string(15) ""
» Blog » Kwintesencja gejowatości :D :D :D
14-05-2015 23:38

Kwintesencja gejowatości :D :D :D

W działach: Komiksy | Odsłony: 819

ODNALAZŁEM :D :D :D

Po wielu latach poszukiwań wreszcie odkryłem - Panie i Panowie, oto KWINTESENCJA GEJOWATOŚCI :D :D :D

http://www.stickydillybuns.com/

Prawda, że fajne? :D :D :D 

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Kaworu92
   
Ocena:
0

Cóż, to nie ja twierdziłem, że "geje pójdą do piekła to tak Biblia mówi trolololo" - i serio, nazywasz mnie talibem, ale o Adeptusie to ani slówka nie piśniesz? Prawicowcy...

16-05-2015 20:10
Łodzianin
   
Ocena:
+2

@Kaworu92

Adeptus akurat prowadzi dyskusję w wyjątkowo kulturalny sposób i ciężko go wyprowadzić z równowagi. Ty za to odwracasz kota ogonem, od początku rozmowy odwołujesz się do uczuć/empatii i "Nie byłoby wam przykro, gdybym ja krytykował wasze heteroseksualne zachowania? :) :) :)" (nie, nie byłoby nam przykro, wyszedłbyś co najwyżej śmiesznie), atakujesz osoby religijne (opierając się na emocjach i jakiejś nieokreślonej "nauce") i nie rozróżniasz normy od odchylenia od niej, a to wszystko jest jeszcze obsypane nadmiarem emotikon i kiepskich żartów oraz nieznajomością pewnych pojęć, używanych przez ciebie w dyskusji (np. "ezoteryka").​

A, jeszcze jedno - jak "krytykować homoseksualistów" to religijni fanatycy są taaaaaaacy happi i w ogóle "my mamy prawo" - jak skrytykować fanatyka religijnego to co? Ah, tak "tani chwyt erystyczny" Yhym. Jaaaaaaasne.

 Użyłeś sformułowania 

"Ty swoje postulowanie "krytykowania" homoseksualistów opierasz na fanatyzmie, więc? ;) ;) ;)

Krytyka człowieka przez nazwanie go fanatykiem (co niekoniecznie musi być obraźliwe bo jak mówił Mosdorf "Jesteśmy fanatykami, bo tylko fanatycy umieją dokonać wielkich rzeczy.") ma podobną wartość merytoryczną jak obraza człowieka poprzez nazwanie go Żydem/komunistą/faszystą/ i stanowi właśnie chwyt erystyczny nazwany przez Schopenhauera "przyklejaniem etykietki".

16-05-2015 20:22
Adeptus
   
Ocena:
+2

@ Karowur92

Wiesz, uznaję, że nie mam prawa, bo byłoby to a) niemiłe b) niesmaczne c) w złym guście d) najzwyczajniej w śiwecie głupie. I oczekuję, że skoro ja isę stosuję do tych standardów, to inni także - to naprawdę nie takie trudne, skoro mi wychodzi, huh?

Ja żyję w celibacie. Skoro ja się stosuję do tego standardu, to Ty też powinieneś - to naprawdę nie takie trudne, skoro mi wychodzi. Bo opcji, że Ty nie masz obowiązku kierować się w życiu moim standardem, nie bierzemy pod uwagę, prawda?

A teraz przepraszam, po raz kolejny widzę, że rozmowa z osobami z prawej strony nie ma najmniejszej racji bytu. 

Tyle, że to właśnie Ty nie życzysz sobie rozmowy - tylko bezwarunkowej akceptacji Twojego stanowiska.

Tyle tylko, że ja moją pogardę dla ludzi wierzących, że Biblia to dobre źródło wiedzy opieram na nauce i dowodach,

Opierasz ją na braku logiki i umiejętności interpretowania tekstów literackich, bo błędnie zakładasz, że np. Biblia zawiera błędny opis procesów fizycznych związanych z powstawaniem świata, podczas gdy ona takich opisów w ogóle nie zawiera. To jest tak, jakbyś twierdził, że "Pan Tadeusz" to kałowy utwór, bo jest w nim napisane, że dzięcielina pała rumieńcem, a przecież rośliny się nie rumienią. Ciekawe, że ateiści na co dzień normalnie rozumieją symbole, chwytają metafory, śmieją się z dowcipów, ale jak rozmowa zbacza na temat Biblii - koniec, załącza się blokada umysłowa, wszystko trzeba rozumieć dosłownie.

A jeśli mości earl nie jest fanatykiem, to na jakiej bazie chce on "krytyki" homoseksualistów? Równość? Braterstwo? Może... nauka? 0_O Nie widzę innego uzasadnienia niż fanatyzm - so sorry. 

Ciekawe, że z rewolucyjnej triady pominąłeś właśnie tą wartość, która stanowi odpowiedź na Twoje pytanie - wolność. Earl ma prawo krytykować Twoje zachowania, Ty masz prawo krytykować naszą religię, bo mamy wolność słowa.

A, jeszcze jedno - jak "krytykować homoseksualistów" to religijni fanatycy są taaaaaaacy happi i w ogóle "my mamy prawo" - jak skrytykować fanatyka religijnego to co? Ah, tak "tani chwyt erystyczny" Yhym. Jaaaaaaasne. 

Tyle, że tu mamy sytuację odwrotną - to Ty uważasz, że możesz krytykować wierzących, a jednocześnie wierzący nie powinni krytykować Ciebie. Dokładnie taka postawa, jaką potępiasz ;)

Cóż, to nie ja twierdziłem, że "geje pójdą do piekła to tak Biblia mówi trolololo" - i serio, nazywasz mnie talibem, ale o Adeptusie to ani slówka nie piśniesz? Prawicowcy...

No ale o co chodzi? Jeśli nie jesteś chrześcijaninem (czy w ogóle wierzącym), to nie powinieneś się obrażać, bo stwierdzenie "pójdziesz do piekła" jest z Twojego punktu widzenia równie obraźliwe, co "Papa Smerf nie da Ci soku ze smerfojagód". A gdybyś był, to cytowanie Biblii również by Cię nie obrażało. Zresztą, ja nie stwierdziłem, że Ty konkretnie pójdziesz do piekła, tylko zacytowałem ogólne stwierdzenie ze św. Pawła odnośnie homoseksualizmu - nie moją rzeczą jest osądzać ludzkie dusze.

Poza tym - Ty wklejasz publicznie notkę dotyczącą homoseksualizmu i jeszcze pytasz o opinię, to ja mam prawo wyrazić publicznie swoją opinię. Nie chodzę gejom po domach jak Świadek Jehowy, ale jak ktoś, korzystając ze swojej wolności słowa, wyraża pozytywne odczucia względem homoseksualizmu, to ja mam prawo, korzystając z tej samej wolności, wyrazić odczucia negatywne.

I ja nie atakuję Twojej osoby. Jak wspomniałeś "nienawidzić grzechu, nie grzesznika". Homoseksualizm uznaję za wadę, ale nie wykluczam możliwości, że masz setki innych zalet, które z naddatkiem rekompensują tą wadę i sumarycznie jesteś o wiele bardziej wartościowym człowiekiem niż ja (co akurat nie jest zbyt trudne).

@ Nuriel

In vitro. Pozamiatane. Gdyby dzisiaj jakiś bondowski villain rozpylił nad światem środek który magicznie sprawia, że cała ludzkość staje się homoseksualna oraz zaczyna pałać niewysłowioną odrazą do stosunków heteroseksualnych, ludzkość doskonale by sobie poradziła.

Ale z utylitarnego punktu widzenia metoda in vitro jest dużo mniej wydajna niż tradycyjna ;)

@ Vukodlak

Naprawdę jesteście aż tak przeżarci pychą, lub idiotycznie naiwni, że twierdzicie iż to się nigdy nie powtórzy i nauka dzisiaj jest absolutnie obiektywnym narzędziem do wypowiadania się na każdy temat?

Przede wszystkim, nauka nie daje odpowiedzi na dylematy moralne - nie dlatego, że jest głupia, tylko dlatego, że to nie leży w jej zakresie (podobnie jak w zakresie Biblii nie leżą opisy zjawisk astrofizycznych czy biologicznych). Z punktu widzenia nauki takie pojęcia jak "dobro", "zło", "sens życia (czy sens czegokolwiek)" są niedefiniowalne i nieweryfikowalne. Nauka opisuje zjawiska, ale ich nie ocenia - i to nie dlatego (a przynajmniej nie jest to główny powód), że naukowcy chcą zachować neutralność, tylko dlatego, że zwyczajnie nie istnieje coś takiego jak "naukowa ocena moralna". Dlatego twierdzenie o jakimkolwiek systemie moralnym, że jest on "naukowy" to zwyczajna propaganda. Każda moralność opiera się "na wewnętrznym przekonaniu" - czyli na tym, co Kaworu92 nazywa "fanatyzmem".

 

16-05-2015 20:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.