string(15) ""
» Blog » Magia, psionika, technika
18-03-2012 21:17

Magia, psionika, technika

W działach: Fanboj i Życie | Odsłony: 758

Post ten stanowi częściowo pokłosie kilku dyskusji w Internecie, a częściowo ogólnego fanboizmu Zegarmistrza. Traktować będzie o trzech rzeczach, które

Zegarmistrza w ogólnie pojętej fantastyce denerwują. Mianowicie: Magii, Psionice i Technice. Nawiasem mówiąc, żeby było dziwniej są to trzy ulubione motywy Zegarmistrza. Oprócz oczywiście Psioniki. Zegarmistrz widział tylko dwa (w zasadzie to trzy) udane użycia tego motywu.


Czego Zegarmistrz w nich nie lubi:


Aby to wyjaśnić należy prześledzić trochę tok myślenia nie tyle Zegarmistrza, co autorów różnych gier i książek. Otóż: Zegarmistrz generalnie ogranicza swoją lekturę do książek historycznych, kucharskich i fantastyki. Interesuje nas tylko ta ostatnia. Ta, jak wiadomo dzieli się na na Fantasy, Science Fiction i Grozę. Groza ponownie mnie nie interesuje. Powszechnie wiadomo, że akcja powieści Fantasy toczy się w światach pseudomediewalnych, gdzie ludzie walczą za pomocą mieczy i toporów, technologia wyznaczana jest na czasy dawne i zacofane i nie może się poruszyć do przodu ani o milimetr.


Science Fiction natomiast toczy się w dalekiej przyszłości, gdzie dokonano wielkich wynalazków i wszystko, absolutnie wszystko jest naukowe. Natomiast nienaukowe nie ma prawa być nic.


Czasem dochodzi jednak do sytuacji, w której wystrój trochę się zmienia. Otóż: przykładowo autor piszący powieść fantasy ma wielką potrzebę pokazania, że jakieś państwo jest bardzo zaawansowane i rozwinięte, panuje w nim dobrobyt i wysoki poziom życia oraz oczywiście ma wspaniale uzbrojoną armię. Pisze więc, że każdy dom rozświetlony jest za pomocą czarodziejskich kryształów, opieka medyczna składa się z rozmodlonych kapłanów, a każdy żołnierz w armii uzbrojony jest w miecz i kolczugę +1. Albo w sprzęt z mithrillu. Albo w różdżkę kul ognistych. Muszkietów mieć nie mogą, bo wiadomo, że w fantasy technologia nie może przekroczyć XIII wieku.


Działa to też w drugą stronę, gdy autor, zwykle RPG nie potrafi wyjść poza schemat Wojownik-Złodziej-Czarodziej z Fantasy i musi, zwyczajnie musi umieścić maga w grze Science Fiction. Bo inaczej system mu nie działa. Nie może go nazwać Czarodziejem, więc daje Psionika, który używa nekromancji, przyzywa demony i czyni podobne rzeczy.


Jako fantasta jestem człowiekiem dość odpornym na bzdurę. Jednakże tego typu rzeczy zawsze działały mi na nerwy. Nie wiem, jak wy, ale jestem w stanie tolerować armię elfów uzbrojoną w muszkiety, albo nawet kałasze, czy wyobrazić sobie dom w krainie fantasy rozświetlony za pomocą lamp naftowych czy nawet żarówek elektrycznych albo wręcz bohatera posługującego się zapalniczką i telefonem komórkowym.


Podobnie byłbym w stanie tolerować w konwencji science fiction (przypomnijmy: science fiction zaczyna się dla Zegarmistrza tam, gdzie pistolety laserowe) czarodzieja. Zresztą nie ja jeden. Podejrzewam, że parę osób oglądało tu Gwiezdne Wojny i im się podobały. Podejrzewam, że te same osoby klęły na pomysł milichlorianów z Nowej Trylogii czy jak im tam było...


Natomiast w chwili, gdy widzę gościa posługującego siępowszechnie dostępnych artefaktem magicznym który wcale nie jest żarówką, armię uzbrojoną w różdżki kul ognistych czy też faceta w gwieździstej szacie, który wychodzi przed szereg kolonialnych marines, recytuje zaklęcia z księgi i jest wielce naukowym psionikiem, robi mi się niedobrze.


Zwyczajnie wygląda to dla mnie mało estetycznie.


Jakoś łatwiej jest mi tolerować sytuację, w której gość strzela z rewolweru do orków, lub rzuca czary na myśliwce kosmiczne, niż taką, w której magia zastępuje technikę, a technika udaje magię. Lub taką, gdy istnieje czynnik magiczny, który udowadnia, że magiczny nie jest. Jeśli już wprowadzamy nowe, nieistniejące w realnym świecie zjawiska, to do diaska postarajmy się, żeby czemuś one w grze służyły.


A) Magia:


Na początku ustalmy czym jest magia. W tym celu oddajmy głos profesorowi Bronisławowi Malinowskiemu.


Magię spotykamy wszędzie tam, gdzie przypadek czy wypadek oraz emocjonalne zderzenie się nadziei i strachu rozwijają się na szeroką skalę. Magia nie występuje natomiast tam, gdzie przedsięwzięcie jest pewne, niezawodne i w pełni podlega kontroli racjonalnych metod i procesów technologicznych. Dalej, magię znajdujemy tam, gdzie w grę wchodzi niebezpieczeństwo. Nie znajdujemy jej natomiast, gdy poczucie absolutnego bezpieczeństwa całkowicie eliminuje złe przeczucia. Tu grają rolę czynniki psychiczne. Magia jednak pełni też inną, bardzo ważną funkcję społeczną. Jak starałem się wykazać w innym miejscu, magia jest aktywnym czynnikiem organizacji pracy i jej systematycznego przebiegu. Jest też zasadniczą siłą, która reguluje przebieg gry. W związku z tym kulturowa funkcja magii polega na wypełnianiu luk i uzupełnianiu tych bardzo ważnych działań człowieka, które nie zostały jeszcze przez niego w pełni opanowane.


Zasadniczo magia jest zespołem wierzeń, które zakładają a) istnienie jakiejś siły wyższej mogącej być osobą (bogowie, demony) lub bezosobową (mana) potęgą albo też właściwością obiektów (przedmiotów w rodzaju relikwii, ziół, amuletów, ale też słów, czynności, ludzi, zwierząt, roślin) za pomocą której b) można zdobyć kontrolę nad losem, światem przyrody i innymi ludźmi.


Istnienie magii zakłada istnienie postaci czarownika, szamana lub kapłana dysponującego właściwością do czynienia cudów lub znajomością tajemnych, wyjawionych przez siły wyższe lub innych czarowników sekretne sposoby zyskiwania kontroli nad rzeczywistością. Właściwość magiczna może być stopniowana, używane sposoby nie zawsze natomiast muszą być skuteczne. W skrócie: czarownicy mogą być słabsi i silniejsi oraz znać różne zaklęcia, które nie zawsze muszą działać. Częstokroć działania czarowników zależne od łaski i niełaski sił zewnętrznych, np. bogów lub demonów.


Pod wieloma względami czary bardzo przypominają religię. Przy czym o ile religia skupia się na życiu duchowym, tak podejście czarowników jest czysto pragmatyczne: magia jest narzędziem, które ma realizować określone cele. Po drugie różni się postrzeganiem osoby użytkownika. O ile zarówno magowie, jak i kapłani bratają się z bytami w rodzaju demonów, duchów czy bóstw, tak w wypadku magów wierzy się, że decydujący element polega na tym, że czarownik posiada moc. Ewentualne efekty lub brak efektów wynikają natomiast z jego nieumiejętność lub słabości. W religii natomiast efekt lub brak efektu wynika z kaprysu bóstwa.


Cechy charakterystyczne:

- Elitaryzm: Pierwsza rzecz, jaka wiąże się z czarami jest fakt, że nie każdy może się nimi posługiwać. Aby coś takiego zrobić, należy albo zostać wybranym przez jakiegoś rodzaju siły wyższe (kapłan, szaman, cudotwórca), albo też wkupić się w ich łaski (np. oddając duszę diabłu), albo też samemu być siłą wyższą (dobrą wróżką, demonem, elfem) lub posiadać kroplę nadprzyrodzonej krwii (jak Zaklinacz w DeDekach), wreszcie można uzyskać je dzięki rygorystycznemu treningowi duchowemu i zgłębianiu sekretnej wiedzy (Mag), do której poznania jednak zwykle trzeba mieć jakieś, specjalne predyspozycje,talent magicznyetc. W efekcie czarownicy raczej stanowią nielicznych wybrańców dopuszczonych do obcowania ze światem nadprzyrodzonym.

- Indywidualistyczny profesjonalizm: Magia jest zależna od siły swoich adeptów. Inaczej, niż w przypadku środków technicznych, które zawsze działają tak samo, skuteczność czarownika jest wprost proporcjonalna do jego biegłości. Antybiotyk nie będzie skuteczniejszy, jeśli przypisze go światowej sławy lekarz. Ładunek wybuchowy nie wybuchnie mocniej tylko dlatego, że zakładał go bardzo dobry pirotechnik. Czarownik natomiast będzie miał tym lepsze efekty, im jest bardziej doświadczony.

- Styl życia: W kulturach pierwotnych szaman czy czarownik, podobnie jak kapłan w znacznej części religii posiada specyficzną rolę w społeczności. Zasadniczo zajmuje się rozwiązywaniem tych spraw, o których pisał prof. Malinowski. Żyje na uboczu społeczności, zwykle zajęty swoimi sprawami, to jest mediowaniem do bogów, zgłębianiem ich wyroków i pogłębianiu wiedzy magicznej.

Poza kulturami pierwotnymi czarownik zasadniczo powinien skupiać się na studiowaniu wiedzy nadprzyrodzonej / składaniu ofiar oraz dążeniu do bycia jak najpotężniejszym czarownikiem. W skrócie: być trochę takim outsiderem.

- Zależność od sił nadprzyrodzonych: Czarownik, a przynajmniej niektóre rodzaje czarowników zależne od łaski i niełaski sił wyższych, np. bóstw patronackich, Klątwy Tzeancha etc.


Co czarownik może:


Przypomnijmy: cała koncepcja magii polega na wierze w istnienie jakiejś, nadrzędnej siły, którą da się skłonić, zmusić lub przekupić do pomocy, lub której da się wydawać polecenia za pomocą odpowiednich słów, gestów i aktów woli. Magia cechuje się więc dwoma rzeczami: po pierwsze jest nadrzędna do praw rządzących normalną, niemagiczną rzeczywistością i może je naginać, anulować lub ignorować. Po drugie: istnienie magii implikuje istnienie też jakiegoś rodzaju świata nadprzyrodzonego, do którego czarownik może się odwoływać.


Wynika z tego, że czarownik może wszystko. W szczególności jednak może rzeczy, których nikt inny nie potrafi, jak:

- ignorować elementarne prawa fizyki, a w szczególności prawa termodynamiki i zachowania masy

- co idzie za powyższym: czarownik może powoływać do istnienia obiekty z niczego (lub powodować ich znikanie)

- może zmieniać substancję, z jakiej wykonane (np. przeobrazić ziemię w lawę, człowieka w głaz, korzystać z takich mocy jak Płynne Ciało czy Kamienne Ciało)

- zmieniać masę zaklinanych obiektów (np. Powiększenie, Pomniejszenie)

- zmieniać postać

- może posługiwać się zjawiskami, które w normalnym pojmowaniu świata nie istnieją np. mową zwierząt, rozmawiać z roślinami, a nawet przedmiotami nieożywionymi

- może postrzegać, rozmawiać i przywoływać byty duchowe (np. demony, żywiołaki, dusze zmarłych)

- może do jakiegoś stopnia im rozkazywać np. odprawiając egzorcyzmy

- może zaciągnąć ich rady np. posługując się wróżbami

- może rozporządzać łaską i niełaską świata duchowego stosując klątwy i błogosławieństwa

- może rozporządzać strefą życia i śmierci, tchnąć życie w przedmioty nieożywione (np. tworzyć golemy) oraz, przynajmniej do jakiegoś stopnia je przywracać (np. tworząc zombie) oraz oczywiście powodować zgon (np. poprzez VooDoo).

- może stosować postrzeganie pozazmysłowe

- może odbierać / kraść właściwości innych istot np. stosując wampiryzm

- może przekazywać innym osobom lub obiektom swoją moc np. tworząc magiczne przedmioty

- nakładać geasy i niezłamywalne przysięgi


Elementy stylistyki:


- dostęp do mocy zależny od stopnia wtajemniczenia

- ceremoniał: tajemnicze słowa, gesty, rytuały, księgi z zaklęciami

- symbolika: poszukiwanie prawdziwych imion, magiczne znaki, kręgi, pentagramy

- gwiazdki, czachy, księżyce

- tradycja, przekonanie, żekiedyś było lepieji panowała era herosów, na których można się tylko wzorować

- przedmioty rytualne: różdżki, laski, szpiczaste kapelusze, eliksiry

- miejsca i pory, w których moc jest potężniejsza: świątynie, święte gaje, koniunkcje planet

- wywoływanie duchów, bogów, demonów

- krwawe ofiary z ludzi

- czynniki irracjonalne, jak podział na dobro / zło, odwołanie do czterech głównych żywiołów etc.


B) Technologia:


W sumie, to bardziej należałoby napisaćnauka. Technologia opiera się na racjonalnym systemie naukowym. To znaczy, że odrzuca lub uznaje za nieistotną wszelką duchowość oraz pomysł istnienia świata istot wyższych. Zamiast tego rzetelnie bada świat doczesny, zachodzące w nim zjawiska etc. Zbiera je, tworzymy teorie, a następnie przeprowadzamy doświadczenia mające je obalić lub potwierdzić. Na podstawie tak zgromadzonej wiedzy opracowuje nowe rozwiązania problemów gnębiących ludzkość. Następnie, gdy okaże się, że przedmioty działają opracowuje się proces ich masowej produkcji.


I w zasadzie na tym polega główna różnica między magią, a technologią. Jeśli mag potrzebuje rozwiązać problem, to musi tylko użyć osobistej mocy i wykonać czarodziejski gest albo wypowiedzieć słowo. Jeśli zna odpowiednie zaklęcie problem zniknie. Zaklęcie zdobyć może łatwo np. oddając duszę demonowi. Jeśli naukowiec: musi poznać dogłębnie zjawisko, opracować sposób jego rozwiązania i wdrożyć go w życie.


Elementem techniki, o którym warto napisać jest fakt, że w dużej mierze jest ona niezależna od wykonawcy. Zasadniczo technika stanowi pewien proces, którego prawidłowe wykonanie powinno dostarczyć pożądanych efektów. Technika może zawieść, jednak przyczyny zawsze bardzo proste:

- proces nie został prawidłowo wykonany (z błędu ludzkiego, z powodu napotkania obiektywnych trudności, awarii etc.)

- lub zastosowano nieadekwatny proces do sytuacji


Cechy charakterystyczne:

- Powtarzalność: Pierwsza rzecz, która cechuję technologię stanowi jej powtarzalność. Przykładowo: produkujemy lek. Celem wynalezienia leku potrzeba zespołu naukowców (powiedzmy na poziomach 10-15), nierzadko dowodzonego przez wybitnego specjalistę (epika). Jednak po jego opracowaniu i dowiedzeniu, że jest skuteczny powstaje technika jego produkcji, która trafia do fabryk. Tam analizują i wdrażają lokalni chemicy, którzy nie już tak wspaniałymi ekspertami. Owszem, skończyli studia i w swojej dziedzinie nieźli, ale nie tak. Owi specjaliści (powiedzmyuczeni poziomów 4-5) biorą się do roboty i jedynie nadzorują proces. Ten wykonywany jest przez commonerów 1 poziomu. Lek przypisywany jest przez specjalistę, powiedzmy znów niezłego, ale pacjent sam go zażywa. Wszystko opiera się więc o trzy grupy ludzi:

- specjalistów wysokiej klasy, którzy projektują proces

- specjalistów średniej klasy, którzy czuwają nad prawidłowym wykonaniem procesu

- totalnych ignorantów i / lub maszyny, które proces wykonują.

Inaczej niż w magii, gdzie celem wykonania trudnego zadania potrzeba od początku do końca wielkiego specjalisty (wielki mag może wymyślić potężne zaklęcie, ale niestety tylko równie wielki czarownik będzie zdolny je rzucić) cywilizacja, która z jakiegoś powodu nie doczekałaby się w danym pokoleniu żadnych, wybitnych przedstawicieli mogłaby całkiem skutecznie egzystować zwyczajnie powtarzając stare procedury, przepisując księgi, szukając metod rozwiązywania problemów w archiwach i bibliotekach...

- Infrastruktura: Czarodziej, żeby skutecznie rozwiązać problempowiedzmygrypy potrzebuje: śmiesznego ubrania, śmiesznej czapki, książki i różdżki / krzyżyka (zależnie czy jest Arcane czy Divine). Może wyleczyć tylko pewną ilość osób, bo w końcu wyczerpie mu się Mana. Naukowiec, choćby najbardziej epicki, celem rozwiązania problemu grypy potrzebuje odpowiedniej infrastruktury: laboratorium, techników, którzy wykonają i przetestują pierwszą próbkę leku, oraz fabrykę, która wdroży jego produkcję i prawdopodobnie szeregu składników. Żeby fabryka działała potrzeba elektrowni do napędzania maszyn, potrzeba też ciężarówki, która dostarcza lek do szpitala (i stacji benzynowej, rafinerii, tankowca, szybu wiertniczego) oraz wreszcie lekarza, który zdiagnozuje grypę i przypisze lek.

Czarownik to samograj. Naukowiec jest tylko bardzo ważnym trybikiem w wielkiej maszynie.

- Nie wszystko się da: To kolejna cecha nauki. Zasadniczo istnieje dość modne powiedzonko, w myśl któregoodpowiednio zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii. Różnica jednak istnieje. Magia jest siłą sprawczą, mającą swe źródło poza głównym układem odniesienia w drugim, wyższym układzie odniesienia. Może dokonać wszystkiego, co mieści się w tym wyższym porządku. Technika jest natomiast wynikiem badania prawideł rządzących tym pierwszym. Tak więc może okazać się, że coś jest zwyczajnie niemożliwe, gdyż nie pozwalają na to rządzące światem prawa. Np. zmiana człowieka w żabę, gdyż zachwiałoby to prawem zachowania masy. Albo, że coś jest niemożliwe, gdyż np. brakuje surowca zdolnego spełnić wymagane parametry. Albo, że nie da się wywoływać demonów, bo demonów nie ma.


Co technologia może:


- Zasadniczo technologia nie może niczego (albo przynajmniej większości rzeczy) opisanych przy okazji czarów (mieszają one przy prawie zachowania masy, termodynamice i przyczynowości).

- Poza tym odpowiednio wysoce rozwinięta technika może wszystko

- Przynajmniej niektóre zjawiska teoretycznie niemożliwe da się zapewne jakoś replikować. Lub zrobić podobne

- Technika umożliwia produkcję masową. Zasadniczo każdy, nawet eksperymentalny produkt prędzej czy później trafia na rynek w wielkich ilościach.

- umożliwia standaryzacje.

- umożliwia wykorzystanie natychmiast najlepszych, dostępnych na rynku systemów broni i rozwiązań bez konieczności spędzania połowy życia na medytacji i / lub farmieniu expa.

- nie potrzebuje wybrańców losu i bogów, potrzebuje natomiast wykształconych kadr.

- nowoczesne procesy edukacyjne potrafią takie zapewnić w masowych ilościach


Elementy stylistyki:


- Maszyny, komputery, dziwne urządzenia z diodami / trybami / cieknące smarem / tryskające parą

- Fabryki, elektrownie, druty telegraficzne

- Plastik, metal, szkło, beton

- Standaryzacja, uniformizacja, unifikacja

- kolor srebrny, szary i czarny, najlepiej w odmianach odbijających światło

- lustrzane powierzchnie

- gadżety, masy gadżetów, różnych i fajnych, dostępnych łatwo i po przystępnych cenach

- parcie na postęp, wiara, żekiedyś będzie lepiej, ludzie wyruszą w kosmos i nastąpi era herosów

- pragmatyzm

- zapotrzebowanie na paliwo, amunicję, części zamienne, sprzęt medyczny i wyspecjalizowane narzędzia

- laicyzacja, spychanie duchowości w sferę prywatną lub zabobonu

- hałas, dym, smog, polucja świetlna

- wypadki budowlane i drogowe

- wojny o surowce

- katastrofy ekologiczne


C) Psionika


Psionika jest nauką, albo raczej pseudonauką. Zasadniczo wykwitła ona jeszcze pod koniec XIX wieku wraz z ruchem spirytystycznym, a popularność zdobyła w dobie I wojny światowej i krótko po niej, gdy parapsychologia, a zwłaszcza wywoływanie duchów stało się naprawdę modne. Rzekome zdolności paranormalne zyskały otoczkę naukową i szybko stały się przedmiotem całkiem rzetelnych badań naukowych. Z owych badań (oraz z odwiecznego dążenia za sensacją i ciekawymi motywami fabularnymi) przeniknęła to do fantastyki.


Nauka wobec parapsychologii pozostaje sceptyczna. Jakieś 40-50 lat temu zaczął się ruch hipisowski, a wraz z nim przyszła moda na New Age. Magia przestała być zabobonem i wróciła do łask. ESP, Psionika, parapsychologia i naukowe uzasadnianie przestało być modne w świecie parapsychologów, ale w fantastyce nadal jest popularne, bowiem to bardzo fajny motyw.


Zasadniczo psionika to umiejętność wpływania myślami na otoczenie. Konkretnie, to taka magia, tylko, że wyjaśniona naukowo. Źródła mocy psioników różne. Tak więc: jest to nowa właściwość ludzkiego umysłu obecna w nim na skutek procesów ewolucyjnych lub inżynierii genetycznej (także dokonanej przez Obcych), według innych źródłem kwantowe zjawiska mające miejsce w mózgu(nie wiem co to takiego, ale brzmi fajnie), jeszcze inni jako źródło wskazują relatywizm, na poziomie Kartezjuszowskim (czy świat jest taki, jakim ja go widzę, czy też ja go widzę takim, jaki jest?).


Różnica między magią, a PSI polega na tym, że PSI jest naukowo wyjaśnialne. Dodatkowo jego głównym nośnikiem jest ludzki umysł, a nie bliżej nieznany czynnik nadprzyrodzony. Zależy więc od wydolności dość konkretnego organu człowieka. W sumie nasuwa mi to analogię do sportu. O ile sport jest sztuką używania mięśni, tak PSI powinna być chyba sztuką używania tajemniczych właściwości naszego układu nerwowego. Druga rzecz, że te zjawiska powinny powinny być przynajmniej możliwe z fizycznego punktu widzenia.


To znaczy: raczej nie babranie się w strukturze materii, a raczej jej składzie pierwiastkowym. Zasadniczo zmiana pierwiastków z jednych w inne jest możliwa, jednak wymaga to dość dużo energii (lub odwrotnie: generuje bardzo dużo energii) i bez przenośnego reaktora atomowego raczej by się nie powiodła. Tak na oko syntezowanie związków na poczekaniu nawet z powietrza pewnie byłoby możliwe, jednak dość trudne. Psion pewnie mógłby telekinezą ponaginać wiązania atomowe, jednak pytanie brzmi, czy ludzki umysł wystarczyłby, żeby ogarnąć taką ilość cząsteczek, żeby synteza miała jakikolwiek sens? Oraz w jaki sposób postrzega on te biedne cząsteczki?


Tradycyjnie do mocy psionicznych zalicza się psychokinezę, telepatię i postrzeganie pozazmysłowe. Często (zaPodpalaczką) dodaje się Pirokinezę. Z tej ostatniej wywodzi się też wodokineza, powietrzokineza i ziemiokineza (bo jak jest jeden żywioł to czemu od razu nie wszystkie cztery?). Do tego dochodzi też często empatia, zdolność posługiwania się energią elektryczną, uzdrawianie, teleportacja i kontrola czasu. W RPG towarzyszy temu jeszcze kontrola własnego ciała, jak w DeDekach i Gasnących Słońcach. To jest akurat import z wczesnej parapsychologii i jej fascynacji kulturą wschodu, zwłaszcza indyjską jogą.


Ziemiokineza, leczenie i kontrola ciała dla mnie nie mają sensu. Przenoszenie grud ziemi niczym dla mnie się nie różni zasadą działania od zwykłej psychokinezy. Kontrola ciała nazywa się natomiast jogą i nie ma w niej nic nadzwyczajnego, choć jestem w stanie zrobić dla niej wyjątek (bo supersiła to fajny motyw). Leczenie natomiast trudno bez odwołania się do jakiegoś czynnika nadprzyrodzonego uzasadnić. Tzn. teoretycznie robi się to informując, że psion postrzeganiem nadprzyrodzonym obserwuje wiązania białka w komórkach, a telekinezą je łączy. Jednak tak na oko wygląda to na robotę głupiego. Ktoś taki musiałby wykonać parę bilionów operacji, żeby nareperować głupie skaleczenie opuszki palca. Plaster lepszy.


Cechy charakterystyczne:

- Psionika to dar: Bez bawienia się w ustalenia ile procent ludzkości posiada talent psioniczny, tak na oko zdolności tego typu talentem wrodzonym. Mniej-więcej takim, jak słuch muzyczny, talent graficzny czy literacki. Powiedzmy, że to coś w rodzaju umiejętności gry na gitarze, albo przebiegnięcia maratonu. Biegać, albo grać na gitarze może każdy. Nie każdy przebiegnie 42 kilometry. Nie każdy też jest Jackiem Kaczmarskim. Nawet, jeśli biegam albo gram świetnie, to nie musi to oznaczać, że jestem kimś wyjątkowym. Albo, że muszę obrać taką karierę zawodową. Wydaje mi się całkiem sensowne, by w światach, w których była psionika istniało całkiem sporo zwykłych ludzi, którzy mieliby dar, umieli go jakoś używać i na tym się kończyło. Tak, jak każdy np. roznosiciel pizzy może mieć takie hobby, że biega w maratonach, tak inny roznosiciel pizzy może mieć takie hobby, że nauczył się podnosić ciężary mocą własnego umysłu.

Druga rzecz jest taka, nikt nie powiedział, że każdy psion musi mieć wszystkie talenty. Tak samo jak maratończyk nie musi wcale być dobrym bokserem, albo pływakiem.

- To jest proces fizjologiczny I: Jeśli psionika faktycznie ma swoje źródło w mózgu, to stanowi proces fizjologiczny zależny od ludzkiego ciała. Puki ciało (mózg) działa, działają też supermoce. Kulka w mózgu to natomiast absolutny dispel. Zatrzymanie akcji serca (i niedotlenienie mózgu) podobnie. Uszkodzenie niektórych płatów np. na skutek wylewu prawdopodobnie też. Należy więc zapomnieć o takich rzeczach, jak psioniczne duchy, licze czy zombie. Jeśli coś nie ma sprawnego mózgu nie może się posługiwać tą mocą. Kolejny efekt to brak magicznych przedmiotów. Psionik nie może sobie czegoś ot tak zaczarować. Musi cały czas wpływać umysłem na obiekt, żeby móc otrzymać efekt.

- To jest proces fizjologiczny II: Skoro to jest cecha organizmu, to można na na nią wpływać tymi samymi sposobami, co wpływając na organizm. Na przykład podawać jakiś doping, zoperować ją, wyhodować dzięki klonowaniu lub inżynierii genetycznej, wzmacniać wszczepami, etc. Magowie i wszczepy raczej nie kompatybilni. Tzn. raczej niewiele im one dadzą. Psioników w zasadzie pewnie można by nawet produkować seryjnie i karmić sterydami, żeby szybciej rośli.

- To trzeba / da się ćwiczyć: wydaje mi się, że o ile w wypadku magii główną umiejętnością jest zdolność skutecznego rzucania czarów + kolejne stopnie wtajemniczenia + ewentualnie mana, tak w wypadku psionika każda jego moc (przynajmniej w aspekcie fabularnym) powinna stanowić odmienną umiejętność. To znaczy: mag wprawia swe moce w ruch rzucając czary, jak to w magii ceremonialnej. Psionik raczej używa techniki wykorzystania mocy. Robi to za pomocą myśli, jednak każda umiejętność jest odmiennym procesem. Nikt nie powiedział, że trzeba używać tej samej części mózgu celem użycia telepatii, psychokinezy i pirokinezy. Jak już pisałem: jeśli ktoś jest dobry w szachy, to nie znaczy, że będzie dobry w Starcrafta.


Co psionika może?


- Zasadniczo psionika, tak jak technika nie może żadnej rzeczy opisanych przy okazji czarów. Powody takie, jak przy nauce.

- Psion nadal jednak potrafi bardzo wiele.

- Szkolenie psionów da się w jakiś sposób racjonalizować i standaryzować.

- Psion sam dla siebie stanowi źródło mocy. Może budzić myślą. Nie potrzebuje ceremoniału, ksiąg i zaklęć. Nie potrzebuje też amunicji, paliwa, prądu elektrycznego etc.

- Psionika jest prawdopodobnie dziedziną nauki. Tak więc nauka powinna być w stanie dostarczyć jakiegoś rodzaju wzmacniające ich urządzenia.


Stylistyka:


- Wytłumaczalność. To nauka. Jeśli ktoś chce coś wiedzieć o psionach, to zapewne w bibliotece uniwersyteckiej znajdzie o nich cały dział książek.

- Być może nawet całkowite odarcie z tajemnicy.

- Szkoły i ośrodki szkoleniowe. Stypendia, oceny, dyplomy, certyfikaty.

- Laboratoria i sale szpitalne.

- Miejsca pracy w korporacjach, urzędach państwowych, może też zawody zarezerwowane wyłącznie dla psionów.

- Psioniczne narkotyki i urządzenia wzmacniające dar.

- Eksperymenty na ludziach, operacje na otwartym mózgu, klonowanie, inżynieria genetyczna.

Komentarze


Indoctrine
   
Ocena:
0
Do psioniki dodam od siebie element taki, że nie musi zależeć bezpośrednio od fizjologii, ale jednocześnie być CZĘŚCIOWO wyjaśniania naukowo. Chodzi mi o efekty kwantowe, które są związane z mózgiem (który także jest wedle niektórych teorii urządzeniem nie tylko biologicznym czy elektrycznym, ale też kwantowym). W ten sposób wytłumaczyłem niekopiowalność ESP w swoim systemie :) (w skrócie).
18-03-2012 21:24
Aesandill
   
Ocena:
+4
" Antybiotyk nie będzie skuteczniejszy, jeśli przypisze go światowej sławy lekarz. Ładunek wybuchowy nie wybuchnie mocniej tylko dlatego, że zakładał go bardzo dobry pirotechnik. Czarownik natomiast będzie miał tym lepsze efekty, im jest bardziej doświadczony."

?
Dlaczego ja miałem zawsze inne wrażenie.
Rodzaj zapisanego antybiotyku oraz forma podania są bardzo ważne.

Miejsce i sposób podłożenia ładunku wybuchowego również.

Troszkę wybiórczo traktujesz doświadczenie.
18-03-2012 21:42
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
B) Technologia:
W sumie, to bardziej należałoby napisać „nauka”. Technologia opiera się na racjonalnym systemie naukowym.


W sumie, to powinna być "technika".

Co zaś do magii - Trzecie Prawo Clarke'a, o tym zapomniałeś.
"Technika dostatecznie zaawansowana, że jej działanie jest uznawane za magię" .
Tego założenia używali już kapłani egipscy, którzy dzięki zaawansowanej astronomii potrafili przewidzieć zaćmienia Słońca - co było uznawane za magię czy też boską ingerencję.

I taka magia w SF ma jak najbardziej rację bytu. Obce artefakty, nowe prototypy...

Poza tym art bardzo fajny.
18-03-2012 22:05
CainSerafin
   
Ocena:
0
Tradycyjnie bardzo dobry tekst, choć przeszkadza mi że na początku mówisz o sobie w trzeciej osobie. Szkoda także, że nie postanowiłeś dodać wspólnych dla każdego z trzech przykładów wniosków podsumowujących cały wpis, bo choć się ich domyślam to naprawdę chciałbym je przeczytać.
18-03-2012 22:54
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Nikt nie powiedział, że trzeba używać tej samej części mózgu celem użycia telepatii, psychokinezy i pirokinezy.
Ale nikt też nie powiedział, że nie trzeba, bo to taka sama fantazja jak magia (choć mimo wszystko być może o promil bardziej możliwa).

Bardzo fajnie to zresztą było pokazane w Thorgalu - "głupia telekineza" opierała się o zmianę konfiguracji atomów, co pozwalało np na pirokinezę - wystarczy wszak do tego dostarczyć energię, wprowadzić atomy w drżenie czy co tam się robi na poziomie molekularnym żeby podnieść temperaturę. Nie jest też powiedziane (a jeśli jest, to tak samo zasadnie jak coś powiedziane o magii) że nie można wykorzystać telekinezy do lewitacji - skoro można od siebie coś odepchnąć, to można też "odepchnąć" planetę (czy raczej siebie od niej) - efekt ten sam. Latać też mozna.
Gdyby się zastanowić, to skoro mamy telekinezę i możliwość oddziaływania na atomy, jak w thorgalu, to niewidzialność też nie ejst problemem - tworzymy przed sobą z atomów obraz tego co jest za nami - co od razu prowadzi nas do tarcz, pól siłowych i sztuki iluzji.
Nekromancja, animowanie ciał i przedmiotów? - Voila, telekineza.
Telepatia? Empatia? tu już gorzej, choć psion-neurolog pewnie potrafiłby tak wpływać na elektrony w mózgu ofiary, że np kształtowałby w jej głowie nowe wzorce myślowe - albo też czytał to co ma, poprzez badanie sygnałów z mózgu jak radar. Bo radar w sumie też mógłby mieć.

Teraz znów odwróćmy to rozumowanie - czy mag potrafiący rzucać fireballe mógłby tą samą mocą np ściągać chmury deszczowe? Fireballem tego nie zrobi chyba. Podobnie nie sciągnie deszczu meteorytów korzystając z tej samej mocy która pozwala mu coś podpalić. Dalej - mag potrafi coś podpalić, ale czy potrafi tą samą mocą coś podnieść? Powiedzmy że mógłby dzięki magii ognia latać - jak odrzutowiec. Ale czy stworzy z ognia pole siłowe, które go ochroni przed, dajmy na to - strzałą? Czy jednak powinien mieć zupełnie inną moc?
Nagle okazuje się ze po pioerwsze - magię trzeba tłumaczyć jakoś fizyką - mamy po prostu przepływ energii bez infrastruktury zwykle potrzebnej do takiego przepływu, który przybiera rózne efekty - część tej energii przybiera postać masy, w innym przypadku służy do np zmiany właściwości metali czy przedmiotów, a nawet powietrza (magiczne miecze, pierścienie niewidzialności, aura ochrony przed pociskami), czasem jest zaś po prostu niszczycielsko uwalniana. Ba, w wiekszości rpgów jest nawet zasada zachowania energii - masz PMy, które zużywasz, jak paliwo czy amunicję na efekty magiczne - w praktyce jest toa akumulator energii.
Jedyna naprawdę "magiczna" zdolność maga to jego zdolność do kierowania tymi energiami bez pomocy urządzeń typu kable i inny hardware. Ta magiczność jednak postawiona przed 3PC nagle staje się po prostu jakimś równaniem fizycznym, którego jeszcze nie znamy. Dość łatwo więc wyobrazić sobie więc urządzenie, które bedzie miało zdolnośc dowolnego przemieszczania i transformowania energii w masę i na odwrót - dziś nie wiemy jak działa, ale z pewnością możemy je sobie wyobrazić, tak jak wyobrażamy sobie jak działają fazery, napęd warp, trikodery czy replikatory w startreku.
Magia wtedy nagle znika, stając się technologią.

Dlatego, konkludując, nie ma znaczenia czy mamy do czynienia z magią, techniką czy psioniką - każda z nich na pewnym poziomie będzie działać wedle tych samych zasad - czy bedzie to fajerbol, granat fosforowy czy zdalna pirokineza. Ot, transfer energii z jednego ośrodka do drugiego - żadne cuda.
Istotny jest efekt, który jest identyczny w kazdym przypadku. Sprawy takie jak "źródła energii" i "wyjaśnienie działania" to już kosmetyka, dostosowana do konkretnego settingu.
Sorry, jeśli tą konkluzją zabiłem komuś jednorożca :)
19-03-2012 01:28
Vukodlak
   
Ocena:
+2
No, ostatni komentarz zigzaka pokazuje główny problem magii w RPG. Żeby to jakoś działało, to musi mieć konkretne zasady, na których Gracze i MG operują. Tym samym przestaje być magią, a staje się po prostu dziwną gałęzią nauki, działającą na zasadzie naginania i/lub negacji całej reszty praw przyrodzonych. Magia zgodna z definicją Malinowskiego byłaby w ogromnej mierze niegrywalna dla większości ludzi. Gracze nie chcą niepewnych i niebezpiecznych metod naginania prawdopodobieństwa, losu i fatum. Chcą szybkiej, bezpiecznej i powtarzalnej metody rozwalenia NPCa feuerkuglem, a nie ciamkania w mrocznym zagajniku o północy, tańcowania w dziwnych szatach i kitrania po zmroku w poszukiwaniu tyłka traszki - tylko po to, by gość za miesiąc potknął się na schodach i skręcił kark, albo zapadł na dziwną chorobę.

Wystarczy spojrzeć na klasykę sword & sorcery - czarnoksiężnicy niezwykle rzadko są głównymi bohaterami historii. Pojawiają się najczęściej jako antagoniści, a ich magia nie zawsze jest efektowną dyskoteką barw, wybuchów i głośnych dźwięków. Jeśli tak się dzieje, to zazwyczaj jest to zmyślne prestidigitatorstwo (odsyłam do notki Towarzysza Docenta zigzaka), które jest odwalane dla plebsu - zobaczą kolorowe proszki, błyski, wybuchy i nie będą fikać (a czarownik może zająć się wtedy poważnymi sprawami). Prawdziwa magia jest raczej subtelna i dokładnie taka, jak siły z których się wywodzi - zazwyczaj niewidzialna i niezwykle potężna, ale nie w sensie Mega Pioruna 3k20 obrażeń z Siłą 10.
19-03-2012 04:24
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Zigzak tylko spójrz na to, co wyznaczyłem jako typowe sztandarowe, rozpoznawcze moce magii czyli:
- mieszanie w przyczynowości i skutkowości
- mieszanie w składzie pierwiastkowym obiektów
- mieszanie w świecie duchowym

Generalnie owszem, możesz robić wszystko to, co napisałeś psioniką i z tym się zgodzę. Jednakże, jak chcesz:
- przywoływać / wzywać demony (demony nie istnieją).
- rozmawiać z duchami zmarłych (duchów nie ma) albo przedmiotami nieożywionymi (typowe, bajkowe zagranie).
- rzucić klątwę, która przetrwa sto pokoleń
- ukraść komuś duszę (duszy też nie ma) albo siły życiowe (ponownie ich nie ma)
- użyć paladyńskiego Ugodzenia Zła?

IMHO właśnie na tym poziomie widać różnicę. Miotanie kul ognia to tylko kuglarska sztuczka.

Vukodlak: IMHO byłaby grywalna, tylko trzebaby nauczyć się grać trochę inaczej, niż typowym nukerem. Jeśli tekst dobije 20 polecajek (mało prawdopodobne) to pociągnę temat.
19-03-2012 08:15
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No to może inaczej. Nie chodziło mi tylko o magię w RPG. Chodziło o magię wogóle. Czy to będzie magia opisywana przez Malinowskiego, Frazera, Castanedę czy też Kabała albo figle Crowleya. Samo zaś sword & sorcery czerpie z podobnych źródeł co np magia Mitów, czyli wlaśnie z pomysłow np Crowleya czy Frazera (Złota Gałąź jest nawet jedną z ksiąg o Mitech). I jak najbardziej była używana przez bohaterow choćby Lovecrafta.U HPLa ta magia jest rytualistyczna i zwykle odwoluje sie do jakichś bóstw, ale przy okazji jest dośc "technomantyczna". Np proces zamykania żywych mózgów w słoikach - techniczny, ale tam gdzie HPLowi brakuje slow czy technologii, wrzuca "magiczny" rytuał. Czyli rownie dobrze może to byc zupelnie techniczny proces,ktorego sekretow ziemianie nie znają i zwą to magią. Podobnie sprawa ma sie z Herbertem Westem, czy takimi dziwactwami jak Shoggothy czy Kolor z Przestworzy.
W s&s masz za to zwykle magię opartą na czci jakichś bogów lub demonów, ktorych prosi się o podczas rytuału o wsparcie. Rytuał jest tu "interfacem" dzięki czemu możliwe jest uruchomienie "źródła energii", jakim jest bóstwo i wykonanie jakichś efektów energetycznych (zniszczenie armii, zaćmienie słońca czy też zwykle - przywolanie (uwolnienie) bóstwa na ziemię, co jest tak samo mądre jak teleportowanie reaktora nuklearnego z sarkofagu ktory chroni przed radiacją/eksplozją).
Ale spojrzmy na taki np szamanizm i zaklinanie deszczu. Mamy cel - wywołać deszcz. Szaman zwroci sie do bóstw opiekuńczych, zatańczy, weźmie jakieś ostre prochy i próbuje wezwac Pnan Deszczu. Dzieki temu niejako "dzwoni po wsparcie", dostaje dodatkowe zasoby energetyczne, ktore napedzają mu chmury i pada z nich deszcz.
Człowiek wyposażony w technikę rownież może przywolac deszcz. Pomijając problem logistyczny, bierze telefon, dzwoni do prezydenta o wyslanie samolotów ktore rozpylą w atmosferze chlorek srebra czy co tam sie używa do wywolywania opadow i jest deszcz. Telefon jest tym "rytuałem", prezydent "bóstwem" a samoloty i środek chemiczny - ukierunkowaną odpowiednio energią.
Podobnym przykładem jest piechociarz z radiostacją i mapą artyleryjską. Dzwoni do bazy (rytuał do bóstwa) podaje koordynaty, a artyleria/bombowce walą w to miejsce "deszczem meteorytów". I znow, jedyna roznica miedzy magią a techniką jest taka, że przy artylerii mamy zrozumiale srodki osiągnięcia celu, a przy deszczu meteorytow - nie.
Ale wystarczy żeby w bazie (bóstwo) mieli olbrzymi teleporter lub materializator masy - dzwonisz, chlopaki wciskają guzik, nad celem pojawia się "znikąd" kilka ton skał. To by byl odpowiednik magii kaplanskiej. Co zas z żolnierzem ktory ma jeszcze lepszą zabawkę, czyli Przenośny Materializator Skał (TM)? Efekt podobny, zolnierz sam materializuje gruz nad glowami przeciwnikow, ale ryzykuje że jesli źle uruchomi generator, cos pojdzie nie tak i wybuchnie mu źródlo energii z ktorego korzysta. I to jest ta magia "rpgowa".

I to w sumie wystarczy - umiejetnosc sterowania energią to wspolny mianownik i magii, i techniki. Psioniki też. Bo to czy uzyjemy bombowców czy "niewidzialnych sterowanych myślą macek energii potrafiacych sie konwertowac w masę" żeby stworzyć jakiś efekt, ma znaczenie tylko estetyczne.
Magia sympatyczna Frazera to nic innego jak swoisty interface pomiedzy dwoma zgranymi ze sobą kwantowo urządzeniami. Istnieją już naukowe teorie że możliwy jest wplyw kwantowy jednego ośrodka na drugi poprzez czas i przestrzeń. Nie wiadomo jeszcze jak. I ile energii do tego potrzeba.
Kwanty=Magia? Jesli tak, to co wtedy? Przestaje to byc magią a staje sie nauką. To kwestia środków jakich sie używa i do jakich sie jest zdolnym.
19-03-2012 08:36
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
(sorry za dublowanie komciow, ale tak bym nie widzial na co odpowiadam)
Zegarmistrzu, ale spojrz - mieszac w przyczynowosci i skutkowosci potrafi każda maszyna czasu.
- wplyw na swiat duchowy - jesli istotnie odkryjemy życie po życiu, to odkrywając je jiuż bedziemy na nie wplywać, chocby samym procesem poznawczym (wymuszajac interakcję chocby)
- zmiany na poziomie molekularnym? To najglupszy replikator potrafi w Startreku. Oraz mniej subtelnie - reaktor atomowy.

Idąc dalej:
jeśli "przywola przy pomocy teleprtera czasoprzestrzennego dinozaura albo tygrysa szablozębnego to czy efekt nie bedzie podbny do demonato może byc tez space marine pomalwany na czarno i z rogami na glowie dla efektu, jesli na nim ci zależy.
- czytanie pamięci kwantowej przedmiotów? W wersji futurystycznej oczywiscie - w wersji dzisiejszej - badanie dna kosci, datowanie radiowęglowe, kupa innych testów - rozmawianiem ze zmarlymi zajmuje sie archeologia. Jesli w wersji futurystycznej uda sie polepszyc tem etody (np odkryjemy pamiec genetyczną i jej ekstrakcję z DNa, mamy odpowiedz.
- rzucic klątwe mozna tak samo jak zarazic kogos wirusem, ktory selektywnie zmieni dna pzyszlych pokoleń, dając efekt "klątwy". Chocby zmienienie ukladu rozrodczego/immunologicznego tak, by przy porodzie calo matki zabijalo pierworodnego, traktujac go jak infekcję. Np tylko chlopcow.
- mozna go tez posypac radioaktywnym proszkiem w celu oslabienia, albo podac Zombanol. Srodki halucynogenne, albo psychotropowe (serum prawdy np?) tez dadza ten efekt.
- mozna tez użyc pestycydu lub innego srodka na ktory owo "Zło" jest wrażliwe. Lub srodkow psychotropowych eliminujacych agresję - zlo przestaje być złe wtedy :)

jak widac, roznica jest tylko fluffowa - te same efekty osiagniesz techniką. Dopiero w przypadku jej braku magia sluży za "explainer".

EDIT:
Aha, jesli ktorykolwiek z moich komentarzy przekroczy ilością polecanek polecanki artykułu zegarmistrza to napiszę porządną kontrnotkę :)
19-03-2012 09:11
kbender
   
Ocena:
0
Bardzo ładny opis tych trzech dziedzin i różnic między nimi ale brakuje mi jakiegoś ... podsumowania?
19-03-2012 11:14
~AndrzejB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Notka nieźle usystematyzowała pewne rzeczy.

Zgodzę się z przedpiszcą. W rypygy magia od techniki różni się tylko dekoracjami scenicznymi/kolorem efektów specjalnych. Różnic trzeba szukać trochę na sił (ale po co?).

Psion nie potrzebuje prądu/amunicji, ale też zawsze jest coś, co ogranicza mu machania mocą. Magia jest dla wybranych, ale w światach bardziej technicznych też zawsze są nanotechnologia/wszczepy/pancerze wspomagane, które nie są dostępne dla n+1szego zbira. I tak dalej.
19-03-2012 12:00
de99ial
   
Ocena:
+1
IMHO założenie, że Mag/Czarownik czy ktokolwiek inny może ignorować prawa fizyki jest błędne. Ja bym to widział tak - magia i technika prowadzą do podobnych efektów ale innymi drogami.

Najbardziej stereotypowy przykład - fireball.

Technika - miotacz ładunku podpalającego. Innymi słowy leci sobie pocisk do celu, tam eksploduje w postaci kuli ognia.

Magia - ukierunkowanie wewnętrznej (lub nie - zależy od koncepcji magii) energii w skondensowanej postaci, która eksploduje kula ognia u celu.

Dwie drogi, każda zgodna z zasadami fizyki, efekt ten sam. Technika łatwiejsza do zrozumienia dla naszych umysłów, droga magii nieco tajemnicza ale zasadom świata nie przeczy. I przeczyć nie powinna.

Oczywiście takie spojrzenie na magię rodzi wiele ograniczeń, ale wolę je niż dobrowolne widzimisie.
19-03-2012 12:33
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
poza tym:

Zigzak tylko spójrz na to, co wyznaczyłem jako typowe sztandarowe, rozpoznawcze moce magii

Pytanie na podstawie czego wyznaczyłeś, zegarmistrzu? Zresztą jak widać, są to sprawy do odtworzenia techniką (nie technologią!) więc takie wyznaczanie można roztłuc o ścianę.

Dalej, już wcześniej mielismy do czynienia (przy tematach SF) z jednostronnymi założeniami zegarmistrza dotyczącymi pewnych spraw.

Oczywiście, to nie praca naukowa, tylko własne spojrzenie na temat, jednakże dość jednostronne i dopasowane do tez, które chcesz postawić. Dlatego też wymaga uzupełnienia - nawet jeśli zbije to Twoje tezy, inaczej stanie się niekompletnym memem, powtarzanym ślepo przez folołersów.
19-03-2012 12:41
Wiron
   
Ocena:
+2
Cała mistyczność magii i styl życia czarodziej to kalka z naszego świata. Wynika z tego że u nas magii po prostu nie ma. "Magowie" jako iluzjoniści muszą odwracać uwagę od sztuczek i być jak najbardziej nieokreśleni by móc wmówić że np. król udławił się kością od ich zaklęcia, a eliksir nie zadziałał bo gwiazdy nie były w porządku.

W świecie fantasy gdzie można czarować jest znacznie więcej możliwości. Magia może pochodzić od bóstw i demonów ale równie dobrze może być wywołana umysłem(działa jak psionika) lub być wynikiem praw wszechświata(zastępuje naukę).

Magia może łamać prawa fizyki ale równie dobrze może być prawami fizyki. Wszystko dla tego że jest zmyślona tak samo jak supernowoczesna technika i psionika w SF. Mogą działać jak tylko autor sobie zażyczy, a nawet nie mieć większego sensu (wizard did it!) Wystarczy że będą wewnętrznie spójnie.
19-03-2012 12:57
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
cała naukowość nauki i styl życia naukowców to de facto nasz świat. Wynika to z tego, że u nas nauka poprostu jest. Naukowcy nie muszą odwracać uwagi tanimi sztuczkami i muszą być jasno określeni by móc powiedzieć że np król miał zawał bo spożył alkaloidy, a szczepionka nie zadziałała bo była przygotowana na inny szczep wirusów.

W świecie nauki gdzie można odkrywać nowe równania fizyczne jest znacznie więcej możliwości. Nauka może być newtoniańska, relatywistyczna, kwantowa, ale równie dobrze może być umysłowa (psychologia, hipnoza, psychiatria, środki farmakologiczne) jak i być wynikiem wykorzystania praw fizycznych danego świata, działając w pewnych dziedzinach jak magia.

Nauka może odkrywać nowe, nieznane prawa fizyki, ale równie może kożystać z istniejących praw. Wszystko to dlatego że jest supernowoczesną techniką i psioniką w SF. Może działac jak tylko autor sobie zażyczy, na nawet nie mieć większego sensu z naszego punktu widzenia (scientist did it!) -wystarczy że będą wewnętrznie spójne.

See what i did there?
Nie ma różnicy.
19-03-2012 13:35
Wiron
   
Ocena:
0
W rzeczywistym świecie nie można odkryć czegoś co nie istnieje. Jakbyś się nie nagimnastykował nie odkryjesz równoległych wymiarów jeśli ich nie ma. Za to można to sobie zmyślić. W rzeczywistości istnieje tylko jedna słuszna nauka, która nie może sobie przeczyć. Koncepcji magii może być multum i wszystkie są tak samo prawidłowe.

Nie widać różnicy między magią, a nauką bo w fikcji są sprowadzone do tego samego - narzędzia fabularnego.

Nice try zgigzak.
Jest różnica.
19-03-2012 14:42
Aesandill
   
Ocena:
+3
" istnieje tylko jedna słuszna nauka, która nie może sobie przeczyć."

Gotów jestem troszkę z tym dyskutować. Choćby fizyka newtonowska i kwantowa...
Ale nie ma co bić piany :D
19-03-2012 14:50
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
W rzeczywistym świecie nie można odkryć czegoś co nie istnieje. Jakbyś się nie nagimnastykował nie odkryjesz równoległych wymiarów jeśli ich nie ma.

co to znaczy - nie istnieje? Może raczej "jeszcze o tym nie wiemy"? a więc jest do odkrycia.
Jak możesz zakładać że coś nie istnieje, skoro nie masz potwierdzenia dopóki tego nie odkryjesz.
Kiedyś uważano że grawitacja "nie istnieje".
Poza tym, magia nie odkrywa, magia tłumaczy.
Róznica jest jednak istotnie, i to dużo bardziej istotna - magii nie ma (wedle obecnego stanu wiedzy naukowej, bo wiccanom jakoś nie wierzę). :)
Jednakże przy założeniu że jest (np w świecie literackim, wierzeniach) niczym nie rózni się od nauki, po prosotu wypełnia luki tam, gdzie w nauce są jeszcze białe plamy, lub jest jej alternatywą (patrz mana w Wolsungu - u nas był prąd elektryczny - dokładnie to samo, tylko że magiczne).

Więc nie, magia przedstawiona (bo zakładamy że "prawdziwej" nie ma) niczym nie różni się od efektów działania techniki.
19-03-2012 15:05
kbender
   
Ocena:
+2
@Aesandill

Z czym dyskutować? Fizyka newtonowska i kwantowa sobie nie przeczą tylko się uzupełniają - opisują oddziaływanie obiektów w zupełnie innej skali ;)
19-03-2012 15:57
de99ial
   
Ocena:
+3
@kbender
Ale nie ma Ogólnej Teorii spajającej pozostałe w jedną całość. One wszystkie są niejako "obok" siebie.
19-03-2012 16:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.