» Biblioteka Jedynego » Grimoire Mistrza Gry » Lustrzany Pałac

Lustrzany Pałac


wersja do druku

Lokacja ołożona w Kindle stolicy Cynazji

Autor: Redakcja: Michał 'Michap' Pięta
Ilustracje: Małgorzata 'Moraine' Skowron

Kindle, stolica Cynazji słynie ze swoich atrakcji. Nikt, kto postanowił spędzić zimę w mieście, nie będzie narzekał na nudę. Gdyby jednak komukolwiek obrzydły bale, opera, salonowe zabawy i dworskie gry, może wyruszyć na krótką wycieczkę wzdłuż północnego wybrzeża do miasteczka Laretta, leżącego w majątku rodziny Soave.


Latarnia

Już z daleka podróżnik może wypatrzeć sylwetę wznoszącej się na stromym klifie latarni morskiej, białej jak kieł na tle niespokojnego nieba. Miejscowe legendy głoszą, że latarnia została wzniesiona przez założyciela rodu, jako wotum za ocalenie jego statku podczas zimowego sztormu.
Budowla jest wysoka na sto stóp
i rozciąga się z niej fantastyczny widok na położone w oddali Kindle oraz szeroką połać morza bijącego miarowo o podnóże klifu.
Jest to jedno z ulubionych miejsc na urządzenie pleneru malarskiego dla stołecznych artystów, zafascynowanych rozległą perspektywą i niezwykle zmienną pogodą panującą w Laretcie. Szczególnie upodobała sobie ten niezwykły widok grupa akwarelistów z Królewskiej Akademii Sztuki, działająca pod przewodnictwem Artura le Bel, który usiłuje nadać pejzażowi status samodzielnego tematu, niezwiązanego ze sztafażem religijnym bądź historycznym.


Miasteczko

Miasteczko Laretta leży około kilometra od wybrzeża, osłonięte od wiatru łagodnym wzgórzem, na którym wznosi się siedziba rodu Soave – Lustrzany pałac. Okolica jest bardzo malownicza, ze względu na soczysty kontrast zielonych łąk, białych, wapiennych skał i nieba, zmieniającego się jak w kalejdoskopie, od czystego błękitu do ołowianej szarości. Na ziemiach rodu Soave zawsze wieje wiatr, w związku z tym tarcza herbowa ozdobiona jest figurą wydętego żagla na błękitnym polu.

Samo miasteczko jest niewielkie lecz bardzo dobrze utrzymane, ze względu na sporą liczbę odwiedzającej je szlachty. Można tu znaleźć trzy otwarte przez cały rok zajazdy o różnym standardzie, a od maja do października wiele prywatnych domów szeroko otwiera podwoje przed podróżnymi.

Laretta liczy sobie około tysiąca dusz, lecz nikt nie kwestionuje jej praw miejskich, nadanych przez protoplastę rodu Soave około dwustu lat temu. Zdziwić może jednak brak kościoła w miasteczku. Ostały się po nim tylko zarośnięte trwa ruiny w pół drogi, pomiędzy Lustrzanym pałacem a pierwszymi zabudowaniami. Kościół był drewniany i spłonął niedługo po ceremonii ślubnej pana Andreasa de Soave, około pół wieku temu. Od tego czasu w miasteczku panuje nieustająca zbiórka na odbudowę świątyni z kamienia. Jak dotąd mieszczanie nie mieli szczęścia, raz pieniądze zostały skradzione, drugi raz zdefraudowane przez niesławnego burmistrza Viela, powieszonego po długim procesie za oszustwa, zdzierstwa, defraudacje i przemyt.

Mieszkańcy Laretty co niedzielę pielgrzymują do klasztoru św. Teodora, leżącego w pół drogi do Kindle.

Lapidarium

Lustrzany Pałac stoi na szycie wzgórza, pośród rozrzuconych tu i ówdzie białych, wapiennych skał. Miejsce to niezbyt nadaje się do założenia klasycznego ogrodu, więc zamiast niego powstało lapidarium, pełne kamiennych rzeźb, oraz ich fragmentów, ocalonych od zniszczenia. Wielka ozdobą „kamiennego ogrodu” jest rodiańska statua, przedstawiająca uskrzydloną kobietę odzianą w specyficznie udrapowaną tunikę. Od tej rzeźby na Królewskiej Akademii Sztuki przyjęła się nazwa, określająca ów kierunek jako „styl mokrych szat”. Posąg jest okaleczony, postać nie ma głowy i rąk, a ślady na kamieniu wskazują, że przeszła przez co najmniej kilka pożarów i wybuchów. Nic dziwnego, została przecież przywieziona z Ragady. Thomas de Soave. Obecny dziedzic posiadłości jest wielkim miłośnikiem starożytności i nie waha się wyprawiać po nowe zdobycze, do swojej kolekcji, do miejsc uznawanych za skrajnie niebezpieczne. Był już w Alldare, był w Korykei, a obecnie szykuje się do wyprawy aż do Kathardu.

Niedawno lapidarium wzbogaciło się o wspaniałą grupę dwunastu gargulców, podarowanych panu de Soave przez klasztor św. Vigo w Riennes. Mnisi postanowili wznieść zupełnie nowy kościół w miejsce rozsypującej się świątyni, oddali zatem rzeźby, nie pasujące do obecnego stylu w ręce kogoś, kto docenia mistrzostwo dawnych kamieniarzy.


Pałac

Pałac został wzniesiony około 1530 roku, przez Palomierrego, znanego z szalonych wizji architekta z Kartiny. Bryła jest bardzo lekka, dzięki okalającym go arkadom i krużgankom z białego kamienia, a światło wpada do wnętrza przez niezliczone okna, oszklone słynnym białym szkłem z Murano, o niezrównanej przejrzystości.

Wnętrze pałacu jest utrzymane w modnej niegdyś kremowej kolorystyce, akcentowanej dodatkami z ciemnego drewna, takimi jak drzwi, ramy okienne, czy kasetony, którymi wyłożone są sufity. Z czarnego dębu wykonano też ciężkie i masywne meble zdobiące komnaty. Staroświecki wystrój pałacu postanowił urozmaicić syn fundatora, Andreas de Soave. Legenda głosi, że postanowił zawiesić tyle luster, by jego młoda żona przechadzając się po pałacu mogła zawsze, w każdym miejscu podziwiać swoja urodę. Szczególnie bogato została udekorowana sala balowa, gdzie połacie zwierciadeł rozdzielone są tylko wąskimi pilastrami z białego marmuru. Lata biegły, a piękna pani Soave traciła świeży urok młodości, potem urodę dojrzałej kobiety, aż w końcu, któregoś dnia, nie mogąc znieść własnego widoku, który wciąż przypominał jej o minionej chwale stłukła największe lustro, wiszące w westybulu pałacu. Legenda mówi, że za lustrem znajdował się korytarz wiodący wprost w ciemność, a z niej dobiegały kuszące szepty o wiecznej młodości. Dość rzec, że pani Soave zniknęła tamtego wieczoru. O świcie służba odkryła kawał kamiennej ściany, widoczny w miejscu rozbitego zwierciadła. W jego miejsce czym prędzej wstawiono nowe lustro, by pusta rama nie szpeciła głównego holu, którego często używali goście. Nikt nie śmiał pytać o los Adrianny de Soave ze strachu przed Inkwizycją.

Od tego czasu w pałacu zaczęło straszyć. Nocą, kątem oka można było dostrzec w niezliczonych lustrach przemykające cienie, a w sali balowej tańczącą z własnym odbiciem Adriannę. Służba znikała, nie wiadomo, czy wciągnięta w labirynty tysięcznych odbić, prowadzących do piekła, czy też rzucając prace i po cichu pakując manatki, by nigdy nie powrócić do Laretty. Pan Soave zmarł nagle, a jego ciało znaleziono leżące w miejscu, gdzie niegdyś wisiało lustro strzaskane przez jego żonę. Medycy uznali, że był to atak serca, wywołany przez strach. Synowie postanowili opuścić rodową siedzibę i przenieść się do miasteczka opodal, gdzie do dziś zamieszkują wygodnie trzy połączone ze sobą kamienice.

Inkwizycja z Kindle, zawsze bardziej racjonalistyczna niż jej oddziały z innych miast uznała, że wszystkiemu winna jest legenda, która powstała na temat pałacu, a wszelkie zaginięcia należy przypisać strachowi wywołanemu plotkami i niesamowitą atmosferą, jaką stwarzają lustra. Zniknięcie pani Adrianny uznano za sprawę kryminalną, mimo, że ciała nigdy nie udało się znaleźć.

Dziś siedziba rodu Soave wraz z latarnią morską i białymi klifami stanowi atrakcyjne miejsce wycieczek arystokracji znudzonej stolicą. Miasteczko bardzo na tym korzysta, więc właściciele pałacu bardzo dbają o to, by podtrzymywać czar tajemnicy. Wnętrza są utrzymane w doskonałym stanie, nie znajdzie się w nich ani odrobinki kurzu. Służba opuszcza pałac wraz z zachodem słońca, by na nowo pojawić się o świcie. Wszyscy spragnieni mocnych wrażeń, za stosowną opłatą, po podpisaniu oświadczenia, że czynią to na własne ryzyko, mogą spędzić noc w jego murach. Każdemu śmiałkowi dana jest zawsze jedna, i ta sama rada - Nigdy nie dotykaj luster.




Wykorzystanie lokacji

Lustrzany Pałac i jego okolica to znakomite miejsce, żeby spotkać śmietankę artystyczną stolicy. Niejeden szlachcic, szukając zdolnego malarza wybierał się na plener, by na żywo obejrzeć jego pracę. Wielu mecenasów organizuje też plenery swoim podopiecznym, więc jeśli w drużynie znajduje się artysta, nie powinien pominąć okazji do wyjazdu do Laretty.

Tajemnice Pałacu wciąż przyciągają ludzi ciekawych zagadek. Niejeden kawaler w ramach zakładu wyrusza, by spędzić noc w nawiedzonym miejscu, i popisać się odwagą przed swoją damą. Poeci i pisarze co jakiś czas przedstawiają własną, romantyczną wizję wydarzeń sprzed lat, na własna rękę poszukując wyjaśnienia zniknięcia pani Adrianny.

Inkwizycja wciąż bacznie obserwuje okolicę, czekając na manifestację Ciemności, która dałaby pretekst Oficjum do przejęcia majątku i zburzenia feralnego pałacu.

Wreszcie, w pałacu co jakiś czas organizowane są bale i przyjęcia. Ponieważ deszczyk emocji znakomicie rozprasza nudę, nie wszystkie kończą się przed zachodem słońca...



Czytaj również

Komentarze


Qrchac
   
Ocena:
0
Artykuł jak zawsze napisany bardzo dobrze. Malownicze i intrygujące miejsce, dobre do zawiązywania nowych znajomości i świetna lokacja na sesje typowo kryminalną (mimo wszystko nie widzę w tym miejscu walki z Ciemnością). Czekam na kolejne prace.
12-02-2009 11:39
~irish

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Artykuł dobry, choć bez większych fajerwerków. Lokacja jak najbardziej do wykorzystania. Wielki szacuneczek dla Moraine, bo jest jedną z ostatnich osób, które "ciągną" Monastyr. I to z dużą częstotliwością. Brawo.
12-02-2009 20:01
Moraine
   
Ocena:
0
Dziękuję za miłe słowa. Dodają siły do pracy.

Pozdrawiam :)
13-02-2009 06:06
E_elear
   
Ocena:
0
Ciekawa lokacja, którą na pewno wykorzystam na sesji ( niech tylko gracze będą w tej okolicy ). Zapoznają się wtedy z samą lokacją i historią tego miejsca ( ja widzę a raczej czuję wpływ Ciemności na to miejsce i związaną z tym wielką rodzinną tajemnice ). Plus za plan. Jednym słowem 'dzięki' za artykuł.
15-02-2009 14:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.