string(15) ""
» Blog » LittleBigPlanet
14-04-2013 14:26

LittleBigPlanet

Odsłony: 57

LittleBigPlanet

INFO:

Gatunek:Platformówka 3D

Developer:Media Molecule

Wydawca:Sony Computer Entertainment

Data Produkcji:Październik 2008 r. (PAL:Październik 2008 r.)

Platforma:PS3, PSP, PS Vita

Liczba graczy:1-4

Muzyka : 9/10

Grafika : 8/10

Długość gry : 7/10

Grywalność (miód) : 9/10

Klimat : 8/10

Fabuła : 3/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : 1/5/10

Bajery(sekrety,mini gierki itp.) : 10/10

Rozbudowanie : 10/10

Poziom trudności : 7/10

Ocena: 9/10

GŁÓWNE POSTACIE:

Sackboy

 

 

Recenzja:

 

              Ogrywając kolejne pozycje z gatunku platformerów doszedłem w sumie już dawno do pewnych wniosków. Po za tym, iż zawsze są bardzo infantylne (choć nie wszystkie), charakteryzują się pewną powtarzalnością. Bieg, duperele do zbierania, skok, boss, kolejny level…Oczywiście są takie perełki jak choćby seria Ratchet & Clank, która starała się wybić poza schematy, i po części jej się udało, czyniąc z niej bardziej strzelankę niż typowego platformera, a zatem także nie do końca o to chodzi. Z gatunkiem zmierzył się bez wątpienia Media Molecule, bowiem postanowił stworzyć grę platformową niby typową, lecz jakże oryginalną i niebanalną. LittleBigPlanet wylądował pokazując graczom, jak innowacyjne i niebywałe mogą być nie tyle platformery, a po prostu gry!

 

LittleBigPlanet to bowiem niesamowity świat, składający się ze wszelakiej maści materiałów, obiektów i przedmiotów. Jest to bardzo plastyczny świat, gdzie możemy tworzyć, konstruować i bawić się na całego. Pomoże nam w tym nasz główny bohater, czyli szmacianka Sackboy! Jest to bohater dość nietypowy. Uroczy do bólu, zabawny ale też troszkę ślamazarny i po prostu nie raz „pierdołowaty”. ;) Nasza szmatka wprowadzi nas w ten niezwykły, kreatywny świat i to właśnie nim poznamy tu każdy zakamarek. Jego wygląd sam w sobie jest przekomiczny, a i jego zdolności są tutaj niecodzienne. Nie posiada on bowiem powerów, podwójnych skoków i firebolli, a cały jego ruchowy zakres opiera się wyłącznie na mowie ciała. Zacząć tu można od min, które możemy szmatce dobierać kierunkami (zgodnie z nimi cztery miny;): uśmiech, strach, foch oraz smutek. ;) Wszystkie możemy nawet stopniować, co już daje niezła frajdę. Sackboy potrafi także poruszać rękoma (przytrzymując R1 i L1) według naszego widzi-misie, a także chwytać się obiektów na drodze i je ciągnąć/pchać. Zacząć tu także możemy temat kustomizacji i elastyczności świata LittleBigPlanet, bowiem naszą szmaciankę mamy możliwość przerabiać w dowolny sposób i ubierać ją jak tylko chcemy! Aby to zrobić należy wejść w tzw. „popit” na kwadrat, gdzie mamy kilka dostępnych opcji. Sackboyowi możemy zmienić tu materiał z którego jest wykonany, rodzaj oczu lub dodać wilcze kły. Ciuchów i dodatków tu co nie miara! Wszelakie stroje, spodnie, suknie, tematyczne kostiumy (np. zwierzęce motywy ze śmiesznymi maskami;), fryzury, czy przeróżne, śmieszne nakrycia głowy to tu dopiero wierzchołek góry lodowej! Jest tego tyle, że uznaję to jako absolutny rekord w temacie edytowania postaci w grach video! Sackboy może posiadać zatem miliardy swoich wcieleń, co już z miejsca powoduje uśmiech i kolosalną swobodę działania, bo tworzenie własnej szmacianki to czysty fun dla każdego!

 

Niezwykłość LittleBigPlanet polega w większej mierze właśnie na tworzeniu, bo pozycja ta została wyposażona także w wielorakie opcje edytujące i kreujące nasz świat. Ale zanim o tym, trochę o samym świecie. Grę zaczynamy w naszej kapsule, czyli po prostu w lobby gry, z którego za pomocą panelu sterującego (o znajomym wyglądzie;) przenosimy się na trzy rodzaje planet. Ta największa to oczywiście nasza Opowieść, czyli gra główna polegająca na przechodzeniu po kolei w standardowy sposób światów i leveli. I już od pierwszego levelu zauważyłem pewien charakterystyczny dla gry patent, a mianowicie perfekcyjnie odczuwalna, realistyczna grawitacja oraz integracja i ingerencja naszego bohatera w świat gry i jego szczegółowe elementy. Sporo idzie tutaj przesuwać, przemieszczać, przewracać i po prostu oddziaływać z zaskakującym rezultatem. Bo świat LBP trzeba wpierw dobrze poznać, aby wiedzieć jak się po nim poruszać i na co można sobie pozwolić. Trzeba przede wszystkim wiedzieć w które materiały i elementy da się ingerować, a w które nie. O materiałach będzie zresztą później, bo o levelach przecież miało być! ;) Światy jakie zwiedzimy to około osiem różnych, odrębnych krain zróżnicowanych tematycznie, a w każdym po 3 levele w nich zawarte. Będą to takie cuda jak początkowe ogrody, sawanna, kaniony, ślub pewnej parki zombie (what?;), a także jakieś mroźne pustkowia lub metropolia. Jest na pewno ciekawie, oryginalnie i raczej w wielu momentach zaskakująco. Levele są tutaj odpowiednio długie i czasem nawet wyczerpujące. Mnóstwo tutaj przeszkód, kolców, ognia, jak również pomysłowych elementów konstrukcyjnych takich jak wszelkiego rodzaju wahadła, wciągniki i platformy. Jedyny mankament jaki tu zauważyłem to sama ilość leveli w grze (te 20-pare powodują spory niedosyt pod koniec), oraz ich potraktowanie miejscami w nieco olewacki sposób (rozczarowujący finał chociażby). Wszystko zostało na szczęście urozmaicone o liczne minigierki między levelami, które odblokowujemy w toku gry. Tego akurat sporo i fajnie urozmaicają przygodę.

 

Kogo spotkamy podczas wędrówki po krainach? Tu wchodzimy w nieco dziwaczną sferę produkcji, bowiem jedynymi „żywymi” istotami spotykanymi po drodze (pełniącymi funkcję przewodników) są bardzo dziwne, wręcz miejscami przerażające…manekiny? Kukły? Można to tak nazwać? Wyglądające jak jakieś upiorne ziszczenie koszmarów małego dziecka podobizny zwierząt i innych szkieletów istoty spotykamy przez całą grę i porozumiewają się z nami poprzez dymki. Przy okazji także wydają niepokojące dźwięki czy to śmiejącego się dziecka lub drażniącego ucho, ryczącego szympansa. Trochę nienormalne muszę przyznać i wg mnie powinno to podnieść poprzeczkę PEGI! ;) Oponeneci w grze to także różne dziwadła, które rozgramiamy poprzez standardowe naskakiwanie na ich bańki. No właśnie, bo bańki! Bo „duperelami” są tutaj właśnie one, za których zbieranie dostajemy cenne punkty, które usytuowują nas na odpowiednim miejscu w rankingu po przejściu danego poziomu. Istnieje także drugi rodzaj naszych baniek, w których znajdują się przeróżne prezenty. Porozwalane są one po wszystkich levelach i poukrywane nie raz strasznie. Co to za prezenty? Ano wszelakie materiały, które posłużą nam do stworzenia własnego levelu! Początkowe, badziewne naklejki którymi możemy przyozdabiać swobodnie naszą kapsułę i plansze to bowiem dopiero początek!

 

Drugą planetą (a właściwie satelitą;), jest umieszczony zaraz obok Opowieści Mój Księżyc, w którym mamy możliwość skonstruowania własnego poziomu! I z początku nieco się tego bałem. „Własny level? Po co to? Szybko się pewnie znudzi, a i tak nic ciekawego nie stworzę”. Tak rzekłem zapoznając się z pierwszymi krokami edycji. Jak bardzo się pomyliłem przekonałem się chwilę później…Na Moim Księżycu jest sporo miejsca, i tutaj niczym w Legend of Mana wybieramy miejsce, gdzie nasz level się znajdzie. Pusta przestrzeń i nasza strasznie samotna szmatka na jej tle wcale nie inspirują, co nie? Otwierając zatem nasz popit uświadczamy tu nowych folderów, w których znajduje się wszystko to, co odnaleźliśmy dotychczas podczas eksploracji leveli Opowieści! I to, co zobaczyłem, aż mnie zamurowało! Kategorii jest tu o wiele więcej, niźli przy modyfikacji szmacianki! Zacznijmy od samych materiałów, z których da się zbudować po prostu wszystko! Drewno, gąbka, szkło, metal, kamień…tego typu rzeczy to absolutna podstawa, bo każdy z tych surowców ma swoje wielorakie rodzaje i wariacje wizualne, zatem już tutaj wybór jest olbrzymi. Rozwiązania zadziwią w tej materii nawet totalnych malkontentów, bo mnóstwo materiałów reaguje inaczej z otoczeniem i trzeba tutaj brać poprawkę na panującą w świecie gry grawitację i prawa fizyki, które poznaliśmy już w Opowieści. Użycie materiałów przypomina tu nieco Windows’owego Painta, gdyż dobierając materiał wybierzemy także jego kształt oraz wielkość, którym za moment możemy malować dowolne kształty! Zresztą rozmiary możemy tu zmieniać czego się tylko dotkniemy! Idźmy dalej, gdyż ilość obiektów rzuca się od razu w oczy. Możemy tutaj wstawiać sporo gotowych elementów świata gry (przeszkody, konstrukcję i całe budowle!) jak i wszelakie postacie spotkane podczas gry, pułapki czy oponentów. Nie sposób wymienić tu nawet połowy bajerów, a to naprawdę dopiero początek, bo rozbudowania i możliwości nie mają tutaj praktycznie końca!

 

Nawet nie byłem świadom tego, ile rzeczy można tu zmieniać, umieszczać i wprawiać w życie! Elementy konstrukcyjne zostały tutaj zatem umieszczone w osobnym miejscu, a charakteryzują się one przede wszystkim swoimi wyjątkowymi właściwościami. Jak choćby elementy łączące typu śruba, obrotowa śruba, linka, gumka, wciągnik, tłok i sprężynka. Dzieki tego typu materiałom doczepimy jeden element do drugiego i zachowa się on na specjalnych jego zasadach. A gdyby tak uruchamiać elementy zdalnie poprzez przełączniki? Drobnostka! Wystarczy wybrać odpowiedni przycisk i połaczyć go w prosty sposób z np. śrubą, która zacznie się kręcić po jego naciśnięciu! Zupełnie jak w grze! Nawet na lekcjach techniki w szkole nie mieliście takich bajerów, zapewniam! ;) Istnieją tu także inne patenty takie jak zmieniarka materiału, gdzie w każdej chwili zmienimy jeden w drugi, zmienimy go na niebezpieczny (ogień, prąd bądź groźna mgła;), emiter znikających przedmiotów czy korektor krawędzi. Oczywiście takie podstawy jak umieszczenie w levelu dowolnej muzyczki czy nawet tła z gry to tu standard. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak możliwość podkręcania mnóstwa elementów, gdzie mamy okazję np. dobierać długość linki, wybrać szybkość obrotu śruby (i jej kierunek obrotu!) natężenie naciągu sprężyny, a nawet edycję wrogów i postaci (możemy umieścić im specjalną buzię, dopisać w chmurkę co tylko chcemy i dodać dźwięk!). Wow! Warto jeszcze nadmienić o samym sposobie umieszczania przedmiotów, polegającym na zamrożeniu akcji podczas otwartego popitu. Możemy tutaj cofać nasze czyny (fajny efekt przewijanej taśmy;) jak i latać szmacianką swobodnie po całej arenie. Proces tworzenia jest dzięki temu strasznie wygodny i prosty, mimo zawiłości poszczególnych mechanizmów. Drobnym mankamentem jest miernik u boku planszy, mówiący nam o procencie wyeksploatowanego obszaru. Czyli niestety ograniczenia, bo levele nie mogą się ciągnąć w nieskończoność, ale nie ma co się tym martwić, bo jednak przestrzeni tu mnóstwo.

 

No ale dobra, niesamowite i „oh i ah”, ale jak to wszystko zrozumieć? Tutaj z pomoca przychodzi nasz przewodnik! Jest nim lektor gry, z którym mamy do czynienia od pierwszych momentów z produkcją. Jest on bardzo zabawny i w zgrabny sposób przeprowadzi nas (tak jak w Opowieści) przez samouczki i liczne filmiki instruktażowe. Niezbędne to, a mówiąc o polskiej lokalizacji gry (na podstawie której piszę ten tekst), to nasz rodzimy narrator spisał się na medal! „W LittleBigPlanet grasz małą szmacianką…nieźle wyglądasz!”, „masz minę jak podkówka”, „możemy także się bać…rany, co to było?!” ;) Pozytywne jak cholera, a w połączeniu z naszą kochaną pokraką naśmiejemy się tu nieco. ;) Skoro o sferze audio, to pora na OST. I podsumowując jego całość stwierdzam, że jako pierwsza gra platformowa zasłużyła u mnie na ocenę 9! Muzyka jest tu cudowna! Już pierwsze „Gardens Theme” oraz „Get it Together” powodują rewelacyjne doznania podczas pierwszych kroków z grą, a jest tego tu więcej! Oryginalnych i świetnie skomponowanych motywów nie ma tu końca i do ostatnich chwil z levelami odkrywałem ich uroki. Super patentem było zaimplementowanie w niektórych levelach nie tyle muzyczek, co po prostu wpadających w ucho piosenek i partii wokalnych (rewelacyjne „My Patch”, „Volver a Comenzar” i „Cornman”! Cudo! No i oczywiście strasznie pasujący do gry „Atlas”;). OST zdał egzamin jak żaden inny w swojej kategorii i strasznie fajnie się go słucha. Grafika także wspina się na wyżyny. Jest sliczna, kolorowa i płynna. Szmatki wypadają na jej tle olśniewająco i miodnie!

 

Celowo napisałem „szmatki”, bo istnieje tu oczywiście multiplayer! I to nawet na czterech graczy! Dzięki niemu istnieją dodatkowe zadania poukrywane na gotowych levelach, gdzie wymagana jest kooperacja. I faktycznie zadania polegają na współpracy i wyszło to o wiele lepiej niż w ogrywanym ostatnio przeze mnie Raymanie. Multi dotyczy także tworzenia wspólnie własnego levelu, a także wspólnych rozgrywek przez internet! Trochę zatem o społeczności LBP, bo łącząc się poprzez sieć mamy możliwość umieszczenia naszego levelu w Internecie, gdzie inni gracze będą mogli go ukończyć i ocenić! I w zamian my także możemy wyszukiwać poziomy innych graczy z całego świata i powiem, że po prostu robią wrażenie! Nie to, co te moje banalne badziejstwo stworzone ostatnio. ;) A motyw z tonącym Titanikiem mnie rozłożył na łopatki! Jak zrobić wodę? Wie ktoś? ;) Oczywiście dzieki sieci można zaopatrzyć się w liczne dodatki, nowe stroje i bajery, ale niestety za odpowiednią opłatą, zatem temat olewam, choć stroje superbohaterów chciało by się mieć. ;) Mając zatem swoje konto mamy do niego wgląd właśnie na trzeciej planecie, gdzie możemy przeglądać wszelakie postępy.

 

LittleBigPlanet uznaję za po prostu rewolucję w temacie platformerów, gdyż takiego edytora świat jeszcze nie widział! Humor, fizyka, levele, muzyka, nieskończenie wiele bajerów i sam Sackboy ustanowiły z gry istnego bestsellera, na którego tytuł „planeta” na bank zasługuje. Czy to dziewczyna, siostra, brat, kolega-gbur: wszyscy pokochali szmatkę, śmiejąc się do łez podczas szpilania. I uważam to za fenomen i istne zjawisko, bo nie widziałem czegoś podobnego jeszcze nigdy! Co za urocza, rozkoszna, trochę wnerwiająca, koszmarnie rozbudowana gierka! Szmatko, tylko nie znowu w te same kolce! ;)  

 

 

PIERWSZY KONTAKT:

Styczeń 2013

 

ULUBIONE POSTACIE:

Sackboy - Dawno żadna postać nie wzbudziła u mnie (i nie tylko!) takiej sympatii. Słodziutki, pierdołowaty, uroczy, śmieszny…chyba się zakochałem! ;)

 

TOP 10 OST:

1. Gardens Theme

2. The Go! Team – Get it Together

3. Jim Noir – My Patch

4. Cafe Tacuba – Volver a Comenzar

5. Kinky – Cornman

6. Canyons Theme

7. Battles – Atlas

8. Ananda Shankar – Dancing Drums

9. The Wilderness

10. The Daniel Pemberton TV Orchesta – Rainbow Warrior

 

PLUSY:

+ Niesamowity świat pełen niespotykanych wcześniej rozwiązań!

+ Tworzenie własnych leveli! Ilość materiałów, bajerów, rozbudowań…no nie mogę! Toż to rozbudowany program do tworzenia leveli, a nie gra! ;)

+ Główny bohater! Tak uroczego, wpadającego w oko i pierdołowatego stworzonka dawno nie widziałem. ;)

+ Muzyka! Rewelacyjny OST!

+ Liczne minigry, multiplayer i wyzwania dla większej liczby graczy!

 

MINUSY:

- Levele w grze mogłyby być bardziej liczne. Trochę się na tym zawiodłem, bo nie ukrywając „kampanię” potraktowano tutaj nie do końca poważnie

- Czemu ten Sackboy to taka pierdoła? Naucz się skakać! ;)

- Upiorne kukły spotykane po drodze zamiast jakiś porządnych postaci. To ma być gra dla dzieci? Bo nawet ja się ich bałem ;)

- Cztero-kredytowe checkpointy! Na każdą przeszkodę mamy tylko tyle prób, inaczej game over. Miejscami na serio wkurzające! ;)

 

SCREENY:

 

1
Notka polecana przez: Darken
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.