» Recenzje » Legacy #23-24. Loyalties

Legacy #23-24. Loyalties


wersja do druku

Zgadnij sobie tytuł

Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Legacy #23-24. Loyalties
Jak już pisałem na łamach biblioteki Ossus, nie rozumiem polityki wydawnictwa Dark Horse odnośnie tytułów Legacy. Czy ich do bawi, czy może lubią takimi błahostkami jak tytuł komiksu zajmować się w ostatniej chwili? Tym razem wszyscy byli przekonani, że miniseria zwać się będzie Home. Ba! Nawet po premierze zeszytu dwudziestego trzeciego panowało przeświadczenie, że Loyalties to podtytuł. Wszystko to zaczyna przypominać konkurs "kto zgadnie o co chodzi wydawcy". Przejdźmy jednak do samego komiksu.

Cade Skywalker to zajęty człowiek. Ledwo wyszedł ze świątyni Sithów, połatał się po nieprzyjemnościach jakie sprawili mu gospodarze, a już musi biec wyrównać kolejne rachunki – tym razem z feeorińskim piratem Ravem. Następnie "Mynock" leci w kierunku planety Iego, gdzie Skywalker planuje spotkać się z dawno niewidzianym znajomym – "Banthą" Rawkiem; nie zdaje sobie jednak sprawy, że jest śledzony.

Niemalże od pierwszego zeszytu pierwszym i najważniejszym checkpointem, do którego zmierzało Legacy była miniseria Claws of the Dragon. Wydarzenia w niej zawarte wywołały w galaktyce szereg reperkusji, którym z kolei poświęcono następne trzy zeszyty. Taka sytuacja nie mogła jednak trwać wiecznie i w końcu trzeba było powrócić do wątku Cade’a Skywalkera i zacząć holować serię do następnego celu – crossovera Vector.

W zasadzie przez cały komiks widać jak na dłoni, że poprzez Loyalties John Ostrander przygotowuje grunt pod nadchodzące wydarzenia i nową porcję akcji. Czytelnicy ponownie śledzą losy Skywalkera, który musi zebrać raz jeszcze swoją "drużynę" i znaleźć motywację do dalszych działań. Oznacza to, że powraca również paczka znanych bohaterów – Deliah Blue, Jariah Syn oraz pirat Rav, nieobecny przez jakiś czas Roan Fel wraz ze swoją świtą imperialnych rycerzy, jak również pojawia się kilku nowych bohaterów, z których przynajmniej jeden może odegrać poważniejszą rolę w najbliższych zeszytach.

Loyalties, mimo iż posiadające (zwłaszcza w pierwszym odcinku) kilka dynamicznych scen akcji, w większej części zdominowane jest przez sprawy rodzinne Skywalkerów i w pewnym sensie dalszy ciąg "sprzątania" po Claws of the Dragon. W rezultacie w komiksie sporo jest dłużyzn i lektura nie jest przesadnie porywająca. Oczywiście, nie każdy komiks musi wykazywać się zapierającą dech w piersiach, gnającą na złamanie karku akcją, jednak Loyalties nie bardzo ma się czym pochwalić, ponad skłanianie do myślenia nad przyszłym tokiem fabularnym i niemałą dawką humoru.

Szczerze powiedziawszy rysunki także wyglądają, jak gdyby nie było na ich wykonanie zbyt wiele czasu. Nie znaczy to, że warstwa graficzna to element in minus – plansze są zorganizowane poprawnie, postaci nie przypominają Krayta z Legacy #22, choć w kilku kadrach ich pozy są nieprzemyślane i co najmniej nienaturalne. Co ważniejsze jednak brakuje tutaj serca i iskry, jaka charakteryzuje zazwyczaj prace Jan Duursemy, i co powoduje z kolei, że czytelnicy spodziewają się po niej czegoś więcej niż poprawnego występu z Loyalties.

Dwuzeszytówka posiada jednak kilka ciekawych smaczków w rodzaju wystąpienia planety Iego, o której księżycach słyszeliśmy z ust Anakina w Mrocznym widmie, czy stworzeń nazywanych Gizka, pamiętnych dla mniej szczęśliwych graczy pierwszej części Knights of the Old Republic. Naprawiono także błąd z The Wrath of the Dragon wracając Darth Talon z powrotem do słoika z bactą.

Loyalties na pewno nie jest najwspanialszą produkcją w karierach Johna Ostrandera i Jan Duursemy, jednocześnie jednak nie można powiedzieć, że jest komiksem złym. Miniseria jest w pewnym stopniu niezbędna dla całości Legacy, a wydarzenia z Loyalties wskazują, że ci, którzy przebili się przezeń cali zostaną wynagrodzeni w najbliższych zeszytach.



Czytaj również

Dziedzictwo #2: Kawałki
Galaktyczne kawałki
- recenzja
Legacy #25-26. The Hidden Temple
Ruszyła maszyna po szynach...
- recenzja
Legacy #14-19. Claws of the Dragon
Legacy pokazało pazury
- recenzja
Legacy #11-12. Ghosts
Powroty Jedi i nie tylko
- recenzja
Legacy #05-07. Broken (#4-6)
Zło, Występek i zabójczyni Sith
- recenzja
Legacy #01-03. Broken (#1-3)
Nastały nowe Gwiezdne wojny?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.