string(15) ""
» Blog » Mag i kapłan w SF
21-01-2014 23:56

Mag i kapłan w SF

Odsłony: 463

 
Do napisania tej notki skłoniła mnie notka Agrafki o rozgraniczeniu SF i fantasy. Zastanowiło mnie zerojedynkowe traktowanie obecności sił nadprzyrodzonych (w szczególności magii i bogów) w większości systemów. 

Żyjemy w XXI wieku a mimo to magia - a w zasadzie myślenie magiczne - jest stałym elementem naszej rzeczywistości. Policje wielu krajów zatrudniają różdżkarzy lub jasnowidzów, przynajmniej okazjonalnie. Wróżka jako zawód ma się dobrze. Horoskopy ciągle są czytane. Znaki Zodiaku ciągle pomagają (podle mniemania w nie wierzących przynajmniej) wielu ludziom podejmować życiowe decyzje. 

Są też bardziej zaawansowane i otwarte formy uprawiania magii. Ruch wiedźm i ogólniej - praktykujących magię ma się dobrze, jest nieduży ale funkcjonuje. Szamani funkcjonują w najlepsze w wielu regionach świata. Religie kwitną.


W tym miejscu chciałbym wyjaśnić swoje rozumienie pojęcia "magia" i "myślenie magiczne". Nie oznacza ono deprecjonowania osób, które w cokolwiek wierzą. Wręcz przeciwnie, moim przekonaniem jest, że wiara w cokolwiek (zwłaszcza większej ilości osób) ma siłę sprawczą, której mechanizm jest dyskusyjny i na pewno niezbadany. 

Czy taką siłę można pomijać w "settingach" "niemagicznych"? Na pewno, ale stanowi to czasami zbyt duże uproszczenie. Jeśli bowiem z góry powiemy graczom, że grają w świecie np. postapo, to jaki jest "realny" (w rozumieniu wypłaty w grze) sens posiadania szamana? Pozostaje mu leczenie i uzasadnianie swojej przydatności (czyli całkiem realnie ;) ). 

Praktykowanie magii różni się od praktykowania modlitwy głównie postawą wobec nieznanych sił. Mag z założenia stawia się ponad nimi lub na równi, kapłan poniżej. Nie znaczy to, że jeden lub drugi są mniej lub bardziej pokorni - można pokornie zawładnąć i buńczucznie prosić. I jedna i druga profesja wymaga jednak wiary, że to działa. 

Powstaje zatem pytanie, czemu tych ról nie da się wyeksponować w "hard" SF? Czemu są kojarzone tylko z nurtem fantasy?  Mam wrażenie, że po części z zerojedynkowego sposobu ustalenia, że w danym uniwersum obecność sił nadprzyrodzonych (bogowie i magia) jest lub jej nie ma. Nie ma miejsca na stan pośredni, który tak naprawdę jest stanem realnym. Siły nadprzyrodzone być może są, a być może nie - ale wiara w nie i poziom myślenia magicznego może nierzadko wpływać na funkcjonowanie całych światów tak, jakby faktycznie istniały. Czy to przez mechanizm samospełniającej się przepowiedni, czy może przez jakiś inny - nie wiemy jeszcze jaki. 

O ile w literaturze twórca ma większą kontrolę nad narracją, o tyle w RPG o pewnych podstawowych rzeczach informuje się graczy opisując czas i miejsce fabuły. Zazwyczaj wówczas pada informacja, że magia jest lub jej nie ma. Bogowie są lub nie, a przeważnie o nich się w ogóle nie mówi (traktując jak element magii, niesłusznie mylonej najwidoczniej z myśleniem magicznym).

W swoich grach rozwiązałem to w ten sposób, że zarówno magia jak i kontakt z bogami były zwyczajnie niepotwierdzone. Nie było możliwości rzucania czarów bojowych jak w Warhammerze, ale była możliwość odprawiania rytuału. Jeśli ten rytuał wiązał (jakkolwiek, nawet jako obserwatorów) wystarczającą liczbę osób, modyfikacji ulegało prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia lub wyniku, o jaki się modlono lub jaki zaklinano. Jednak gracze nie byli o tym informowani - jedynie gracz chcący grać postacią "magiczną" otrzymywał informację, że jego działania mogą (nie muszą) poprawić prawdopodobieństwo wystąpienia efektu.

Na przykładzie, szaman/kapłan/mag odprawia rytuał ochraniający graczy. W trakcie ich przygód, w sytuacjach krytycznych lecz niejednoznacznych może to przechylić szalę szczęścia na ich stronę. Jednak utrata lub wyrażenie niewiary w działanie skutkują utratą bonusu, a nawet zwiększeniem prawdopodobieństwa wystąpienia efektów niepożądanych (klęsk). Mechanizm nie jest ani nowy ani odkrywczy, chodzi jedynie o to, że nie stanowi drastycznego naruszenia logiki "hard" SF.

Być może takie rozwiązanie stanowi kompromis pomiędzy całkowitą negacją myślenia magicznego a wiarą w magię, ale otwiera ciekawe możliwości. Pozwala oprócz realizacji samospełniających się przepowiedni wpleść w fabułę SF tak dziwaczne koncepcje jak zaraza będąca karą za grzechy władcy. Władca w swoich wyrzutach sumienia jeszcze bardziej potęguje efekt zarazy, nawet jeśli tylko w percepcji graczy i ich postaci. Ważne staje się jedynie pilnowanie, aby jasno nie określić, że magia w danym świecie jest lub jej nie ma.

 

Komentarze


Agrafka
   
Ocena:
0

Polecanka bo TWA.

22-01-2014 00:14
Gawk
   
Ocena:
+1

Zawsze tam gdzie ty...

22-01-2014 01:05
Agrafka
   
Ocena:
0
Stalkujesz mnie teraz?
22-01-2014 01:51
Gawk
   
Ocena:
+1

No właśnie nie wiem czy mnie nie oskarżysz... Może powinienem usunąć tamtego posta?

22-01-2014 02:03
Gawk
   
Ocena:
+3

Ważne staje się jedynie pilnowanie, aby jasno nie określić, że magia w danym świecie jest lub jej nie ma.

Przede wszystkim warto określić, co jest magią. W wielu systemach SF magia nie występuje, bowiem zastępuje ją technologia. Chociaż wiele czynników nieznanych nam, tez jest pomijanych. Mistycyzm czy mechanika kwantowa często są potraktowane po macoszemu - o dziwo. Z reguły słowo "magia" odnosi się do czegoś, czego zasady działania nie rozumiemy, a co powoduje efekty, które wydają się niemozliwością.

Na mnie kiedyś spore wrażenie wywarła książka "Kwarantanna", i przedstawione w niej zagadnienie mechaniki kwantowej. Jeżeli ktoś interesuje się literaturą SF, to z pewnością znajdzie dowykorzystania sporo podobnych zagadnień.

 

Jeśli na jakiejś odległej planecie znajdziemy prymitywną cywilizację, to dla niej nasza technologia stanie się magią, a my - bogami.

 

Dla mnie bardzo ciekawym (i smutnym) spojrzeniem na tego rodzaju kwestie jest powieść Lema - Solaris.

22-01-2014 02:14
Agrafka
   
Ocena:
0

Nie jestem raczej z tych co oskarżają. Prędzej z tych, którzy uważnie obserwują i sami działają jeśli zachodzi taka potrzeba.

22-01-2014 07:35
Gawk
   
Ocena:
+1

Raczej, to niemal jak prawie na pewno. Ja jestem zwolennikiem zasady Catch-as-catch-can.

22-01-2014 08:49
Z Enterprise
   
Ocena:
+4

W SF (SF, a nie space fantaziakach) eksploracja granic Poznanego i przekraczanie jej to dość częsty motyw, i bardzo dobry. Wielu autorów próbowało rozwijać ten temat pod kątem religii czy magii - tego czym są, próbą poznania ich i zrozumienia. Te eksperymenty są zwykle bardzo ciekawe, jeśli nie zostaną spłycone efektami rodem z WH40k. :)

Problemem na sesjach może być tylko to, że gracze zwykle nie są przygotowani do refleksji nad porządkiem wszechświata - oni tu przyszli strzelać do ksenomorfów :)

 

22-01-2014 08:51
Gawk
   
Ocena:
+1

No tak. W rypygy też przyszli wytłuc 2K6 goblinów i podbić level. Niekoniecznie trzeba się skupiać tylko na aspekcie poznawczym, lecz umiejętnie wplatając go w fabułę czy kontekst, można dać graczom trochę do myślenia. Nawet poprzez typowo batalistyczną grę można to zrobić - kwestia przekazu nie jest oczywista.

22-01-2014 09:04
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

Jeśli na jakiejś odległej planecie znajdziemy prymitywną cywilizację, to dla niej nasza technologia stanie się magią, a my - bogami.

W zasadzie cała koncepcja służy mi do tego, żeby połączyć narrację tak, żeby zaskoczyć graczy bez ich oszukiwania. W zasadzie mogę nawet powiedzieć "magia istnieje". Ale nie mogę jako MG pozwolić, żeby magię stosowali jak technologię. 

Problemem na sesjach może być tylko to, że gracze zwykle nie są przygotowani do refleksji nad porządkiem wszechświata - oni tu przyszli strzelać do ksenomorfów :)

Pomijając kwestię doboru graczy, bo to zupełnie osobny temat - wprowadzenie myślenia magicznego nie oznacza od razu kontemplacji nad porządkiem (od)Bytu. To może być element problemu do rozwiązania - poślubić księżniczkę o nie tym znaku zodiaku, wziąć udział w bitwie będąc obłożonym klątwą, zaproponować terapię pacjentowi nie wierzącemu w nią (a wierzącemu w duchy) itp. 

Inną rzeczą jest magia albo magia jako niepojęte(patrz: Pan Światła Zelaznego, albo thorgale). 

Myślisz, że bardzo inną? Jak pisałem ten tekst to tak myślałem a teraz zaczynam myśleć, że to jedynie kwestia kontrastu - jak wysoki poziom technologii porównamy do prymitywnego.

22-01-2014 10:30
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Zaraz powyżej powyższego komentarza był komentarz od użytkownika. Zacytowałem nawet z niej jedno zdanie.

Teraz odświeżam i nie widzę tego komentarza. 

Użytkowniku, skasowałeś sam? Jeśli tak, to nie ma problemu ale jeśli nie to daj mi proszę znać, bo to oznacza, że nie umiem jeszcze obsługiwać tego systemu. 

22-01-2014 10:41
Gawk
   
Ocena:
+2

W zasadzie cała koncepcja służy mi do tego, żeby połączyć narrację tak, żeby zaskoczyć graczy bez ich oszukiwania. W zasadzie mogę nawet powiedzieć "magia istnieje". Ale nie mogę jako MG pozwolić, żeby magię stosowali jak technologię. 

To się zgadza. Na tym polega "magia", że jest mistyczna. Czy prawdziwa czy nie, czy zbadań czy nie - pozostaje poza bezpośrednim wpływem. Jeśli chcemy zachować ten mistycyzm. Kwestią jest dobranie odpowiednich środków do świata przedstawionego. Wiadomo, że czasami technologia może mieć efekty, które w świecie fantasy byłby uznane za magiczne, a tu mają naukowe wyjaśnienie. Dlatego trzeba dostosowywać wyjaśnienia i efekty tak, by stwarzały wrażenie czegoś niepojętego.

22-01-2014 10:57
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Scath >>> nie sądzę, żeby można było sensownie przekazać głębię eksploracji kosmosu czy też inne poważne tematy w wypadku strzelanki RPG. Gracz przyszedł grać w 3:16 Carnage Among the Stars, a nie jakieś Promethean the Space Exploration!

Owszem, jeśli koniunkcja gwiazd sprawi, że trafimy na trzy osoby o podobnym podejściu, to może nawet i nam wyjdzie taka głębia przestrzeni, lecz na to bym nie liczył.

22-01-2014 11:22
Gawk
   
Ocena:
+3

Nie zrozumiałeś. Chodzi o to, że poprzez banalne środki wyrazu można przekazać coś niebanalnego. 

Przykładem niech będzie mech anime, gdzie przesłanie i emocje mogą być naprawdę epickie, pomimo tego, że za całą historię robią sceny walk robotów. Treści można przemycać w każdej formie.

22-01-2014 11:29
jakkubus
   
Ocena:
0

No tak. W rypygy też przyszli wytłuc 2K6 goblinów i podbić level.

Oho widzę, że Twoja drużyna się rozwija. Już nie tłuką szczurów? :P

22-01-2014 12:40
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4

Lukrecjuszu, prowadzę głównie Battletech'a/Mechwarriora, wszystkie konflikty rozgrywane są wg mechaniki bitewniakowej na makiecie. Głównym tematem jest wojna, bitwy wielkich robotów i (no jakżeby inaczej!) dropshipów, a mimo to decyzje podejmowane przed czy podczas akcji mają różne zabarwienie i naprawdę nie mogę narzekać (choć to oczywiście subiektywne wrażenie) na brak ładunku intelektualnego czy nawet emocjonalnego (choć jestem wrogiem emo-opisów i emo-ładunków wszelkiej maści). Czasami wystarczy krótkie podsumowanie - nawet w formie urzędowego dokumentu (akurat lista jest w wersji angielskiej)- zawierające listę ofiar danej decyzji graczy. Albo poproszenie o napisanie schematu listu do rodziny zabitego. Albo zadanie organizacji masowego pochówku (tu akurat myślenie magiczne będzie istotne, bo są różne wyznania). 

W kontekście treści notki, cała kampania toczy się m.in. wokół takich koncepcji jak tożsamość, przeznaczenie, wola bogów, porządek religijny, karma, sumienie czy kara za grzechy/nagroda za dobre uczynki. Decyzje podejmowane na i poza planszą faktycznie biorą pod uwagę te czynniki, a nie wymyślałem moim zdaniem jakichś strasznie zagmatwanych koncepcji. Właściwie to ja rżnę żywcem z popkultury sci-fi gdzie mogę. ;)

22-01-2014 12:47
Gawk
   
Ocena:
0

Oho widzę, że Twoja drużyna się rozwija. Już nie tłuką szczurów? :P

Tłuką jak im podniosę KW. Zawsze mogły zmutowac, lub ewoluować - jak pok3mony.

 

@kret69

Własnie o to mi chodziło.

22-01-2014 13:01
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Straciłem jeden komentarz - napisałbym dobry, ale że zgadzał się z moim zdaniem, to nie jestem obiektywny. Nie pamiętam nazwy użytkownika. Bardzo proszę o informację, czy to ja skasowałem przypadkiem (nie kasuję żadnych komentarzy z definicji) czy po prostu ten użytkownik się rozmyślił.

22-01-2014 13:35
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

"Te eksperymenty są zwykle bardzo ciekawe, jeśli nie zostaną spłycone efektami rodem z WH40k. :)"

Zigzak! Spiep..aj dziadu! ;) Co ci nie pasuje w opresyjnej państwowej religii totalitarnej Eklezjarchatu? Bluznisz apostato!

22-01-2014 14:26
jakkubus
   
Ocena:
+3

Bo WFRP jest głęboki, a WH40k to dziecięcy eskapizm. :D

22-01-2014 14:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.