string(15) ""
» Blog » Mam ochotę zagrać...
12-12-2012 09:47

Mam ochotę zagrać...

W działach: rpg | Odsłony: 0

 Krótka notka z dziedziny „co ja kcem”. Ostatnio, po lekturze Lodu Jacka Dukaja (tak naprawdę pozostał jeszcze ostatni duży rozdział) oraz nadużywaniu paru gier strategicznych ze stajni Paradoxu przyszła mi ochota na udział jako gracz w pewnej specyficznej sesji/kampanii. Chciałbym wcielić się w przyszłego burżuja, młodego, dopiero kładącego podwaliny pod swoją przyszłą fortunę przedsiębiorcę. Odkrywać nową gałąź nauki lub przemysłu, najlepiej możliwie fantastyczną, fikcyjną albo w jakiś sposób magiczną.

 

Na ile coś takiego byłoby grywalne? W jakich proporcjach pomieszać politykę, ekonomię i bardziej klasyczne elementy RPG (śledztwa, przygody w dziczy, fantastykę, ewentualnie walkę), aby nie stało się to nudne i nie było tylko monotonnym sandboxem? Nie mam pojęcia, trudno jest mi sobie ułożyć w głowie choćby zarys fabuły, która nie byłaby już kalką z innej opowieści (choćby wspomnianego Lodu). Wydaje mi się jednak, że jeśli wizja byłaby odpowiednio dobrze przemyślana, a akcenty właściwie rozłożone, taki rodzaj rozgrywki dawałby wyjątkową satysfakcję.

 

Dlaczego? Chodzi przede wszystkim o realną możliwość zmiany świata gry, nie tylko w wielkiej, globalnej skali (na co zwykle nie pozwala RPG), ale także w ograniczony jedynie wyobraźnią graczy i Mistrza Gry sposób (na co nie pozwalają z kolei gry strategiczne). Zgłębiający pospołu z Teslą sekrety czarnej fizyki Benedykt Gierosławski, choć nie decyduje się nigdy na pójście tą otwarta dla niego drogą, smakuje podczas wizyty w Irkucku życia burżuja. Z jednej strony więc jest to historozofia pieniądza i interesu, tajne Kluby Złamanej Kopiejki przegłosowujące konkretne działania światka biznesowego oraz polityka kraju samodzierżcy, z drugiej badania w całkiem nowej dziedzinie nauki, tajemnice przemysłowe Sibirchożeta i walka o patenty.

 

Zostać milionerem od podstaw – podjąć pakt z diabłem by postawić pierwszą fabrykę, zakosztować Alki jak w Alkaloidzie Głowackiego, odkryć sposób na usprawnienie człowieka jak w transhumanistycznym świecie Deus Ex'a albo niczym bohaterowie Accelerando Strossa. Dla odmiany nie być tym, który jest zatrudniany, by odwalić brudną robotę, tylko samemu mieć od tego ludzi i mielić naprawdę grube pieniądze. Trudne do odgrywania, jeszcze trudniejsze do prowadzenia.

 

Konwencja jest bardzo szeroka – może to być świat Wieku Pary, jakieś zalążek Steampunku. Może być quasi-średniowieczne, fantaziakowe uniwersum, w którym, rozpoczyna się magiczna rewolucja (początki współczesności moje Optimum?). Może być chempunk Głowackiego, albo Syberia Dukaja. Może być przyszłość, w której ludzie przystają być w zasadzie ludźmi, a ontologia Homo sapiens staje się chaotyczna, zbyt różnorodna by objąć ją jedną definicją. Ważne, żeby moja postać zarabiała na tym i zmieniała świat.

 

Cały świat – nie jedną krainę czy miasto.

To w zasadzie wszystko co chciałem napisać, teraz pytanie – kto jest skłonny coś podobnego poprowadzić? Czy istnieje jakiś setting nastawiony na podobną rozgrywkę (może specyficznie prowadzony Wolsung?). Chętnie wziąłbym udział choćby w sesji PBF.

 

PS: Tekst pisany na Technologii Informacyjnej. Miał być na sześć akapitów. Postanowiłem więc połączyć przyjemne z pożytecznym i wyprodukować wpis.

 

Pozdrawiam

B.”A”.D.

Komentarze


WekT
   
Ocena:
+3
Własnie ze względu na takie marzenia, co raz mniej mnie kręcą gotowe systemy. ;)
12-12-2012 10:12
Shevu
   
Ocena:
0
Legenda Pięciu Kręgów

: D

Prowadzę taką kampanię. Tylko nie burżuj, a doradca postępowego lorda. Reszta jest podobnie.

12-12-2012 10:28
Squid
   
Ocena:
+2
Myślę, że poprowadzenie takiej kampanii nie powinno być bardzo trudne. Na start gracz z MG wymyślają jakiś wynalazek albo biznes, potem prowadzący rzuca okiem na jakąś książkę o historycznym przedsiębiorcy (nie wiem, Fordzie albo Zuckerbergu) i kolejne przygody opiera na przeszkodach, jakie stanęły na jego drodze. Trzeba je tylko wyolbrzymić, udramatycznić, dać więcej ninja i robotów-zabójców.

W wersji sandboksowej powinno zadziałać opisanie kilku istniejących na rynku korporacji, ich zasobów (dużych, ale nie nieograniczonych), metod działania (podłych i podstępnych) i przedstawicieli (z własnymi motywacjami). Firma drużyny wchodzi na rynek - i do boju o pieniądze!

O ile, Aravial, nie szukasz mechaniki, która zawierałaby uproszczone reguły zarządzania organizacją, to prawie każdy system się nada.
12-12-2012 10:44
Tyldodymomen
   
Ocena:
0
Pomysł interesujący, niemniej mam obawy czy sprawdziłby się w innym układzie niz 1 na 1 . No chyba że mówimy o Monopoly.
12-12-2012 10:59
Squid
   
Ocena:
0
@Tyldodymomen:

Pomysł ma szanse się sprawdzić na więcej osób IMO. Jeden z graczy grałby prezesem/wynalazcą, nominalnie by rządził i był dobry w technologii, a reszta drużyny członkami zarządu: specjalistami od PR o niezwykłym darze perswazji, twardzielskimi ochroniarzami, uzdolnionymi technikami, korporacyjnymi jasnowidzami i szpiegami przemysłowymi. Wszyscy by wymiatali, wszyscy by byli zadowoleni.
12-12-2012 12:05
etcposzukiwacz
    A może...?
Ocena:
0
A może gracze byliby wspólnikami (radą nadzorczą firmy), a wtedy można by grać na dwa fronty:
1) rozwijamy firme i walczymy z konkurencją
2) walczymy o jak największe wpływy w firmie.
12-12-2012 12:16
kbender
   
Ocena:
+1
Prowadziłem w L5K sesje z serii "To jest wasz zamek, kombinujcie".

Całkiem fajnie było.

Jeden z graczy dostał rolę daimyo, reszta została doczepiona na zasadzie bliskiej rodziny i hatamoto.

Questy na sesje były w stylu "przywódcy klanu upatrzyli sobie waszą siedzibę na zimową siedzibę, a właśnie nadchodzi z zachodu oddział roninów", wspomniany dwór z dyplomatami innych klanów i morderstwem, w końcu "zajazd" na ziemie sąsiada.

Jak chcesz w klimatach L5K + cyberpunku to zrobić, to mogę przesłać rozpiskę RokuganTechu :)
12-12-2012 14:35
dzemeuksis
   
Ocena:
0
Fajnym pomysłem wydaje mi się "wynalezienie" sterowców lub innego rewolucyjnego dla danej rzeczywistości środka transportu. To z pewnością ma potencjał, żeby zmienić świat a jednocześnie wydaje się łatwiejsze do zagrania, niż jakaś tajemnicza technologia, która może być wykorzystana do wszystkiego, bowiem taka sytuacja mogłaby przytłoczyć ilością zmiennych, które należałoby brać pod uwagę oraz niejasny byłby biznesowy kierunek, który gracz miałby obrać.
12-12-2012 14:44
~Pani z pośredniaka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Może się po prostu weź do jakiejś roboty to taką kampanię obskoczysz w kilka lat.
12-12-2012 15:13
Aravial Nalambar
   
Ocena:
0
Niestety wschodnie klimaty L5K nie do końca mi odpowiadaja. Nie jestem też pewien, czy w takiej sesji napuszczanie graczy na siebie było odpowiednie. Za to reszta pomysłów bardzo pomocna, dzięki ;).

Teraz tylko muszę postarac się o to, aby ktoś to poprowadził.
13-12-2012 12:31
Ezechiel
   
Ocena:
+2
Mechanikę zarządzania grupami społecznymi ma Reign (w wersji lżejszej), Burning Empires (w wersji cięższej SF, są porty na fantasy) i Pendragon (w wersji rycerskiej). Reign fajnie działa przy jakiś przewrotach, intrygach etc. BE wymaga długiej nauki, ale sam system startegiczny łatwo zajumać do czegoś lżejszego. Jest jeszcze Conspiracy X, w odmianie szpiegowskiej.

Im niższy poziom technologiczny tym łatwiej to ogarnąć. Mniej wiemy o kłopotach zarządcy zamku niż zarządcy firmy, wiec im niższy poziom techno tym mniej czepiania się o realizm.

Niestety moje próby z tego typu sesjami rozbijały się o wiedzę o świecie. Aby sensownie grać w sesje o geopolityce, gracze muszą ten świat znać przyzwoicie. Nakład pracy MG też rośnie wykładniczo i w pewnym momencie robi się z tego słabo przetestowana planszówka.
13-12-2012 16:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.