string(15) ""
» Blog » Mistrz Gry - Leń
10-07-2013 16:54

Mistrz Gry - Leń

W działach: RPG | Odsłony: 48

 TL;DR

Płaczę nad tym, że MG, z którymi miałem do czynienia są leniwi. Podręcznik ich parzy, a ogarnięcie terminologii angielskiej jest ponad ich siły.

 

Ostatnimi czasy mam do czynienia z niezrozumiałym dla mnie zjawiskiem i o tym będzie ta notka.

 

Otóż spotyka się grupka ludzi z intencją zagrania w RPG. Pierwszą rzeczą, którą na ogół należy zrobić jest wybranie systemu - zakładając, że MG już się wyklarował (z własnej woli, a nie poprzez aklamację). Rozpoczyna się dyskusja na temat różnych settingów i mechanik aż w końcu grupa (cała, łącznie z MG) jednogłośnie stwierdza "Tak! W to zagrajmy!". Gracze chcą w to zagrać - dla przykładu uznajmy, że to Warhammer (a co!) - a MG chce to poprowadzić. MG wprawdzie jeszcze nigdy nie prowadził Warhammera i słabo go zna (wiem, nie można słabo znać lub - o zgrozo - w ogóle nie znać Warhammera, ale załóżmy, że ten przykładowy MG urwał się z księżyca :P), ale mimo wszystko mówi głosem pełnym podniecenia "Spoko! Warhammer, to zajebisty pomysł! Poprowadzę! Mam już kilka pomysłów!"

 

Minęły, powiedzmy, dwa tygodnie, nadszedł dzień sesji. Co się okazuje? MG jest w ciemnej dupie. Ze światem gry. Z mechaniką. Ale nadal pełen, zwarty i gotowy, z uniesionym czołem i zawadiackim uśmiechem. Świadom jestem, że granie by-the-book nie jest jedyną słuszną formą grania i nie zamierzam do takiej przekonywać. Twórcy danej gry - w tym wypadku Warhammera - nie przewidzieli wszystkiego, popełnili jakieś błędy, w naszym przekonaniu, zarówno w kwestii mechaniki, jak i spójności świata, i MG jest od tego, żeby pewne rzeczy pozmieniać, jeśli najzwyczajniej w świecie nie działają. Tylko że, skoro umawiamy się na Warhammera, to nastawiam się na to, że będziemy grać w Warhammera, a nie produkt Warhammero-podobny. Skoro MG zgodził się na prowadzenie tego Warhammera, to zakładam, że poduczy się mechaniki i poczyta o świecie. Tym czasem MG-leń stwierdza, że mu się nie chce. Bo po co zaglądać do podręcznika? Po co się wysilać? Po co w ogóle wymyślać przygodę, jak można zrobić całkowitą improwizację, nie mając wystarczającego skilla na to i cały system pozmieniać dla samej idei zmiany? Oczywiście zakładam sytuację, w której MG nie jest korposzczurem i nie ma rodziny na utrzymaniu, innymi słowy - ma czas, żeby z podręcznikiem się zapoznać mniej lub bardziej.

 

Kolejną rzeczą są anglicyzmy. Załóżmy na moment, że nasz Warhammer jest po angielsku (w tym wypadku uznajmy, że gramy w tą obrzydliwą abominację, jaką jest Warhammer 3ed.). Nie lubię anglicyzmów. Owszem, na codzień czasem użyję, ale permanentne ich stosowanie na sesji RPG wpienia mnie niesamowicie. Żeby zobrazować sytuację, posłużę się wymyślonym przykładem:

 

"Dobra. Twój tech-priest ma niski poziom weapon skill, a poza tym masz niekorzystne warunki z uwagi na partial darkness, więc rzucasz na poziomie difficulty zamiast standard i jeśli wyjdzie ci fumble, to twoja postać otrzyma dwa poziomy fatigue."

 

Przykład totalnie z dupy (taki mix WH40k z RQ). Niemniej nie chodziło mi o poprawność przykładu, a o te przeklęte anglicyzmy. Bolą oczy? Mnie bolą. Uszy też mnie bolą, jak takie coś słyszę, a w kieszeni otwiera się nóż. Nie każdy jest asem z angielskiego i nie każdy może ad hoc zarzucić jakimś fajnym tłumaczeniem (i jeszcze się go trzymać), ale skoro, drogi Mistrzu, decydujesz się prowadzić anglojęzyczną grę, to kurka blaszka, siądź sobie przed sesją ze słownikiem i zrób jakiś glosariusz. Jak sobie nie radzisz, to pogadaj z graczami, niech pomogą (w końcu gracz też może pomóc, a nie tylko dłubać w zębach). Niestety jednak to przerasta możliwości wielu.

 

Marudzę, jak stara baba. Jestem w pełni tego świadom. Nazbierało mi się tego i czuję, że czas jest odpowiedni, żeby się pożalić. Czemu? Bo mogę. Bo mi się nudzi. Bo jestem ciekaw. Bo drażni mnie to, że często gęsto to mi, przeciętnemu graczowi, zależy bardziej na fajnym, konkretnym i porządnym graniu, niż Mistrzom Gry.

 

I nie, to nie jest tak, że "jak ci się nie podoba, to sam poprowadź". Takim bzdurnym argumentem rzucić najłatwiej. Mi nie chodzi o czepialstwo. Nie wymagam zbyt wiele. Jedyne na czym mi w tej kwestii zależy, to na jakości sesji, a nie na ilości. Ja jako gracz się staram - raz lepiej, raz gorzej. Mistrz Gry też by mógł od czasu do czasu.

 

P.S. Wygląda to tak, jakbym tylko takich MG miał, ale to bzdura. Znałem kilku, którzy słusznie zasiadali na stołku - czy też tronie - Mistrza Gry. Tu ukłony choćby dla postapokaliptyka, który prowadził mi bardzo krótko, ale miło wspominam naszą sesję. 

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
0
W sf będzie medic, albo medyk po polsku, nie żaden healer. :*
11-07-2013 09:15
jesykh
   
Ocena:
+2
hm jak robiliśmy próbną sesję z DNDNext to okazało się, że ustalenie, że karty postaci wypełniamy po angielsku i nazw skilli klasowych używamy też po angielsku sporo upłynniło sytuację. Kwestia jak wszystkim obecnym wygodniej
11-07-2013 10:19
Petros
   
Ocena:
+2
@Z

Ford Skupienie rządzi. :P Takie tłumaczenia na siłę, to faktycznie słaba opcja. Z poważnego RPGa robi się komedia.

@earl

Tłumaczy się, tylko jedni robią to lepiej, drudzy gorzej. Z nazwami własnymi jest przesrane, jak w ruskim czołgu czasem - szczególnie z nazwami potworów w fantaziakach.
11-07-2013 10:52
earl
   
Ocena:
0
@ Petros
Właśnie dlatego napisałem, że pewne nazwy się tłumaczy jak można, a inne zostawia się w oryginale. Tak z jednej strony drogą kalki przyszły do nas radio, komputer czy telewizja, z drugiej natomiast mamy samochód, pociąg czy powóz. I tak jest ze wszystkim, także z tłumaczeniami tekstów.
11-07-2013 18:04
Siriel
   
Ocena:
+3
Ale w takim przypadku wolę anglicyczmy, niż takie kaleki językowe. + Właśnie dlatego napisałem, że pewne nazwy się tłumaczy jak można, a inne zostawia się w oryginale.

I wskutek takiej postawy, ewentualnie wskutek lenistwa tłumacza, mamy Star Trek, a także myśliwce X-Wing.

Jeśli komuś lepiej od ojczystego brzmi język angielski, polecam czytanie i oglądanie w tymże języku, a nie kaleczenie sobie oczu/uszu marnym polskim. "Bo Shadow Town jest mroczne i klimatyczne, a Gród Cieni jest słowiański i przaśny." Po co się męczyć? ;)
11-07-2013 20:46
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Wolę "Star Treka" niż "Gwiezdną Wycieczkę" i wolę "X - Winga" niż "Iksoskrzydła", nic nie poradzę :P
11-07-2013 22:49
Kamulec
   
Ocena:
0
Starry Outing?
12-07-2013 00:59
XLs
   
Ocena:
+1
Anglicyzmy
1) ułatwiają szukania rzeczy na karcie postaci
2) mówienie zrób test na przekonywanie, skutkuje :
a gdzie to jest na karcie...
3) gracze w tej kwestii są cholernie leniwi

lenistwo graczy >>>>> lenistwo mg

jak kiedyś będę mieć nie leniwych graczy będę szczęśliwym człowiekiem.. serio...
12-07-2013 09:23
Petros
   
Ocena:
0
@XLs

Angielski nie jest tak trudnym i rzadko używanym językiem, żeby już mieć aż takie problemy z angielską kartą postaci (tym bardziej mając glosariusz). Jak prosisz o rzut na to przykładowe przekonywanie i gracz nie potrafi tego znaleźć na KP, to grasz z gamoniem. ;)

A że gracze są leniwi (w tej kwestii i w zasadzie w każdej innej), to wiadomo nie od dziś, bo istnieje pewne bzdurne przekonanie, że MG ma robić wszystko, a gracz ma tylko przyjść, nażreć się i poodgrywać postać (chociaż z tym ostatnim, to bardzo różnie bywa).
12-07-2013 10:58
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Petros- weź tak nie mów, że ktoś gra z idiotą, bo zaraz przyleci morał i będzie piszczał.
12-07-2013 11:33
Petros
   
Ocena:
+1
Dobrze wujku Zigzaku. W akcie skruchy wyedytuję.
12-07-2013 11:44
XLs
   
Ocena:
0
Petros to był przykład ale uwierz w systemach są o wiele tródniejsze zwroty i niektóre nie tak łatwo przetłumaczyć. Po za tym nie każdy zna specjalistyczny angielski.... dodatkowo to po prostu przyspiesza... Co można mieć przeciw temu nie wiem. Od kąd zlałem polskie nazwy umiejętności jest szybciej.
12-07-2013 13:56
Petros
   
Ocena:
0
@XLs

Wiem, że to był przykład, ale wiem też, że tacy ludzie się zdarzają.

Co do trudniejszych zwrotów, to jestem ich świadom. Mam sporo angielskich RPGów i bardziej w nich się obracam, niż w polskich i jestem w pełni świadom, jak bardzo upierdliwa potrafi być terminologia, choćby nawet ta odnosząca się do umiejętności.
12-07-2013 14:14
XLs
   
Ocena:
0
Wiec chyba nazywanie gracza idiotom, za to że mistrz gry używa polskiego zwrotu, a gracz nie zna go po angielsku i ma problem, ze znalezieniem go na karcie jest chyba nie na miejscu?

Po za tym wiadomo może to nazwać/opisać po polsku ale umieszczenie na kartach jest jakie jest najczęściej alfabetycznie po angielsku.

Dla mnie w tej kwestii anglicyzmy są dozwolone.
12-07-2013 14:34
Petros
   
Ocena:
0
@XLs

Odnosząc się do Twojego przykładu z tak prostą nazwą - jest jak najbardziej na miejscu, bo:

a) to umiejętność, a te nie trudno znaleźć na KP
b) przekonywanie jest na tyle prostym słowem, że nie trudno znaleźć odpowiednik angielski nawet, jeśli nie jest dosłowny - wyjątkiem jest milion umiejek, jak w GURPSach, ale też nie zakrawa to o cud
12-07-2013 15:10
XLs
   
Ocena:
0
To sobie nazywaj graczy idiotami, ja wole jak przez 3 -4 sesje grają jak im leży. Dla mnie takie podejście jest w złym guście. Powinieneś zawsze mówić "jak chcesz grać u mnie a nie umiesz angielskiego to jesteś idiotom...".

Sorki może mnie troche poniosło, ale gram z wieloma ludzmi widze ten problem, a nie twierdze że są idotami.
12-07-2013 18:23
Agrafka
   
Ocena:
+1
XL i flejm? Ktoś cię podmienił? ;-)
Ludzie mają różne umiejętności. Niektórzy nie znają kompletnie angielskiego ale za to znają rosyjski. Inni wolą gotować albo robić na drutach. Każdy umie to co umie, nie ma się nad czym zastanawiać.

Kto wybiera umiejętności które świadczą o naszej wartości? Dla ciebie Petros ważna jest podstawowa znajomość języka, dla XLa chęć i zapał do gry. Naprawdę kartę angielską można graczowi przetłumaczyć i przepisać po polsku, nie widzę problemu.

Offtop/flejmik - polski dubbing w grach jest the best.
12-07-2013 18:45
Kamulec
   
Ocena:
0
@Petros
Hitler.

@Agrafka
O ile to jest to samo, tylko po polsku, to jestem na tak. Jak ma wyglądać jak w Mass Effecie, czyli wyraźnie mniej aktorów + zmieniony sens wypowiedzi, to jestem na nie.
12-07-2013 19:55
Petros
   
Ocena:
+1
@XLs

Idiotą, a nie idiotom, jeśli już. :) Ja dlatego nie gram z ludźmi w system angielski, jeśli nie znają języka. Tak więc możesz mieć swoje podejście i jestem w stanie to uszanować, ale ja mam swoje podejście i w związku z tym odpowiednio do tego dobieram team, bo granie w angielskiego RPGa, jak się angielskiego nie zna to tak, jakby robić Crème Brûlée, myśląc sobie "no to taki tam krem jakiś, co prawda robiłem do tej pory tylko jajecznicę, ale co może być trudnego w zrobieniu takiego dania?"

@Agrafka
"Naprawdę kartę angielską można graczowi przetłumaczyć i przepisać po polsku, nie widzę problemu."

I w tym własnie rzecz! Ja jestem w stanie poświęcić czas na to, zrobić glosariusz pojęć i pomóc w zrozumieniu dowolnej partii tekstu z poderka, jeśli ktoś wyrazi chęć. Tylko są tacy, którym język polski w angielskiej grze utrudnia życie, a nie ma sensu na siłę nic robić. :)

Co do dubbingu w polskich grach, to nienawidzę. Tak samo, jak w filmach. Dubbing, to zuo.

@Kamulec

Dla przyjaciół Adolf. Ty mi możesz mówić mein fuhrer. :)
12-07-2013 20:51
Kamulec
   
Ocena:
0
"Ty mi możesz mówić mein fuhrer. :)"
Niestety, zarezerwowane. Mam już gracza, który tak się do mnie zwraca.
12-07-2013 21:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.