string(15) ""
» Blog » Lektury czerwcowe
06-07-2014 20:19

Lektury czerwcowe

W działach: Książki | Odsłony: 206

Lektury czerwcowe

W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się przeczytać aż sześć książek, co zważywszy na warunki jest wynikiem bardzo dobrym. Wciąż nie wiem, jak mi się to udało, zważywszy zwłaszcza na fakt, że były tygodnie gdy z roboty wracałem o 22, a wychodziłem do niej o 7 rano. Trzy z nich były powieściami fantasy. Dwie: książkami kucharskimi. Jedna: powiedzmy, że popularnonaukową. Udało mi się też napocząć trzy następne.

Na czerwcową lekturę złożyły się:

Michel Moorcock Żołdak i Zło Świata
Miodność: 8/10
Obiektywnie: 6/10

Lucyfer, zmęczony rolą władcy piekieł zawiera pakt z najemnym żołnierzem Ulrichem von Bekiem. Ten ostatni przynieść ma Świętego Gralla, co obydwu zagwarantuje zbawienie.

Moorcock jest klasykiem fantasy, a jego dzieła są bardzo popularne na zachodzie, choć jest to popularność, której źródeł nie rozumiem. Mimo to lektura tej książki mnie zaskoczyła: o ile cykle o Elryku i Hawkmoonie czyta się strasznie ciężko, tak zapoznanie się z wymienioną pozycją przychodzi dużo łatwiej. Być może nie jest to winą autora, a wydawcy. Wymienione wcześniej pozycje zostały bowiem przygotowane przez słynny z kiepskich tłumaczeń Amber, Żołdaka natomiast ukazał się natomiast nakładem wiele staranniejszego Pruszyńskiego.

Książka jest dość typowym, staroszkolnym heroic fantasy, oznacza więc, że opowiada o podróży samotnego, choć twardego, wykonującego quest bohatera, który na swej drodze napotyka liczne przeszkody, walczy z ludźmi i potworami, zjednuje sobie sprzymierzeńców etc. Jako taka stanowi lekturę dość przyjemną, choć niezbyt oryginalną.

Z tłumu wyróżnia ją charakterystyczna, mroczna, by nie powiedzieć: satanistyczna atmosfera. Moorcock, podobnie jak Levis poświęcał swoją twórczość promowaniu własnej filozofii, która jednak, w odróżnieniu od wyżej wymienionego kształtowała się raczej pod znakiem cyfry 666 niż krzyża. Niektórym może to przeszkadzać, nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś uznał, że pozycja ta zagraża duszy jego lub jego dziatwy. Dla mnie jest tylko zmanierowana.

Poul Anderson Dzieci wodnika

Miodność: 8/10
Obiektywnie: 8/10

Powieść nieco przebrzmiałego już mistrza fantasy i science-fiction tworzącego w drugiej połowie XX wieku. Traktuje o losach dzieci króla wodników, poszukujących swych, wygnanych z Danii egzorcyzmami krewnych.

Podobnie jak w Zaklętym Mieczu i Trzech Sercach I Trzech Lwach także i tu pojawia się motyw zderzenia Krainy Czarów i chrześcijaństwa. Tym razem jednak nie jest on już tylko sygnalizowany, a staje się głównym tematem dzieła. Kraina czarów nie jest już wielka, a jej czas niewątpliwie przeminął, dogorywa więc pokonana. Kończy się czas wodników i elfów, a stopniowo rozpoczyna czas człowieka.

Lektura traktuje głównie o ludzkim okrucieństwie i uprzedzeniach, ale w odróżnieniu od innych utworów o podobnej tematyce nie popada w mizantropie. Przeciwnie, pokazuje też, że istnieje coś takiego jak miłosierdzie. Tak naprawdę zarówno Kraina Czarów jak i Chrześcijaństwo ukazane są sprawiedliwie, jako dwa systemy mające swoje własne wady i zalety, z których jeden zwyczajnie okazał się silniejszy.

I mimo że fabuła obfituje w ponure wydarzenia, a wydźwięk książki jest raczej fatalistyczny ostatecznie kończy się ona dobrze, a zakończenie daje nadzieję.

Nial Ferguson Cywilizacja: Zachód i reszta świata

Miodność: 8/10
Obiektywnie: 8/10

Cywilizacja (…) to fascynująca podróż przez pięć wieków sukcesów zachodniej cywilizacji (…). To bogactwo wiadomości i odważne, nie zawsze popularne tezy. A także wołanie o naprawę, ratowanie tego, co stworzyliśmy i przepis na utrzymanie potęgi Zachodu...póki nie jest za późno.

Zdaniem Fergusona potęga zachodniej cywilizacji zależna jest od sześciu „zabójczych aplikacji” którymi są: Rywalizacja, Nauka, Własność, Medycyna, Konsumpcja i etos Pracy. Razem tworzą one mieszankę, której nie są w stanie oprzeć się inne cywilizacje. Prawdę mówiąc połączenie to nie jest niczym nowym, podobne, choć różniące się szczegółami zestawy przygotowywali już i inni badacze. Ze stojącymi za nimi argumentami trudno natomiast polemizować. Jedyny wyjątek, który wydaje mi się dyskusyjny stanowi Medycyna. Dobór argumentów, którymi posługuje się Ferguson wydaje mi się bowiem wyjątkowo nietrafiony. O ile nie da się podważyć wpływu nowoczesnej medyny ani na jakość naszego życia, ani też na podbój innych lądów autor zwyczajnie zbacza z tematu, w efekcie czego ten akurat fragment wywodu powinien raczej nosić tytuł „Zorganizowane ludobójstwo”.

Idąc śladem swoich poprzedników, jak np. Huntington-a (autor Zderzenia Cywilizacji) czy Buchanan (Śmierć Zachodu) Ferguson zauważa niekorzystne zmiany w cywilizacji zachodu: erozję etosu pracy, spadek zaufania dla nauki czy medycyny etc. oraz przechwycenie tych cech przez Konkurentów. Wnioski, jakie wysuwa są jednak zgoła odmienne, nie aż tak niepokojące. Ferguson bliższy jest przekonaniu, że raczej ochrzciliśmy zachodem świat, niż temu, że formuła cywilizacji zachodniej wyczerpuje się. Jesteśmy natomiast nie świadkami zderzenia cywilizacji, zmierzchu zachodu czy końca historii, a raczej włączenia się do gry Konkurentów.

Czy ma racje? Trudno powiedzieć. Niemniej jednak nauka polega na dyskusji i porównywaniu argumentów.

Na osobną wzmiankę zasługuje natomiast tłumaczenie. Niech mi szanowny tłumacz wyjaśni co to jego zdaniem jest „wojna cywilna”?

O pozostałych trzech książkach przeczytać można na moim Zewnętrznym Blogu

Komentarze


baczko
   
Ocena:
0

No to wyszedłem na złego proroka ;)

07-07-2014 20:09

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.