» Blog » Le Manoir, czyli 5:1
24-02-2024 08:27

Le Manoir, czyli 5:1

W działach: ASL, planszówki | Odsłony: 152

Le Manoir, czyli 5:1
Międzynarodowy, międzykontynentalny pojedynek z M.S. w scenariusz Advanced Squad Leader, który od pierwszego zerknięcia kusił - bo jest naprawdę mocno asymetryczny, gdzie Amerykanie mają aż 11 drużyn a Niemcy tylko 2.5. Scenariusz Le Manoir, okolice La Férie, Francja, 6 czerwca 1944 roku. 

Oczywiście stwierdzenie, że scenariusz jest asymetryczny nie przedstawia całej sytuacji – w ASLu mamy wartości punktowe jednostek. Zobaczmy więc jak to wygląda w szczegółach:

Amerykanie: 

  • 11 elitarnych drużyn, każda warta 14 punktów = 154 punkty

  • trzech dowódców

  • 5 bazook

  • 2 średnie KMy

  • 2 moździerze 60mm

Niezła armijka, nieprawdaż?

A co po drugiej stronie?

Niemcy (31 punktów):

  • 2 elitarne drużyny, warte w sumie 26 punktów

  • 1 półdrużyna, warta 5 punktów

  • dwóch dowódców

  • bohater

  • 2 ciężkie KMy

  • 1 średni KM

  • 3 okopy

Widać więc, że stosunek sił (bez broni) wynosi aż 5:1 na korzyść Amerykanów. I dlatego, SCENARIUSZ KUSIŁ - jak Niemcy mogą to wygrać?

Już mówię (w teorii, bo przegrali). Niemcy są pochowani – przeciwnik ich nie widzi, korzystają z tak zwanego Hidden Initial Placement (HIP), czyli są na planszy, ale nie wiadomo gdzie - i przeciwnik dowie się, gdy w nich wejdzie, albo oni zaczną strzelać. Czy takie ukrycie wystarczy? 

Zrzut powyżej – od południa (głównie) napierają Amerykanie. Zielona "dwójka" to Fire Lane – nawalający karabin maszynowy, który kosi całą potencjalną trasę przejścia. Takie półprzezroczyste niebieskie jednostki to ukryci Amerykanie – przeciwnik ich nie widział (graliśmy przez Internet). Foxhole to okop. 

W teorii dobry strzał z ukrycia może wykończyć jednostki przeciwnika, zwłaszcza, gdy ci poruszają się po otwartym terenie, bez granatów dymnych. W praktyce pojawia się dylemat: pokazywać się, czy nie. Pokazanie się to oczywiście możliwość ostrzału, chowanie się - możliwość przeżycia przez te parę tur więcej i możliwość ostrzału w najlepszym momencie, gdy już przeciwnik jest tuż obok (siła ognia x2). 

Tyle teorii

Co się działo w praktyce? Po rozgrywce spędziliśmy z M. parę minut na analizie błędów, bardzo wartościowa dyskusja:

  • Niemcy źle się ustawili - szczególnie jedni oddaleni od celów głównych - bo i sami szybko się stali celem i nie mieli wsparcia

  • Amerykanie strzelali z bazook, ale ani razu nie wyrządzili nikomu krzywdy

  • Co też widziałem w moim własnym scenariuszu The One That Hunts, mała liczba jednostek oznacza brak efektu uśredniania i dużo większą losowość. Z niemieckich 3 KMów dwa się zacięły i jeden już się zniszczył - jeśli trafi nam się takie coś w pierwszej turze, będzie po grze. Z drugiej strony, jeden ciężki karabin ostro ostrzeliwał amerykanów, ale i tak w końcu się zaciął - i fakt zacięcia się jest dużo bardziej dramatyczny niż przykładowo rozbicie nawet 2 czy 3 elitarnych jednostek (z 11).

  • O tym akurat nie rozmawialiśmy, ale widziałem, że przeciwnik zrobił tak: sporo małych jednostek chodziło po planszy, a w bezpiecznej lokalizacji zrobił mocną grupę ogniową (2 KMy, 2 mocne jednostki i jeden dowódca) - zaintrygował mnie ten pomysł, będę musiał potestować taką taktykę. 

  • Być może zbyt późno zacząłem ostrzał Niemcami - ale to pewnie by się okazało, po paru walkach.

Nowe zasady

  • Bocage (czyt. bokaaaaaż) - taki niby mur z roślin, który ma dość specyficzne zasady, trochę podobne do budynku. Potrzeba aż 2 punktów ruchu, żeby go przekroczyć - pewnie więc można było go dużo lepiej wykorzystać taktycznie. Podczas inwazji w Normandii podobno mocno spowolnił aliantów.

A tu koniec - jedyna jednostka Niemców to ta na górze pod żetonem Desperation Morale (DM+4)...

Podsumowanie: fajny, krótki scenariusz (zajął nam ~3.5 godziny), z prostymi zasadami, mocno asymetryczny - dobry na start dla grających Amerykanami. Ukrycie się otwiera tony nowych możliwości. Polecam :).

 
1
Notka polecana przez: Erivan
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Erivan
   
Ocena:
0

Hmm, grający Niemcami nie dość, że potrzebuje bardzo dobrego skilla to jeszcze bez szczęścia (a właściwie braku pecha) w rzutach sobie nie poradzi. Lubię asymetrie czy to w planszówkach czy grach komputerowych, ale zastanawiam się czy w tym przypadku wajcha nie poszła za daleko w jedną stronę. Ale to tak okiem laika, bo nie znam się kompletnie na tej grze ;P A Ty jak oceniasz procentowe szanse na wygraną? Są wyrównane?

26-02-2024 10:11
Exar
   
Ocena:
+1

Nie są wyrównane- dlatego chciałem sprawdzić jak pójdzie:) Jest taka baza scenariuszy i tam są statystyki: jakieś 70% wygranych było dla Amerykanów… jest więc trochę jak w treści pisałem - mała liczba jednostek zabija efekt uśredniania, tak więc jak ktoś ma pecha to szybko przegra, bo mu się karabin zatnie w pierwszej turze przy pierwszym strzale… 

Nie zmienia to faktu, że mimo wszystko dobrze się grało - jest parę takich ASLowych scenariuszy, które mają właśnie opinii mocno nierównych a jednocześnie dających dużo radości. I tak też było tutaj. 

26-02-2024 14:32
Erivan
   
Ocena:
0

Osobiście wolę gdy szanse na zwycięstwo są bardziej wyrównane i zwycięstwo zależy głównie od umiejętności gracza, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że to fajny scenariusz dla osób, które lubią stawiać sobie wyzwania i walczyć z przeciwnościami losu. 

Ogólnie bardzo podobają mi się Twoje relacji ze scenariuszy. Fajną robotę robisz ;) Może kieeedyś też się skuszę żeby zagrać.

27-02-2024 14:24
Exar
   
Ocena:
0

Dzięki, zawsze się zastanawiam, czy ma sens o tych grach pisać:). 
Co do równych scenariuszy, to już ze dwa razy zdarzyło mi się, że wszystko zależało od ostatniego rzutu - i faktycznie, jest to jednak inne uczucie niż gdy przegrywasz w połowie:)

27-02-2024 16:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.