» Recenzje » Legacy #13. Ready to Die

Legacy #13. Ready to Die


wersja do druku

Już za chwileczkę, już za momencik...

Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Legacy #13. Ready to Die
Wraz ze zbliżającym się zeszytem piętnastym wirtualne szpony fanów Legacy co raz bardziej zaciskały się na gardle Dartha Krayta, by zerwać zeń maskę i wreszcie poznać jego tożsamość. Trzeba było jednak jeszcze trochę poczekać, mimo iż mini-seria Claws of Dragon, która to ma służyć za swoisty pokój zwierzeń dla Lorda Sithów, była już w zasadzie gotowa.

Tym czasem w świecie Legacy miarka się przebrała i cierpliwość Krayta dla poczynań zdetronizowanego imperatora Fela uległa wyczerpaniu. Zajęty przez Fela Bastion to twierdza niemalże nie do zdobycia, o czym doskonale wiedzą zarówno jedyny słuszny imperator, jak i Sithowie. Jednakże kręgosłup buntu Roana Fela to właśnie jego osoba, dlatego też Sithowie uknuli misterny plan jak pozbyć się przywódcy zbuntowanej części Imperium. Nie ma Fela – nie ma buntu, nie ma buntu – nie ma problemu. Teraz wystarczy jeszcze tylko podstępem wedrzeć się to twierdzy i...

John Ostrander zdaje się być w coraz lepszej formie. Sithowie przestawili się z walenia maczugami gdzie popadnie, na bardziej subtelne działania. Na czoło zestawu Sithów, jakich przedstawiono w serii, zaczyna wysuwać się specjalistka od wywiadu – Lady Maladi, która choć postępuje inteligentnie, to nie zawsze skutecznie, przez co balansuje na krawędzi cierpliwości Dartha Krayta. Legacy wprowadziło nowe spojrzenie na organizację zakonu władców Ciemnej Strony – do wszystkiego coś dobrego, dzięki czemu Lordowie posiadający różne atuty mogli je wykorzystywać w wymagających podobnego ukierunkowania misjach. Bardzo dobrze widać to w Ready to Die, gdzie do intrygi uknutej przez Maladi wpleciono sithańskiego mordercę (który przynajmniej w teorii byłby w stanie pokonać w pojedynku Roana Fela), oraz strach, jaki istota o jego umiejętnościach mogła wytworzyć w zwykłych ludziach. Bardzo sensownie rozpisane są również sceny na Bastionie, gdzie odbywa się pojedynek pomiędzy Kruhlem a Felem, który choć krótki, potrafi zaskoczyć. Zakończenie komiksu jest więcej niż satysfakcjonujące.

Historia marnuje nieco miejsca zbyt długą sekwencją wstępną, nie wnoszącą do fabuły zasadniczo nic, poza zapoznaniem czytelnika z nowym Lordem Sith. Alternatywą jest, że motyw odegra ważniejszą rolę w późniejszych liniach fabularnych, bo dziwnym jest, że poświęcono ponad jedną trzecią zeszytu na wprowadzenie n-tego już Sitha, który i tak pod koniec historyjki ginie. Niektóre momenty wydają się również nie do końca przemyślane, gdyż mało kto uwierzy w wyjście kogokolwiek niezauważonego z promu pod okiem legionu żołnierzy w najbardziej fanatycznie bronionej twierdzy w galaktyce. Całość fabuły (szczególnie od rozpoczęcia jej właściwej części) przedstawia się jednak interesująco, zaprezentowana historia wciąga, a akcja jest dynamiczna i wzbogacona kilkoma nieoczekiwanymi zwrotami. Przedstawiony

Dzięki Ready to Die czytelnicy Legacy po raz kolejny mają okazję obcować z pracami rysownika Colina Wilsona. Pod względem graficznym więc trzynasty odcinek serii prezentuje mnie-więcej to, czego można było się spodziewać po poprzednim występie tego pana. Mimo ciężkiego startu (postaci rysowane topornie i bardzo ogólnie), kreska może się podobać. Znów wyraźne rozróżnienie pomiędzy delikatnymi rysami kobiet, a wyrazistymi u mężczyzn, choć tym razem męskie wizerunki rysowane są uważniej, przez co sprawiają wrażenie czytelniejszych i estetyczniejszych. W zdecydowanej opozycji do prac Jan Duursemy stoi po raz kolejny kolorystyka – zastosowane barwy są lżejsze i bardziej stonowane.

Szczerze powiedziawszy Ready to Die nie wnosi żadnych rewolucyjnych zmian do fabuły serii. Z jednej strony istnieje możliwość, że wydarzenia tu przedstawione będą miały jakiś większy wydźwięk w późniejszy zeszytach, z drugiej zaś można podejrzewać autorów o wypuszczenie pozycji "na przetrzymanie" napięcia i ciekawości, jakie w stałych czytelnikach Legacy budzi wyjawienie tożsamości Dartha Krayta. Sam komiks na pewno nie jest jednak stratą czasu – mimo, iż trochę przegadany, jest ciekawy i z pewnością zainteresuje wiele osób.

Galeria


7.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Star Wars: Legacy #13. Ready to Die
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Colin Wilson
Kolory: Brad Anderson
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania oryginału: 13 czerwca 2007
Liczba stron: 32
Okładka: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 2,99 USD



Czytaj również

Dziedzictwo #2: Kawałki
Galaktyczne kawałki
- recenzja
Legacy #09-10. Trust Issues
I zaczynają się schody...
- recenzja
Legacy #27. Into the Core
Przedsionek piekła
- recenzja
Legacy #25-26. The Hidden Temple
Ruszyła maszyna po szynach...
- recenzja
Legacy #23-24. Loyalties
Zgadnij sobie tytuł
- recenzja
Legacy #22. The Wrath of the Dragon
Krayt nie jest zadowolony...
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.