» World of Warcraft TCG » Talie » Medivh z Poznania

Medivh z Poznania

Medivh z Poznania
Turnieje DMF Poznań oraz Realm Championships 2013 są już historią. Wielu polskich graczy WoW TCG może pomyśleć, że jeśli chodzi o turniejowe atrakcje, to to, co najlepsze, w Polsce w tym roku już się wydarzyło. Prawdą jest, że poza Mistrzostwami Polski, które z resztą ne zostały potwierdzone, na terenie naszego kraju nie zapowiada się żaden duży turniej WoW TCG w trwającym teraz sezonie. Wiem, że większe turnieje wzbogacają w pozytywny sposób nasze doświadczenia związane z WoW TCG, szczególnie w przypadku, kiedy weźmie się udział w turnieju rangi DMF.

Wraz z przybyciem Darkmoon Faire w tym roku do Poznania, wyjątkowo łatwo można było zasmakować WoW TCG w jego najlepszej postaci. Nie wiadomo narazie kiedy polscy gracze będą mieli kolejną tak dobrą sytuację do gry na najwyższym poziomie i nie nie mam tutaj na myśli tylko nagród i ostrej rywalizacji, ale przede wszystkim dogodnej sytuacji do nauki gry oraz bogactwa formatów i talii, jakie możemy napotkać w trakcie takiego turnieju.

Jeśli czujecie znużenie tym, że co tydzień musicie na lokalnym turnieju battleground zmagać się z tym samym graczem, grającym tą samą talią opartą na 50 murlocach i Unleash the Swarm!, to z pewnością polecam zaplanowanie wyjazdu na większy turniej. DMF i inne większe karciane imprezy wzmacniają zainteresowanie karcianką i dodają nowych chęci do dalszej gry. Dają również energię i doświadczenie, by później regularnie sprawiać łomot lokalnym graczom, którzy są zbyt uparci, by zrozumieć, że po kilku tygodniach grania w WoW TCG nadszedł czas na odrobinę ciekawsze i mniej spodziewane zagrania niż czwartoturowy Unleash the Swarm!. Ta gra ma o wiele więcej do zaoferowania niż złożenie talii, w której ponad połowa talii jest zawsze identyczna, szczególnie teraz, gdy opublikowano najnowszą listę banned cards, czyli zakazanych kart w turniejach wspieranych przez Cryptozoic (o szczegółach najnowszej listy można przeczytać [url= http://wowtcg.cryptozoic.com/articles/changes-core-and-contemporary-banned-list]tutaj[/url]).

Podsumowując wprowadzone zmiany, należy wymienić dwie najważniejsze. Pierwszą jest rozszerzenie wpływu listy na format Core. Od tej pory wszelkie zakazane karty w formacie Contemporary nie będą mogły być używane również w formacie Core. Drugą najciekawszą i najważniejszą zmianą jest dodanie do listy Grglmrgl. Karta ta nie będzie mogła być grana na turniejach wszelkiej rangi.

Bohater, który przez około rok był postrachem sceny turniejowej oraz jednym z głównych czynników wpływających na wygląd metagame przez ten czas, jest od 1 czerwca dla wielu graczy WoW TCG jedynie wspomnieniem pewnej ery. Brak Grlmrgla jak i Viewless Wings w Core oznacza początek zupełnie nowego metagame, a co za tym idzie, również i wyzwań. Od tej pory twórcy talii mają szerokie pole do popisu. Nie ma na ich szyi kagańca w postaci Grglmrgla, który znacznie ograniczał wybór dostępnych talii, które byłyby rozsądnym wyborem na turniej. Przez ostatnie miesiące najważniejszym wyznacznikiem czy talia jest grywalna, czy nie, było to, jak radziła sobie ona przeciwko taliom opartym na Grglmrglu. Wiele strategii było porzucanych z tego powodu, że nie radziły sobie z monsterowym Hunterem. Stosunkowo mało kart w Core było w stanie poradzić sobie z potężnym flipem murloca, co koniec końców powodowało, że większość graczy wybierała Grglmrgla lub jedną z nielicznych talii, które były tworzone w celu zwalczania tego Huntera. Twórcy gry nie w taki sposób wyobrażają sobie istnienie gry. Pragną, by każdy rodzaj talii, czy to rush, solo, czy control, miał swoje szanse w tworzeniu zdrowego, różnorodnego metagame i dlatego Cryptozoic zadecydował się wprowadzić najnowsze zmiany.

Talie oparte na Grglmrgl z pewnością miały wierną grupę fanów i pewnie ci najboleśniej odczuwają tę stratę, ale analizując usunięcie Grglmrgla z szerszego punktu widzenia, trudno nie jest stwierdzić, że zmiany te wprowadzono w najlepszym momencie, czyli na kilka tygodni przed rozpoczęciem okresu, w którym będą rozgrywane Mistrzostwa Kontynentów. Jednym z nich będą Mistrzostwa Europy, które odbędą się w tym roku w dniach 5-7 lipca w Pradze. Główny turniej zostanie rozegrany w Core, który będzie już posiadał listę zakazanych kart.


Jeszcze kilka tygodni temu Mistrzostwa Północnej Ameryki oraz Mistrzostwa Europy były po prostu kolejnymi imprezami w formacie Core, w których widzielibyśmy talie widziane na turniejowej scenie już od kilku miesięcy. Turnieje te zakończyłyby się najprawdopodobniej w ten sam sposób jak Realm Championshipy czyli kolejną dominacją talii opartych na Edwin VanCleef Hero i Grglmrgl. Istniała też duża szansa, że jedna z tych dwóch wygrałyby cały turniej. Stary metagame został już na tyle wyeksploatowany, że istniała mała szansa na jakikolwiek przełom przy niezmienionej bazie kart. Wiadomo było już od wielu tygodni, które karty są dobre i co grywalnego można z nich złożyć. Z punktu widzenia budowniczych talii, Mistrzostwa Kontynentów zapowiadały się na bardzo nudne. Tematem przewodnim głównego turnieju byłaby przewidywalność.

Wraz z wprowadzeniem listy zakazanych kart do formatu Core, metagame na Mistrzostwa Ameryki Północnej został przewrócony do góry nogami. Wszystko, co kształtowało wcześniejsze karciane środowisko turniejów już nie istnieje i jak na razie nie wiadomo co je zastąpi jako rdzeń nowego metagame. W przypadku Mistrzostw Europy będzie mniej niewiadomych, bo do tego czasu już będą znane spisy talii z Ameryki, ale nadal najbliższy miesiąc jest idealnym czasem dla twórców talii, którzy najlepiej czują się w tym nieznanym środowisku. Odwaga oraz chęć stworzenia nowej, mocnej talii umożliwia dojście bardzo daleko w rywalizacji z innymi graczami. Może też spowodować szybką turniejową śmierć, dlatego też ważne jest testowanie swoich pomysłów przeciwko innym strategiom. Tak jak już wiele razy pisałem, analiza metagame oraz solidne testowanie talii zawsze odkryje przed nami to, co da nam szansę zwycięstwa. Zabawa i satysfakcja z udanego przygotowania naszej talii do przyszłych wyzwań czy to na lokalnym battleground, czy międzynarodowym turnieju jest warta tych starań.


W związku z tym, że metagame w Core znów stał się gorącym tematem, przez kolejny miesiąc będę pisał na temat talii, które powoli będą wyłaniać się z zamieszania jakie spowodowała najnowsza lista zakazanych kart.

Dzisiejszy tekst należy potraktować jako luźny wstęp do tematu najnowszego formatu Core. Od ogólnych przemyśleń dotyczących ostatnich zmian w grze WoW TCG, które przedstawiłem w pierwszej części tego tekstu, chciałbym przejść teraz do przybliżenia jedną z talii, która odniosła bardzo duży sukces na jednym z ostatnich międzynarodowych turniejów w formacie Contemporary.

Dlaczego akurat Contemporary, skoro sam napisałem kilka zdań wcześniej, że to Core skupia w tej chwili uwagę wielu graczy, szczególnie tych śledzących turniejowe wydarzenia? Zanim odpowiem na to pytanie, przedstawię najpierw talię, którą opiszę. Dzięki niej dwóch Polaków zajęło pozycję w top 16 DMF Poznań, który odbył się niecały miesiąc temu. Pierwszy z nich, Erik Kaleta, zdołał dotrzeć do półfinału. Drugi z Polaków, Przemysław Staniszewski, zdołał dotrzeć aż do finału, gdzie zabrakło mu jednego solidnego uderzenia, by zdobyć tytuł. Obaj grali taką oto talią:

Hero: Medivh the Corrupted

Allies:
3 Jadefire Scout
4 Sardok
4 Vakus the Inferno
4 Bazul, Herald of the Fel
3 Rufus Claybourne
2 Jeishal
4 Shadowseer Calista
2 Shandris Feathermoon

Abilities:
4 Boundless Hellfire
3 Nightfall
4 Life Tap
2 Curse of the Fel
3 Banish Soul
2 Legacy of Betrayal
4 Spy of Kilrogg
2 Summoning Portal

Equipment:
4 Bottled Void
2 Miniature Voodoo Mask

Quests:
4 If You're Not Against Us...


W artykule Mogadar z Poznania, wspominałem już o polskim sukcesie na kwietniowym Darkmoon Faire. Zajęcie tak wysokich miejsc w prestiżowym turnieju z pewnością można uznać jako duży sukces dla talii, jak i dla graczy, którzy je zbudowali i kontrolowali. Wersja Warlocka, jaką grali dwaj Polacy jest moją drugą ulubioną talią po tej opartej na Mogdar the Frozenheart, prowadzonej między innymi przez Ansii Alkio. Bardzo dobry wynik, jaki osiągnał Medivh the Corrupted w stolicy Wielkopolski wpływa pozytywnie na nastawienie graczy wobec tej talii. Nie jest to niczym niezwykłym, zazwyczaj docenia się bardziej zwycięzców niż przegranych.

Jednak, z punktu widzenia graczy oraz fanów WoW TCG, powinniśmy uzmysłowić sobie, że najważniejszym pytaniem nie jest kto wygrał, tylko w jaki sposób wygrał i jak możemy wykorzystać tę wiedzę przy usprawnianiu własnej talii oraz stylu gry. I tutaj możemy wrócić do odpowiedzenia na pytanie: Dlaczego zdecydowałem się na opis tej talii, mimo że nie jest ona w formacie Core?

Pierwszym powodem dlaczego w tej chwili opisuję talię w formacie Contemporary, jest chęć pokazania takowej, która powinna być inspiracją dla innych graczy do szukania nowych rozwiązań zamiast opierania swojej gry przede wszystkim na już znanych tworach. Oczywiście, dobrze jest również grać od czasu do czasu jednym z najpopularniejszych typów talii z metagame, ale dopiero dodanie do tego umiejętności tworzenia nowych, grywalnych i przemyślanych talii, przenosi nas na wyższy poziom oraz dodaje dodatkową satysfakcję z gry. W trakcie DMF Poznań pełnym monsterowych i alliance'owych Hunterów, których siła złamała karcianą twórczość wielu graczy, Przemysław Staniszeski i Erik Kaleta nie poddali się fali popularności tych znanych archetypów. Gracze ci jak większość mogli wybrać jedną ze znanych talii i liczyć, że ich siła i solidność jak i bezbłędna gra doprowadzi ich do top 16 turnieju. Takie myślenie, mimo że nie jest nigdy w zupełności błędne, w rzeczywistości nie jest tak wielkim atutem jak mogłoby się wydawać. Znacznie większym moim zdaniem jest przechytrzenie metagame, czyli złożenie talii, która spowoduje, że będziemy w stanie wykorzystać wszelkie słaby punkty talii przeciwników, a w nich samych wzbudzić konsternację z powodu niewiedzy z jakim rodzajem talii mają do czynienia. Konsternacja ta zazwyczaj prowadzi do naszych przeciwników do popełniania błędów, a te do naszego zwycięstwa, oczywiście tylko wtedy, gdy będziemy w stanie je wykorzystać przeciwko nim. Dwóm Polakom z top 16 tegorocznego DMF Poznań z pewnością to się udało.

Drugim powodem dlaczego przyglądamy się Medivhowi w Contemporary jest fakt, że jest to talia, która ma swoje miejsce również w Core. Zanim lista zakazanych kart weszła w życie, dopasowana do formatu Core wersja Medivha zdołała odnieść sukces w postaci zajęcia aż 4 pozycji w top 8 Realm Championship Ashenvale, które jest jednym z amerykańskich regionów WoW TCG. Talie te można znaleźć tutaj. Skoro już wtedy gracze grając tego rodzaju Warlockiem byli w stanie dojść tak wysoko w turnieju mimo obecności przerażającego Grglmrgla oraz talii opartych na Viewless Wings, to tym bardziej mają szansę teraz w zupełnie nowym i dopiero krystalizującym się metagame. Pozytywy związane z tą klasą nie kończą się na tym. Po dokonaniu zmian w liście zakazanych kart, wielu uważa, że to Warlock będzie teraz jedną z najsolidniejszych klas, wokół której można złożyć bardzo grywalne talie. Krotko pisząc, Medivh z Poznania jest jedną z tych talii, które możemy dobrze przystosować do najnowszego formatu Core, warto zatem poznać i zrozumieć wszystkie elementy wersji z Contemporary, by wiedzieć jak przystosować ją do nowego formatu zachowując nadal jej rdzeń, który powoduje, że jest to grywalny archetyp.


Jeśli chodzi plan gry Medivha z Poznania, to jest on talią aggro, która w przeciwieństwie do wielu innych tego rodzaju talii z ostatnich miesięcy, nie skupia swojej ofensywy jedynie na kartach typu ally. Bardzo ważną częścią tego Warlocka są przeróżne karty typu ability zadające wiele punktów obrażeń bezpośrednio wrogiemu bohaterowi lub ally'owi. Są one bardzo ważną częścią talii, ponieważ to one w tamtym czasie stanowiły największy problem dla przeciwników, którzy byli przede wszystkim przygotowani do bezpośrednich starć z wrogimi ally'ami, a nie do obrony przed salwami czarów typu Spy of Kilrogg, Nightfall czy Curse of the Fel. Większość ally'ow w talii pełni podobne funkcje do tych, jakie spełniają karty ability zadające obrażenia. Vakus the Inferno oraz Shandris Feathermoon nie pomagają w zdobywaniu przewagi na stole. Ich misją w talii jest po prostu odebranie kolejnej porcji punktów życia wrogiemu bohaterowi. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku ally'ów takich jak Bazul, Herald of the Flame. Dodajmy do tego kilka tanich, ale skutecznych kart kontrolnych, które pozwolą nam łatwo pozbyć się tych kilku groźnych kart jak np. Archdruid Fandral Staghelm, które mogą nam przeszkodzić w spaleniu wrogiego bohatera i mamy solidną aggro talię, która w trakcie DMF Poznań posiadała to, czego nie posiadały hunterowe decki, czyli element zaskoczenia. Solidnie złożona talia, przy której pamięta się o metagame oraz założeniach naszej strategi, w połączeniu z możliwością zaskoczenia przeciwnika jest jednym z najlepszych połączeń, jakie możemy sobie wymarzyć, gdy gramy w WoW TCG.

Medivh z Poznania posiada również kilka ważnych synergii między poszczególnymi kartami. Synergie te sprawiają, że gra jest płynniejsza, nasze decyzje w jej trakcie mogą być trafniejsze, a możliwość zadania jak największej ilości obrażeń podniesiona jest do maksimum. Tymi najważniejszymi synergiami są:

Pierwszy flip Medivh the Corrupted oraz Spy of Kilrogg

Dzięki możliwości zerknięcia na rękę przeciwnika za koszt jednego zasobu, Spy of Kilrogg stał się jedną z najlepszych kart w talii. Idealnie pasuje on do koncepcji agro talii opartej na spalaniu przeciwnika, a dzięki informacjom, jakie dostarcza nam flip, prawie nigdy nie będziemy musieli liczyć na ślepy traf przy aktywacji Spy of Kilrogg.

Vakus the Inferno i Shadowseer Calista

4 punkty obrażeń za koszt jednego zasobu to rozsądna wymiana. W połączeniu ze stashem, który posiada Calista, ilość obrażeń, jakie może zadać Vakus w ciągu jednej tury znacznie wzrasta. Suma ośmiu obrażeń jest już często śmiertelnym ciosem, biorąc pod uwagę jak wiele innych źródeł obrażeń posiada Medivh. Shadowseer Calista jest rownież pożyteczna przy innych ally'ach, jak np. Jeishal. Dzięki cofnięciu na rękę istnieje możliwość, że już w 4 turze jesteśmy w stanie zniszczyć dwie sztuki kart typu armor. Nie jest to zagranie, które często będzie dawało nam zwycięstwo, ale dobrze jest zawsze posiadać taką możliwość, gdy napotkamy przeciwnika, który posiada w talii kilka ważnych pancerzy.

Summoning Portal oraz obniżona ilość kopii niektórych kart w talii

Rzuca się w oczy, że wiele ally'ów w talii nie jest reprezentowana w czterach kopiach. Zazwyczaj powinno się starać grać na dozwolonym maksimum 4 kopii danej karty. W ten sposób maksymalizujemy szansę dobrania danej karty. Istnieją jednak momenty kiedy możemy odejść od tej zasady. Jeden z nich jest wtedy, gdy zdecydujemy się na wsadzenie do talii takich wyszukiwarek jak Summoning Portal. Karta ta pozwala nam wybrać jakiegokolwiek ally'a z talii. Oznacza to, że dostęp do każdego sojusznika w jest ułatwiony i nie musimy liczyć jedynie na dobranie kluczowego ally'a z wierzchu talii, w związku z tym możemy dokonać dywersyfikacji naszej armii, poprzez odjęcie kilku sojuszników oraz dodanie innych pełniących inną rolę. Szansa dobrania ally'a pozostaje podobna dzięki temu, ze posiadamy Summoning Portal. Koszt pozyskania takiego ally'a przy użyciu Portalu będzie trochę wyższy, ale za to tworzymy miejsce w talii na bardziej urozmaicony arsenał kart. Szansa, że będziemy dobierać nieużyteczne w danym pojedynku kopie karty zmaleją. Summoning Portal również dobrze działa z ally'ami, których już mamy w czterech sztukach. Dodatkowe Portale po prostu podwyższają szansę, że użyjemy jedną z kolejnych kopii Vakus the Inferno czy Bazul, Herald of the Fel, a tych w tej talii nigdy nie chcemy, by zabrakło.

Rufus Claybourne oraz Shandris Feathermoon

Rufus daje nam możliwość ochrony naszego bohatera przed ubocznym efektem Boudless Hellfire, ale warto też zauważyć, że jest on bardzo pomocny również przy aktywacji Haste, który posiada Shandris. Nawet jeśli przeciwnik zdoała wyczyścić w swojej turze stół z naszych ally'ów, zawsze możemy zagrać Rufusa pod koniec tury przeciwnika. Szanse, że będzie mógł przy użyciu karty instant zlikwidować tego ally'a są małe. Kolejnym krokiem jest zadanie obrażeń przez Rufusa w naszej turze. Obrażenia te aktywują umiejętność Haste i sprawią, że kolejny raz będziemy mogli zadać bardzo dużą ilość obrażeń za niewielką ilość zasobów.

Przy poznawaniu danej turniejowej talii, jeśli tylko ma się dogodną okazję, warto zawsze poznać opinię osoby, która bezpośrednio była związania z jej składaniem. W związku z tym skontaktowałem się z Przemysławem Staniszewskim i zadałem mu kilka pytań związanych z samą talią, jak i DMF Poznań. Oto jakie udzielił mi odpowiedzi:
 

Gregory Szymanski: Jak podjąłeś decyzję złożenia oraz zagrania alliance'owym Warlockiem?

Przemysław Staniszewski: Decyzja czym zagram na DMFie została podjęta bardzo wcześnie, bo jeszcze przed wyjściem Betrayal of the Guardians. Znajomy gracz, Michał Waślicki, jakiś rok wcześniej grał aggro Warlockiem. Spodobała mi się talia. Wiedziałem jednak, że będzie trzeba go dopracować w dużym stopniu, ponieważ od tamtego czasu doszedł cały Block i 2 Treasure Packi, w tym momencie nie ma miejsca na czyste aggro w takiej postaci jaką prezentował ten deck rok wcześniej. Archdruid Fandral Staghelm, Faenis the Tranquil, Aggra skutecznie psują tego typu planu. Dlatego trzeba było zmodyfikować talię i zrobić z niego, może trudno w to uwierzyć, mid-range. Medivh może być tak samo dobrą kontrolą jak i aggro, w zależności z czym gra. Jedną z kart, która to umożliwia jest Boundless Hellfire.

 
GS: Jak długo trwały testy?

PS: Talia była dość długo testowana, przez około 2 tygodnie codziennie przez 1-2 godziny + jakiś battleground, Realm Qualifiers czy Holiday. Były pewne problemy, ponieważ kiedy zaczęliśmy testować przeciwko taliom opartym na Grand Crusader, kiedy przegrywało się rzut, Medivh nie radził sobie, więc dorzuciliśmy dwie Ministure Voodoo Mask i nie było najgorzej, a kiedy wyszedł Caverns of Time, a z nim Spy of Kilrogg, to wiedzieliśmy już z Michałem, że to jest ten deck. Trzeba było wyrzucić parę kart i padło na Demonic Reclamation i Mazhumy, obniżyliśmy tez liczbę kart w decku do 60 i w ten sposób udało się złożyć najlepsze zestawienie jakie mogliśmy wymyślić.


GS: Jak wyglądają szanse tego Medivha z najpopularniejszymi taliami z okresu DMF Poznań?

PS: Z niebieskim Hunterem radził sobie bardzo dobrze, udawało się nam wygrywać około 70% gier, przeciwko kontrolnemu Rogue'owi osiągalismy 80%, z Grglmrglem również 70%. Nie było talii, których jakoś bardzo chciałem uniknąć, wiadomo, że Jaral jest zawsze ciężkim przeciwnikiem, szczególnie jak zaczyna, ale dałem radę (no poza jedną rundą pierwszego dnia i finałem).
 
 
GS: Jakich przeciwników spotkałeś na swojej drodze w trakcie pierwszego dnia turnieju?
 
PS: Pierwszy dzień przebiegł super, przegrałem tylko 1 grę i o dziwo byłem pierwszy. Oto bohaterowie z którymi grałem według kolejnośći rund:
 
1. Alliance Shaman
2. Horde Paladin
3. Nie pamiętam
4. Ilidan Stormrage Hero z Relic of Argus
5. Jaral of Gilneas
6. Jaral of Gilneas (przegrałem)
7. Edwin VanCleef Hero
8. Grglmrgl
9. Horde Paladin z Grand Crusader
10. Jaral of Gilneas
  

GS: Czy element zaskoczenia w przypadku tej talii miał duże znaczenie?
 
PS: Wydaje mi się, że na pewno element zaskoczenia miał jakieś znaczenie, podkładanie resource'ów musiało generować błędy. Starałem się w pierwszej turze wstawiać Sardoka, a w drugiej zagrać Life Tap lub flip, żeby przeciwnik nie wiedział do momentu ataku z czym ma do czynienia. Z drugiej strony Jaral gra prawie zawsze karty w takiej kolejności: Boomera -> Kurtalos -> Fandral -> Aggra, więc nie robi mu to często różnicy co zagra przeciwnik. 

Jestem pewny, że ludzie, z którymi grałem, nie byli przygotowani do walki z tym deckiem, ponieważ jest on specyficzny, zadaje masę obrażeń, leczy się kradnąc przy tym tempo i praktycznie zostawia pusty stół, co powoduje, ze dużo kart przeciwnika nie działa.


GS: Czy są jakieś karty w tej talii, które w trakcie DMF Poznań nie były użyteczne i gdybyś mógł cofnąć się w czasie to wymieniłbyś je na coś innego przed turniejem?

PS: Według mnie nie ma w tym decku karty, która nie sprawdziłaby się. Każda ma określoną rolę i zastosowanie w zależności od tego z kim gram. Trzeba pamiętać też, że w talii mamy 4 questy i 4 calisty, więc podkładanie resource'ów ma tutaj duże znaczenie i w zależności od przeciwnika musimy wiedzieć, co możemy podłożyć, a czego nie.


Jak widać przygotowanie grywalnej talii wymaga pomyślunku i chęci odkrywania. Obojętnie czy przygotowujemy się do gry na lokalnym battlegroundzie czy dużym, międzynarodowym turnieju, by móc być konkurencyjnym należy wykazać się wieloma zaletami. Cierpliwa obserwacja oraz praca zespołowa prowadzą jeśli nie do zwycięstwa, to z pewnością do znacznego poprawienia wyników na turniejach. Dobrze jest widzieć, że również coraz więcej polskich graczy to rozumie i wkomponowuje te zasady do swojej gry.


Co do Warlocka, to już w najbliższy weekend odbędą się Mistrzostwa Ameryki Północnej i tam zobaczymy jak dobre wyniki osiągnie ta klasa. Z pewnością Warlock teraz jest w stanie wykorzystać swój pełny potencjał. Z drugiej strony nie będzie to proste zadanie, ponieważ z pewnością będzie on miał przeciwników w postaci innych klas. Aktualizacja listy zakazanych kart oraz wprowadzenie jej do formatu Core otworzyło drogę do rywalizacji o najwyższe cele wielu innym archetypom, które wcześniej stały w cieniu Grglmrgla.

Od następnego artykułu mojego autorstwa będę starał się jak najlepiej przybliżyć ewolucję metagame, jaka teraz następuje. Do tego czasu pojawi się jeszcze kilka tekstów, których autorami będą uczestnicy ostatnich Realm Championships Eastern Plaguelands. Mam nadzieję, że będzie to pożyteczne źródło dla graczy, którzy pragną poznać lepiej grę oraz scenę turniejową WoW TCG, która jest bardzo rozwinięta.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.