» Recenzje » Legacy #01-03. Broken (#1-3)

Legacy #01-03. Broken (#1-3)


wersja do druku

Nastały nowe Gwiezdne wojny?

Autor: Redakcja: Maciej 'Repek' Reputakowski

Legacy #01-03. Broken (#1-3)
Legacy jest drugą dużą, obok książkowej Legacy of the Force, serią zajmującą się okresem po dziewiętnastotomowej Nowej Erze Jedi. Cykl komiksowy wzbudzał (i wzbudza nadal) w fanach tym większe emocje, że jego akcja rozgrywa się około sto czterdzieści lat po wydarzeniach znanych z Nowej nadziei. Oznacza to, że Luke Skywalker, Leia Organa, Han Solo i cała reszta znanych wszystkim bohaterów gwiezdnej sagi odeszła w cień. Jak mówiły grafiki reklamujące serię: zupełnie nowy wszechświat i zupełnie nowi bohaterowie. No, może nie zupełnie, bo czymże byłby wszechświat Gwiezdnych wojen bez Skywalkerów?

Fabuła Star Wars. Legacy oplata się właśnie wokół jednego z potomków Anakina i Luke’a. Młodzian imieniem Cade (butny i lekkomyślny, jak na Skywalkera przystało) traci w bitwie z Sithami mistrza, a wkrótce potem ojca. Tego pierwszego udaje mu się jednak przetransportować na prom i dzięki niezwykłemu użyciu Mocy wyciągnąć z zaświatów i przywołać do krainy żywych. Wściekły po stracie ojca, wsiada w myśliwiec i odlatuje, by obdzielić śmiercią przynajmniej kilku z jego morderców. Po tym, jak jego statek zostaje zniszczony, cała załoga promu uznaje go za martwego. Cała z wyjątkiem jednej osoby - Wolfa Sazena, wskrzeszonego przez Cade’a mistrza Jedi, który poprzysięga odnaleźć padawana. Po drugiej stronie galaktyki zaś, kolejny plan zemsty władców Ciemnej Strony spełnia się krok po kroku, podczas gdy aktualny Lord Sithów, Darth Krayt, zasiada na tronie na Coruscant…

Miniseria Broken nie ma przed sobą misji pierwszego lepszego komiksu z uniwersum Star Wars i bardzo dobrze widać to w jej pierwszych trzech epizodach. Świat przedstawiony przez twórców Legacy jest dla czytelnika światem zupełnie nowym. Wielokrotnie dało się słyszeć narzekania fanów, że wciąż muszą czytać (zarówno książki jak i komiksy) o tej samej, zasadniczo niezniszczalnej (poza Chewbaccą) grupie postaci. Postanowiono wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom - "starą gwardię" gwiezdnowojennych bohaterów odstawiono na półkę i wykorzystano potencjał Gwiezdnych wojen do tworzenia nieograniczonego wszechświata. Wszechświata, który po takim zabiegu trzeba czytelnikowi przedstawić na nowo.

I tak dostaje on całą plejadę nowych postaci oraz kompletnie zmienioną sytuację polityczną. Gwiezdne wojny przyzwyczaiły do dość binarnego postrzegania świata - podziału na złe Imperium i dobrych Rebeliantów oraz, analogicznie, na Separatystów i Republikę. W Legacy sprawy nie przedstawiają się już tak klarownie. Z jednej strony znajduje się odrodzone Imperium pod rządami imperatora Roana Fela, będące (przynajmniej w tej części serii) jedną z dwóch głównych sił politycznych. Drugą jest kolejne odrodzone imperium - tym razem Sithów - które zajęło Coruscant po uprzednim zerwaniu sojuszu z Imperium Galaktycznym. Z pomocą tego ostatniego niemal do nogi wybito Jedi, a trzecią stronę, Sojusz Galaktyczny, doprowadzono na skraj rozbicia. W komiksie dość często pojawiają się także Yuuzhanie Vong, jednak w zasadzie wyłącznie w dialogach pomiędzy postaciami i tylko w kontekście zniszczeń, jakie spowodowali w galaktyce, więc ciężko ich uznać za stronę w konflikcie.

Na głównego bohatera obrano potomka rodu Skywalkerów - Cade’a. Po raz pierwszy zostaje wprowadzony jako chłopiec, padawan, walczący z Sithami podczas ewakuacji akademii Jedi na Ossus. Tam też śmierć ponosi jego ojciec, Kol Skywalker, co staje się motorem napędowym działań Cade’a, który odwraca się plecami od swego dziedzictwa i wybiera życie łowcy głów. Cade dysponuje jednak niecodziennym darem wskrzeszania ludzi, co z pewnością zostanie jeszcze przez autorów rozwinięte i wykorzystane w następnych zeszytach. Młody Skywalker tworzy więzi dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, z dawnymi towarzyszami Jedi, z byłym mistrzem Wolfem Sazenem na czele, których siłą rzeczy nie zostało zbyt wielu. Drugi krąg postaci to przemytnicy, których w pełnym mroku Legacy jest co niemiara. Tradycyjnie pojmowane gwiezdnowojenne "dobro" praktycznie nie występuje, a istoty, które przewijają się przez ulice są członkami Imperium, Sithami, łowcami nagród lub przemytnikami. Do towarzyszy Cade’a należy dwójka przedstawicieli trzeciej grupy - czarnoskóry człowiek Jariah Syn oraz humanoidalna, barwna (dosłownie) Deliah Blue. I o ile Syn jest dość silnie zarysowanym bohaterem, z historią osadzoną głęboko w przedstawionym świecie, o tyle pannę Blue cechuje póki co nijakość. Pozostaje mieć nadzieję, że i ta postać zostanie wkrótce rozwinięta.

Mówiąc o nowych bohaterach, nie można zapomnieć o Sithach, których także spotkały poważne zmiany. O wprowadzonej przez Dartha Bane’a "regule dwóch" już dawno zapomniano, podobnie jak o ukrywaniu się przed całą galaktyką. Imperium Sithów przewodzi tajemniczy Lord Darth Krayt, z jednej strony postać wcześniej nie spotykana, z drugiej (jak sugerują autorzy) ktoś, kogo dobrze znamy, kto był świadkiem niemal wszystkich przemian i kryzysów w galaktyce. Jego świta przypomina nieco plejadę antagonistów z gry Advance Wars 2 na Game Boy Advance - znajdziemy w niej pod-Sithów o doprawdy różnej aparycji i przeznaczonych do całkowicie różnych zadań, którzy służą jednemu celowi: by po raz kolejny zaprowadzić nowy porządek w galaktyce.

Legacy było reklamowane jako zupełnie nowa i ekscytująca seria, jednak pierwsze trzy epizody Broken ani nie powalają na kolana oryginalnością, ani nie wzbudzają wybuchów entuzjazmu. O ile sam początek jest bardzo mroczny i klimatyczny, a zarazem nowatorski, o tyle dalej na czytelnika czeka już dość oklepany schemat. Sithowie znów realizują swój plan zemsty, a Jedi raz kolejny są na wyginięciu. Ponownie jedyną nadzieją na uratowanie świata zdaje się być młody Skywalker, który będzie musiał odnaleźć ścieżkę swojego przeznaczenia i z pomocą przyjaciół pokonać zło. Zaczęto również od zbyt mocnego uderzenia w postaci Sithów zajmujących stolicę gwiezdnowojennego uniwersum, Coruscant. Broken ma pełnić funkcję przedstawienia świata i byłoby dobrze, gdyby ograniczono się do wprowadzenia postaci i zapoznania z nimi czytelników. Ilekroć podobna rewolta miała miejsce w Star Wars, zawsze towarzyszyły temu dość silne (choć nie zawsze klarowne) emocje. Tu niestety wydarzenie to zostaje odebrane z obojętnością, gdyż, jak dotychczas, nie ma podstaw, by żywić jakieś uczucia względem występujących postaci.

Za stronę graficzną odpowiedzialna jest bardzo lubiana w środowisku fanów Jan Duursema i ten element czytelnika nie zawiedzie. Kreska jest dość znana i estetyczna, większość bohaterów (poza ludźmi, którzy czasem mają tendencję do wyglądania na nieco zdeformowanych) narysowana jest poprawnie, choć zdarzają się rysunki, na których postaci wyglądają na nie całkiem dokończone.

Pierwsze trzy zeszyty Star Wars. Legacy zdecydowanie nikogo nie zaszokują, bo i nie taka jest ich rola. Akcja rozgrywa się dynamicznie, a całość przedstawia przejrzyście, chociaż jest to wprowadzenie nowej serii i de facto zupełnie nowego świata. Mimo wszystko Broken można by rozpocząć od wydarzeń mających miejsce dwa-trzy lata wcześniej, przez co wstęp byłby łagodniejszy, a fabuła mogłaby zyskać na dynamizmie i dramatyzmie. Z drugiej jednak strony należy zostawić Ostranderowi i Duursemie pole do popisu - w końcu to dopiero pierwsze trzy odcinki serii.

Galeria


6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Star Wars: Legacy Volume 1. Broken TPB
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Jan Duursema
Kolory: Brad Anderson
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania oryginału: 9 maja 2007
Liczba stron: 160
Okładka: miękka
Druk: kolorowy
Cena: 17,95 USD



Czytaj również

Legacy #05-07. Broken (#4-6)
Zło, Występek i zabójczyni Sith
- recenzja
Dziedzictwo #2: Kawałki
Galaktyczne kawałki
- recenzja
Dziedzictwo #1: Złamany
Ciężar dziedzictwa
- recenzja
Legacy #25-26. The Hidden Temple
Ruszyła maszyna po szynach...
- recenzja
Legacy #23-24. Loyalties
Zgadnij sobie tytuł
- recenzja
Legacy #14-19. Claws of the Dragon
Legacy pokazało pazury
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.