string(15) ""
» Blog » Mali zwyrodnialcy i Duzi Idioci
31-10-2014 23:01

Mali zwyrodnialcy i Duzi Idioci

W działach: Jestem nastoletnią dziewczynką, ale to kij, bo mam mądre poglądy na życie i świat. | Odsłony: 2053

Dziś wracając od fryzjerki, byłem świadkiem, jak pod zakład fryzjerski podjechało autko z którego wysypał się gang w przedziale wiekowym tak na oko 7-10 lat, złożony z nindży, diabła, batmana, jeszcze czegoś oraz Pani w troszkę bardziej dojrzałym wieku, która robiąc za szofera ułatwiała im ściąganie haraczu w cukierkach. Pani fryzjerka na szczęście dla siebie była przygotowana na akcję i obdarowała pociechy przyczynkiem do wyłożenia przez ich starych grubych hajsów na dentystę. Sąsiedzi Pani fryzjerki nie przyjęli odwiedzających, w związku z czym jeden z dzieciaków nakleił im na furtkę karteczkę, na której chwilę przedtem jedyna posiadaczka dowodu osobistego w ekipie, coś tam napisała. Akcja była dobrze zorganizowana, toteż po paru minutach autko ruszyło w dalszą drogę.

Ponieważ wiele z nas jest osobami pełnoletnimi, choć niekoniecznie dojrzałymi, możemy niczym rekonstruktorzy historyczni, dzięki znajomości realiów epoki, popuścić wodze wyobraźni i odtworzyć prawdopodobny przebieg wydarzeń.   

Dzieciaki trują pupę o helołin.-> Starzy: ,,Nie ma mowy szczylu, żebyś sam po nocy chodził.,,->Jedna z młodych Mam: ,,Dobrze, to ja ich będę wozić i pilnować.,,->Starzy: ,,Możesz iść, tylko słuchaj Pani Grażynki.,,->Ekspedycja rusza na wyprawę.  

Czemu o tym piszę? Jak zwykle co roku w mediach pojawia się wątek okolicznościowy pt: ,,Co Pan/Pani/Everything-in-beetween sądzi o helołin?,, Zdania są rzecz jasna podzielone, nic z tego pitolenia ofkoz nie wynika, ale co tam, ważne, że udało się zapchać trzy minuty wydania teleexpresu. Wątek nie ominął rzecz jasna internetów i choć fejsbuczkiem nie żyję i jeśli kiedyś spłodzę jakieś potomstwo, to pierwszą rzeczą jaką zrobię nie będzie założenie mu konta(a, znam i takie przypadki), to jednak uważam mordoksiążkę za użyteczne narzędzie komunikacji i wynajdywania loli oraz pouczajacych przykładów ludzkiego kretynizmu. Oto co w związku z imprezą mi wyskoczyło. Katole Poganomłotki

Jak widzimy oba teksty tchną powiewem jedynosłuszności i pustoty umysłowej. Jednak nie o mądrościach autorów miała być notka. Otóż zadumałem się nad tym, że dzięki tej sympatycznej kobitce, którą dziś zobaczyłem, dzieciaki miały frajdę i być może jedne z najlepszych wspomnień z dzieciństwa. Nie muszę chyba dodawać, że środowiska, których poglądy na helołin w pigułce można poczytać w powyższych linkach, widziałyby te przebieranki i sępienie cukierków w innym świetle. Jedni jako satanizm, drudzy jako odstępstwo od rodzimych praktyk religijnych. I tu dochodzę do sedna sprawy. W moim osobistym rankingu po maksie pogibane i godne tępienia są te postawy, które nadają niewinnym, a zwłaszcza dziecięcym aktywnościom głębszy wymiar ideowy. Jest to jeszcze do zniesienia jak człowiek ma trochę więcej latek i ma wykochane, że ktoś prycha z politowaniem jak słyszy, że jedziesz na zlot miłośników s-f, czy, że idziesz na koncert jakiejś brudasowej kapeli. Ale wkurza niemiłosiernie, kiedy jakieś nawiedzone matoły zabraniają dzieciakom się pobawić w tym krótkim i błogim okresie zanim uświadomią sobie w jak porąbanym kraju przyszło im się urodzić. 

Konkludując, jak by to powiedział Laska:

"Musisz sobie zadać pytanie. Jedno bardzo ważne pytanie. Cukierek, czy psikus?"      

Komentarze


Nuriel
   
Ocena:
+3

@jakkubus

Jeśli nie uprzedzisz wcześniej nikogo, że jesteś głęboko niewierząca i bojkotujesz wszystko co jest w jakiś sposób związane z katolicyzmem, to ludzie po prostu wezmą takie zachowanie za arogancję. 

Zaraz, mamy neutralność światopoglądową . Nawet jeżeli faktycznie większość obywateli jest katolikami i wiernie przestrzega  nauk Kościoła (w co mocno wątpię - nie byłoby takiego nawoływania ze strony hierarchów przeciwko Halloween gdyby nie było ono popularne), to i tak nie powoduje to, że możemy uznawać katolicyzm za "defaultowa" religię.   

Fakt, że większość obywateli jest katolikami znaczy tyle tylko, że większość obywateli jest katolikami. Nie ustanawia jakiegoś domniemania bycia katolikiem.

02-11-2014 12:32
Agrafka
   
Ocena:
+1
Anioł i KRed bodajże - hej, przecież te dzieciaki wpadają nie po pieniądze tylko symbolicznego słodycza. W zamian się przebierają, straszą, czasem jakiś wierszyk powiedzą. Gdzie tu żebractwo? To tylko zabawa. I tylko dzieci.

Dla mnie podłoże żebracze ma chodzenie księdza po kolędzie (mamusia przyjmowała to pamiętam). Pokropienie domu wodą, odklepanie paciorka i koperta do kieszeni.
02-11-2014 12:49
jakkubus
   
Ocena:
0

@Agrafka

Czekaj, czyli jako osoba niewierząca muszę tłumaczyć się z tego że nie wyznaję jednej z wielu religii i to w miejscu pracy? Nie przyjście na obchody religijne jest aroganckie? Tu jest właśnie ta dyskryminacja której nie widzisz. A cóż ma z tym wspólnego moje posyłanie dzieci na Halloween? Bo nieco zaintrygował mnie ten ciąg, który utworzyłeś.

 Boże Narodzenie jest obchodzone także przez ateistów (co prawda niekoniecznie w identycznej formie ale jednak), a poza tym jest również częścią polskiej tradycji. Więc jeśli bez słowa wytłumaczenia olewasz wigilię pracowniczą/szkolną, to dajesz współpracownikom jasny sygnał, że kładziesz na nich lachę. A jeśli jednocześnie posyłasz dzieci na Halloween czy celebrujesz jakiekolwiek inne święto, to pogłębiasz wrażenie, że nie o światopogląd, ale o ludzi chodzi.

@Nuriel

Zaraz, mamy neutralność światopoglądową . Nawet jeżeli faktycznie większość obywateli jest katolikami i wiernie przestrzega  nauk Kościoła (w co mocno wątpię - nie byłoby takiego nawoływania ze strony hierarchów przeciwko Halloween gdyby nie było ono popularne), to i tak nie powoduje to, że możemy uznawać katolicyzm za "defaultowa" religię.   

Fakt, że większość obywateli jest katolikami znaczy tyle tylko, że większość obywateli jest katolikami. Nie ustanawia jakiegoś domniemania bycia katolikiem.

Jak wyżej pisałem, Boże Narodzenie stanowi część polskiej kultury i nie jest obchodzone jedynie przez katolików.

02-11-2014 12:51
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

Gdzie tu żebractwo? To tylko zabawa. I tylko dzieci. 

"Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci"

Utrwalanie wzorca jest niepedałgogiczne! ;) Potem pomoc społeczna pęka w szwach od takich "jestem przebrany za biedaka - co mi się należy?!"

02-11-2014 13:00
Hangman
   
Ocena:
+1

Jak wyżej pisałem, Boże Narodzenie stanowi część polskiej kultury

Chyba kilka lekcji historii przegapiłeś... Faktycznie gadasz jak katol.

Bożę Narodzenie to święto religijne i stanowi część kultury religijnej, a nie kultury narodowej! Chyba że chcesz nam powiedzieć, iż jesteśmy narodem wybranym. XDXDXD :P:P:P

 

02-11-2014 13:01
jakkubus
   
Ocena:
+1

@Hangman

Chrześcijaństwo jest częścią polskiej kultury narodowej, czy tego chcesz czy nie.

02-11-2014 13:05
Agrafka
   
Ocena:
0
Dawno nie czytałam takich bzdur.

Jestem ateistką. A nie pseudokatoloateistką. Moje wyznanie nie ma nic wspólnego z tradycjami katolickimi. Moje tradycje nie mają nic wspólnego z religią katolicką. Wiele osób może sobie obchodzić dowolne święta, ale to nie powinno mnie do niczego zobowiązywać. Jeżeli jako ateistka mam się tłumaczyć z tego że nie przychodzę na katolickie uroczystości (Nie, wigilia bożego narodzenia NIE jest tradycją tylko uroczystością katolicką, nawet jeśli obchodzili ją już nasi dziadowie), a w dodatku ktoś ma to jeszcze oceniać (w miejscu pracy!) przez pryzmat tego, czy moje dziecko obchodzi Halloween, i ty nie widzisz w tym dyskryminacji, to właśnie pokazałeś mi kstolstwo w wersji polskiej.
02-11-2014 13:07
jakkubus
   
Ocena:
0

Pleciesz trzy po trzy. Nikt Cię do niczego nie zobowiązuje, to Ty wysyłasz naokoło wiadomość "pocałujcie mnie wszyscy w [cenzura]". Tak samo nie powinnaś się dziwić, że Cię ludzie nie szanują bo np. pokazujesz im środkowy palec nie przejmując się znaczeniem tego gestu. Prezentujesz sposób myślenia fanatyków: "To nie ja muszę się przystosować do społeczeństwa, to wszyscy powinni się dopasować do mnie."

Poza tym jakbyś nie próbowała zaklinać rzeczywistości, to i tak Boże Narodzenie jest częścią polskiej tradycji, czego dowodem jest to, iż figuruje ono wśród dni ustawowo wolnych od pracy.

02-11-2014 13:19
Agrafka
   
Ocena:
0
Jakkubusie, oby takich zapatrzonych w siebie fanatyków religijnych było jak najmniej. Bo przykro się nawet to czyta, a uświadomić sobie że jesteś jedynie jednym z wielu..aż chce się wyjechać.
02-11-2014 13:25
jakkubus
   
Ocena:
0

@Agrafka

Skończyły się argumenty więc mocniej uderzasz w ad personam?

02-11-2014 13:29
Hangman
   
Ocena:
0

Chrześcijaństwo jest częścią polskiej kultury narodowej, czy tego chcesz czy nie.

Uzasadnij.

Chyba, że brak elementarnej wiedzy i argumentów zastępujesz tautologią, głoszoną ex cathedra.

02-11-2014 13:42
Agrafka
   
Ocena:
+1
Trudno mówić o argumentach, kiedy odpowiedzią na wszystko jest u ciebie "bo tak". Dopóki nie trafisz do kraju islamskiego, nie zrozumiesz jak czuje się człowiek, któremu narzuca się swoją religię i uważa że to nic złego. Piszesz mi wprost, że lekceważysz problem o którym piszę, ponieważ jesteś w grupie stanowiącej większość i problem cię nie dotyka. I nie byłoby to nawet nic specjalnie poruszającego, gdyby nie to, że domagasz się świętego spokoju od dzieci, które raz na rok przebiorą się i poproszą cię o cukierka.

Jednocześnie zwracam ci uwagę, że ty również uderzasz ad personam
02-11-2014 13:42
Nuriel
   
Ocena:
+3

@jakkubus

Jak wyżej pisałem, Boże Narodzenie stanowi część polskiej kultury

Co do zasady? Niewątpliwie. Tylko JAKIE Boże Narodzenie?

Czytanie Pisma Świętego, chodzenie na pasterkę (nie na jako wydarzenie "towarzyskie" tylko celebrację mszy świętej), zaduma nad narodzinami Zbawiciela?

Czy też świąteczne dekoracje, prezenty pod choinką, Kevin sam w domu i świętej pamięci (double pun intended) John Moore w telewizji. 

Dlatego nie rozumiem trochę Twojej postawy Agrafko. Po co sprzeciwiać się spotkaniom opłatkowym? Tak jak chrześcijaństwo przejęło przesilenie zimowe i saturnalia, tak współczesna popkultura zawłaszcza Boże Narodzenie.    

Dlatego zawsze w grudniu bawi mnie Terlikowski i reszta fundamentalistycznych publicystów. Boże Narodzenie obecnie jest już równie dobrze świętem ateistów co chrześcijan. Jest skomercjalizowane, amerykańskie ... i zarazem piękne i radosne w swoim kiczu.
Tak jak Halloween. 

Więc, Twój argument jakkubusie nie ma za bardzo racji bytu. Co z tego, że Boże Narodzenie stanowi część polskiej kultury skoro to NIE JEST KATOLICKIE Boże Narodzenie? 

02-11-2014 13:58
Kanibal77
   
Ocena:
+2

W związku z kursem jaki przybrała dyskusja, chciałbym zaznaczyć, że wpis nie miał na celu hejtowanie jakiejkolwiek religii, tylko oszołomów, którzy stanowią pewien odsetek, choć siłą rzeczy najbardziej zauważalny, bo najgłośniej mordy drą.

W kwestii wigilii szkolnych/pracowniczych tudzież jajeczka wielkanocnego zgadzam się z jakkubusem Agrafko. Dzieciaki w szkole po prostu chcą dostać prezent, zjeść ciasteczka, napić się coli. Analogicznie dorośli zjeść śledzika, wypić parę(naście) kielonów. Jakiegoś głębokiego odniesienia religijnego to nie ma, koronek tam się raczej nie odmawia, po prostu fajnie poimprezować, prawda? Aby nie być gołosłownym, mój znajomy o ateistycznym światopoglądzie zawsze obskakiwał te imprezy na wszystkich instytutach uw, komentując ,,Bo się można fajnie nażreć i nachlać.,, Co jest według mnie, bardzo zdroworozsądkowym podejściem.

Nie lubię krzyżowców toczących swoje krucjaty w imię x(x-dowolna religia/ideologia)

Parafrazując Sun Tzu, nie ma sensu toczyć wojny, kiedy nie ma sensu jej toczyć. 

02-11-2014 13:58
jakkubus
   
Ocena:
+1

@Hangman

Min.

- Przez ostatnie tysiąc lat była to religia wyznawana przez znaczącą większość społeczeństwa.

- Chrześcijaństwo odegrało znaczną rolę w kształtowaniu się polskiej tożsamości narodowej, a także utrzymaniu jej podczas zaborów.

- Obecność wielu chrześcijańskich motywów religijnych w polskiej literaturze oraz innych dziedzinach sztuki.

Zrewanżujesz się uzasadnieniem przeciwnej tezy?

@Agrafka

Nie wiem czy wiesz ale, w przeciwieństwie do państw islamskich, polskie prawo nie jest oparte prawo religijne. Poza tym nie lekceważę problemu, tylko uważam, że występuje on z Twojej strony.

A co do tych dzieci, to nie domagam się nie chodzenia po domach, ale braku stosowania środków przymusu, jakiekolwiek by nie były.

Pragnę przyponieć, iż w przeciwieństwie do Ciebie ani razu nie nazwałem Cię żadnym pejoratywnym określeniem, gdy Ty niemal w każdym poście rzucasz katolem.

02-11-2014 14:06
Agrafka
   
Ocena:
+2
Porównanie do feministki w wydźwięku negatywnym - jest.

Porównanie do fanatyka - jest.

Stwierdzenie, że plotę trzy po trzy - jest.

Stwierdzenie, że kładę lachę na ludzi skoro nie chcę z nimi obchodzić katolickich świąt - jest.

A to tylko część. Mam pisać dalej?

Więc wyjaśnij mi jeszcze co jest złego w określeniu "katol"? (który padł dopiero po twojej feministce)

Nurielu - być może to kwestia popkultury jak piszesz. Telewizji też nie oglądam, takie herezje ;) Wiesz dlaczego mi przeszkadza? Bo zasłanianie się popkulturą i tradycją żeby wcisnąć komuś religię jest jak kumplowskie wyjście do kina, podczas którego musisz odlepiać od siebie ręce kumpla. Niby ma być miło, niby nic ci nie szkodzi, a ostatecznie jest niezręcznie. Choinka, bombki, super. Ale w pakiecie masz kolędy, Jezusika na sianeczku dzielenie się opłatkiem za "co łaska 10zł". A do tego wujek przebrany za brodatego starucha który niewiele ma wspólnego z bożym narodzeniem. I tak wymieszany koktajl wlewamy do gardeł naszym dzieciom. Trochę czuć tą religię, ale zamaskowaną cukrem. I powstaje kolejne pokolenie "prawie wierzących, pół praktykujących" którzy potem będą zapychać statystykę kościoła i dobijać do 95% żeby kościół miał jeszcze większe wpływy. I oni to samo będą robić swoim dzieciom. Bo tradycja. Tradycje można stworzyć. Firma może zrobić popijawę z okazji nowego roku a nie wigilię. Dzieci mogą mieć w szkole zwykły bal przebierańców. Ale to właśnie wciskanie tam wszędzie religii katolickiej jest nie fair. Bo nie wszyscy chcą powielać schematy "bo wypada","bo nie szkodzi". Dlaczego mam dostosowywać własne życie do czyjejś wiary?

02-11-2014 14:43
KRed
   
Ocena:
+2

@KFC

Taa jasne, zwłaszcza w przypadku krzyża w sejmie, religii w szkołach, funduszu kościelnego i innych dziwnych przypadkach gdzie zawsze rozstrzyga się na korzyść tych obywateli

Ale to nie jest problem z brakiem neutralności światopoglądowej, ale z demokracją. W demokracji decyduje większość. Większość ma prawo dla swojego dobrego samopoczucia powiesić na ścianie zielony kwadrat, łamiąc tym samym prawo mniejszości, która lubi ściany bez kwadratów. Państwo neutralne tym się charakteryzuje, że nie przesądza czy na ścianie wolno wieszać cokolwiek, czy należy wieszać coś konkretnego, ani czy ściany mają być puste. Państwo pozostawia takie rozstrzygnięcia obywatelom/społeczeństwu.

A fundusz kościelny to problem, który państwo zawdzięcza samemu sobie. I jeszcze żaden bilans nie wykazał, aby państwo na tym straciło. Są nawet takie opinie:

"Przede wszystkim fundusz kościelny to kompromis, powodujący że Kościoły, Wspólnoty oraz Związki wyznaniowe nie podają państwa polskiego do sądu kilka razy dziennie, albowiem posiadają tyle ważnych tytułów prawnych, że proszę uwierzyć z łatwością mogłyby puścić z torbami nie jeden samorząd, a Skarb państwa na pewno."

To taka neutralność z gatunku "niech sobie geje będą nic mi do tego, byle się publicznie nie obnosili ze swoim homoseksualizmem bo sobie tego nie życzę! Ja polak, katolik".

Kompromisowe rozwiązania nigdy nie zadowalają całkowicie.

@Hangman

Teraz jest nieznacznie lepiej, ale presja społeczna nadal jest w tej materii bardzo silna

Społeczeństwo to nie jest państwo. Społeczeństwo ma pełne prawo wywierać presję na swoich członków. Państwo nie powinno tego robić. Różnica jest taka, że presji społecznej można się opierać. Państwo to w istocie zinstytucjonalizowana przemoc, więc presja z jego strony nie daje prawa do sprzeciwu ani obrony.

@Agrafka

A jak kościół miesza się w sprawy państwa i jak to wpływa na życie obywateli to chyba nie trzeba tłumaczyć? 

Może cię to zdziwi, ale trzeba. Zauważyłem, że wiara w dogmat "mieszania się Kościoła w co bądź" nie jest powszechna. Praktykują ją głównie ci, którzy gorliwie podsycają tę wiarę codzienną dawką słusznych gazet i opiniotwórczych programów. Sporo zależy od towarzystwa w jakim się obracasz.

Oczywiście, że widzę wpływ Kościoła na życie obywateli. Skandaliczny siedmiodniowy tydzień, jest czysto religijnie umotywowanym, sztucznym wymysłem. Chyba nie muszę przypominać o religijnej argumentacji stojącej za oficjalną numeracją lat. Warto też zauważyć, że Kościół oczekuje od części obywateli (swoich wiernych) pewnych zachowań, czym wpływa na życie tych obywateli. A potem ci obywatele wpływają na innych obywateli, i w ten sposób Kościół wpływa na tych drugich obywateli.

Gdybyście byli innego wyznania i mieszkali w Polsce, pewnie zaobserwowalibyście, że ani ona świecka, ani neutralna wyznaniowo.

Polska jako państwo jest neutralna światopoglądowo. Polska rozumiana jako wspólnota ludzi (połączona językiem, historią, miejscem zamieszkania), nie jest neutralna, ale przecież nie ma obowiązku taka być. To rozróżnienie jest kluczowe. Prosta analogia: twój problem to dyskomfortowa relacja międzyludzka (np. nie podoba ci się, że wszyscy w twojej wiosce zawsze ubierają się na zielono i źle patrzą na inne kolory), twój postulat to aby państwo pozbawiło cię tego dyskomfortu (nie chcesz się czuć nieswojo zakładając coś czerwonego, więc żądasz aby państwo zakazało noszenia zielonego, albo nawet niech nakazuje nosić inne kolory czasami). Państwo kolorowo-neutralne oznacza, że każdy obywatel ma prawo ubierać się w taki kolor w jaki chce i gdziekolwiek chce. Państwo kolorowo-świeckie zakazuje pewnych kolorów albo nakazuje pewne kolory.

Ja uważam, że państwo nie powinno mieszać się w relacje społeczne, bo nie przepadam za totalitaryzmem (nawet takim "pluszowym", zapewniającym, że wszystko to jest robione aby nikt nie był smutny i dla szczęśliwości całej ludzkości).

@Nuriel

Jedna uwaga:

Nawet jeżeli faktycznie większość obywateli jest katolikami i wiernie przestrzega  nauk Kościoła (w co mocno wątpię

W pewnym sensie w to wątpi nawet Kościół. Powszechny obowiązek przynajmniej jednej spowiedzi w roku jest konsekwencją założenia, że nie ma człowieka bez grzechu (czyli takiego, który wiernie przestrzega nauk Kościoła).

02-11-2014 14:55
Hangman
   
Ocena:
0

 

Min.

- Przez ostatnie tysiąc lat była to religia wyznawana przez znaczącą większość społeczeństwa.

Nie widzę związku.

Ostatecznie też byś został wyznawcą, jakby cię ogniem i żelazem nawracano z pogańskich obrządków ku uciesze Świętowita.

Kiedyś ziemia była płaska. I co teraz?

- Chrześcijaństwo odegrało znaczną rolę w kształtowaniu się polskiej tożsamości narodowej, a także utrzymaniu jej podczas zaborów.

Udowodnij to.

De facto, każda religia odgrywa w czasach pogardy znaczącą rolę. Stąd stare i aktualne powiedzenie: Jak trwoga, to do Boga. Niemniej, nie ma to nic wspólnego z kształtowaniem się czyjejkolwiek tożsamości.

Za kształtowanie tożsamości narodowej możemy uznać wpajanie ludowi pewnych wartości w swobodnej formie pouczeń i regułek, w odniesieniu do obowiązującego w danym kraju prawa, które potem są konfrontowanie z rzeczywistością, po osiągnięciu przez jednostkę osobową samoświadomości społecznej. W Polsce kształtowanie tożsamości religijnej jest zwyczajnym praniem mózgu, poprzez społeczną presję wywieraną na ludzi, oraz tresowanie dzieci za pomocą obowiązkowych lekcji religii, z których oceny brane są pod uwagę na koniec roku. Ciekawe jest również to, że znaczna większość osób, które takie lekcje prowadziły, była bardzo agresywna w stosunku do dzieci,często używając wobec nich przemocy fizycznej, oraz zastraszania w różnorakiej formie, co równie często pozostawało bez konsekwencji z racji społecznej presji religijnej.

Religijna tożsamość narodowa jest synonimem bezmyślności społecznej, w której wszelkie przejawy ekscentrycyzmu są piętnowane.

- Obecność wielu chrześcijańskich motywów religijnych w polskiej literaturze oraz innych dziedzinach sztuki.

Nie widzę związku.

Obecność takowych motywów jest obecna w bardzo wielu dziedzinach, w bardzo wielu krajach. Odkąd Chrześcijanie poszli nawracać ogniem i żelazem wszystkich heretyków, spopularyzowali swoją religię i po dziś dzień ma to odbicie w historii.  Choć o niczym nie świadczy.

Motywy religijne przenikają się i powtarzają w bardzo wielu formach. Większość religii to kpie kopii i nic poza tym. To sprytnie skonstruowane struktury, które na zasadzie plam atramentu można dopasować do odpowiednich sytuacji, na poczekaniu dorabiając ideologię. Działa to w taki sam sposób, jak wszelkiego rodzaju aforyzmy czy bon moty.

Zrewanżujesz się uzasadnieniem przeciwnej tezy?

Jeżeli wystosujesz jakąś tezę, to owszem. Na razie podałeś tylko zbiór mniej lub bardziej poprawnych historycznie faktów i kolokwializmów, które nijak mają się do twojego wcześniejszego stwierdzenia, które jest co najmniej idiotyczne. A nie mniej, niż owy zbiór.

 

Zgodnie z twoim tokiem rozumowania, takim samym elementem tożsamości narodowej jest... alkohol. Przecież większość go lubi. Kto nie pije, tego we dwa kije. Wszyscy pić powinni, bo warzenie piwa, to tradycja uświęcona wielce, przez zakonników szlachetnych. Msze powinny się odbywać w gorzelni za zdrowie upojonych. 

Własnie w taki patologiczny sposób wciągało się osoby w nałogi różnego rodzaju, nie zapominając tu wspomnieć o sektach... Poprzez pokrętną tautologię i agresywną demagogię.

 

Czas nakarmić ogień fałszywymi prorokami.

 

Społeczeństwo to nie jest państwo. Społeczeństwo ma pełne prawo wywierać presję na swoich członków.


Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania?
Można się opierać, ale jest to z góry skazane na porażkę. Wiąże się to z byciem napiętnowanym banitą, czarną owcą.
Tak więc, społeczeństwo komunistyczne - owszem, ma takie prawo, które samo sobie nadaje.
Normaanemu społeczeństwu nie przychodzi do głowy mówienie innym, jak mają żyć, żeby inni byli zadowoleni. To jest domeną niedowartosciowanych psycholi, którzy jedya radość czerpią z wbijania szpili innym, bo tylko wtedy mogą poczuć, żecoś znaczą. Inaczej są nieszczęśliwi.
Normalnym ludziom starczy t, że inni zyją jak chcą, nie szkodząc innym. Tym wszystkim psycholom z Bożej łaski niestety nie wystarczy.

02-11-2014 14:59
Vukodlak
   
Ocena:
0

Ło matko...

Hangman...

Litości...

02-11-2014 15:05
Hangman
   
Ocena:
0

Vukodlak, chcesz spłonąć?

02-11-2014 15:08

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.