» Recenzje » Wszystkie » Lancea Sanctum

Lancea Sanctum


wersja do druku

Sanktuarium Lancy

Autor:
Wstęp

Pamiętam, że biorąc po raz pierwszy do rąk Lancea Sanctum miałem mieszane uczucia. Sam pomysł Przymierza wampirów opartego na hierarchii kościelnej i wierze w boskie potępienie nieszczególnie do mnie przemawiał. Ponadto obawiałem się, że White Wolf pójdzie po najmniejszej linii oporu i zaserwuje nam dodatek o bardzo ubogiej treści w stylu drugoedycyjnych Clanbooków. Z perspektywy czasu mogę jednak powiedzieć, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione, a Lancea Sanctum to bardzo dobry produkt, napakowany po same brzegi treścią i trzymający poziom merytoryczny poprzednich suplementów. Moja ocena samego Przymierza również znacznie się poprawiła i nie uważam go już za najbardziej oklepany i banalny wytwór nowej edycji. Powiem więcej, myślę, że jest to bardzo dobrze przemyślane dzieło, które rozwija pomysły zawarte w podręczniku podstawowym do Wampira: Requiem tak, że nabierają one prawdziwej głębi.

Na sam początek, klasycznie już, przyjrzyjmy się stronie wizualnej podręcznika. Twarda lakierowana okładka, solidne szycie, zdecydowana większość na papierze kredowym - świetnie, staranne wydanie. Co ciekawe, opowiadanie otwierające cały dodatek wydrukowano na zwykłym papierze, stylizując je w ten sposób na stronice starej, średniowiecznej księgi. Czcionka również wpasowuje się w ten klimat - całe opowiadanie napisane jest gotykiem. Autorzy chyba jednak trochę przesadzili, bowiem tekst jest miejscami nieczytelny i zamiast wgłębiać się w fabułę próbujemy rozszyfrować kolejne enigmatyczne litery. To pierwszy znaczący błąd strony wizualnej.

Drugim minusem są natomiast niektóre ilustracje - o wiele gorsze od tych znanych chociażby z Requiem. Kilku rysowników widocznie minęło się z powołaniem bo niektóre rysunki nie nadają się zupełnie do niczego. Część z nich to szkice o bardzo prymitywnej kresce, natomiast inne w żaden sposób nie pasują do uniwersum Nowego Świata Mroku (wielki, kwadratowy mięśniak). Na szczęście jednak większość ilustracji jest naprawdę bardzo klimatyczna i udana. Dodatkowym smaczkiem dla polskich fanów niech będzie fakt, że jednym z rysowników jest nie kto inny, jak sam Tomasz Jędruszek, doskonale znany z ilustracji do Monastyru i Neuroshimy.

Prolog

Podręcznik rozpoczyna wspomniane już opowiadanie Grega Stolze'a pt. Faithful Service, którego akcja rozgrywa się we współczesnym Chicago. Niestety, jest to mocno przeciętna proza. Nie chcę zdradzać całej historii, więc powiem tylko tyle, że fabuła kręci się wokół nawrócenia pewnego członka Przymierza Ordo Dracul na "właściwą" drogę. Dodam również, że wampir wymachujący dziwnym nunchaku wywołał u mnie poważny ból brzucha. Moim zdaniem pan Stolze powinien zająć się pisaniem opowiadań do innego systemu White Wolfa - Exalted. Tam podobne pomysły byłyby chociaż w jakiś sposób uzasadnione.

Rozdział I: Historia Lancea Sanctum

Jak już wiemy z Requiem, Longinus przebił bok Chrystusa Włócznią Przeznaczenia i poprzez ten czyn skazał się na wieczne Potępienie. Podczas późniejszej wizyty w Grobie Chrystusa objawił mu się Archanioł Vahishtael i wyjawił cel istnienia Przeklętych - mają oni uświadamiać ludzkości cenę grzechu i utwierdzać ją w przekonaniu, że życie na ziemi jest jedynie krótkim i smutnym przedsionkiem na drodze do Nieba. Vahishtael dodał również, że misją Longinusa jest przekazać te słowa innym Przeklętym. Aby osiągnąć ten cel Longinus przeistoczył Monachusa, który był wykształconym teologiem chrześcijańskim, i przekazał mu całą swoją wiedzę. Później wręczył mu jeszcze Włócznię Przeznaczenia i na zawsze go opuścił.

Monachus spisał słowa swojego stwórcy i w ten sposób powstał sławny Testament Longinusa - święta księga Lancea Sanctum. Następnie zaś zebrał wokół siebie Pięciu Uczniów i rozpoczął powierzoną Potępionym przez Boga misję. Na jej drodze stanęła jednak Camarilla, która w Lancea Sanctum widziała zagrożenie dla swoich interesów. Przymierze musiało więc uciekać do Teb. Tam objawił się Monachusowi anioł Amoniel i przekazał Przeklętym mroczne cuda Tebańskiej Magii. Jednak pomimo jej potężnej mocy, Lancea Sanctum po raz kolejny zostało zmuszone przez Camarillę do ucieczki.

Przez kolejne pięćdziesiąt lat Monachus podróżował po północnej Afryce i południowej Europie, nauczając Testamentu i szukając schronienia przed swoimi wrogami. W 329 roku przybył w końcu do pewnego zapomnianego klasztoru i założył Czarne Opactwo (ang. Black Abeby) - nową siedzibę Przymierza. W niedługim czasie zaczęli przybywać doń kolejni Przeklęci i w ten sposób powstał zalążek dzisiejszego Lancea Sanctum.

Tak w ogromnym skrócie przedstawia się fragment historii Lancea Sanctum, która zajmuje w podręczniku ponad 30 stron. Historia jest spójna, ciekawie napisana i obfitująca w wiele szczegółów. Pomimo, że miejscami następują przeskoki o kilkaset lat, to jednak ciągłość nie jest zaburzona, a całości wychodzi to na dobre. W końcu po co autorzy mieliby nas nudzić jakimiś bzdurnymi wydarzeniami? Przedstawiają nam samą esencję i robią coś jeszcze bardziej ważnego - pozwalają nam nie być niewolnikami konwencji, która nie pozwala nam nic nowego wymyślić ("bo na stronie X jest napisane inaczej"). Pamiętajmy, że w Nowym Świecie Mroku nie ma metaplotu i możemy do niego wsadzić wszystko, co nam się podoba. Historia Lancea Sanctum napisana została właśnie w taki sposób, pozwalający nam stworzyć co tylko chcemy.

Rozdział II: Nie-życie w Lancea Sanctum

Rozdział drugi zaczyna się szczegółowym opisem Testamentu Longinusa oraz innego ważnego dla Uświęconych dzieła - The Sanguineous Catechism, spisanego ręką samego Monachusa, zawierającego podstawowe prawa i obowiązki dotyczące Spokrewnionych. Poważnym minusem jest niestety nieścisłość pomiędzy Testamentem a historią Przymierza. Na przykład z Testamentu wynika, że Longinus i Monachus wyruszyli razem w świat, aby znaleźć pierwszych Pięciu Uczniów, natomiast w poprzednim rozdziale wyraźnie jest napisane, że było zupełnie inaczej. Nie wiem, czy jest to zamierzony zabieg (stylizacja Testamentu na ezoteryczny, zagadkowy tekst), czy też zwyczajna nieuwaga twórców dodatku. Mnie osobiście to jednak przeszkadza.

Następnie opisane są różne Wyznania Wiary (ang. Creed) kultywowane przez członków Lancea Sanctum. Tak, tak. Przymierze nie jest monolitem i pomimo faktu, że wszyscy jego członkowie uznają Testament za podstawę swojej wiary, to jego indywidualne interpretacje znacznie się od siebie różnią. W dodatku opisano trzy główne Wyznania: Monachialne (najstarsze i najbardziej tradycyjne, oparte na katolickich obrzędach), Westminsterskie (powstałe w XVIII wieku i usuwające z obrzędów "zbędny ceremoniał") oraz Tolissońskie (najmłodsze, odrzucające większość ceremonii i nastawione na mniej wykształconych Przeklętych). Oczywiście, dodatkowych pomniejszych Wyznań istnieje jeszcze całe mnóstwo, a niektóre z nich to nawet jawne herezje, zaprzeczające podstawowym prawdom Testamentu i zagrożone Śmiercią Ostateczną

Ponadto w rozdziale drugim znajduje się również szczegółowy opis tytułów gwarantowanych przez Przymierze wraz z wartościami Statusu (Status Lancea Sanctum), jakie trzeba posiadać, aby móc sprawować określone funkcje w tej organizacji. Moim zdaniem White Wolf powinien był umieścić te informacje w Podręczniku Podstawowym, a w dodatku uzupełnić je jedynie bardziej szczegółowo. Nie zajęłoby to zbyt wiele miejsca i ułatwiło pracę wielu Narratorom, nie narażając ich na ponoszenie wydatków na kolejny suplement. Ale cóż, business is business. Dodam tylko jeszcze, że tytuły w Lancea Sanctum dzielą się dwie główne grupy: świeckie i duchowne. Aby móc sprawować funkcję duchowne (czyli najważniejsze) należy wpierw przejść specjalny Rytuał Wyboru i stać się w ten sposób Wybranym (ang. Anointed).

Kolejną rzeczą są opisy klanów i ról, jakie zazwyczaj pełnią w Przymierzu. Ogólnie jest to dobry przewodnik dla Narratorów, pozwalający zapoznać się z pewnymi stereotypami społecznymi Uświęconych i zrozumieć miejsce każdego klanu w strukturze sekty.

Po opisie klanów następuje szczegółowy opis obrzędów kultywowanych przez Przymierze. Rytuały te dzielą się na dwie grupy - Apostolica i Ecclesia. Apostolica to oficjalne obrzędy dla całego Przymierza, które wywodzą się wprost z Testamentu Longinusa. Jest ich równo siedem i ta liczba jest stała. Ciekawym pomysłem są opcjonalne zasady wynikające z uczestnictwa w tych rytuałach. Jeżeli Narrator uzna, że wierzenia Lancea Sanctum nie są bezpodstawne, to może nagrodzić uczestniczących w nich Spokrewnionych jakimiś "bonusami" z punktu widzenia mechaniki gry. Jeżeli chodzi o Ecclesia, to są to różne pomniejsze obrzędy kultywowane przez Uświęconych (w koteriach, w formie osobistej modlitwy). Nie zapewniają one żadnych korzyści ze strony mechaniki gry.

Rozdział drugi kończy akapit traktujący o sposobie uprawiania polityki przez Lancea Sanctum. Można się z niego dowiedzieć wszystkiego, od sposobu sprawowania władzy do taktyki przejmowania miast. Jest to moim zdaniem najciekawsza część tego rozdziału, pozwalająca w sposób bardziej szczegółowy wprowadzić Przymierze do swojej kroniki.

Rozdział III: Lancea Sanctum i Danse Macabre

Rozdział trzeci to jedna z najbardziej przydatnych części podręcznika. Tutaj znajdują się wszystkie informacje o Nowicjuszach, Ancillae i Starszych Przymierza. Zostały one przedstawione w sposób bardzo systematyczny i stanowią niezbędne minimum do właściwego przedstawienia i poprowadzenia postaci Uświęconych. To prawdziwa skarbnica pomysłów i swoiste kompendium wiedzy dla Narratora.

Dodatkowo znajdziemy w rozdziale trzecim informacje na temat opinii Lancea Sanctum o innych Przymierzach i zasad rządzących potencjalnymi sojuszami. Jeżeli stosunek do Invictus, Cartians i Circle of the Crone raczej nikogo, kto zna nowego Wampira, nie zdziwi, tak ten do Ordo Dracul może porządnie zaskoczyć. Otóż, uwaga, pomiędzy tymi antagonistycznymi Przymierzami często dochodzi do nieoficjalnych wymian informacji, a w Domenach, w których dominuje Invictus lub Kartianie, nawet do potajemnych sojuszów, mających na celu przeciągnięcie wyznawców obu sekt na swoją stronę. Dodam jeszcze tylko, że to tylko jeden z mnóstwa "smaczków" opisanych w tym rozdziale.

Rozdział IV: Frakcje i Linie Krwi

Jeżeli myśleliście, że Wyznania to jedynie różnice dzielące Spokrewnionych z Lancea Sanctum, to muszę was zmartwić (a być może ucieszyć). Członkowie Lancea Sanctum dzielą się również na wiele frakcji, których członkowie podzielają wspólne filozofie na temat swojego nie-życia. Wśród Uświęconych historycznie utrwaliły się trzy główne Frakcje: Konserwatyści (ang. Hardliners; uważają, że istnieje tylko jedna interpretacja Testamentu Longinusa), Łącznicy (ang. Unifiers; szukają sposobów na wypracowywanie porozumienia pomiędzy poszczególnymi frakcjami Przymierza) i Neo-reformiści (ang. Neo-reformists; twierdzą, że interpretacje Testamentu należy dostosowywać do wciąż zmieniającego się świata).

Dodatkowo opisanych jest jeszcze kilka innych, mniejszych frakcji, które wprowadzają do filozoficznej mozaiki Przymierza jeszcze więcej zamieszania. Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł, który doskonale podkreśla izolację miast, nie pozwalającą Spokrewnionym na wypracowanie "jednego i słusznego" światopoglądu, który dominowałby w całym Przymierzu. Poprzez takie działania White Wolf skutecznie eliminuje paradoksy poprzedniej edycji, która pełna była sieci ogólnoświatowych powiązań i wampirów mogących wpływać na losy całego świata. Teraz każde miasto to tak naprawdę zupełnie inne bajka i rzeczy uznawane za pewnik w Nowym Jorku wcale nie muszą nim być w Berlinie. Ba, mogą być w nim nawet uznawane za herezję! Wszystko to pozwala uczynić Świat Mroku jeszcze bardziej mrocznym i tajemniczym. Zdecydowany plus.

W Lancea Sanctum przedstawiono również trzy zupełnie nowe Linie Krwi: Ikarianów (ang. Icarians; Ventrowie, którzy wierzą, że Bóg powierzył im misję władania Przymierzem), Umartwiających Ciało (ang. Mortifiers of the Flesh; dziwna sekta otwarta dla każdego i wierząca w zbawienie poprzez męki cielesne) i Osytów (ang. Osites; grupa Mekhet studiująca zjawisko śmierci). Wszystkie Linie Krwi są dobrze opisane, a ich słabości dobrze wyważone, mimo to jednak Umartwiający Ciało nie przypadli mi do gustu. Moim zdanie zostali oni chyba dodani do podręcznika trochę na siłę i równie dobrze można by ich było z niego wyrzucić. Być może przypadną jednak komuś innemu do gustu.

Rozdział V: Dyscypliny i Rytuały

Jak sama nazwa rozdziału wskazuje, znajdziemy w nim nowe Dyscypliny Linii Krwi oraz rytuały Tebańskiej Magii. Nowe dyscypliny to: Konstance Ikarianów (każda kropka gwarantuje jeden dodatkowy poziom Resolve na czas sceny), Memento Mori Osytów (manipulacja śmiercią) i Scourge Umartwiających Ciało (przekraczanie barier narzuconych przez ból). Dyscypliny są całkiem ciekawe, chociaż znowu uważam, że Scourge jest przekombinowana, tak samo jak i cała ta Linia Krwi.

Nowe rytuały Tebańskiej Magii są również całkiem ciekawe. Bardzo dobrym pomysłem jest sposób odkrywania ukrytych rytuałów. A mogą one być ukryte niemalże wszędzie - w plamach krwi na ścianie, w wyglądzie samotnego drzewa stojącego na polanie itd. Jeżeli wampirowi uda się odpowiednio zinterpretować fenomen, który napotkał, to może przystąpić do nauki nowej, mrocznej mocy. Od czasów objawienia Tebańskiej Magii przez anioła Amoniela Spokrewnieni wciąż odkrywają jej nowe moce, chociaż ostatnio dzieje się to coraz rzadziej. Nie będę wgłębiał się w poszczególne efekty rytuałów i powiem tylko tyle, że zostały one dosyć dobrze zbalansowane i wywołują ciekawe efekty.

Dodatek: Sprzymierzeńcy i Wrogowie

Podręcznik kończy dodatek przedstawiający kilka archetypów przystosowanych do szybkiego wykorzystania w opowieści. Jeżeli nagle zostaniemy zaskoczeni przez działania graczy, lub na gwałt potrzebujemy jakiegoś bohatera niezależnego do obsady, to powinniśmy zajrzeć właśnie tutaj. Szkice postaci zrobione są całkiem sensownie - nie jesteśmy zamęczani pełnymi charakterystykami i mamy podane jedynie najważniejsze pule kości potrzebne dla danego NPC. Wrogów z podanymi pełnymi charakterystykami jest wprawdzie zaledwie trzech - Bezbożny Pies (ang. Faithless Hound), Oddany Krzyżowiec (ang. Inspired Crusader) i Fanatyczny Inkwizytor (ang. Zealous Inquisitor), ale wystarcza to w zupełności.

Podsumowanie

Lancea Sanctum to podręcznik wart każdej zainwestowanej w niego złotówki. Przedstawione w nim rozwiązania są bardzo szczegółowe i z pewnością zadowolą nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Wydaje mi się, że White Wolf wyczerpał temat całkowicie, jeżeli chodzi o politykę, historię, strukturę i spojrzenie na świat z perspektywy Przymierza. Zapewne będą pojawiać się w kolejnych dodatkach nowe Linie Krwi, rytuały Tebańskiej Magii itd., ale ogólne założenia Lancea Sanctum nie zostaną raczej zmienione. Gwarantuje to brak metaplotu i naprawdę profesjonalne podejście do tematu. Z merytorycznego punktu widzenia jest to towar najwyższej jakości.

Czas teraz na przysłowiową łyżkę dziegciu. Niestety, pomimo wszystkich swoich zalet, Lancea Sanctum nie jest produktem bez wad. Po pierwsze dziwi mnie, że w podręczniku nie zamieszczono treści całego Testamentu Longinusa, tylko szczegółowo go streszczono choć jest w nim napisane, że to jedynie kilka kartek. Szkoda, bowiem mogłaby to być wspaniała pomoc dla Narratora, który mógłby wykorzystać jego wersy odgrywając Północną Mszę lub Konserwatystę cytującego całe fragmenty tego dzieła. Wydaje mi się, że White Wolf zamierza po prostu wyciągnąć od graczy jeszcze więcej pieniędzy i wyda osobną książkę, podobną do wydanych już wcześniej Rites of the Dragon - opisujących życie Drakuli.

Kolejnym minusem jest opowiadanie rozpoczynające podręcznik. Jak już mówiłem wcześniej, wypada ono bardzo słabo w porównaniu chociażby do tych z Podręcznika Podstawowego.

O stronie graficznej produktu wypowiadałem się na początku recenzji i tutaj jedynie podsumuję moje odczucia. Niektóre grafiki do niczego się nie nadają i White Wolf powinien baczniej dobierać sobie rysowników. Oczywiście cieszy mnie bardzo fakt, że ilustracje Tomasza Jędruszka znalazły się w suplemencie i z zadowoleniem stwierdzam, że podnoszą jego poziom. To zdecydowany plus w moich oczach.

Denerwujące są również literówki, których w podręczniku jest całe mnóstwo. Bardzo często autorzy używają trudnych, archaicznych słów i każde, nawet najmniejsze, "machnięcie się" stanowi dla obcokrajowca prawdziwe piekło. Znalazło się tam także kilka błędów korekty (np. wstawki typu:
cześć Bob, wstaw ten fragment tekstu z góry strony
itp.).

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to produkt bardzo dobry. Szkoda tylko, że nie genialny...

Kup teraz:

Tytuł: Lancea Sanctum
Autorzy: Alan Alexander, Kraig Blackwelder, Travis-Jason Fieldstein, Will Hindmarch, Jacob Klunder, Christopher Kobar i Chuck Wendig
Okładka: Daren Baden
Ilustracje: Afery Butterworth, Matt Dixon, Cyril Van, Der Haegen, Travis Ingram, Tomasz Jędruszek, Raven J. Mimura, Mark A. Nelson, Jeff Rebner, Jean-Sebastien Rossbach, Cathy Wilkins
Wydawca: White Wolf Game Studio
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 220
ISBN: 1-58846-249-8
Cena: 34,99$
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę


Ocena: 4 / 6



Czytaj również

Shadows of Mexico
Niepozorny gigant
- recenzja
Requiem for Rome
Prawie jak Mroczne Wieki

Komentarze

string(15) ""

Wojewoda
   
Ocena:
0
Do przeczytania dodatku zachęcił mnie Constructor i cóż... muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Dla VtRowców jest to niemal podstawa, dodatek, który w sposób kosmiczny wręcz wzbogaca świat. Naprawdę polecam:)
03-06-2005 19:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.