string(15) ""
» Blog » Miasto średniowieczne w teorii, praktyce i liczbach:
20-04-2016 21:07

Miasto średniowieczne w teorii, praktyce i liczbach:

Odsłony: 370

Ile to razy grając w grę RPG docieramy naszą drużyną do miasta, by sprzedać łupy, odebrać nagrody za questy i zyskać nowe zlecenia? Czy zastanawialiście się kiedyś, jak dokładnie wyglądało życie w tego typu ośrodkach? I czym różniło się od komputerowo-fabularnych wyobrażeń?

W historiografii mówi się niekiedy nieoficjalnie o epoce „długiego wieku XIII”, która zaczyna się około roku 1150, a kończy się gdzieś w 1350. Jest to jeden z trzech, największych okresów gospodarczego prosperity w dziejach naszego kontynentu oraz jednocześnie moment powstania bardzo dużej ilości miast oraz ich odrodzenia się na naszym kontynencie.

Poprawa i stabilizacja sytuacji gospodarczej na zachodzie w wieku X wraz z wprowadzeniem nowych technik rolniczych owocuje tam znaczącym wzrostem ludności, karczunkiem lasów, powstawaniem nowych wsi i rozwojem miast. Kiedy ziemia rolna na zachodzie zaczyna się kończyć złaknieni jej osadnicy zaczynają osiedlać się najpierw na terenach Niemiec i Skandynawii, następnie Polski, Czech i Węgier, a w trzeciej kolejności w Państwie Krzyżackim i terenach Wielkiego Księstwa Litewskiego, przenosząc tam prawo, wzorce życia miejskiego i zachowań społecznych.

Ogólny wygląd miast:

Nowo zakładane miasta lokowane były na mocy umów z panami feudalnymi, w sposób ściśle planowy. Nie będę wdawał się tutaj w omawianie różnic między prawem niemieckim, magdeburskim etc. gdyż nie jest to zbyt dla nas istotne. Osiedla takie zazwyczaj składały się z rozległego terenu rolnego przeznaczonego dla mieszkańców pod uprawę oraz ogrodzonej przestrzeni mieszkalnej.

Miasta zwykle budowało się na wzgórzu, które zapewniało dogodne warunki obronne oraz pozwalało z większej odległości dostrzec nieprzyjaciela. Drugim elementem sąsiedztwa była zazwyczaj rzeka lub przynajmniej strumień, który wspomagał możliwości obronne osiedla oraz, co najważniejsze stanowi źródło wody pitnej. Jeśli rzeka była spławna to znacząco ułatwiała też handel. Ogólnie rzecz biorąc transport wodny był w czasach dawnych około 10 razy tańszy i szybszy niż transport lądowy, więc starano się lokować miasta nad nadającymi się do tego celu ciekami. Dużo zależało jednak od nurtu owej rzeki oraz tego, jak przebiegał jej bieg. Znane są okolice, w których flisacy i żeglarze podróżujący pod rwący prąd lub wzdłuż ich meandrów nocowali po kilka dni z rzędu w tych samych miejscach.

Bardzo częstym elementem widocznym na niemal każdym znanym mi planie dawnego miasta (tzn. Sanok, Sandomierz, Przemyśl, Trzebnica oraz Lubin) były bagna osuszone najczęściej w XIX lub XX wieku, znajdujące się tuż poniżej wzgórza miejskiego. Ich geneza jest prosta: skaliste podłoże wzgórza nie przepuszcza wody, ta spływa więc po zboczu i osiada w dolince.

Pierwsze miasta, jeśli nie powstały w miejscu wcześniejszych osad handlowych i emporiów albo nie istniały od czasów rzymskich najczęściej lokowano w okolicy klasztoru lub zamku, w miejscu dawnego podgrodzia, jako zaplecze gospodarczo-rzemieślnicze dla władcy lub opata. Zazwyczaj jednak ani zamki ani klasztory nie wchodziły w skład pierwotnej tkanki miasta, choć z czasem mogły być przez nie wchłaniane i obudowywane.

Z czasem miasta zaczęły powstawać w bardziej planowy sposób rozmieszczane co dzień lub dwa drogi czyli około 20-40 kilometrów od siebie. Przy większych odległościach w połowie drogi między dwoma ośrodkami budowano karczmę, w której mogli nocować podróżni.

Dookoła miasta znajdował się natomiast klucz wsi. Sześć do siedmiu miast tego typu tworzyło pierścień, oddalony o kolejny dzień lub dwa od centralnego, większego ośrodka, znajdującego się w jego centrum. Mniejsze miasta pomyślane były jako punkty skupu produktów rolnych oraz wymiany między mieszkańcami i chłopami. Zwykle raz w tygodniu ogłaszano tam dzień targowy, na który przybywali mieszkańcy całej okolicy, by dokonać wymiany. Wieczorem kupcy przepakowywali się i udawali do kolejnego miasteczka, w którym dzień targowy miał miejsce następnego dnia.

Centralne miasto było natomiast punktem zaopatrzeniowym dla lokalnych handlarzy oraz miejscem, w którym zatrzymywali się kupcy przybywający z większej odległości, by pozostawić towary, którymi handlowano potem w mniejszych miastach oraz nabyć te pochodzenia lokalnego.

Architektura:

Miasta średniowieczne nie były wznoszone wedle tak sformalizowanego schematu, jak miasta rzymskie, niemniej jednak nadal istniał pewien wzorzec. Tak więc centrum i główne miejsce życia miasta wyznaczał rynek od którego odchodziły dwie, główne ulice. Czasem rynków i ulic było więcej, jeśli tylko miasto urosło na tyle, by je pomieścić. Na rynku odbywał się handel, procesy sądowe (zwykle pod gołym niebem) oraz toczyło się całe życie ośrodka. W jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdowały się najważniejsze budynki. Był to kościół (od XIV wieku wyposażony w wieżę zegarową) lub w miastach z siedzibą biskupią: katedra oraz ratusz. Ściany rynku wyznaczały domostwa i kamienice najważniejszych mieszkańców.

Kamienice miały od jednego do czterech-pięciu pięter wysokości, przyczym miasta miały tendencję do pięcia się w górę. Budowano je w kwadratach, frontem w stronę ulicy. Z przodu, na parterze znajdowały się „tabernae” czyli luki na sklepy, tawerny i warsztaty rzemieślnicze, z tyłu miały wyjście na podwórze. Na pierwszym piętrze znajdywały się mieszkania właścicieli sklepów, następnie trochę gorszej klasy. Piętro ostatnie było zwykle piętrem luksusowym, gdyż tam było najłatwiej o dostęp do światła. Brak elektryczności oraz wąskie ulice sprawiały, że dostęp do tego ostatniego był bardzo trudny i w niżej położonych mieszkaniach było raczej ciemno. Poddasza i sutenery przeznaczone były na mieszkania biedoty.

Za pierścieniem kamienic istniało podwórze, które miało podwójną rolę: doprowadzić światło oraz zapewnić przestrzeń do działań gospodarskich. Znajdowała się na nim studnia, dodatkowo wznoszono tam różnego rodzaju budynki gospodarcze, jak drewutnie, kurniki, chlewiki, obory, stajnie etc. Świnie i krowy pasały się na ulicach dużych miast jeszcze w XVIII i XIX wieku, choć już w XI wieku starano się z tym procederem (przynajmniej w największych osiedlach) walczyć.

Szyb w oknach w tym okresie nie znano. Jeśli już to umieszczano szkła witrażowe w bardzo bogatych domach. Rzadziej wstawiano przeźroczyste, zwierzęce błony. Najczęściej jednak okna były po postu pustymi wnękami w ścianach, które na noc zasłaniano drewnianymi okiennicami. Jako, że nie stanowiły one przeszkody dla złodziei w rezultacie na parterze okien od strony ulicy prawie nigdy nie było, a te na pierwszym piętrze zwykle były zakratowane.

W sklepach również nie było okien wystawowych. Te umieszczano w wychodzących na ulice niszach nazywanych „tabernae” gdzie na zewnątrz rozstawiano stragan i na nim próbkę produktów, narzędzia rzemieślnicze stosowne do fachu właściciela etc. Z tyłu, w budynku często znajdował się natomiast magazyn.

Do większości mieszkań wchodziło się od strony podwórza. Na podwórze wejść można było przez dwie bramy: od strony ulicy lub tylną, przeznaczoną dla furmanek, dostawców etc. Bramy zwykle strzegł odźwierny.

Taki, pierścieniowaty układ budynków miał proste przeznaczenie: chronić zamieszkujących wewnątrz ludzi przed obcymi, głównie złodziejami. W wypadku napaści lub oblężenia każdy kwadrat domów zmieniał się natomiast w twierdzę. Architektura taka sprawiała jednak pewne problemy, kamienice mogły się bowiem zmieniać w prawdziwe bandyckie gniazda niemożliwe do zdobycia, co jeszcze na początku XX wieku stanowiło poważny problem dla stróżów prawa.

W miastach włoskich często całe kwadraty należały do jednej, zamożnej rodziny i faktycznie były zmieniane w twierdze, nierzadko używane w walkach militarno-politycznych do kontroli miasta. Przykładem takiej sytuacji był konflikt między dwoma, włoskimi rodami, który posłużył jako kanwa dla dramatu „Romeo i Julia”.

Położone w miastach pałace możnych również wznoszono na podobnym planie jak kamienice.

Kanalizacji nie było, bieżącej wody nie było, choć niektóre miasta posiadały sieci wodociągów dostarczające wodę do studni. Nieczystości pozbywano się różnie. Generalnie środkiem ulicy biegł kanał, nazywany rynsztokiem, do którego wylewano brudy. W wielu miastach było to jednak nielegalne, oczekiwano więc, że mieszkańcy usuną je poza mury miasta.

Jeśli podłoże na to pozwalało niektóre miasta wyposażano w podziemia. Zwykle były to po prostu połączone ze sobą piwnice, które wykorzystywano jako magazyny. Za ich pomocą przemieszczano też ładunki między siedzibami bogatszych kupców w sposób nie tarasujący życia na ulicach.

Ogień:

Poważnym problemem miast z tego okresu był ogień. Nie jest do końca prawdą, że miasta takie wznoszono z drewna: w rzeczywistości budulec różnił się od okolicy. W regionach południowych: w Iberii, Włochach, południowej Francji budynki wznoszono głównie z kamienia, a niekiedy drążono w miękkich skałach. Tereny te w dużej mierze ogołocono z lasów jeszcze w czasach rzymskich i drewno było tam budulcem rzadkim i cennym. Niemcy, Polska, Ruś, Litwa i Skandynawia były bogate w lasy i jeszcze w XVII wieku dominującym budulcem faktycznie było tam drewno. Na terenach lepiej rozwiniętych gospodarczo stosowano cegłę. Cegła była tańsza zarówno od drewna jak i kamienia, miała też lepsze właściwości jako budulec. Niemniej jednak do jej wytwarza niezbędne były cegielnie, które wymagały rozwiniętej organizacji pracy i dostępu do licznej, niedrogiej siły roboczej.

Nawet w dużych miastach znaczną część domów stanowiły chałupy typu wiejskiego. Stosowany budulec oraz zwykle niewielka odległość miedzy poszczególnymi budowlami sprawiały, że ogień zwykle bardzo szybko się rozprzestrzeniał. Wybuch pożaru mógł doprowadzić nawet do zniszczenia całego miasta.

Dlatego też w większości z nich istniały bardzo ostre przepisy dotyczące obchodzenia się z otwartym ogniem. Dodatkowo zakazywano też uprawiania tak zwanych „zawodów ognistych” w obrębie murów. Jedyny wyjątek robiono dla piekarni, kuchni i miejsc zbiorowego żywienia. Wszelkiego rodzaju kuźnie i pracownie metalurgiczne budowano natomiast gdzieś na uboczu, zwykle w odrębnej osadzie. W samym mieście natomiast wyłącznie przyjmowano zlecenia oraz sprzedawano wyroby.

Populacja:

W XIII wieku Europa była znacznie mniej zaludnionym kontynentem niż współcześnie. Jej ludność kształtowała się w przybliżeniu następująco:

  • Francja: 19 milionów
  • Włochy: 10 milionów
  • Niderlandy: 12 milionów
  • Grecja i Bałkany: 4 miliony
  • Półwysep Iberyjski: 12 milionów, przy czym w części chrześcijańskiej żyła znaczna mniejszość
  • Niemcy i Skandynawia: 11,5 miliona
  • Europa wschodnia: 13 milionów, przy czym 6 milinów stanowili mieszkańcy Rusi, około 2 milionów mieszkańcy Polski, kolejne 2 miliony Litwini.
  • Wielka Brytania: 4 miliony mieszkańców

Największe zagęszczenie ludności znajdowało się w trzech regionach: były to Holandia, Włochy oraz okolice Paryża. W dwóch pierwszych żyła około 1/3 ludności kontynentu. Większość jego mieszkańców stanowili mieszkańcy wsi. Na terenach lepiej rozwiniętych okolicach, czyli w praktyce w trzech wymienionych regionach stosunek mieszkańców miast do mieszkańców wsi stanowił 1 do 3, na pozostałych obszarach nie przekraczał 1 do 10.

Mimo to miasta były dość duże. Ogólnie rzecz biorąc największym miastem na świecie mogły być: Pekin, Guanzghou lub Kaifeng. W kręgu dostępnym mieszkańcom zachodu rywalizować z nimi mógł jedynie Kair, który mógł liczyć nawet 500 tysięcy mieszkańców oraz Konstantynopol i Kordoba, które posiadały ich około 200-300 tysięcy.

W świecie katolickim, podówczas stanowiącym peryferia istniało:

  • 1 miasto przekraczające 100 tysięcy mieszkańców (był to Paryż)
  • 8-9 miast o ludności przekraczającej 50 tysięcy, przyczym poza Włochami znajdowały się jedynie: Kaffa (Półwysep Krymski i kolonia Genui), Gandawa (dzisiejsza Holandia) i Londyn.
  • Około 30 miast o ludności między 20, a 30 tysiącami ludności
  • 60 do 70 miast o ludności pomiędzy 10 a 20 tysiącami ludności
  • Około 100 miast o ludności między 1 a 10 tysiącami mieszkańców
  • I niepoliczalna ilość takich, gdzie ludność owego tysiąca nie sięgała

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym:

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
0

Około 15 procent chłopców i 34 procent dziewczynek nie dożywało pełnoletności.

Od jakiego roku życia licząc, dla jakiego miejsca i okresu, z jakiego źródła ta dana?

22-04-2016 22:55
Exar
   
Ocena:
0

Jeśli podłoże na to pozwalało niektóre miasta wyposażano w podziemia. Zwykle były to po prostu połączone ze sobą piwnice, które wykorzystywano jako magazyny.

Polecam spacer po podziemiach Sandomierza - naprawdę ciekawe (zwłaszcza po przeczytaniu Miłoszewskiego).

23-04-2016 17:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.