» Recenzje » Legacy #11-12. Ghosts

Legacy #11-12. Ghosts


wersja do druku

Powroty Jedi i nie tylko

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Legacy #11-12. Ghosts
Ktokolwiek śledził poczynania wydawców Star Wars: Legacy na pewno pamięta, co miało zachęcić czytelników do sięgnięcia po ten nowy pomysł na komiksową serię. Mówiono: sto czterdzieści lat po bitwie o Yavin, zupełnie nowa galaktyka, zupełnie nowi bohaterowie. Czyżby? Na pewno po części tak. Z drugiej strony faktem też jest, że po opublikowaniu dziesięciu zeszytów, autorzy wciąż mają problemy ze złożeniem nowego, oryginalnego wątku fabularnego. Ale zostawmy ten temat, bo oto dwa kolejne zeszyty zatytułowane Ghosts, właśnie poprzez ten tytuł chcą przywołać to, co w Gwiezdnych wojnach znajome.

Zostawiając wszystkich, których znał na Bastionie i na stacji o nazwie The Wheel, Cade Skywalker powraca na Ossus. Efekty wywołane przez zażyte środki odurzające, sprawiają wkrótce, że nie jest sam. Przed oczami złamanego i wewnętrznie rozdartego niedoszłego Jedi przewijają się różne duchy przeszłości. Po jakimś czasie wizje, których doświadcza, zaczynają się przeplatać z rzeczywistością i ciężko mu odróżnić zjawy od całkiem realnych przyjaciół, którzy przybyli za nim do opuszczonej Akademii Jedi. Ostatecznie Cade podejmuje po raz kolejny szkolenie Jedi. Podczas jednego z ćwiczeń wpada razem z Shado Vao na wojowników Yuuzhan Vong...

Historia powraca na główny tor. Skywalker ma ewidentne problemy z osobowością i przybywa ponownie na Ossus, by odnaleźć spokój. Jego zachowanie przypomina jednak bardziej zachowanie nastolatka w okresie dojrzewania, niż dorosłego mężczyzny z problemami. Gdy nie udaje mu się ukoić wewnętrznych niepokojów, postanawia "zaćpać się" na śmierć. Tu następuje długi wykład różnych (choć zawsze politycznie poprawnych) mistrzów Jedi przeciwko narkotykom. Bardziej niż antyużywkowe argumenty mistrzów, przemawia do wyobraźni Cade’a perspektywa ścigającej go armii Sithów. W związku z tym decyduje się dokończyć szkolenie pod okiem Wolfa Sazena i Shado Vao, którzy podążyli za nim na Ossus. Sazenowi udaje się też poniekąd przemówić do rozsądku rozkapryszonemu ego Skywalkera, dzięki czemu ten zaczyna godzić się z przeszłością. Istnieje szansa, że autorom uda się wreszcie stworzyć pierwsze w tej serii wielowymiarowe postaci z prawdziwego zdarzenia.

Przez Ghosts przewija się cała galeria postaci znanych z wcześniejszych dziejów galaktyki, a niektóre z nich, o zgrozo, okazują się całkiem realne. I tak, widzimy rudowłosą Marę Jade, bohaterkę niejednej gwiezdnowojennej powieści, Anakina Skywalkera aka Dartha Vadera (w obu postaciach), mistrza Jedi K'Kruhka, znanego między innymi z animowanego Clone Wars i serii Republic oraz... R2-D2. O tak, R2-D2, to nie błąd w druku. Ciekawe, czy żaden z autorów Expanded Universe nie uznaje koncepcji starzenia się sprzętu. Co prawda w pierwszej z gier Knights of the Old Republic również pojawił się antyczny robot, ale czy to powód, by to samo robić z R2? Czy może historię wstawienia go do tego komiksu można przyrównać do wepchnięcia na siłę C-3PO do Mrocznego widma? Ponadto powracają Yuuzhanie Vong, których opowieść dorzuca następny kawałek do układanki wydarzeń poprzedzających Broken.

Ghosts to również kolejny powrót Jan Duursemy do prac przy Legacy. I znów można powiedzieć, że w glorii i chwale. Kreska beż żadnych udziwnień i ekstrawagancji, bardzo dobrze znana większości fanów Gwiezdnych wojen. Rysunki są estetyczne i barwne, wręcz skąpane w "starwarsowym" klimacie. Na szczęście zniknęły problemy z rysowaniem postaci na szerszych planach, jakie Duursema miała w swoim ostatnim występie. Wszystko jest na swoim miejscu.

Autorzy serii od jakiegoś czasu zapowiadali wyjawienie w zeszycie piętnastym tożsamości Dartha Krayta i scenariusz Ghosts wyraźnie pisany jest właśnie pod to wydarzenie. Niezależnie od niego jednak, komiks może się podobać. John Ostrander wziął się ostro do pracy i historia, mimo iż nieco zbyt banalnie przedstawiona, napawa optymizmem (poza tym nieszczęsnym R2). Natomiast niemal od razu pewnym było, że komiks zostanie rewelacyjnie przyjęty przez amerykańską, z reguły mniej wymagającą, publiczność.



Czytaj również

Dziedzictwo #2: Kawałki
Galaktyczne kawałki
- recenzja
Legacy #25-26. The Hidden Temple
Ruszyła maszyna po szynach...
- recenzja
Legacy #23-24. Loyalties
Zgadnij sobie tytuł
- recenzja
Legacy #14-19. Claws of the Dragon
Legacy pokazało pazury
- recenzja
Legacy #05-07. Broken (#4-6)
Zło, Występek i zabójczyni Sith
- recenzja
Legacy #01-03. Broken (#1-3)
Nastały nowe Gwiezdne wojny?
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.