Miasto trumien - Gary A. Braunebeck
W naszym rodzimym kraju Gary A. Braunbeck dotychczas nie cieszył się zbyt dużą popularnością, co zważając na fakt, że jest pięciokrotnym laureatem Bram Stoker Award czy chociażby International Horror Guild Award, może trochę dziwić. Dzięki wydawnictwu Amber w końcu możemy zapoznać się z próbką jego twórczości, czyli Miastem Trumien jedną z dziewiętnastu powieści, których jest autorem.
Tytułowe Miasto… to na pozór zwykłe amerykańskie miasteczko. Gdyby nie krwawe fatum ciążące nad jego mieszkańcami, niczym by się nie wyróżniało. Jednak od momentu jego założenia miało miejsce wiele dziwnych wydarzeń makabryczny masowy mord czy pożar starej fabryki trumien to tylko niektóre z nich. Mieszkańcy to typowi, harujący w fabrykach przedstawiciele klasy robotniczej, którzy po pracy relaksują się, oglądając telewizję i popijając piwo. Nie zdają sobie sprawy, że ich dotychczasowe życie już niedługo diametralnie się zmieni.
Jednym z głównych bohaterów jest, cierpiący po stracie ukochanej żony, detektyw Ben Littlejohn. Traf chce, że w rocznicę jej śmierci otrzymuje telefoniczną informację o strzelaninie w "Knajpie Dawnych Indian". Dzwoniący sugeruje, że to on jest sprawcą morderstwa i przedstawia się jako Pałączydło – krwawa postać z miejskich legend. Ben rozpoczyna śledztwo, a paskudna kryminalna sprawa przeradza się w coś znacznie gorszego. Policyjni analitycy trafiają na rzeczy, których nie potrafią wyjaśnić, a w samym Cedar Hill zaczynają pojawiać się krzyże z przybitymi doń ludźmi oraz zagadkowe nagrobki na starym cmentarzu, których nikt wcześniej nie widział. A to dopiero początek dziwnych zdarzeń, na które szukając odpowiedzi, trzeba się cofnąć o ponad dwieście lat, do podobnej serii morderstw jakiej to małe miasteczko było niemym świadkiem.
Narratorem jest jeden z mieszkańców Cedar Hill zwany "Wielebnym". Osoba wielce intrygująca, jednak nie chcąc psuć zabawy, nic więcej zdradzić nie mogę. Autor zastosował ciekawą budowę kompozycyjną: historia przeplatana jest fragmentami Przewodnika po Cedar Hill oraz narratorskim monologiem, z którego dowiadujemy się co nieco o przeszłości miasteczka. Początkowo wydawać się może, że taki podział zupełnie się nie sprawdza, jednak wrażenie pozornego chaosu idealnie wpisuje się w klimat opowieści.
Właśnie ciężki i mroczny klimat zasługuje na szczególne wyróżnienie. Autorowi udało się stworzyć sugestywny obraz mieszkańców małego miasteczka, którym przyszło zmagać się zarówno z krwawymi morderstwami jak i zjawiskami paranormalnymi. Psychologia postaci nie została w powieści zbyt mocno uwypuklona. Wiemy kto, wiemy jak, wiemy gdzie, jednak motywy, jakimi kierują się poszczególni bohaterowie, zostały jedynie nakreślone. Chociaż co do opisu wewnętrznych przeżyć detektywa Littlejohna nie można mieć wielkich zastrzeżeń. In plus można także zaliczyć szczegółowe opisy policyjnych procedur, choć zdaję sobie sprawę, że to zdecydowanie najbardziej nużące fragmenty książki. Niemniej, zawsze warto dowiedzieć się, jak wyglądają na przykład metody ustalania tożsamości na podstawie odcisków linii papilarnych.
Dodatkowo do powieści zostały dołączone dwa opowiadania: Zagram Ci bluesa i Składka związkowa podobnie jak Miasto Trumien przedstawiające historię Cedar Hill. Tak naprawdę są to kilkustronicowe miniatury, które niezbyt przypadły mi do gustu. Pierwsza z nich to opis walki pomiotu Szatana z przedstawicielem anielskich orszaków o Tajemnicę Muzyki. Sam pomysł dwóch antagonistów grających na gitarach w małej knajpce, ścierających się o dalsze istnienie muzyki, jest całkiem niezły. Jednak całość wydała mi się zbyt przeintelektualizowana. Jakaś Muzyka, jakiś Sens, jakaś Tajemnica – taki sposób przedstawienia tematu zupełnie do mnie nie trafia.
Składka związkowa jest już znacznie lepsza − to historia robotniczej rodziny i strajku w fabryce. Spodobał mi się pomysł ukazania zakładu pracy jako żywego organizmu, a klimat opowieści idealnie oddaje utwór zespołu Kult – Nie mamy szans. Warto zarówno przeczytać opowiadanie, jak i wysłuchać powyższej kompozycji.
Miasto Trumien jest powieścią ciekawą, w której wątki paranormalne zostały wplecione w akcję naprawdę sensownie i nie stanowią jedynie fantastycznego ozdobnika. To one stanowią trzon całej historii, a zakończenie i przesłanie jakie z nich wypływają, mogą zaskoczyć niejednego czytelnika. Naprawdę warto dać się pochłonąć Wielebnemu i Cedar Hill. Tylko uważajcie na motyle – one nie zwiastują niczego dobrego.
Tytułowe Miasto… to na pozór zwykłe amerykańskie miasteczko. Gdyby nie krwawe fatum ciążące nad jego mieszkańcami, niczym by się nie wyróżniało. Jednak od momentu jego założenia miało miejsce wiele dziwnych wydarzeń makabryczny masowy mord czy pożar starej fabryki trumien to tylko niektóre z nich. Mieszkańcy to typowi, harujący w fabrykach przedstawiciele klasy robotniczej, którzy po pracy relaksują się, oglądając telewizję i popijając piwo. Nie zdają sobie sprawy, że ich dotychczasowe życie już niedługo diametralnie się zmieni.
Jednym z głównych bohaterów jest, cierpiący po stracie ukochanej żony, detektyw Ben Littlejohn. Traf chce, że w rocznicę jej śmierci otrzymuje telefoniczną informację o strzelaninie w "Knajpie Dawnych Indian". Dzwoniący sugeruje, że to on jest sprawcą morderstwa i przedstawia się jako Pałączydło – krwawa postać z miejskich legend. Ben rozpoczyna śledztwo, a paskudna kryminalna sprawa przeradza się w coś znacznie gorszego. Policyjni analitycy trafiają na rzeczy, których nie potrafią wyjaśnić, a w samym Cedar Hill zaczynają pojawiać się krzyże z przybitymi doń ludźmi oraz zagadkowe nagrobki na starym cmentarzu, których nikt wcześniej nie widział. A to dopiero początek dziwnych zdarzeń, na które szukając odpowiedzi, trzeba się cofnąć o ponad dwieście lat, do podobnej serii morderstw jakiej to małe miasteczko było niemym świadkiem.
Narratorem jest jeden z mieszkańców Cedar Hill zwany "Wielebnym". Osoba wielce intrygująca, jednak nie chcąc psuć zabawy, nic więcej zdradzić nie mogę. Autor zastosował ciekawą budowę kompozycyjną: historia przeplatana jest fragmentami Przewodnika po Cedar Hill oraz narratorskim monologiem, z którego dowiadujemy się co nieco o przeszłości miasteczka. Początkowo wydawać się może, że taki podział zupełnie się nie sprawdza, jednak wrażenie pozornego chaosu idealnie wpisuje się w klimat opowieści.
Właśnie ciężki i mroczny klimat zasługuje na szczególne wyróżnienie. Autorowi udało się stworzyć sugestywny obraz mieszkańców małego miasteczka, którym przyszło zmagać się zarówno z krwawymi morderstwami jak i zjawiskami paranormalnymi. Psychologia postaci nie została w powieści zbyt mocno uwypuklona. Wiemy kto, wiemy jak, wiemy gdzie, jednak motywy, jakimi kierują się poszczególni bohaterowie, zostały jedynie nakreślone. Chociaż co do opisu wewnętrznych przeżyć detektywa Littlejohna nie można mieć wielkich zastrzeżeń. In plus można także zaliczyć szczegółowe opisy policyjnych procedur, choć zdaję sobie sprawę, że to zdecydowanie najbardziej nużące fragmenty książki. Niemniej, zawsze warto dowiedzieć się, jak wyglądają na przykład metody ustalania tożsamości na podstawie odcisków linii papilarnych.
Dodatkowo do powieści zostały dołączone dwa opowiadania: Zagram Ci bluesa i Składka związkowa podobnie jak Miasto Trumien przedstawiające historię Cedar Hill. Tak naprawdę są to kilkustronicowe miniatury, które niezbyt przypadły mi do gustu. Pierwsza z nich to opis walki pomiotu Szatana z przedstawicielem anielskich orszaków o Tajemnicę Muzyki. Sam pomysł dwóch antagonistów grających na gitarach w małej knajpce, ścierających się o dalsze istnienie muzyki, jest całkiem niezły. Jednak całość wydała mi się zbyt przeintelektualizowana. Jakaś Muzyka, jakiś Sens, jakaś Tajemnica – taki sposób przedstawienia tematu zupełnie do mnie nie trafia.
Składka związkowa jest już znacznie lepsza − to historia robotniczej rodziny i strajku w fabryce. Spodobał mi się pomysł ukazania zakładu pracy jako żywego organizmu, a klimat opowieści idealnie oddaje utwór zespołu Kult – Nie mamy szans. Warto zarówno przeczytać opowiadanie, jak i wysłuchać powyższej kompozycji.
Miasto Trumien jest powieścią ciekawą, w której wątki paranormalne zostały wplecione w akcję naprawdę sensownie i nie stanowią jedynie fantastycznego ozdobnika. To one stanowią trzon całej historii, a zakończenie i przesłanie jakie z nich wypływają, mogą zaskoczyć niejednego czytelnika. Naprawdę warto dać się pochłonąć Wielebnemu i Cedar Hill. Tylko uważajcie na motyle – one nie zwiastują niczego dobrego.
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Tytuł: Miasto trumien (Coffin County)
Autor: Gary A. Braunebeck
Wydawca: AMBER
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 15 października 2009
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka
Format: 148 x 210 mm
ISBN-13: 978-83-241-3499-1
Cena: 29,80 zł
Autor: Gary A. Braunebeck
Wydawca: AMBER
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 15 października 2009
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka
Format: 148 x 210 mm
ISBN-13: 978-83-241-3499-1
Cena: 29,80 zł
Tagi:
Gary A. Braunebeck | Miast trumien

