string(15) ""
» Blog » Marzy mi się gamingowy konwent...
21-09-2012 09:19

Marzy mi się gamingowy konwent...

W działach: Opinie, Różne | Odsłony: 33

Marzy mi się gamingowy konwent...
Szkic koncepcji na konwent, "festiwal gier". Czyli konwent o wszystkich grach, "bez prądu" i "z prądem", ale i tylko o grach oraz graniu.

Zapraszam do komentowania na blogu właściwym. :)

Źródło: Allgemeine Festung

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Tyldodymomen
   
Ocena:
+5
Kobiety się spieraja na Polteru, idę po czpisy i colę.Plusiki na zachęte
22-09-2012 11:09
Eva
   
Ocena:
+4
Ej, ironizowałam tylko w pierszym akapicie, potem było całkiem cywilizowanie, nawet idiotyzm był z "imo". A był, bo uważam za idiotyczną tendencję do zamykania się wyłącznie w ciasnym gronie zwolenników jednego rodzaju rozrywki. Mówię - nie mam nic przeciwko wyspecjalizowanym konwentom od czasu do czasu. Jasne, że czasem człowiek chce po prostu pójść i zagrać w planszówkę. Ale twierdzenie, że konwenty "ogólne" są do niczego jest imo wyrazem ograniczenia. W zasadzie w konwentach mniej chodzi o tematykę, bardziej o ludzi. Ludzi, których tematyka łączy, jasne, ale wciąż ludzi, nowych znajomych, starych znajomych, blablabla. Przy podejściu "wygońmy książkowców z konów", w które ta rozmowa ZACZYNA ewoluować, tematyka przestaje łączyć, zaczyna dzielić. No proszę Cię, "nie chcę cię spotkać na konie bo lubisz star treka"? Ja wiem, że upraszczam, ale w tę stronę to idzie.
22-09-2012 11:51
Szary Kocur
   
Ocena:
+1
Taa, urządzajmy konwenty na których będzie tylko to co lubimy. I sami na nie przychodźmy. Populacja planszówek dla jednej osoby zwiększa się.

Ja lubię czytać i dla mnie fajnie jak są spotkania z autorami których lubię. Takie prawdziwe, a nie pięciominutowa przelotówka na targach książki.

Manga powoduje u mnie lekki niesmak z estetycznego punktu widzenia, ale sądzę, że ludzi, którzy z kolei ją lubią, a jednocześnie są fanami RPG ucieszy jej obecność i może nawet pozwoli zabrać znajomych. Ze znajomymi zawsze raźniej. Sam nie wiem czy bym pojechał na pierwszy konwent, a na mur-beton znam ludzi, którzy by się nie ruszyli.

Wyspecjalizowany konwent? To co rzucamy monetą czy robimy gamesroom czy sesje? A nawet koncepcja Laverisa wydaje mi się słaba, szczególnie, że rynku gier planszowych i komputerowych nie należało by porównywać. W przyszłym roku pewnie skończyło by się to narzekaniami, by wywalić tych cholernych jerpegoplanszówkowców, bo to inni ludzie i lepiej nie mieć z nimi nic wspólnego.

Sądzę, że fanom RPG już bliżej do mangowców, niż do gigantycznego grona ludzi w przeważnie wieku szkolnym, które poszły by na taką imprezą, bo jest akurat w ich mieście. W najlepszym wypadku pokiwają z politowaniem głowami i ucieszą się, że jest również RPG dla biednych ludzi, których nie stać na kompy, jak opisywany tu kiedyś człowiek.

Rozumiem, że komuś mogą przeszkadzać współkonwentowicze, bo się nie myją. Ale dlatego, że miast grać w WoDy czy inne DeDeki oglądają Star Treka?
Zabrali ci miejsce na prelekcję czy co?
22-09-2012 12:05
Senthe
   
Ocena:
+3
@Eva
1. Kto twierdzi, że "konwenty ogólne są do niczego"? Chodziło raczej o "konwenty wyspecjalizowane wcale nie są złe".

2. Nie chcę Cię spotkać na konie, jeśli lubisz *tylko* Star Treka. Jeśli lubisz Star Treka *oraz* planszówki, pewnie się dogadamy. Tylko z iloma startrekowcami mam porozmawiać najpierw, by znaleźć tych "odpowidenich"?
Kurcze, nie przesadzajmy z tym otwartym umysłem, bo zaraz dojdziemy do wniosku, że prawdziwie światowy fantasta powinien się dobrze bawić na zlocie filatelistów. Jak już mam z kimś rozmawiać i mam na konwencie do wyboru tych ktosiów kilkaset, to raczej wybiorę takiego ze wspólnymi zainteresowaniami - wszak przyszłam na konwent właśnie z powodu tych zainteresowań, a nie tylko aby poznawać ciekawych filatelistów. To chyba normalne?


@Szary Kocur
Znaczy masz coś do powiedzenia poza "bo mi się nie podoba"?

Rozumiem, że na następnym konwencie z chęcią zobaczysz blok filatelistyczny oraz wcale nie będą Ci w niczym przeszkadzać jego przesympatyczni odbiorcy? ;)
22-09-2012 12:12
Kamulec
   
Ocena:
+1
@Got
Wierzących różnym szarlatanom i/lub w spiskową teorię dziejów UFOludki - budowniczowie piramid, lądowanie na Księżycu - oczywista falsyfikacja, rok 2012 - data końca świata.
22-09-2012 12:25
Eva
   
Ocena:
+4
1. Kto twierdzi, że "konwenty ogólne są do niczego"? Chodziło raczej o "konwenty wyspecjalizowane wcale nie są złe".
Jeszcze nikt, ale, jak napisałam dwa razy, to zmierza na moje oko w tę stronę ;) No i tu się zgadzamy - wyspecjalizowane złe nie są ;)
Kurcze, nie przesadzajmy z tym otwartym umysłem, bo zaraz dojdziemy do wniosku, że prawdziwie światowy fantasta powinien się dobrze bawić na zlocie filatelistów.
Nie dojdziemy, znaczki to nie fantastyka, przykład chybiony, ale
Rozumiem, że na następnym konwencie z chęcią zobaczysz blok filatelistyczny oraz wcale nie będą Ci w niczym przeszkadzać jego przesympatyczni odbiorcy? ;)
Mi by nie przeszkadzali :P
22-09-2012 12:27
Szary Kocur
   
Ocena:
+4
Przykład (jak Eva słusznie zauważyła) jest zły. Szczególnie, że ja naprawdę zbieram znaczki pocztowe, więc na pewno bym się nie obraził.

Jak dla mnie jesteście tacy sami jak zwolennicy literatury i filmu fantastycznego narzekający na tę zgraję dzieciaków, co psują im atmosferę Polconu.

Konwent w typie Mansfelda, to nawet nie specjalizacja-to wywalanie tych, których się nie lubi na rzecz innych. Porównując wielkość polskiego fandomu RPG z ludźmi z Warszawy/Wrocławia, grającymi na komputerze, to po krótkim czasie mogło by się okazać, że to wy dowiedzielibyście się, że powinniście być dziwakami gdzie indziej, bo psujecie atmosferę spotkania graczy komputerowych.

Z trekowcami nikt ci nie każe gadać. Nikt nie wmusił ci ani jednej ich prelekcji. Więc czemu ci przeszkadzają? Skoro znasz ludzi z którymi gadasz na konwentach, to czy dochodzi do sytuacji w których rozpoczynasz rozmowę i po chwili wychodzisz zniesmaczony z pokoju, bo z tym człowiekiem nie możesz pogadać o RPG?

Jeśli trekowcy przychodzą, to znaczy, że są ludzie, którzy chcą przyjść na konwent fantastyki i znaleźć tam również te całe startreki. Nie wmówisz mi, że tymi trekowymi prelekcjami pies z kulawą nogą się nie zainteresował. I wywalanie ich to zwykłą bigoteria, chyba, że w jakiś wyraźny sposób ci przeszkadzają.
22-09-2012 13:00
Malaggar
   
Ocena:
+2
Po prawdzie ja wolę trekkies od miłośników fantasy. Ci pierwsi często mają jakieś pojęcie np. o astronomii i jest z nimi o czym pogadać.
22-09-2012 13:14
Nit
   
Ocena:
+2
Zastanawiam się jak taki konwent mógłby wyglądać od strony technicznej? Na ostatnim konwencie byłem praktycznie wyłącznie na prelekcjach, a mimo to ciężko niekiedy było wybrać na co pójść, kiedy kilka (wg mnie)ciekawych prelekcji zaplanowano na tę samą godzinę (nie wspominając, że trzeba kiedyś iść coś zjeść). Nie wyobrażam sobie, żeby wynająć jedną salę, przeprowadzać ciurkiem wyselekcjonowane, ‘ciekawe’ prelekcje i nazwać to konwentem. Prawdopodobnie większość ‘ciekawych’ prelekcji (i innych rozrywek) będzie się odbywać równolegle… Im więcej o tym myślę, tym mniej sensu to przejawia.
22-09-2012 13:41
Senthe
   
Ocena:
+2
Krótko, bo poza domem - chyba coś napisałam nie do końca jasno, nie chodzi o wywalanie kogokolwiek z istniejących konwentów, a o stworzenie nowych, innych imprez, skierowanych do konkretnej grupy ludzi.
Czy widzicie w tym coś złego?
22-09-2012 13:56
Eva
   
Ocena:
+4
No przecie piszę, że nie ;) To znaczy, póki się nie zacznie zastępować istniejących konów tymi "nowymi innymi". Kony są super, bo jest tam mnóstwo dziwaków, którzy są dziwni na zupełnie innym punkcie niż my. Szkoda by było się tego pozbywać.
22-09-2012 14:01
Szary Kocur
   
Ocena:
+1
Też nie mam nic przeciwko. Ale dla jasności-organizujesz taki kon i po którejś, powiedzmy drugiej, edycji przychodzą do ciebie trekkies (czy jakoś tak) i powiedzmy, mangowcy. Mówią, że chcą w przyszłym roku zrobić przy okazji parę swoich punktów.
I co?
Bo oni nie biorą się znikąd. Widzą fajną imprezę, możliwe, że już na niej byli i chcieli by pokazać i wprowadzić swoje drugie, według nich dość pokrewne hobby. I ludzie na te punkty też chodzą.

A z graczami komputerowymi mamy raczej niewiele wspólnych tematów i rzeczy do przedyskutowania. To dwie różne bajki. Szczególnie, jeśli nie chcesz by zwaliły ci się na głowę setki czwarto- czy piątoklasistów, którzy jako RPG rozumieją Tibię i Mass Effecta. Bo targi wszystkich gier to pomysł oznaczający przybycie tysięcy ludzi nie wiedzących co to RPG, ani ,,Osadnicy z Catanu" na tle której te góra kilkaset ludzi wygląda raczej marnie, co pewnie skończyło by się planszówkowo-erpegowym gettem na dwie sale i pół stoiska Portalu. A to postulował von Mansfeld.
22-09-2012 14:39
Eliash
   
Ocena:
+1
Dla mnie osobiście właśnie fajnie jest, że konwenty wchłaniają w siebie inne sfery rozrywki niż same "gry". I jak pisze Szary Kocur, naprawdę wolę aby konwent był otwarty na mangowców (bo lubię :P) niż na graczy komputerowych (nie mam nic przeciwko, ale jednak wolę M&A).

Tak samo jakiś czas temu Rebel wpadł na pomysł, żeby na konwent mangowy wbić się z planszówkami. Co prawda jakoś to było na ostatnią chwilę i się nie udało zorganizować, ale zgoda ze strony konwentu była. I wydaje mi się, że tak właśnie powinno być, a nie "Sorki, jakie planszówki. Tutaj wpuszczamy tylko cosplaye, mangi itp, więc precz".

Z jednej strony specjalizacja jest OK, ale z drugiej o wiele fajniej jak taka impreza z roku na rok się rozrasta i pozwala bawić się w tym samym czasie zwolennikom różnych form rozrywki. I to wcale nie ujmuje zabawy "zwolennikom gier".
22-09-2012 14:51
Senthe
   
Ocena:
+5
@Eva
Niechcący wprowadziłam Cię w błąd, sorry. Cały czas miałam na myśli coś odwrotnego, niż Ty - dlatego też było dla mnie abstrakcją Twoje "bo ja widzę, że dyskusja zmierza do jakiegoś wyimaginowanego punktu" ;). Mam nadzieję, że teraz wszystko jest jasne.

@Szary Kocur
Ok, wybacz głupi przykład :D

@Eliash
Niby fajnie fajnie, ale jako user końcowy nie jestem zainteresowana faktem, że ileś tam tysięcy ludzi przyszło na konwent - i tak się z nimi wszystkimi nie spotkam. Marudzę z punktu widzenia normalnego usera, który przyszedł się pobawić, nie organizatora bądź kogoś "życzliwego" i "rozwojowego".

Jest sobie takie forum, gry-planszowe.pl. Polecam. I na nim, jak stwierdzili admini, nigdy nie będzie miejsca dla kolekcjonerskich gier karcianych i bitewniaków. Dlaczego? Dlatego. Bo ludzie na tym forum chcą rozmawiać o planszówkach. Jeżeli interesują ich też karcianki, to idą na forum karciankowców. Mieszanie ze sobą dwóch hobby na jednym forum zadowala tylko grupę tych, którzy są zainteresowani obiema, a dla wszystkich innych (tylko-planszówkowców i tylko-karciankowców) jest po prostu niewygodne.

Można powiedzieć, że taka postawa to zła zamkniętość, bycie niemiłym dla biednych bitewniakowców, którzy też by chcieli pogadać i blablabla. Nie wiem. Faktem jest, że na tym forum świetnie się rozmawia o planszówkach. Aby zobaczyć, gdzie się nie rozmawia świetnie o planszówkach, proponuję zajrzeć na forum Poltera ;)
22-09-2012 16:02
Drachu
   
Ocena:
+9
Jeszcze lubię szydełkowanie. A to wspaniałe hobby, wymagajace mniej-więcej tyle cierpliwości co malowanie figurek. Komu będzie przeszkadzać panelik o szydełkowaniu? Przecież nie trzeba iść na wszystkie punkty programu.

Lubię też pornografię i doprawdy nie widzę powodu, by nie zrobić takiego panelu - co to ludziom szkodzi? A większość miłośników RPG czasem chusteczek potrzebuje w celach innych niż walka z katarem, więc czemu nie? Kto jest bez winy, niechaj pierwszy sięga po kamulca (Wybacz Kamulcu, nie o Ciebie chodziło).

Rozumiem Mansfelda.
Weźmy takich bitewniakowców - mają swoje turnieje i dla nich reszta konu nie istnieje. Jasne, czasami ktoś wyjdzie, ale nie po to przywieźli parunastokilowe armie, by obserwować warsztaty tańca irlandzkiego (który z jakiś przyczyn jest pokrewny fantastyce. Co ciekawe - oberek pokrewny nie jest). Czy za ścianą będzie Papież, czy George Lucas to większosć bezie dalej rypała turniej - bo po to tu przyjechała.

Mangowcy też będa siedzieć w swoim sosie (a w przypadku sali DDRu w smrodzie, bo tam zawsze bardzo śmierdzi przepoconą skarpetą). Powiedzmy, że oni tak lubią RPGi jak ja Hellsinga (bez kitu, tak złej mangi nie czytałem dawno - chociaż narysowana nieźle, przebrnąłem przez trzy tomy)

I tak na dobrą sprawę jadę na kon na któym jest (dajmy na to) 1000 ludzi, z czego okazuje się że w tym tłumie jest może ze 150 RPGowców, tylko nie wiadomo którzy to. W normalnym autobusie RPGowca rozpoznasz. Ale w tłumie podobnych mu dziwaków?

W praktyce na konwentach ludzie siedzą często we własnym sosie, bo nie chce im się zagdywać obcych, którzy i tak najprawdpodobniej są z innej bajki. Czasami zagaduje się znajomych z neta, albo ludzi o których twój kumpel wie, że to RPGowcy, albo padawanówj jakiegoś rozpoznawalnego fejmusa RPG, bo wiadomo że skoro się łaszą do RPGowca, to sami RPGowcami też są.
Bo na sprawdzanie każdego to szkoda czasu ;)
Prawdę mówiąc - ja nawet lubię niektóre serie mangi i mam swoje ulubione animki. Ale na konwencie trochę mi zawadzają. W sensie - lubię też czytać wspomnienia dowódców z IIWŚ, ale przecież to nie powód, by oczekiwać ich na konwencie.

Za to nie miałem z tym problemu na Krakonach, czy na lokalnych konach w 3mieście - bo Krakony to jeszcze czasy przed wielkim zbrataniem fantastów z całą resztą, a na lokalnych konach też stawiano głównie na RPGi. Bo ja to lubię o RPGu gadać. Na prelki lubię chodzić. Pospierać się lubię. Polter to takie coś jak cyber-sex, ale ja wolę spierać się na żywo.

Więc pójdę dalej niż Mansfelfd - mi się marzy kon tylko i wyłącznie RPGowy :) Bo konsole to prawde mówiąc mam tam, gdzie mangę i anime i figurki (czyli w dużym pokoju, dziś kończę malować dwóch kadzielników Pestilens). Ale chciałbym wielkiej imprezy gdzie można na żywo z każdym gadać o RPGach. A nie tak jak teraz, że zagadujesz i słuchasz o jakimś Dungoneerze, czy o Gundamach.

Oczywiście - dalej będe jeździł na Pyrkon, bo molochy z cudakami-przebierańcami są fajne. Ale o RPGu z nowymi ludźmi, to też bym sobie pogadał. A ogrom i multi-kulti-nerdi np. Pyrkonu w tym przeszkadza.
22-09-2012 16:47
Senthe
   
Ocena:
+1
Drachu +dużo.
22-09-2012 16:50
Malaggar
   
Ocena:
+2
Proponuję konwent porno-szydełkowania z prelkami takimi jak:

"Szydełkuj jak Sasha Gray!"
"Moja pierwsza dziurka - wspominki o poczatkach szydełkowania"
"Szydełkowanie grupowe"
22-09-2012 16:52
Senthe
   
Ocena:
+1
@Malaggar
"Nazywają siebie szwaczkami... ehm, ehm!"
;)
22-09-2012 16:53
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+6
Tylko forum, a konwent, to dwie różne kwestie. Robienie forum choćby i dla tuzina użytkowników z całego kraju o ścisle sprecyzowanych gustach ma sens - łatwo spotkać się online, za to robienie dla nich konwentu byłoby już w najlepszym razie ryzykowne.

I nie ma się co dziwić, że organizatorzy konwentów zazwyczaj stawiają na możliwie szeroką bazę - zorganizowanie konwentu wymaga nakładów pracy (i finansowych) jednak znacznie większych niż założenie forum.

Autorowi notki powiem - chcesz mieć taki konwent, zorganizuj. Trzymam kciuki.
22-09-2012 16:56
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Ale to forum jest tak zamknięte, że nie ma nawet działu ,,offtopic". Więc nie wiem czy to jest dobry kierunek-taka straszna alienacja.

Ale dobra, Festiwal Gier Planszowych Kocioł też nie był zły-choć, powiem szczerze przypominał targi z podłączonym gamesroomem, a nie klasyczny konwent-wszystko wydawało się mówić: ,,przetestuj, kup lub przestań robić tłok przy stoisku".

,,(..)a dla wszystkich innych (tylko-planszówkowców i tylko-karciankowców) jest po prostu niewygodne."

I stąd może bierze się rozbieżność: nie lubię mangi ale ludzie się tym interesują, nie muszę chodzić na ich prelki, nie widzę problemu. Nie muszę wchodzić na forum kolekcjonerskich karcianek. Naprawdę da się koegzystować z ludźmi z którymi nasze zainteresowania się nie zbiegają, nawet na imprezie masowej. Szczególnie, że czyni to imprezę lepiej przygotowaną lub/i tańszą.

Gdyby mangowców było, dużo więcej od nas, to może rozwadniali by konwent. Ale co te kilka prelekcji i parę stoisk ci robi? Szczególnie, że płacą jak każdy inny.
22-09-2012 17:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.