Temacie, proszę pomóż.

Spotykamy BN-a, dostajemy od niego zadanie, wyciskamy jak najwięcej nagrody i ruszamy dalej. Biorę oczywiście pod uwagę, że może to być wina błędów MG. Więc może kiedyś kiedy jeszcze graliście, wyrobiliście sobie jakieś sposoby na ten problem? Czy podzielicie się nimi? Jak można wpłynąć na graczy choć trochę zmienili swoje podejście do BN - ów? 

@von Mansfeld, może przestaniesz filozofować i odpowiesz na pytanie? Nikogo tutaj nie interesuje czy BNi zawsze są przedmiotowi czy nie, nikt nie pyta jakie są zastosowania fikcyjnych bohaterów. Zostałeś zapytany o sposób na graczy, którzy traktują BNów przedmiotowo, chcąc tym samym uzyskać od nich tylko QUEST AND REWARD.

Przedstawiasz nam tutaj swoją piękną teorię, cudnie. Dalej nie na temat.

Więc może kiedyś kiedy jeszcze graliście, wyrobiliście sobie jakieś sposoby na ten problem? Czy podzielicie się nimi? Jak można wpłynąć na graczy choć trochę zmienili swoje podejście do BN - ów? 

Czy odpowiedziałeś, na któreś z tych pytań? Nie? Chociaż pośrednio? Też nie? Odwołałeś się do tematu? Próbujesz nam powiedzieć, że BN są przedmiotowi i już? Jeszcze lepiej, bo ktoś tu pyta co zrobić, żeby byli MNIEJ przedmiotowi. Nie dajesz nam żadnej odpowiedzi. Ani sposobu. Ani reguły. Ani rozwiązania. Właściwie nie dajesz nam niczego poza własną opinią mijając się z tematem. Co więcej, twoje twierdzenie nie może zostać obalone bo logicznie rzecz biorąc mówisz prawdę... Która nadal nie jest na temat. Jak niby twój post ma pomóc autorowi tematu? Pozbawić go nadziei? Pomóc mu w akceptacji tego, że jego gracze żyją według schematu Quest and Reward i nie da się tego zmienić?

I bynajmniej nie chcę być złośliwy. Moja osobista prośba do ciebie. Sformułuj tematyczne odpowiedzi na zadane pytania. Wyrobiłeś sobie sposoby na przedmiotowe traktowanie BNów przez graczy? Podzielisz się nimi? Jak można wpłynąć na graczy, żeby zmienili swoje podejście?

 

09-11-2015 19:34
von Mansfeld
   
Ocena:
0

Jeśli gracze traktują BNów przedmiotowo, najwidocznie jest im z tym dobrze i właśnie tego oczekują w rozgrywce. Natomiast widzę iż próbujesz forsować tzw. "wychowywanie graczy", niekoniecznie wedle tego, w co chcą się bawić gracze.

Jeśli gracz chce potraktować BNa inaczej niż przedmiotow, to jest to jego interes. Jeśli gracz chce traktować BNa tylko przedmiotowo, także jest to jego interes. Tobie zostaje ten fakt zaakceptować, opcjonalnie: nie grać z takim kimś przy stole :)

A jeśli chcesz zachęcać graczy do swojej prywatnej zabawy w wychowawcę erpegowego, po prostu pozwól grać graczom po swojemu, co najwyżej oferując pewne propozycje od siebie :)

09-11-2015 19:45
MaksZ
   
Ocena:
0

Ok, teraz rozumiem twoje podejście. Są gracze, którzy zwyczajnie lubią traktować przedmiotowo BNów i już, tak. Z tym też trzeba się liczyć. Słuszna uwaga.

Czy chcę się bawić w wychowawcę? Raczej nie, gdybym chciał to nie na forum.

Czy pomimo tego, że gracze nie chcą traktować inaczej BNów to znaczy, że należy to akceptować? Nie sądzę, ale to już moje zdanie.

No i na tym poprzestanę, bo zaraz zaczniemy się kłócić czy ładniejszy jest niebieski czy brązowy w tej dekadzie. 

Powiem tylko, że jeżeli określimy sobie z graczami konwencję - BNi są przedmiotowi to tak będzie. Jeżeli określimy sobie inną konwencję to tak nie będzie. Czasem jakiś system zmusi nas do przechylenia się w jedną stronę bądź drugą, ale zawsze będzie tak jak sobie tą konwencję wypracujemy z graczami.

I tu van Mansfeld ma rację - nic na siłę, wreszcie chodzi o dobrą zabawę.

09-11-2015 20:40
Kamulec
   
Ocena:
0

Jeśli gracze traktują BNów przedmiotowo, najwidocznie jest im z tym dobrze i właśnie tego oczekują w rozgrywce. 

Jest całkiem prawdopodobne, że gdyby im pokazać inną opcję, bardziej by im się podobała. Sądzę, że inne przypadki są bardzo rzadkie.

Zaś pytanie – to dobry temat na artykuł. Chciałem coś odpisać, ale zbyt ciężko było to zawrzeć w zwięzłym komentarzu.

09-11-2015 23:34
Towcalenieja
   
Ocena:
0

Niech przestaną dawać questy.

Genialna rada, tylko co jeżeli gracze powiedzą: nie ma dla nas zadania, to idziemy dalej? Jeżeli nie chcą poznawać BN - ów i guzik ich oni obchodzą? Wiadomo że gracze są  różni. Prowadziłem krótką kampanie dla dwóch drużyn. Jedna wchodziła w interakcje z BN-ami, świat żył. Dlatego druga ekipa tak mnie negatywnie zaskoczyła. A co do "wychowywania" graczy to nie mam nic przeciwko temu. Oczywiście gdy da się to zrobić nienachalnie. Żadne tam zrobiłeś coś złego, meteor spada ci na głowę. Wiadomo że nie zawsze da się to wykonać "w białych rękawicach" więc "wychowuje" rzadko.  

Zaś pytanie – to dobry temat na artykuł.

Chętnie bym taki artykuł przeczytał.

10-11-2015 09:19
Olórin
   
Ocena:
+1

 Genialna rada, tylko co jeżeli gracze powiedzą: nie ma dla nas zadania, to idziemy dalej? Jeżeli nie chcą poznawać BN - ów i guzik ich oni obchodzą?

Jeżeli tak bardzo zależy im na zadaniach (vel "questach" - masakryczne określenie), to może daj im zarys niesamowitej przygody, a następnie uzależnij możliwość wzięcia w niej udziału od zdobycia sympatii grupy BNów. Zaskarbianie sobie względów wymaga wysłuchania, poznawania, przebywania, rozmawiania - słowem - inwestycji czasowej w danego bohatera niezależnego.

10-11-2015 10:03
Adeptus
   
Ocena:
+1

Wiadomo że gracze są  różni.

Co za herezje, wszyscy (prawie wszyscy) gracze są tacy sami, tylko niektórym nie pokazano Właściwej Drogi.

Genialna rada, tylko co jeżeli gracze powiedzą: nie ma dla nas zadania, to idziemy dalej? Jeżeli nie chcą poznawać BN - ów i guzik ich oni obchodzą? Wiadomo że gracze są  różni. Prowadziłem krótką kampanie dla dwóch drużyn. Jedna wchodziła w interakcje z BN-ami, świat żył. Dlatego druga ekipa tak mnie negatywnie zaskoczyła.

Widocznie macie odmienne oczekiwania w stosunku do rpg. Niektórzy stawiają bardziej na roleplaying, inni bardziej na game.

10-11-2015 10:27
Agrafka
   
Ocena:
0

[Komunikat administracji]

Komentarz  Adeptusa atakujący Kamulca usunęłam.

Obrażanie innych,  wysmiewanie ich i wywoływanie nagonkowej  atmosfery jest niezgodne z regulaminem serwisu. omawialismy  już to przy ostatnim identycznym ataku.Możesz się z tym nie zgadzać, ale to nie zmienia naszego stanowiska w tej kwestii. Jeśli chcesz otrzymać screena swojej wypowiedzi daj znać.

10-11-2015 16:26
Furiath
   
Ocena:
+2

Temat nie jest łatwy, rozwalmy go na przykładzie. 

1. Gracze mają już zadanie i NPCów traktuja tylko jak drogowskazy do zadania.  

Skoro gracze przybywają do wioski i wiedzą, że w okolicy grasuje wilkołak i maja za zadanie go ubić, to - zapewne - od razu dowiadują się, czy ktoś widział wilkołaka, zaczynają rozmawiać. I pewnie MG chciałby, aby ta rozmowa była taka jak w książce, chłop świnie łapie, cośtam o nich opowiada, wspomina, że był mistrzem wideł, a gracze wyraźnie olewają wszystko co chłop mówi i MG opisuje, półsłówkami z olewczym stosunkiem albo ponaglając, czekają tylko, aby jak najszybciej przeszedł do konkretów o wilkołaku i spadał. 

Rozwiazanie 1: 

Chłop ma bohaterów graczy w dupie. Nic nie chce opowiadać, wręcz odwrotnie, zaczyna nabijać się z graczy. Wyśmiewać ich, obok siedzą sąsiedzi i kilku krewkich synów, więc odwagi mu nie brakuje. Nie opowiada chętnie o czymkolwiek, nie wygłasza kwestii o mistrzowaniu w widlanych zawodach przed laty, tylko nie chce gadać. W tym momencie chłop z diablowego duszka z wykrzyknikiem nad głową "powiedz co wiesz i spadaj", stał się bardziej krwisty - ma swoje plany i bohaterowie wcale nie sa jego czescią. Im cześciej gracze spotkają NPCów o własnych planach, tym częściej zaczną uwzględniać NPCów we własnych niż jako "dawców informacji". 

Rozwiazanie 2:

W chwili, gdy bohaterów interesuje wilkołak, wywody chłopa i opis jego sukmany to czysta nuda - w zyciu przecież też otacza nas tez wiele osób, które nas nie interesują - ani ich losy, ani opinie. Idąc do sklepu po kiełbase, niekoniecznie mamy chęć wysłuchiwać historii życia sprzedawcy i poznwać jego sympatie polityczne. Może metoda ciecia scen i ogólnego zbierania informacji gracze dowiedza sie co moga, zamiast odgrywac minuta po minucie rozmowe ze świniarzem, który widział cien wilkołaka, a potem z zielarką, która widziała odcisk stopy. Etap zdobywania informacji zrobić jako test - w którym sukces to jedna informacja i pokrótce odegrać tylko tę rozmowę, a wlasciwą akcję skupic tylko na głównym wątku - i skupic sie tylko na tych NPCach, którzy należa do głównego wątku? 

Rozwiązanie 3:

Twórz sympatycznych NPCów, nie - przygłupów, ani też nie- twardzieli/ przylizusów misia gry, tylko takich z krwi i kości, sympatycznych łobuziaków, przaśnych twardzieli, aby dali się polubić. Niech CI NPCe czyms się charakteryzują, ale nie opowiadają o tym, tylko daj graczom to zobaczyć. Twórz sytuacje, w których gracze moga zobaczyć NPCów jako zywych ludzi, a nie tylko uciekających w strachu przed wielkim złem. Twórz sceny z NPCami, które zaskakują, wprowadzają trochę humoru, aby zaangazowac uwagę graczy i potem NPCe w nich biorący udzial stali sie kumplami lub wrogami graczy.  

Zmyślam na poczekaniu scenę - Do  karczmy wioskowej (są tam gracze) wpada młody chłopiec z przerażeniem krzyczy: "Trwoga! Grimgor Zabliźniacz tu idzie!" W karczmie poruszenie i niepokój, miejscowy spocony rolnik z podkreconym wasem szepcze do bohatera gracza "nie prowokujcie go, czcigodni panowie, to szaleniec, niesławny rzeźnik z Oberhauer". Kilka uderzeń serc później w drzwiach staje krasnolud cały w bliznach z wielkim toporem. Cisza. Podchodzi do blatu "Wurbardzkie" cedzi i pokazuje na wąsatego miejscowego "ty płacisz", tamten szybko odwraca wzrok kiwając karmczarzowi, że się zgadza. Karczmarz - nie wiadomo dlaczego z dzikim usmiechem na twarzy nalewa piwo. Kransolud je opróżnia - Daj coś lepszego. - chrapie -  Salzer Południowy. I pokazuje na jednego z graczy - Ty płacisz! Karczmarz spojrzy na gracza pytająco. ... 

I miejmy nadzieję, że gracz zaoponuje, albo wda się w bójkę. Teraz niezły twist - krasnolud to miejscowy szczurołap - aktorzyna amator, a numer "Na Grimgora Zabliźniacza" to sposób miejscowych na wyciąganie kasy z gości. Gdy gracze zaatakują, krasnolud padnie już od pierwszego lekkiego ciosu, zacznie uciekać, lub też Wąsacz lub karczmarz (w zmowie) zaczną błagać graczy, aby odpuścili i zdradzą na czym numer polega a w przeprosinach gracze mogą pić do rana za friko. Wasacz zaprosi graczy nawet na karty. Potem, na drugi dzień przybędzie inny gość do karczmy a chłopaki odstawią znów ten sam numer (Wąsacz puści oczko do graczy), albo krasnolud zagada graczy, że coś znalazł w tunelach, jak szczury ganial - nie musi o sobie wiele mówić, by gracze nie traktowali już go jako questodajkę. Bo go juz znają. Gdy gracze to tchórze i nie oponują, kransolud może przesadzić w żądaniach, lub tez za chwilę wchodzi staruszka do knajpy, ścierką trzepie Grimgora Zabliźniacza po łbie, tarmosi za kołnierz wąsacza i krzyczy "Wy znowu te swoje wygłupy, wstyd! Oddajcie coście zabrali i zabierze kasę karczmarzowi zwracając ją bohaterom. Po czym wyjdzie bez wyjaśnienia, albo machnie reką "panie, nie warto mówić o tych nicponiach, sami wam wyśpiewają grzeszki toć to Rudi Szczurołap i Smolarz Medke, a nie żadne zabójcy.

Sesja dopiero się zaczęła, a gracze już zapamiętają spryciarza wąsacza (mozg całej operacji), krasnoluda - szczurołapa o talencie aktorskim "bo on zawsze śmiesznie odgrywa cysorza, Rudi, pokaz Cysorza, no pokaż!").

Npce tacy jawią się bardziej krwiści niż statyści typu "kowal w kuźni", az chce sie z nimi pogadac, albo nawet wtajemniczyć we własne plany - może pomogą, skoro Wasacz to taki spryciarz to wymysli cos na wilkołaka. 

2. Gracze nie mają zadania i rozmowa z NPCem służy,aby mieli co ze sobą zrobić. 

Rozwiązanie 1: nadaj zadanie w domyśle. Nie graj godziny na zlecanie questa, uznaj że bohaterowie graczy juz mają je na wejściu do gry. Wtedy wysiłki nie idą na zlecenie questa, ile na jego rozwiązaniu - a wtedy czasami trzeba z kimś pogadać. 

 

 

11-11-2015 00:03
Towcalenieja
   
Ocena:
0

Teksty nie na temat skasowałem ja. Nie obchodzą mnie miejscowe waśnie i zwady.

A co do przykładu sytuacji: Drużyna ratuje dziewczynę. Ta zaprasza ich do domu i poznaje z rodziną. BG: Czy macie dla nas prace? BN:Nie. BG: A czy wiecie kto ma dla nas prace? BN:Nie. BG:To idziemy. Namawianie by zostali nie skutkuje. Faktycznie nikt z rodziny pracy dla BG nie miał. BG mieli tu tylko usłyszeć legendę, istotną dla kampanii. Oraz poznać postać która się jeszcze miała przewijać przez historie ich przygody.

11-11-2015 08:15
Agrafka
   
Ocena:
0

Moja rada - nie dawaj żadnych questow ot tak, a na pytanie o zadania niech beeni reagują zaskoczeniem. Niech proponują im zmywanie naczyń, naprawianie dachów, rąbanie drewna. Jeśli dalej będą się zachowywać "jak gracze", zawsze można umieścić postacie w hospicjum "więc myślisz, że jesteś bohaterem gry?"

11-11-2015 09:35
Towcalenieja
   
Ocena:
0

Fajny pomysł. Stosowałem go. Gracze sprzątali karczmę już na pierwszej sesji. Jednak to hospicjum to już raczej zbyt radykalne. 

11-11-2015 09:48
Aramin.
   
Ocena:
0

U mnie jest tak, że dość często prezentuję graczom avatarki BN'ów, ale w zasadzie chyba nic dobrego to nie przynosi dlatego powoli skłaniam się ku temu, by ich po prostu opisywać. Zauważyłem ostatnio, że gracze nie zwracają za bardzo uwagi na opisy miejsc i faktycznie często trochę ignorują BNów. Następna sesja ma być mocno podparta relacjami i interakcjami z benkami dlatego trochę się niepokoję jak to wyjdzie w praniu.

U nas problem leży w tym, że czasu na sesje coraz mniej (okres późnostudencki), a expa mało to i pewnie po prostu nie chcą "marnować" czasu na głupoty, które nic nie dadzą.

11-11-2015 20:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.