Łauma: Komiks na żywo

Druga twarz Dorotki i jej taty

Autor: Kuba Jankowski

Łauma: Komiks na żywo
W październiku 2009 album KaeReLa Łauma trafia do sprzedaży. Zostaje wybrany komiksem roku podczas trwającego MFK. Nagrody nie otrzymuje ze względów formalnych – miał premierę w okresie nieobjętym ramami głosowania. W lutym 2010 roku w sieci pojawia się informacja o przeniesieniu komiksu na ekran. Pasjonujące kalendarium tych wydarzeń spisały Kolorowe Zeszyty. W 2013 Łauma debiutuje na deskach warszawskiego Teatru Studio. Spektakl pokazywany był codziennie w okresie od 1 do 6 czerwca. Dla tych, którzy nie dotarli do Teatru Studio w czerwcu, nic straconego. Planowane są jeszcze przedstawienia 17 i 18 września.


Spektakl dla dzieci od lat 10 i dorosłych

Łauma w wersji teatralnej Rafała Samborskiego (reżyseria, adaptacja, animacje na żywo) nie różni się na poziomie fabuły od komiksu. Poza kilkoma skrótami akcja przebiega tak samo. Dorotka i jej rodzice zamieszkują w domku na wsi po babci. Tata Dorotki staje się mordercą. Ofiarą jest dziadek – wąż Lutek spod kredensu, co powoduje zachwianie równowagi okolic wsi Łojmy poprzez naruszenie pewnego paktu. Dorotka ratuje ten mały świat przy pomocy sympatycznych bóstw, o których prawie wszyscy zapomnieli.

Fabuła jest zatem prosta, ale sądząc po reakcjach publiczności dziecięcej (≤10≤ lat), nie zawsze jednak zrozumiała dla młodszych widzów. Spektakl, mimo że nie zawiera treści stricte dla dorosłych uznawanych za szkodliwe dla młodych widzów, nie jest przekazem dla dzieci. Zbyt dużo tutaj żartów nieczytelnych dla niższych grup wiekowych. Łauma: Komiks na żywo reklamowana jest na stronie teatru dla dzieci od lat 10, ale już na ulotce od lat 7. To nie jest jednak grupa docelowa, która podczas godzinnego przedstawienia będzie się bawić najlepiej.


Prawem adaptacji

Adaptacja oczywiście rządzi się swoimi prawami. Chyba nikt z czytelników komiksu nie wyobrażał sobie Dorotki i jej taty tak, jak zostali wykreowani przez aktorów – Kalinę Hlimi-Pawlukiewicz i Mateusza Lewandowskiego. Dorotka komiksowa zdaje się być sprytną i ciekawą świata, ale przy tym dosyć skromną i spokojną dziewczynką. W przedstawieniu jest raczej małą i dość krzykliwą cwaniarą. Tata komiksowy nie sprawia wrażenia aż takiej płaksy, jaką jest jego teatralny odpowiednik. Nie jest to zarzut, bo teatralna wizja postaci jest spójna, choć fanom komiksu nie musi się spodobać. Należy jednak słusznie podejrzewać, że wielka kokarda wpięta we włosy Dorotki rozbroi każdego widza i nakaże nie zaprzątać sobie głowy własnymi wyobrażeniami.

Dosyć dziwna jest reżyserska decyzja o tym, że niektóre komiksowe postaci nie materializują się na scenie: Perkun, Łojma i mama Dorotki pojawiają się tylko w wersji rysunkowej, pokazani w komiksowych kadrach na ekranie w głębi sceny. Formuła przedstawienia jest ascetyczna: na scenie role sześciu postaci gra trójka aktorów. Ta oszczędność specjalnie nie razi, gdyż zadbano o atrakcyjność widowiska na kilku innych poziomach.

Przede wszystkim postanowiono wykorzystać plansze komiksowe bardzo często dopowiadające pewne elementy, na które zabrakło czasu scenicznego i środków do innego ich pokazania. Problem jest tylko z dwutorowym śledzeniem wydarzeń i momentami z przeczytaniem kadrów.

Bardzo dobrze wykorzystano możliwości rzutnika, który jest czwartym aktorem tego przedstawienia. Nie służy tylko do suchego pokazywania plansz, ale wchodzi w interakcję z aktorami w danych scenach. Genialnie wyszło wprowadzenie do wydarzeń, w którym druga strona z komiksu służy jako tło, a kolejne kadry na trzymanym w rękach przez Dorotkę papierze są nam kolejno przybliżane. Ciężko to lepiej wytłumaczyć słowami, trzeba po prostu się pofatygować na spektakl.

Znakomicie pokazane są sceny grozy, kiedy na wyświetlanych planszach pojawia się rzucone przez czerwony filtr światło. Mocnym punktem przedstawienia są też dźwięki (np. zwiastujące nadejście Perkuna onomatopeje) i grana na żywo (również na harfie!) muzyka. Najlepszym momentem jest zdecydowanie interpretacja muzyczna rymowanki o Łaumie.


Pysk szczerbaty jadem pluje

Ważny jest w scenicznej adaptacji Łaumy dopisek "komiks na żywo". Istotnie, to się ekipie aktorsko-reżyserskiej udało znakomicie. Komiks jako taki nie posłużył tutaj za inspirację, nie wypruto z niego samej fabuły i nie przeniesiono jej "ot tak" na scenę. Komiks stał się elementem składowym i interaktywnym inscenizacji. Za to należą się wielkie brawa.

Jeden duży minus jednak niestety w teatrze wyszedł– zaaranżowana schadzka Łojmy i Perkuna, rozdzielonych kochanków, ten genialny podstęp Dorotki i jej towarzyszy (Kurke i Ajtwara), zgrzyta w interpretacji teatralnej. Nadchodzi i przechodzi zbyt szybko, żeby w jego skuteczność uwierzyć. W komiksie trwał pięknie w takt melodii. Żeby sobie zrekompensować ten niezbyt udany fragment, powinniśmy zakupić kolorowankę Łauma, która do nabycia była za niezbyt wygórowaną cenę jednego złotego.

*recenzja na podstawie przedstawienia z dnia 5 czerwca