string(15) ""
» Blog » Mali zwyrodnialcy i Duzi Idioci
31-10-2014 23:01

Mali zwyrodnialcy i Duzi Idioci

W działach: Jestem nastoletnią dziewczynką, ale to kij, bo mam mądre poglądy na życie i świat. | Odsłony: 2053

Dziś wracając od fryzjerki, byłem świadkiem, jak pod zakład fryzjerski podjechało autko z którego wysypał się gang w przedziale wiekowym tak na oko 7-10 lat, złożony z nindży, diabła, batmana, jeszcze czegoś oraz Pani w troszkę bardziej dojrzałym wieku, która robiąc za szofera ułatwiała im ściąganie haraczu w cukierkach. Pani fryzjerka na szczęście dla siebie była przygotowana na akcję i obdarowała pociechy przyczynkiem do wyłożenia przez ich starych grubych hajsów na dentystę. Sąsiedzi Pani fryzjerki nie przyjęli odwiedzających, w związku z czym jeden z dzieciaków nakleił im na furtkę karteczkę, na której chwilę przedtem jedyna posiadaczka dowodu osobistego w ekipie, coś tam napisała. Akcja była dobrze zorganizowana, toteż po paru minutach autko ruszyło w dalszą drogę.

Ponieważ wiele z nas jest osobami pełnoletnimi, choć niekoniecznie dojrzałymi, możemy niczym rekonstruktorzy historyczni, dzięki znajomości realiów epoki, popuścić wodze wyobraźni i odtworzyć prawdopodobny przebieg wydarzeń.   

Dzieciaki trują pupę o helołin.-> Starzy: ,,Nie ma mowy szczylu, żebyś sam po nocy chodził.,,->Jedna z młodych Mam: ,,Dobrze, to ja ich będę wozić i pilnować.,,->Starzy: ,,Możesz iść, tylko słuchaj Pani Grażynki.,,->Ekspedycja rusza na wyprawę.  

Czemu o tym piszę? Jak zwykle co roku w mediach pojawia się wątek okolicznościowy pt: ,,Co Pan/Pani/Everything-in-beetween sądzi o helołin?,, Zdania są rzecz jasna podzielone, nic z tego pitolenia ofkoz nie wynika, ale co tam, ważne, że udało się zapchać trzy minuty wydania teleexpresu. Wątek nie ominął rzecz jasna internetów i choć fejsbuczkiem nie żyję i jeśli kiedyś spłodzę jakieś potomstwo, to pierwszą rzeczą jaką zrobię nie będzie założenie mu konta(a, znam i takie przypadki), to jednak uważam mordoksiążkę za użyteczne narzędzie komunikacji i wynajdywania loli oraz pouczajacych przykładów ludzkiego kretynizmu. Oto co w związku z imprezą mi wyskoczyło. Katole Poganomłotki

Jak widzimy oba teksty tchną powiewem jedynosłuszności i pustoty umysłowej. Jednak nie o mądrościach autorów miała być notka. Otóż zadumałem się nad tym, że dzięki tej sympatycznej kobitce, którą dziś zobaczyłem, dzieciaki miały frajdę i być może jedne z najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Nie muszę chyba dodawać, że środowiska, których poglądy na helołin w pigułce można poczytać w powyższych linkach, widziałyby te przebieranki i sępienie cukierków w innym świetle. Jedni jako satanizm, drudzy jako odstępstwo od rodzimych praktyk religijnych. I tu dochodzę do sedna sprawy. W moim osobistym rankingu po maksie pogibane i godne tępienia są te postawy, które nadają niewinnym, a zwłaszcza dziecięcym aktywnościom głębszy wymiar ideowy. Jest to jeszcze do zniesienia jak człowiek ma trochę więcej latek i ma wykochane, że ktoś prycha z politowaniem jak słyszy, że jedziesz na zlot miłośników s-f, czy, że idziesz na koncert jakiejś brudasowej kapeli. Ale wkurza niemiłosiernie, kiedy jakieś nawiedzone matoły zabraniają dzieciakom się pobawić w tym krótkim i błogim okresie zanim uświadomią sobie w jak porąbanym kraju przyszło im się urodzić. 

Konkludując, jak by to powiedział Laska:

"Musisz sobie zadać pytanie. Jedno bardzo ważne pytanie. Cukierek, czy psikus?"      

Komentarze


Adeptus
   
Ocena:
+1

@ Agrafka

Chodziło mi o szykanowanie, a nie o preferencje.

Tyle, że jeśli ktoś preferuje jedną grupę, to automatycznie oznacza to, że inną traktuje gorzej (bo inaczej ta pierwsza nie byłaby preferowana).

Pierwsze słyszę. Możesz rozwinąć? Chętnie poznam różnice.

U początków chrześcijaństwa, w latach, które nastąpiły po śmierci Chrystusa, głównym problemem, z którym borykali się apostołowie i starsi młodego Kościoła, była kwestia tego, czy chrześcijanin ma być obrzezany - co w gruncie rzeczy było przejawem szerszej kwestii "czy chrześcijanin ma przestrzegać Prawa Mojżeszowego". No i ostatecznie w roku 49, w trakcie obrad, które później nazwano soborem jerozolimskim, ustalono, że nie, chrześcijanin Prawo Mojżeszowe nie dotyczy. Utrzymano wówczas jedynie kilka przepisów, jak np. zakaz spożywania mięsa, pochodzącego z ofiar składanych bogom politeistycznym, czy zakaz spożywania krwi (co akurat okazało się tymczasowe). To wydarzenie uznaje się za moment, który przesądził o tym, że chrześcijaństwo przestało być odłamem judaizmu i stało się oddzielną religią.

Uznaje się, że ofiara Chrystusa na krzyżu była doskonałą ofiarą i w związku z tym wszelkie krwawe ofiary i rytuały Starego Testamentu utraciły swoje znaczenie. Celem Prawa Mojżeszowego miało być zbliżenie ludzi do Boga - a Jezus ten cel wypełnił i to doskonalej, niż robiło to Prawo, a zatem Prawo nie jest już potrzebne - co nie znaczy, że zostaje usunięte z Biblii (sam Jezus zapowiedział, że nie usunie ani jednej kreski), ale staje się swego rodzaju zabytkiem, świadectwem historii rozwoju relacji Boga z ludźmi i pojmowania Boga przez ludzi, a przestaje być obowiązującym prawem.

Co do dyskryminacji - do łóżka możesz brać kogo chcesz, ale rozmawialiśmy o ile się nie mylę o pracy. A tu już prawo gra pierwsze skrzypce.

Złe prawo, w nieuzasadniony sposób ograniczające ludzką wolność.

Patrząc z twojego punktu widzenia - nikt ci nie zabrania kupić kawałka ziemi i stworzyć swoje katolickie państwo. Niech każdy katolik w Polsce zrzuci się po stówie, a spokojnie dacie radę.

Do momentu, w którym nie pojawiłby się wśród nas pierwszy ateista, w tym momencie zmuszony by nas do zwinięcia katolickiego państwa, bo przecież ten jeden ateista nie może być dyskryminowany.

Jeżeli jest coś, co twoim zdaniem usprawiedliwia palenie ludzi na stosie to chętnie się dowiem co to jest.

Vukodlak nie ma na myśli tego, że wymienione przez niego osoby zostały spalone słusznie, tylko to, że nie zostały w gruncie rzeczy spalone z powodów religijnych, tylko politycznych.

Łatwo jest coś potępić po fakcie. Zróbmy tak - ateiści pozabijają wszystkich katolików, a ja potem powiem że postąpili nieładnie. Pasuje ci?

Jeśli z góry tak to planujesz, to nie pasuje. Ale jeśli ktoś popełnia zbrodnię bez twojej wiedzy, a kiedy się o niej dowiadujesz, potępiasz ją, to nie można cię uznać za winną tej zbrodni - a jeśli już, to przez zaniedbanie, a nie ze złej woli.

Gdyby iść twoim tokiem rozumowania, to każdy ateista odpowiada za zbrodnie Stalina - i nie ma znaczenia, że w w tych zbrodniach nie brał udziału ani że ich nie popiera. Chyba nie tędy droga?

Nie. Państwo demokratyczne traktuje ludzi na równi i szanuje prawa mniejszości.

Nie. Państwo demokratyczne traktuje ludzi na równi i jeśli 99 równych obywateli postanowi, ze chcą 1 równego obywatela obedrzeć ze skóry, to mają prawo to zrobić - jeśli nie mają, to nie jest to demokracja.

Mam wrażenie, że niektórzy rozumują w ten sposób "demokracja z założenia musi być dobra, a więc skoro ja uznaję rządy większości za złe, to znaczy, że rządy większości nie mogą być demokratyczne, bo inaczej bym musiał uznać, że demokracja nie jest dobra, a to niemożliwe".

@ Hangman

Trollem.

No więc przyjmij do wiadomości, że na świecie prócz ludzi, którzy kleru nie potrzebują, żyją jeszcze trolle, które potrzebują swoich trollowych szamanów.

Szczególnie plotki.

Oczywiście, że tak. Jeśli ten sam motyw pojawia się w wielu różnych plotkach, to zwiększa to prawdopobieństwo, że jest to prawda - niewiele, ale zwiększa, nie zmiejsza. I rozumowanie na zasadzie "Skoro w różnych religiach pojawiają się te same elementy, to znaczy, że wszystkie są fałszywe" jest tak doskonale nielogiczne, że nie jestem w stanie pojąć, jak ktoś na tyle inteligentny, by nauczyć się czytać i pisać, jest w stanie się nim podpierać.

Czyli jak ci naplują do zupy, to ty jedynie machniesz ręką? Bardzo chciałbym zobaczyć w praktyce ten twój współczynnik tolerancji na agresję wszelkiej maści, prócz fizycznej. 

Naplucie do zupy to też jest przemoc fizyczna. Przemoc fizyczna nie ogranicza się do uszkadzania ciała.

@ Nuriel

To jedź do Watykanu. Matko, co za bezczelność. Czy Ty naprawdę każesz wyznawcom innym relgiii i ateistom pakować manatki i wyjechać na stałe ze SWOJEGO kraju? Niby z jakiej racji? Polak-katolik nie jest lepszym Polakiem niż Polak-niekatolik. I nie ma ŻADNYCH większych praw do Polski.

Z jakiej racji? Z żadnej. Tak, masz rację, nie mamy prawa zmusić Was do wyjazdu. Dlatego tylko proszę.

Nie każę. Proszę. Błagam o litość. Wy macie tyle innych państw laickich państw, my nie będziemy mieli dokąd pójść, kiedy nam zabierzecie Polskę. No dobra, zostaje ten Watykan, ale sądzę, że i za niego się zabierzecie.

Poza tym, ten sam problem, o którym pisalem Agrafce. Ok, emigrujemy do Watykanu. Parę lat możemy się kisić w katolickim sosie... A potem jeden z nas traci wiarę. I koniec imprezy. Watykan musi stać się państwem świeckim, bo przecież nie ma opcji, żeby mniejszość się dostosowała, albo opuściła Watykan. 

Tzw. neutralność światopoglądowa - czyli ideologia, nazwijmy to demokratyczno-republikańska,  oczywiście sama jest światopoglądem. Ale światopoglądem szczególnym, bo rozgraniczającym sferę publiczną od sfery prywatnej.  Pierwsza jest dostępna dla WSZYSTKICH obywateli (nie tylko dla większości), w drugiej możesz robić co chcesz (o ile nie krzywdzisz innych - w "naukowym," intersubiektywnym, "z perspektywy zwykłego człowieka" znaczeniu tego słowa).

Tyle, że nie ma nie obiektywnego, nie zideologizowanego pojęcia krzywdy. W moim mniemaniu, w sytuacji, w której do prywatnego przedsiębiorcy przychodzi brunet, przedsięborca mówi "Panie, ja brunetów nie zatrudniam", a brunet idzie do sądu i zmusza pracodawcę, by wbrew swojej woli go zatrudnił, oczywistym jest, że krzywdzicielem jest brunet, nie pracodawca. Dla was jest odwrotnie. I to wy narzucacie nam przymus postępowania zgodnie z waszym światopoglądem - co jest w sumie naturalne, tylko dlaczego nazywacie to "neutralnością"?

W państwie nurielowym w życiu prywatnym możesz spokojnie być katolikiem. Możesz uczestniczyć w procesjach, chodzić do kościoła, modlić się, czytać książki katolickie itd.

Nie możesz decydować z kim chcesz robić interesy, musisz płacić podatki na aborcję i in vitro itd. Jeśli będzie tendencja taka, jak na Zachodzie - a do tego chyba dążycie? - to nie będzie można też krytykować werbalnie homoseksualistów a w szkołach nasze katolickie dzieci za nasze katolickie pieniądze będą się uczyły na lekcjach wychowania seksualnego, że w gruncie rzeczy każda rozpusta jest spoko, jeśli tylko założysz kondoma.

Chyba jedynym sensownym wyjściem będzie pójście drogą Świadków Jehowy - izolować się od państwa i świeckiego życia publicznego jak tylko się da, robić tylko to, co każą, a potem wracać do swojego grajdoła.. (no, jeszcze opuszczać go w celu ewangelizacji - oczywiście, nic to nie da i nikogo nawrócić się nie uda, ale próbować trzeba, bo Pan Jezus kazał). W gruncie rzeczy, tak żyli pierwsi chrześcijanie. I chyba edykt tolerancyjny Konstantyna to najgorsza rzecz, jaka się przydarzyła chrześcijaństwu.

W państwie adeptusowym, rzekomo katolickim - piszę rzekomo, gdyż gdyby naprawdę społeczeństwo było katolickie nie musiałoby się uciekać do regulacji prawnych - możesz być tylko katolikiem. Gej nie ma prawo zawrzeć związku z innym gejem. Dlaczego? Bo większości się to nie podoba.

W państwie adeptusowym jak najbardziej możesz zawrzeć związek z innym gejem. Ale musisz się liczyć z tym, że z tego powodu katolicy będą cię krytykować, a jeśli zechcą, to nie będą chcieli cię zatrudnić ci wynająć ci mieszkania.

Jeżeli 99% ludzi będzie katolikami nie będzie miał żadnego znaczenia system prawny. Dlaczego? Bo wszyscy będą żyć wedle zasad religijnych, nie prawnych. Nie potraficie przekonać innych do swojej wiary, a żądacie prawa do nakazywania  im jak mają żyć

No to znieście prawa zakazujące dyskryminacji w życiu prywatnym i prywatnej przedsiębiorczości, nie potrsficie przekonać innych do tego, że dyskryminacja jest zła, a żądacie prawa nakazywania, jak mamy żyć.

Drażni mnie to, m.in. dlatego, że w takich Chinach chrześcijanie naprawdę umierają za swoją wiarę. A w Polsce? Banda integrystów sarka pod nosem, że nie może wziąć pod obcas wszystkich obywateli.

Drażni mnie to, że w takich krajach islamskich geje umierają za swoją orientację. A w Polsce? Banda homolobbystów sarka pod nosem, że nie może zamknąć mordy wszystkim obywatelom.

Gdyby nagle większość zdobyli wyznawcy Kościoła Rudokatolickiego nakazującego żeby wszyscy rudzi pracowali przymusowo w kopalniach i nosili nie-rudych w lektykach - czy to by przeszło? Mogłoby. Ale to nie byłoby już państwo demokratyczne, albowiem takie szanuje pełen katalog praw człowieka.

Wniosek - twórcy definicji demokracji nie znali znaczenia pojęcia, które wymyślili. Bo przecież starożytni Grecy głosili, że "Nazywa się ten ustrój demokracją, ponieważ opiera się na większości obywateli". Państwo, w którym większość obywateli nie ma prawa narzucać swojego zdania, nie jest demokratyczne. Może jest lepsze od demokratycznego, ale nie demokratyczne. Nie wiem czemu współcześni uparli się, żeby twierdzić, że istotą demokracji jest coś, co zaprzecza istocie demokracji. Wymyśliliście ustrój, w którym aksjologiczne, światopoglądowe prawa człowieka mają priorytet nad doraźną wolą większości obywateli - wymyślcie dla niego jakąś fajną nazwę, która nie będzie zawierała członu "demokratyczne". Bo równie dobrze ja mogę sobie wymyślić ustrój, w którym rządzi dajmy na to, Konferencja Episkopatu Polski i twierdzić, że to dopiero jest prawdziwa demokracja i będzie to miało tyle samo sensu.

 

04-11-2014 22:23
Enc
   
Ocena:
+3

Agrafka, bez obrazy, ale to, że za nazwanie rozmówcy idiotą nie zarobiłaś banana nawet na dzień kompromituje Kamulca jako admina doszczętnie.

04-11-2014 22:26
Agrafka
   
Ocena:
+2
Czarnotrup, daj mi chociaż przez chwilę lubić Kamulca.
I nie obrażam się. Sama przecież Bana się spodziewałam.
04-11-2014 22:33
Nuriel
   
Ocena:
+1

@Adeptus

Nie każę. Proszę. Błagam o litość. Wy macie tyle innych państw laickich państw, my nie będziemy mieli dokąd pójść, kiedy nam zabierzecie Polskę.

Ależ drogi Adeptusie. Nie zabierzemy Wam Polski. Nie możemy. Nie jesteśmy w stanie. Z tego prostego względu, że, do damy negocjowalnego afektu biednej niezwykle, ona nie jest Wasza. 

Rzeczpospolita Polska. Rzecz Pospolita. Res Publica. Rzecz, Wspólna. Nie. Wasza.

Błagać mogą chrześcijanie w Chinach czy Państwie Islamskim którzy umierają za Jezusa Chrystusa. Nie banda gości których prześladuje się przez to, że wytacza się im procesy cywilne kiedy nazwą homoseksualistę pedałem i osobą nieuporządkowaną wewnętrznie.  

Banda homolobbystów sarka pod nosem, że nie może zamknąć mordy wszystkim obywatelom.

Nieprawda, Domagają się żeby ich związki, w których faktycznie żyją, były uznawane przez prawo polskie. Oni nie chcą zamykać Wam ...ust, tylko pociągają Was do odpowiedzialności (CYWILNEJ, nie karnej) kiedy ich obrażacie. Spór obywateli A z obywatelami B. Normalna rzecz w demokratycznym państwie prawnym. 

04-11-2014 23:21
TO~
   
Ocena:
+2

Jak mawia mój kolega "Jestem lewakiem, aż nie spotkam innego lewaka".

Gość uzasadnia swoje racje i dostaje "idiotą" po głowie. Słabo Agrafka, serio. Słabo.

Edyta: "Oni nie chcą zamykać Wam mordy" - piękne. Brawo, naprawdę brawo. Drugiej strony też się to tyczy, żeby nie było.


 

04-11-2014 23:58
jakkubus
   
Ocena:
+1

Nieprawda, Domagają się żeby ich związki, w których faktycznie żyją, były uznawane przez prawo polskie.

Ależ związki homoseksualne są uznawane przez polskie prawo. Uznawane, moim zdaniem słusznie, za nieistotne. Póki co jest tu jednak więcej ważniejszych problemów, więc nie rozumiem dlaczego pochylać się nad zwykłym dyskomfortem jakiejś mniejszości.

05-11-2014 00:25
Vukodlak
   
Ocena:
+5

Agrafko, widzisz jak dyskusja się rozwadnia? Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć, to znajdź sobie rzetelnego historyka/filozofa/prawnika/teologa i usiądź przy flaszce na kilka godzin. Internet nie jest miejscem do zdobywania wiedzy, na pewno nie jest nim wikipedia. Wyciągnięcie z niej zdania, że papież Zdupus XIX wydał bullę o rzucaniu kałem w hindusów nie jest jeszcze argumentem. Może być, ale w dyskusji na poziomie podstawówki i gimnazjum. Chodzi mi o kontekst i tło. Nauki humanistyczne polegają w dużej mierze na interpretacji tekstów, zaś teksty mają konteksty. Interpretujący też mają własne konteksty, które mocno wpływają na ich zdolność obiektywnego odbioru tekstu - a Twoje konteksty, bądź ich brak, są aż nazbyt widoczne. Przeczytać sobie tekst to każdy debil potrafi, zinterpretować go poprawnie tylko taki debil, który ma aparat poznawczy i wyrobiony warsztat. O tym pisał KRed - bierzesz sobie wydarzenia sprzed kilkuset lat i patrzysz oczami kobiety z XXI wieku. Myślisz, że daleko na tym zajedziesz?

Jesteś jak młody elektryk ze świeżymi uprawnieniami kontrolno-pomiarowymi. Wiesz co to jest impedancja pętli zwarcia? Pewnie nie, ale możesz sobie spojrzeć na wiki i zaraz będziesz "wiedzieć". Potem bierz miernik do ręki, przeczytaj instrukcję i idź zbijać hajs na mierzeniu pętli zwarciowej obwodów! Dupa. Pomiary w dużej mierze polegają na odczytywaniu wyników z przyrządu i sprawdzaniu ich w odpowiednich tabelach. Tylko, że doświadczeni (i/lub wykształceni) elektrycy wiedzą, że są sytuacje, gdy pomiar jest dobry, a w obwodzie jest źle; są też takie, gdy pomiar jest zły, a w obwodzie jest dobrze. Skąd? Bo znają, rozumieją zjawisko i mają kontekst, a nie suchą informację. Jednym z podstawowych błędów w metrologii jest błąd nieznajomości zjawiska. Wiele osób myśli, że mając miernik i tabelę poprawnych wyników z państwowej normy już mogą szaleć. Jeszcze więcej jest zdania, że historia to taka tabela pomiarów docelowych z normy i wystarczy zajrzeć na szybko, żeby wiedzieć co się działo i mieć argument w ręku.

W ręku to można mieć najwyżej cycka, albo siusiaka, przy takim podejściu szczególnie to drugie. Nie przedstawiłaś żadnych argumentów, tylko serię wydarzeń udowadniających, że ludzie się zabijali od dawna na różne sposoby, w różnych okolicznościach i z pomocą różnych instytucji. Tylko, że zrobiłaś to subiektywnie, z jednej strony i pomijając kluczowe konteksty tych wydarzeń. Ja pokazuję Ci, że nie oni jedyni i nie stanowili wyjątku w swoich czasach, a Ty wyjeżdżasz z jakimiś usprawiedliwieniami. Mógłbym Ci nawet dać przykłady ochrony żydowskich uciekinierów z czasów pogromów, których ukrywali duchowni w kościołach i katedrach. Przykłady na przestępców wykrzykujących herezje, żeby zajął się nimi sąd inkwizytorski, a nie świecki - bo wszyscy wiedzieli, że lepiej trafić przed trybunał za negację boskości Chrystusa, niż przed sąd świecki za kradzież. Tylko co z tego? To dalej będzie rozmowa na poziomie gimbazy i przerzucanie się suchymi faktami, wyrwanymi z kontekstu i jakiegoś beznadziejnego kalendarium wydarzeń - a nie rozmowa na płaszczyźnie niezbędnej do tego, by lepiej zrozumieć problem i go rozwiązać.

Inaczej - znasz kogoś z rekonstrukcji historycznej? Często można tam spotkać geniuszy, którzy zjedli zęby na literaturze z danego okresu i uważają się za wielkich znawców, a z historii na uniwersytecie wylecieli po pierwszym semestrze. Rzucają się najczęściej, że celowo ich uwalono, bo oni przeczytali 107 pozycji na temat bitwy pod Grunwaldem i wyrabiania kote we wsi pod Krakowem, więc to musi być wina tych niekompetentnych doktorków i profesorków. Tyle, że tak naprawdę to ci spece nic nie rozumieją, mają tylko masę informacji, ale nie ogarniają kontekstu tego wszystkiego. Przestań być młodym elektrykiem i wierzyć w tabele, oraz to że takie kwestie rozwiążesz w rozmowie na portalu fantastycznym, czy jakimś forum. Najwyżej się utwierdzisz w błędnych przekonaniach, a reszta znowu sobie przypomni, że to nie miejsce na studiowanie.

05-11-2014 00:46
TO~
   
Ocena:
+1

@Vukodlak

Pozostaje tylko przytaknąć

 

05-11-2014 00:55
ThimGrim
   
Ocena:
+1
Agrafka jest elektrykiem? A nie powinno się mówić:elektryczką?
05-11-2014 07:15
Agrafka
   
Ocena:
+4
Jakkubus, chciałabym cię przeprosić. Moje słowa były niedopuszczalne. Poniosło mnie.

V - i może właśnie dlatego powinniśmy rozmawiać w rzeczywistości, a nie w Internecie.

TO - Nie jestem lewa. Jestem mocno mieszana.

Dyskusja się rozpełzła po tematach nieistotnych i stała się nieprzyjemna. Nie jestem pewna czy jest sens ją tu kontynuować.
05-11-2014 07:24
Szarrukin
   
Ocena:
+1

Aż miło popatrzyć na posty powyżej. Serio piszę, bez sarkazmu.

05-11-2014 08:06
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Nuriel

Ależ drogi Adeptusie. Nie zabierzemy Wam Polski. Nie możemy. Nie jesteśmy w stanie. Z tego prostego względu, że, do damy negocjowalnego afektu biednej niezwykle, ona nie jest Wasza. 

Rzeczpospolita Polska. Rzecz Pospolita. Res Publica. Rzecz, Wspólna. Nie. Wasza.

A zatem skoro ona jest już wasza, nie nasza, to pozostaje tylko błagać (oczywiście, bez żadnej nadziei na wysłuchanie), żebyście zostawili nam Watykan.

Błagać mogą chrześcijanie w Chinach czy Państwie Islamskim którzy umierają za Jezusa Chrystusa. Nie banda gości których prześladuje się przez to, że wytacza się im procesy cywilne kiedy nazwą homoseksualistę pedałem i osobą nieuporządkowaną wewnętrznie.  

Czyli geje też nie powinni narzekać, bo w innych krajach umierają, a w Polsce nie? Skoro do szczęścia powinno wystarczyć, że nie chcą cię zabić, to po co jakieś inne prawa, prócz prawa do życia? Taka twoja logika.

Nieprawda, Domagają się żeby ich związki, w których faktycznie żyją, były uznawane przez prawo polskie.

A czy jedno wyklucza drugie? Geje powinni mieć prawo zawierać związki, bo to ich wolność. Z tego samego powodu homofoby powinny mieć prawo krytykowac gejów i izolować się od nich.

Oni nie chcą zamykać Wam ...ust, tylko pociągają Was do odpowiedzialności (CYWILNEJ, nie karnej) kiedy ich obrażacie. Spór obywateli A z obywatelami B. Normalna rzecz w demokratycznym państwie prawnym. 

No więc kraj, w którym można zostać pociągniętym do odpowiedzialności za to, że kogokolwiek nazwało się "nieuporządkowanym wewnętrznie", to nie jest mój kraj. A to czy odbędzie się to na drodze cywilnej, czy karnej, ma znaczenie jedynie z punktu widzenia prawniczej dogmatyki - bo z punktu widzenia normalnego człowieka grzywna nałożona wyrokiem karnym i obowiązek zapłaty odszkodowania nałożony wyrokiem cywilnym są tak samo dolegliwe.

05-11-2014 10:30
Hangman
   
Ocena:
0

Tyle, że jeśli ktoś preferuje jedną grupę, to automatycznie oznacza to, że inną traktuje gorzej (bo inaczej ta pierwsza nie byłaby preferowana).

Preferuję rude. Z tego powodu kobiety o innym kolorze włosów traktuję gorzej.
Preferuję pomidory. Jestem chamem w stosunku do ogórków. 
Preferuję osoby które mnie preferują. Wszystkich innych traktuję jak zło konieczne.

Złe prawo, w nieuzasadniony sposób ograniczające ludzką wolność.

Szef śpi ze swoją sekretarką, i z tego powodu ma ona u niego ulgi. Szefowa śpi ze swoim praconiwkiem, i z tego powodu ma on u niej ulgi...
Kuzyn zięcia dziadka mojego brata jest kolegą pana ministra, i z tego powodów mój syn też robi w tej branży...

Nie. Państwo demokratyczne traktuje ludzi na równi i jeśli 99 równych obywateli postanowi, ze chcą 1 równego obywatela obedrzeć ze skóry, to mają prawo to zrobić - jeśli nie mają, to nie jest to demokracja.

Demokracja nie istnieje (de facto). Demokracja nie równa się bezprawiu i moralnemu upadkowi. Wręcz przeciwnie. Te wartości są fundamentem każdego rodzaju prawa (aprzynajmniej w teorii tak powinno być).

Naplucie do zupy to też jest przemoc fizyczna.

To zupa pozwie tych drani do sądu czy kucharka? No dobra, dla świętego spokoju przytaknę. To teraz czekamy, jak długo wytrzymasz, kiedy ci ktoś obrobi tyłek, rozpuści plotki (w których przecież musi tkwić ziarno prawdy) i wszyscy zaczną je powtarzać do momentu, kiedy stopień prawdopodobieństwa dla zawartej w nich informacji wyniesie sto.

Agrafka, bez obrazy, ale to, że za nazwanie rozmówcy idiotą nie zarobiłaś banana nawet na dzień kompromituje Kamulca jako admina doszczętnie.

A ja myślałem, że największą kompromitacją było objęcie przez niego tego stanowiska.

Aż miło popatrzyć na posty powyżej. Serio piszę, bez sarkazmu.

Kłamiesz. Powinien być warn za persyflaż.

 

W ogóle to nie karmcie już tego trolla, bo on się plącze w maśle.

05-11-2014 15:26
Adeptus
   
Ocena:
+1

Preferuję rude. Z tego powodu kobiety o innym kolorze włosów traktuję gorzej.

No i? To chyba normalne, że ludzi traktujesz różnie. Przyjaciół traktujesz lepiej niż obcych, osoby, które budzą twoją sympatię traktujesz lepiej niż te, których nie lubisz itd. I to jest naturalne. Zabawne, że jeśli ktoś powie "Nie lubię rozmawiać z Zenkiem, bo go nie lubię, bo tak, nie będę tego uzasadniał, mam prawo go nie lubić i już" to każdy przyjmie to normalnie... ale jeśli powiesz "Nie lubię rozmawiać z Zenkiem, bo on jest buddystą/ateistą/gejem/rudym" to nagle zostajesz napiętnowany za dyskryminację.

Preferuję osoby które mnie preferują. Wszystkich innych traktuję jak zło konieczne.

Przestrzeń pomiędzy "traktuję kogoś gorzej, niż osoby, które preferują" a "osoby, których nie preferuję, traktuję jako zło" jest olbrzymia.

Szef śpi ze swoją sekretarką, i z tego powodu ma ona u niego ulgi. Szefowa śpi ze swoim praconiwkiem, i z tego powodu ma on u niej ulgi...

Jeśli to jest prywatna firma, której szef jest właścicielem nie widzę problemu.

Kuzyn zięcia dziadka mojego brata jest kolegą pana ministra, i z tego powodów mój syn też robi w tej branży...

Tu jest problem, bo minister to funkcja państwowa.

Demokracja nie istnieje (de facto). Demokracja nie równa się bezprawiu i moralnemu upadkowi. Wręcz przeciwnie. Te wartości są fundamentem każdego rodzaju prawa (aprzynajmniej w teorii tak powinno być).

Fundamentem każdego rodzaju prawa jest przeciwieństwo bezprawia - nie sposób się nie zgodzić. Ale jeśli chodzi o moralny upadek - to jest pojęcie względne. Dla kogoś moralnym upadkiem jest zabranianie kobietom korzystania z ich naturalnego prawa do decydowania o swoim ciele i zmuszanie do rodzenia wbrew ich woli, dla innego moralnym upadkiem jest zezwalania na mordowanie płodów. Dlatego, obojętnie jakie wartości zostaną przyjęte jako fundament moralny prawa, będą to wartości narzucone, a nie "neutralne". Bo chyba nie ma takiej wartości, która byłaby ceniona przez wszystkich ludzi.

To zupa pozwie tych drani do sądu czy kucharka?

Ja pozwę, bo naruszono moją własność - naruszenie mojej własności jest przemocą pod moim adresem.

Najpierw (i potem) wyzywasz mnie od trolli, a potem złośliwie próbujesz udawać głupiego? ;)

To teraz czekamy, jak długo wytrzymasz, kiedy ci ktoś obrobi tyłek, rozpuści plotki (w których przecież musi tkwić ziarno prawdy) i wszyscy zaczną je powtarzać do momentu, kiedy stopień prawdopodobieństwa dla zawartej w nich informacji wyniesie sto.

Nie widzisz różnicy pomiędzy kłamaniem, głoszeniem oszczerstw o danej osobie, a wyrażeniem swojej oceny jej zachowania?

Komentarz moderowany – Kamulec

05-11-2014 16:53
jakkubus
   
Ocena:
0

@Hangman

Preferuję osoby które mnie preferują. Wszystkich innych traktuję jak zło konieczne.

Czyli rozumiem, że nienawidzisz wszystkich jak leci. :P

Demokracja nie istnieje (de facto). Demokracja nie równa się bezprawiu i moralnemu upadkowi. Wręcz przeciwnie. Te wartości są fundamentem każdego rodzaju prawa (aprzynajmniej w teorii tak powinno być).

Demokracja to dość ogólny termin, oznaczający po prostu rządy większości. I w jej podstawowym znaczeniu nie ma nic o żadnej moralności, ani prawach człowieka.

05-11-2014 17:21
Adeptus
   
Ocena:
0

Demokracja to dość ogólny termin, oznaczający po prostu rządy większości. I w jej podstawowym znaczeniu nie ma nic o żadnej moralności, ani prawach człowieka.

Wydaje mi się, że niektóre osoby mylą demokrację z liberalizmem.

 

 

05-11-2014 17:52
Hangman
   
Ocena:
0

Jeśli to jest prywatna firma, której szef jest właścicielem nie widzę problemu.


Pozostali pracownicy pewnie też nie.


Tu jest problem, bo minister to funkcja państwowa.


Rzeczywiście, układy na mniejszych szczeblach nie wyrządzają nikomu krzywdy.


Ja pozwę, bo naruszono moją własność - naruszenie mojej własności jest przemocą pod moim adresem.


A jak by napluli do zupy, zanim stała by się twoją własnością? Albo jakby napluli do wspólnego ekspresu w firmie?
Czyli jakci ktoś obrobi tyłek i puści plotki, no toprzytakniesz. Dobrze wiedzieć.


Najpierw (i potem) wyzywasz mnie od trolli, a potem złośliwie próbujesz udawać głupiego? ;)


Troll, to żadne wyzwisko. :)


Nie widzisz różnicy pomiędzy kłamaniem, głoszeniem oszczerstw o danej osobie, a wyrażeniem swojej oceny jej zachowania?


W każej plotce jest ziarno prawdy. To żadne oszczerstwo, na domniemaniach opierać swoje hipotey i dzielić się nimi z bliźnimi w ścisłej tajemnicy. "Ej, powiem ci coś, tylko nikomu nie mów...Ten Zenek to jest chyba pedofilem. Bo jakoś mu tak źle z oczu patrzy, dzieci ciągle częstuje łakociami..." :)
Jeżeli plotkę powtórzy dostatecznie dużo osób, no to na pewno Zenek jest pedofilem i na pewno wpadną mu na chatę przed szóstą rano.

Czekaj... Wspominałeś coś o różnicy? Zapytajmy oskarżonego.

Komentarz moderowany – Kamulec

06-11-2014 06:23
Adeptus
   
Ocena:
+2

@ Hangman

Pozostali pracownicy pewnie też nie.

Skądże. Pozostali pracownicy niemal na pewno widzą problem - ale to nie jest firma pracowników. To jest moja firma. Nie twierdzę, że dyskryminacja w prywatnej firmie nie budzi w nikim negatywnych odczuć - twierdzę tylko, że te negatywne odczucia nie są uzasadnieniem do tego, aby osoba nie będącą właścicielem firmy narzucała właścicielowi firmy, kogo chce zatrudniać i awansować. Czy jak np. nie podoba mi się, że swoje konserwy pakujesz do niebieskich konserw, a nie zielonych, to mam prawo cię zmusić do tego, żebyś przestawił produkcję.

Jest taka przypowieść biblijna. Właściciel winnicy zatrudnił rano robotników do zbierania winogron - umówił się z nimi na płacę w wysokości denara. Potem, w południe zatrudnił kolejnych robotników. Wieczorem, na godzinę przed końcem pracy - kolejnych. Gdy przyszła pora płacenia, każdy robotnik otrzymał denara. Więc ci zatrudnieni rano zaczęli się pluć "ale jak to, my pracowaliśmy cały dzień i dostaliśmy denara i ci co pracowali godzinę też dostali po denarze? To niesprawiedliwe!". A gospodarz na to "Ale o co wam chodzi? Ja się z wami umawiałem na denara - i z umowy się wywiązałem, jestem wobec was w porządku. Jakim prawem wtrącacie się do tego, ile płacę innym?". I tak własnie powinno być. Jeśli pracodawca wywiązuje się z umowy zawartej z pracownikiem - pracownik nie ma prawa mieć pretensji, w szczególności o to, że pracodawca umówił się z innymi pracownikami, że będzie ich wynagradzał lepiej za tą samą pracę, którą wykonuje pracownik nr 1. Powiem więcej - jeśli pracodawca umówił się z sekretarką, że będzie miała wyższa pensję i benefity z tytułu tego, że z nim sypia, to obowiązkiem pracodawcy jest umowy dotrzymac. i ewentualnie sekretarka mogłaby mieć pretensje, że wbrew umowie nie traktuje jej lepiej niż innych, które z nim nie sypiają - i powinna mieć możliwość podania go za to do sądu.

Rzeczywiście, układy na mniejszych szczeblach nie wyrządzają nikomu krzywdy.

Nie chodzi o wysokość szczebla. Chodzi o diametralną różnicę pomiędzy sektorem publicznym, a prywatnym. Właściciel międzynarodowej korporacji obracający milionami ma prawo dobierać i awansować współpracowników wg widzimisię, bo ma prawo decydować, komu powierzy SWOJĄ własność, a wójt gminy w Pcimiu Dolnym ma obowiązek dobierać pracowników na podstawie ich kompetencji, bo powierzy im własność PAŃSTWA - OBYWATELI. I to, czy osobom postronnym się to podoba, czy nie, ma znaczenie zerowe.

 

Natomiast jeśli chodzi o krzywdę, to jak już pisałem - jeśli ktoś odmawia ci zatrudnienia w JEGO firmie, bo jesteś brunetem, to on nie krzywdzi ciebie. Nie narusza twojej wolności, tylko odmawia ci możliwości wkroczenia w sferę jego własnej wolności. To ty jego krzywdzisz, jeśli podasz go za to do sądu, próbując wymusić na nim, żeby jednak cię zatrudnił. Odbierasz mu prawo powierzania jego własności osobom, którym chce ją powierzyć. To jest chore. To tak jakbym miał bilet do kina, przyszedłbyś do mnie i:

Ty - "Słyszałem, że masz podwójny bilet do kina, idę z tobą"

Ja - "Nie, przykro mi, wolę iść z Markiem"

Ty - "Ok, uzasadnij, dlaczego chcesz iść z Markiem do kina, a nie ze mną, w czym Marek ma lepsze kwalifikacje?"

Ja - "Po prostu, mam ochotę pójść z nim i tyle, nie mam obowiązku się przed tobą tłumaczyć. Zresztą, to ja kupiłem ten bilet, więc chyba mam prawo zdecydować, jak go użyję, prawda?"

Ty - "Co?! Jak możesz tak mówić! Nie masz prawa korzystać ze swojej własności, jeśli to mi się nie podoba! Twój wybór ogranicza się do tego, czy chcesz iść z drugą osobą do kina, czy nie- ale nie masz prawa decydować z kim! Bo to jest dyskryminacja! Spotkamy się w sądzie! Czy chcesz tego, czy nie, pójdziemy razem do kina i to za twoją kasę!"

 

A jak by napluli do zupy, zanim stała by się twoją własnością?

To wtedy pretensje może mieć ten, kto był właścicielem zupy w chwili naplucia.

Albo jakby napluli do wspólnego ekspresu w firmie?

To wtedy pretensje może mieć:

- właściciel firmy, o ile to on jest właścicielem serwisu i kawy,

- pracownicy, o ile składali się na zakup eksperesu i kawy (ale tylko ci, którzy się składali),

- jeśli w umowie pracodawca zagwarantował właścicielom, że zapewni im ekspres i kawę, to pracodawca ma roszczenia do plujaka za to, że napluł do jego własności, a pracownicy mają roszczenie do pracodawcy, za to, że nie wywiązał się z umowy i nie zapewnił im zdatnej do picia kawy.\

Proste i nie wiem, gdzie tu widzisz problem.

Czyli jakci ktoś obrobi tyłek i puści plotki, no toprzytakniesz. Dobrze wiedzieć.

Czemu z premedytacją udajesz, że nie rozumiesz, co się do ciebie piszesz?

Jeśli ktoś będzie mówił "Adeptus to jest paskudna osoba, nie cierpię go, budzi moje obrzydzenie, nie będę się z nim zadawać!" to nie przytaknę. Być może będe próbował zmienić zdanie tej osoby o mnie, ale na pewno nie będe jej zmuszał do tego - nie ma prawa tego robić.

Natomiast jeśli będzie mówił "Adeptus to jest paskudna osoba, bo kradnie dzieciom cukierki, nie spuszcza wody w ubikacji i wypisuje brzydkie wyrazy na murach" to oczywiście wtedy będę miał zmusić tę osobę, żeby przestała kłamać na mój temat.

Analogicznie - jeśli powiem "X jest pedofilem, bo X to gej, a każdy gej to pedofil", albo nawet "Ten X to chyba jest pedofilem, bo geje często są pedofilami" - to jak najbardziej X ma prawo mnie pozwać i sąd ma obowiązek mnie skazać. Ale jeśli powiem "Nie podoba mi się to, że X dokonuje aktów homoseksualnych", albo nawet "Akty homoseksualne wykonywane przez X budzą moje obrzydzenie" - to w ten sposób wykonuję swoją wolność słowa i poglądów.

W każej plotce jest ziarno prawdy. To żadne oszczerstwo, na domniemaniach opierać swoje hipotey i dzielić się nimi z bliźnimi w ścisłej tajemnicy. "Ej, powiem ci coś, tylko nikomu nie mów...Ten Zenek to jest chyba pedofilem. Bo jakoś mu tak źle z oczu patrzy, dzieci ciągle częstuje łakociami..." :)

Powyżej wyjasniłem różnice.

 

 

 

 

 

 

 

06-11-2014 11:05
Hangman
   
Ocena:
0

Mniej lania wody, więcej sensu. Pozbieraj ten bezładny, tautologiczny bełkot i przemianuj w coś merytorycznie strawnego. Bo jak na razie, to słaby z ciebie troll. Sam sobie przeczysz, powtarzając się bezustannie. Innymi słowy - nudzisz.

06-11-2014 18:57
jakkubus
   
Ocena:
0

Mniej lania wody, więcej sensu. Pozbieraj ten bezładny, tautologiczny bełkot i przemianuj w coś merytorycznie strawnego. Bo jak na razie, to słaby z ciebie troll. Sam sobie przeczysz, powtarzając się bezustannie. Innymi słowy - nudzisz.

Hangmanie, nie obraź się, ale jesteś ostatnią osobą, która powinna wypominać coś takiego.

06-11-2014 19:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.