string(15) ""
» Blog » Ludzkie oblicze diabła
19-09-2015 22:09

Ludzkie oblicze diabła

W działach: RPG | Odsłony: 566

Ludzkie oblicze diabła

Joker. Venom. Drachenfels. Vader. Kim byliby bez nich bohaterowie? To zło określa bohatera, wyciąga na wierzch to, co nosi w sercu i pozwala mu zrozumieć, kim jest naprawdę. To akcje łotrów wyznaczają granice, których postać nie jest w stanie przekroczyć – albo udowadniają, że nie ma takich barier i tak naprawdę heros jest na najlepszej drodze by stać się jednym z nich. W wielu filmach, książkach i grach zło potrafi naprawdę skutecznie kusić – zły staje się bohaterem, któremu czytelnik, widz lub gracz kibicuje najmocniej.

W grach fabularnych jest różnie. Choć potencjalnie to od prowadzącego zależy czy grupa spotka kartkę papieru z cyferkami, czy też prawdziwego, myślącego przeciwnika, to podręcznik nadaje ton grze, podaje przykłady, gotowe pomysły i sugestie, jakie konflikty można (i jakie warto) wprowadzać. Czasem to pomysły na poziomie pięciolatka. Czasem świetne, mądre porady, nakręcające całe kampanie.

Daleki jestem od dyktowania komukolwiek, jak ma grać, ale dzieląc się swoimi doświadczeniami (w tym błędami, ale o tym niżej) podpowiadam jedynie, co sprawdziło się u mnie, a co sprowadziło kampanie do „to ja go/ją/ich tnę”.

Więcej na 3k10.pl

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Z Enterprise
   
Ocena:
0

Kto to jest Jocker?

19-09-2015 22:19
Enc
   
Ocena:
0

Aaaj, poprawione. Literówka w pierwszym wyrazie, brawo Enc, brawo! :)

19-09-2015 22:27
Vukodlak
   
Ocena:
0

Nie zgadzam się w 100%, ale notka warta polecenia.

20-09-2015 05:47
Enc
   
Ocena:
0

A czemu się nie zgadzasz? :)

20-09-2015 13:20
Venomus
   
Ocena:
0

To było o tym, co taki bohater mógłby robić, gdyby nie był postacią gracza. Narzućmy mu rozsądne ograniczenia, które sprawią, że reszta ekipy nie utopi go w rzece po pierwszej sesji. Niech będzie fair względem drużyny. Tylko tyle i aż tyle. Taki bohater to beczka prochu. Reszta może udawać, że nie wie co robi, ale prędzej czy później trzeba będzie stawić czoła prawdzie. Strażnicy nie zasnęli, zwiadowca popodrzynał im gardła. Karczmarz nie był pomocny, tylko oczarowany przez czarnoksiężnika. Księżniczka nie leciała na paladyna, łasiła się do niego, bo została zdominowana przez kapłana. Szpieg wyśpiewał wszystko, bo zostały mu tylko dwa palce – resztę rzekomo przekonywujący kompan sprawnie poodcinał.

Albo, you know... reszta drużyny gra postaciami o podobnym charakterze. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach standardem sa same postacie od true neutral po neutral evil. Z tego towarzystwa raczej nawet neutral nie bedzie mieć nic przeciwko podrzynaniu gardeł ("wisi mi to, zrobilismy co było trzeba i sie udało. Równowaga zachowana").

Poszukiwacze przygód nie sa znani raczej ze swojego altruizmu - to chciwe, wredne i cyniczne bestie które nie pasują do spokojnego społeczeństwa więc zarabiają na życie mordując setki stworzeń w ich domach (czy to orcze jaskinie, czy kryty czarnoksiężników) bez obiekcji czy mrugnięcia okiem ograbiając niczym hieny cmentarne zwłoki wyrżniętej w pień gobliniej rodziny (cRPG style!). Drużynowy złodziej ma gdzieś jak pozbawiliśmy życia jakiegoś kolesia który był zbyt gorliwy by nie zasnąć na służbie albo nie odwrócić głowy kiedy trzeba. On chce złota/dostać się gdzie potrzebowaliśmy/zmacać tą zgrabną elfią barmankę w Waterdeep/Nuln/Lyonesse.

 

Więcej Suicide Squad, mniej Druzyny Pierścienia.

21-09-2015 15:32
Adeptus
   
Ocena:
+1

Z tego towarzystwa raczej nawet neutral nie bedzie mieć nic przeciwko podrzynaniu gardeł ("wisi mi to, zrobilismy co było trzeba i sie udało. Równowaga zachowana").

Czy tylko ja postrzegam true neutrala raczej jako "wisi mi to, to byli nasi wrogowie, stali nam na drodze, zrobiliśmy, co było dla nas korzystne i walić Dobro, Zło, Równowagę zresztą też".

Poszukiwacze przygód nie sa znani raczej ze swojego altruizmu - to chciwe, wredne i cyniczne bestie które nie pasują do spokojnego społeczeństwa więc zarabiają na życie mordując setki stworzeń w ich domach (czy to orcze jaskinie, czy kryty czarnoksiężników) bez obiekcji czy mrugnięcia okiem ograbiając niczym hieny cmentarne zwłoki wyrżniętej w pień gobliniej rodziny (cRPG style!).

Nooo zalezy. W przypadku D&D ciężko mówić o poszukiwaczach przygód jako niepasujących do społeczeństwa - to poszukiwacze przygód są centralną instytucją społeczeństwa, reszta ludności jest ich personelem pomocniczym dostarczającym sprzęt, kwatery itd.

A ograbianie zwłok to akurat normalka. Dla "prawdziwego" rycerza jednym z ważnych źródeł zdobywania sprzętu (i kasy - nadprogramową zbroję można sprzedać) było obdzieranie zwłok (no dobra, z reguły robił to w jego imieniu pachołek). W "Krzyżakach" Zbyszko nosi zbroję, którą zdobył na rycerzu, którego zabił jeszcze przed rozpoczęciem akcji.To śmieszne, że wielu graczy uważa ograbianie zwłok nierealistyczne, czy za przejaw przewagi chciwości nad klimatem.

 

21-09-2015 15:48
Venomus
   
Ocena:
0

Nooo zalezy. W przypadku D&D ciężko mówić o poszukiwaczach przygód jako niepasujących do społeczeństwa - to poszukiwacze przygód są centralną instytucją społeczeństwa, reszta ludności jest ich personelem pomocniczym dostarczającym sprzęt, kwatery itd.

Z perspektywy mechaniki/odręcznika - możliwe. Z perspektywy świata gry, taki typowy Janusz Faerunu raczej uważa poszukiwaczy przygód jako coś co narazi jego otoczenie na niebezpieczeństwo/upierdliwość/outsiderów którzy nie potrafią cieszyć sie z prostych przyjemności życia i nie wystarcza im kufelek piwka, zupa z rzepy i cotygodniowe dupczenie żonki. Panie, niebezpieczne tałatajstwo niczym woodstockowe brudasy.

Czy tylko ja postrzegam true neutrala raczej jako "wisi mi to, to byli nasi wrogowie, stali nam na drodze, zrobiliśmy, co było dla nas korzystne i walić Dobro, Zło, Równowagę zresztą też".

Tych którzy maja z tym problemy to zazwyczaj neutralni dobrzy. ;)

 

A ograbianie zwłok to akurat normalka. Dla "prawdziwego" rycerza jednym z ważnych źródeł zdobywania sprzętu (i kasy - nadprogramową zbroję można sprzedać) było obdzieranie zwłok (no dobra, z reguły robił to w jego imieniu pachołek). W "Krzyżakach" Zbyszko nosi zbroję, którą zdobył na rycerzu, którego zabił jeszcze przed rozpoczęciem akcji.To śmieszne, że wielu graczy uważa ograbianie zwłok nierealistyczne, czy za przejaw przewagi chciwości nad klimatem.

Yeah, bullshit milordzie. Dobrzy poszukiwacze zadowolą się zaplatą od dostarczyciela zleenia na orki, a prawdziwy paladyn powinien obciąć recę kazdemu kto śmie doktnąć zwloki koboldów - może i nieludzkie bestie ale zasługują na świety spokój po smierci. ( w koncu wielu lawful good to zeloci niewiele rózniacy sie od tyranów praworzadnych złych)

To tylo pokazuje, że nasi "prawdziwoświatowi" rycerze to co najwyżej praworządni neutrale. Zbyszko może i był Polakiem, ale nadal daleko mu do posiadania dobrego charakteru.

21-09-2015 16:14
KRed
   
Ocena:
0

prawdziwy paladyn powinien obciąć recę kazdemu kto śmie doktnąć zwloki koboldów - może i nieludzkie bestie ale zasługują na świety spokój po smierci.

Ale założenie, że zmarła istota nie miałaby dość honoru aby chcieć zrewanżować się za swój godny pogrzeb jest uwłaczające dla zmarłego! A zakopywanie przedmiotów, które mogą przynieść światu pożytek to marnotrawstwo. Czy prawdziwy paladyn mógłby postąpić tak niegodnie i bezmyślnie?

21-09-2015 17:12
Venomus
   
Ocena:
0

Paladyn i bezmyślnie idą w parze jak peanut butter and jelly ;)

21-09-2015 17:29
Adeptus
   
Ocena:
+1

Z perspektywy mechaniki/odręcznika - możliwe. Z perspektywy świata gry, taki typowy Janusz Faerunu raczej uważa poszukiwaczy przygód jako coś co narazi jego otoczenie na niebezpieczeństwo/upierdliwość/outsiderów którzy nie potrafią cieszyć sie z prostych przyjemności życia i nie wystarcza im kufelek piwka, zupa z rzepy i cotygodniowe dupczenie żonki. Panie, niebezpieczne tałatajstwo niczym woodstockowe brudasy.

Dla typowego Janusza Faerunu poszukiwacze przygód to raczej nie brudasy, tylko elita społeczna i patrzy w ich stronę z szacunkiem/zazdrością.

Yeah, bullshit milordzie. Dobrzy poszukiwacze zadowolą się zaplatą od dostarczyciela zleenia na orki, a prawdziwy paladyn powinien obciąć recę kazdemu kto śmie doktnąć zwloki koboldów - może i nieludzkie bestie ale zasługują na świety spokój po smierci. ( w koncu wielu lawful good to zeloci niewiele rózniacy sie od tyranów praworzadnych złych)

To tylo pokazuje, że nasi "prawdziwoświatowi" rycerze to co najwyżej praworządni neutrale. Zbyszko może i był Polakiem, ale nadal daleko mu do posiadania dobrego charakteru.

Dlaczego? Dlatego, że współcześnie żyjące nerdy, które w życiu nie były na wojnie, ani tym bardziej na średniowiecznej wojnie, ubzdurały sobie, że wykorzystywanie sprzętu po poległym przeciwniku (albo i towarzyszu broni), choćby w dobrym celu, jest niemoralne? Niemoralne to jest np. mordowanie jeńców. Wykorzystywanie zdobycznego ekwipunku jest samo w sobie moralnie obojętne, tak samo, jak wykorzystywanie kupnego. Oczywiście, można założyć sobie, że w fantastycznym świecie wzięcie miecza z pola bitwy to zbrodnia, tak samo, jak można sobie założyć, że w tym świecie noszenie zielonych kalesonów to jeden z grzechów głównych (trochę naciągany przykład, bo potępianie zielonych kalesonów ma mimo wszystko więcej sensu) ale założenie, że to jest jakiś obiektywny wyznacznik moralności, którym powinni się kierować wszyscy gracze, jest śmieszne.

21-09-2015 17:44
KRed
   
Ocena:
0

Paladyn i bezmyślnie idą w parze jak peanut butter and jelly ;)

I dlatego paladyn powinien obierać zwłoki do kalesonów. Mniejsza o obciążenie - każdy łup MOŻE przynieść pożytek. Może z tej poszatkowanej koboldziej skórzni da się zrobić podeszwy do bucików dzieci z sierocińca. Może ten zardzewiały toporek da się przerobić na zawias (do drzwi sierocińca). A może te koboldzie onuce nadałyby się do uszczelnienia ścian (w sierocińcu). W sumie to nawet kalesony... ale nie, kalesony zostawiamy ze względu na szacunek dla zmarłego.

:)

21-09-2015 17:56
Enc
   
Ocena:
0

Urocze są te dyskusje o charakterach w D&D. :)

Miałem w swojej karierze etap gromienia klątwami za szabrowanie trupów. Była to jednak jedyna metoda na zniechęcenie graczy do zbierania i sprzedawania sprzętu znalezionego przy pokonanych wrogach. Dziś prędzej oparłbym się na "dzięki, nie jestem zainteresowany kupnem", ale dawno, dawno temu miałem inne podejście. Cóż, czasy się zmieniają.

@Venomus: prowadziłem kiedyś kilka jednostrzałów L5k dla samurajów klanu Skorpiona. Każda taka sesja rozpoczynała się briefingiem, na którym bohaterowie otrzymywali indywidualne cele. Do finału przeżywał czasem jeden, czasem dwóch bohaterów. Reszta wykańczała się samodzielnie.

Prowadzenie całkowicie złej drużyny przypomina mi tamte sesje. Z tym, że albo grupa będzie prowadzona wiarygodnie (i pozabija się/ pozdradza po k3 sesjach) albo będzie sztuczna. Niby zła, ale dla obcych. Obie wersje nie są moim ulubionym pomysłem na RPG. :)

21-09-2015 21:24
Adeptus
   
Ocena:
+1

Miałem w swojej karierze etap gromienia klątwami za szabrowanie trupów. Była to jednak jedyna metoda na zniechęcenie graczy do zbierania i sprzedawania sprzętu znalezionego przy pokonanych wrogach. Dziś prędzej oparłbym się na "dzięki, nie jestem zainteresowany kupnem", ale dawno, dawno temu miałem inne podejście. Cóż, czasy się zmieniają.

Można też egzekwować zasady udźwigu ;)

Prowadzenie całkowicie złej drużyny przypomina mi tamte sesje. Z tym, że albo grupa będzie prowadzona wiarygodnie (i pozabija się/ pozdradza po k3 sesjach) albo będzie sztuczna. Niby zła, ale dla obcych. Obie wersje nie są moim ulubionym pomysłem na RPG. :)

A dlaczego drużyna "zła dla obcych" miałaby być sztuczna? Historia pokazuje, że nawet najwięksi zbrodniarze nierzadko kochali swoich bliskich i byli lojalni (przynajmniej do pewnych granic) wobec swoich przyjaciół i towarzyszy broni... A już na pewno bycie złym nie oznacza automatycznie wbijania noża w plecy towarzyszom.

21-09-2015 21:32
Enc
   
Ocena:
0

A już na pewno bycie złym nie oznacza automatycznie wbijania noża w plecy towarzyszom.

Mnie chodzi o sztuczny podział BG/BN. Swojaków nie ruszamy, bo to bohaterowie innych graczy, za to NPCów, choćby braci i sióstr, robimy na szaro kiedy tylko nadarzy się okazja. Pamiętaj proszę, że w tym wątku jest mowa o źle DeDekowym, naiwnym.

21-09-2015 21:44
Venomus
   
Ocena:
0

Niby zła, ale dla obcych

To mój ulubiony rodzaj. Dysfunkcyjna "rodzina" postaci która broni własnych pośladków, na zewnątrz odstawiając trzodę - takie Secet Six, Rodzinka Carnage'a czy Flashowi The Rogues.

Brakuje mi takiego przedstawienia zła w mediach i erpegach...

 

Pamiętaj proszę, że w tym wątku jest mowa o źle DeDekowym, naiwnym.

ja tam dedekowe zlo bardziej zawsze do zbrodniarzy wojennych czy z prawdziwego zycia przyrównywałem niż do He-Manowego Szkieletora. Jedno niemusi oznaczc zaraz drugiego, bo zaraz wyjdzie, że Dedeki sa jakims tam, podrzędnym, infantylnym systemem tylko do walki i przemierzania lochów.

21-09-2015 21:58
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Venomous

To mój ulubiony rodzaj. Dysfunkcyjna "rodzina" postaci która broni własnych pośladków, na zewnątrz odstawiając trzodę - takie Secet Six, Rodzinka Carnage'a czy Flashowi The Rogues.

Brakuje mi takiego przedstawienia zła w mediach i erpegach...

W dawnej literaturze to jest dosyć częste przedstawienie - przy czym nie jest traktowane jako przedstawienie zła, a wręcz przeciwnie. W co drugiej sadze czy eposie bohater rozłupuje czerepy, palu, gwałci, nie dotrzymuje słowa itd... a potem wraca do swojej wioski i rozdaje łupy "bo Bohater miał czułe serce, zawsze wspomógł biednego i za to wszyscy w wiosce go kochali". Zresztą, podejście "plemienne" jest całkiem popularne także i w naszych czasach.

@ Enc

Mnie chodzi o sztuczny podział BG/BN. Swojaków nie ruszamy, bo to bohaterowie innych graczy, za to NPCów, choćby braci i sióstr, robimy na szaro kiedy tylko nadarzy się okazja.

No, to faktycznie jest niefajne. Ale łatwo można to zmodyfikować do "swojaków nie ruszamy, niezależnie czy są BG, czy BN" i wtedy otrzymamy wysoce funkcjonalną, a jednocześnie sensownie zagraną, złą drużynę.

 

21-09-2015 22:11
Vukodlak
   
Ocena:
0

Encu, wybacz długie milczenie.

Generalnie zgadzam się z pierwszym komentarzem notki na Twoim blogu. Skoro twierdzisz, że Twoja opinia wcale nie jest drastycznie odmienna, to raczej różnimy się szczegółami. Jeżeli chodzi o naiwne, infantylne "zło" DeDekowe, to ok. Ja tylko mam takie wrażenie, że tam nie ma się czym przejmować, bo to i tak jest gra o encounterach, przeplatana pozbawionymi akcji i wagi scenami gadek i uzupełniania sprzętu. Dlatego tyle tam chaotycznych złych ras i całych (stabilnych) społeczeństw psychopatów. Jeżeli próbujesz odwrócić sekwencje, to rzeczywiście zaczniesz mieć problemy.

Mam trochę inną opinię odnośnie makabry na sesjach, ale tej nie powinno być za dużo, bo przestanie być makabrą i zamieni się w głupawe gore, którego nie trawię całą mocą.

Ostatnio jednak mam jakieś uczulenie na tzw. "przemyślanych antagonistów". Wiesz, wszystkich tych gości, którzy są niby źli, ale mają jakieś ważkie powody i można się z nimi dogadać, przemówić im do rozsądku i może nawet nawrócić na ścieżkę prawości i prawilności. Mam tego dość i sądzę, że czasami ludzie nadużywają tego motywu. Niekiedy wydaje mi się, że brakuje mocnych, klasycznych antagonistów, którzy są w pełni świadomi faktu, że są źli i jedyne czym możesz ich uleczyć, to kulka w czaszce, bądź topór w plecach. Kogoś w rodzaju Ramóna Rojo i jego braci w A Fistful of Dollars, El Loco z gangiem w For a Few Dollars More i Angel Eyes w The Good, The Bad, and The Ugly. Zimnych, pozbawionych skrupułów drani, którzy nie mazgają się, bo "społeczeństwo uczyniło mnie złoczyńcą", "zabili mi rodzinę i teraz się mszczę" albo "potrzebuję pieniędzy na operację dla córeczki". Z każdym możesz się ułożyć, ale na pewno nie w dobrym celu i wiesz, że prędzej czy później wrażą Ci ołowianą przesyłkę w plery. Chyba że będziesz równie twardym sukinkotem, co oni.

23-09-2015 16:53

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.