string(15) ""
» Blog » Mal Lama Sabachthani
10-10-2012 00:26

Mal Lama Sabachthani

Odsłony: 11

I tak oto odchodzi z Poltera ostatni trollhikanin. 

 

Miała byc elegia, ale będzie eulogia.

 

Byc może zauważyliście, że Malaggara nie ma już wśród aktywnych użytkowników poltera. Byc może zauważycie to niedługo.

Odszedł dziś, jak się dowiedziałem z poufnych źródeł, zbanowany "na zawsze". Byc może sprawa nie jest jeszcze przesądzona, ale z doniesień wynika, że to tylko kwestia czasu, gdy zniknie 4EVA, jak to zwykł mawiac.

Ruszył tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek, a przynajmniej tam, gdzie nie dotarł jeszcze Kapitan Kirk.

 

Wspomnijmy Malaggara przez chwilę. 

Była to z pewnością postac kontrowersyjna, ale jak każda taka postac - ciekawa.

Miał wiele oblicz. Gracza w historyczne gry planszowe, erpegowca lubiącego gry SF (Star Trek, Dark Heresy) i te opowiadające o Dzikim Zachodzie (Aces & Eights, Classic Deadlands).

Był fanem Star Treka, westernu i okresu Wojny Secesyjnej, oraz zaciekłym komentatorem wydarzeń piłkarskich.

 

Potrafił okazac się niespodziewanym sojusznikiem, potrafił też wbic nóż w plecy. Z nikim nie trzymał, chadzał własnymi ścieżkami, zawsze rzucał się jednak w wir walki, gdy ludzie pisali głupoty na polterze.

Present company included.

 

Był doświadczonym weteranem trollowania, który wielokrotnie pokazał, że potrafi dac po łapach każdemu, niezależnie czy innym megatrollom, celebrytom i fejmusom. Nie bał się nawet wyrażania swych opinii na temat wydawców.

 

Jak jego mentor, Kapitan Kirk, wywoływał ekstremalne emocje u kobiet. Częśc go wielbiła, częśc nienawidziła. Byc może niektóre będą za nim tęsknic, z pewnością niektóre będą tańczyc nago na jego wirtualnym grobie.

Wszyscy pamiętamy płomienny polterlove między Malaggarem a Evą, których dynamika związku zawstydziłaby Rhetta Butlera i Scarlet O'Hara.

 

Pamiętamy też jego rolę Holmesa w teatrzyku polterowym, jaki zrobiliśmy dla draki, gdy rozwiązywaliśmy zagadki zniknięcia panny Evy i Hrabiego Bielou. Kilka osób się włączyło w takie "de profundis" na żywo po blogach. To była fajna zabawa.

 

Malaggar miał swoje zdanie. Po prostu. Można go było za to nie cierpiec, można było go za to lubic. Najczęściej była to mieszanka tych dwóch wrażeń, przynajmniej w moim przypadku.

Fajnie było się ścierac i gryźc, fajnie było razem szarżowac na feministki.

Teraz już nie będzie z kim.

Gdyby został jeszcze trochę na Polterze, w czerwcu przyszłego roku obchodziłby jubileusz dziesięciolecia na Polterze. Niewielu może się pochwalic taką metryczką.

Nie było mu dane.

 

W ostatnich miesiącach między mną a Malaggarem nie układało się najlepiej. Sporo się gryźliśmy po blogach, sabotował mi notki, podjudzał lincze. Ale był jednym z niewielu, jeśli nie jedynym trollem, do którego nawet pomimo otwartej wojny czułem respekt i szacunek. A zasłużyc sobie u mnie na szacunek nie jest łatwo.

 

Więc jak w książce Barrego M. Longyeara, "Mój ukochany Wróg", Malaggarze, mój ostatni troll do ciebie -

 

Myszka Miki głupi jest.

- Jeriga Shigan 

 

Kto zna kontekst, wie o co chodzi. 

 

Teraz nie ma go już między nami.

Z jednej strony powinienem się cieszyc, bo to jest w końcu to, czego chciałem, Polter zaczyna sprzątac trolle egalitarnie i bez uprzedzeń.

 

Z drugiej jednak strony, będzie mi brakowało tych docinków, które zwykle zmuszały przynajmniej do zastanowienia się, czy faktycznie nie piszę głupot. 

Czasem pisałem, fakt :)

Czasem zaś zwracał uwagę na absurdalne sprawy, które ludzie rozdmuchiwali na polterze.

 

Wydaje mi się, że pomimo swojego buńczucznego charakteru Malaggar był na swój sposób społecznikiem Polterowym. Tropił afery, wyśmiewał głupoty, zwalczał agresywne tyldy, apelował do redakcji o lepszą kontrolę nad serwisem, o poprawy i zmiany, o miejsce przyjaźniejsze Polterowiczom.

Jeśli ktoś wątpi, wystarczy przejrzec historię jego wpisów, zanim nie zniknie do końca.

 

Nie pisywał zbyt często na polterblogu (rozszalał się nieco przy Euro 2012)- ale gdy już pisał,  to zwykle było to coś ciekawego.

 

 Byc może niewielu z was będzie go brakowało. Mi będzie.

 

Jeśli dedekopozytywny Polter dopuszcza w swych zasadach wskrzeszenie, byc może jeszcze go spotkamy w innym wcieleniu. 

Jeśli nie, byc może wskrzeszą go nekromanci z Bagna, albo odrodzi się gdzieś na Planach Zewnętrznych. W ostateczności może pojawic się jako tylda, prawdziwy poltergeist Poltera. Bo przecież tym właśnie są tyldy. Internetowymi poltergeistami.

Ale wierzę, że polterśmierc to dopiero początek. 

 

 W ramach uhonorowania pamięci użytkownika Malaggar , blokuję wszystkie komentarze.

 

PS. W sumie mam cichą nadzieję, że cała ta sprawa okaże się burzą w szklance wody, Malaggar dostanie po łapkach za "brzydkie kobiety", zniknie na kilka dni i wróci z zaświatów polterowych. jeśli nie - R.I.P.  

Komentarze pod tą notką zostały zablokowane przez autora.