string(15) ""
» Blog » Książki wygrzebane w śmieciach
10-08-2012 11:33

Książki wygrzebane w śmieciach

W działach: Książki, Fanboj i Życie | Odsłony: 161

No, nie całkiem w śmieciach, ale w różnych stoiskach z tanią książką. Dzisiejszy post pisany będzie by a) zwrócić uwagę na fakt, że warto przyglądać się im i ich zawartości, gdyż można wśród niej znaleźć prawdziwe perełki za grosze b) przypomnieć kilka, wartych uwagi książek.


Roger ZelaznyPan Światła

Cena: 5 złotych monet

 

 


Tłumaczenie jedynie słuszne, czyli Cholewy. W tym wypadku ma to znaczenie, gdyż istniejące, drugie tłumaczenie jest ponoć tak skopane, że książki nie da się zrozumieć.


Wyznawcy nazywali go Mahasamatmanem i powtarzali, że jest bogiem. On sam wolał jednak pomijać Maha i Atman i nazywać siebieSamem.

Nigdy nie twierdził, że jest bogiem.

Nigdy też nie twierdził, że bogiem nie jest.


Odległa przyszłość, jeszcze bardziej odległa planeta zamieszkana przez ludzi. Dysponująca dostępem do najnowocześniejszej technologii (umożliwiającej np. klonowanie i reinkarnację) oryginalna załoga statku kolonizacyjnego włada światem podając się za hinduskich bogów. Jeden z jej członków, zniesmaczony coraz bardziej opresyjnymi rządaminiebiospostanawia sabotować system i zaczyna szerzyć buddyzm.


Co typowe dla Zelaznego książka jest bardzo krótka, liczy trochę poniżej 300 stron. Napisana jest bardzo charakterystycznym, zwięzłym stylem, skupiającym się na minimalistycznych dialogach, opowiadaniu zamiast opisywaniu oraz pozbawiona rozwlekłych ścian tekstu. Mimo to postacie bardzo wyraziście zarysowane, a minimalizm formy sprawia, że nawet pojedyncze zdania nabierają znaczenia. Efektem ubocznym jest też treściwość książki. Intrygi, bitwy, zdrady, zawiedzione miłoście, pertraktacje z demonami, walki z monstrami, negocjacje i przeciąganie dawnych wrogów na swoją stronę gonią więc jedna drugą w efekcie „Pana Światła” czyta się z wypiekami na twarzy.


Tanith LeeDemon CiemnościiDemon Śmierci

Cena: 5 i 12 złotych monet (razem 17).

 

 


Tanith Lee to bardzo płodna (około 100 powieści), bardzo ceniona (3 Nebule, 10 World Fantasy Award) i mam wrażenie bardzo słabo znana w Polsce pisarka. Posługuje się (przynajmniej w tych dziełach, które znam) bardzo alegorycznym, niemal poetycznym językiem. Jej dzieła są dość ponure w wymowie, ocierają się o romantyzm (ten od Mickiewicza, nie Harlequinów) i – jak określiła to pewna moja znajoma – wodziarskie.


Demon Ciemności i Demon Śmierci to pierwsze dwa tomy cyklu Płaskiej Ziemi (i niestety jedyne wydane w Polsce). Traktują o Azhramie Pięknym, władcy demonów oraz Uhlume, panu Śmierć i ich przygodach, wyczynach i złośliwościach płatanych śmiertelnikom. Uniwersum dość wyraźnie inspirowanym sumeryjskimi mitami. Strukturalnie powieści przypominają natomiast Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy lub też modną jakiś czas temu Opowieść Sieroty, przy czym, w odróżnieniu od tej ostatniej dobrze napisane.


Poul AndersonZaklęty Miecz

Cena: 5 złotych monet

 

 

 

Ponownie znany pisarz, ale chyba nie u nas. Siedem Hugo, jeden Locus i trzy Nebule.


„Zaklęty Miecz” to powieść, którą Andrzej Sapkowski umieścił na 9 miejscu 85 kanonicznych książek Fantasy. Moim zdaniem słusznie. W Krainie Czarów trwa wojna między królestwem elfów, a zimną krainą trolli. Jeden z elfich władyków, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę porywa śmiertelne dziecko, Sparhawka...


W powieści mamy trochę historii rodem z krwawego średniowiecza i okresu najazdów wikingów, trochę fantastyki z elfami typu szekspirowskiego i trochę mitologii nordyckiej. Na tym tle rozgrywa się dość fatalistyczna opowieść o wojnie, miłości, śmiertelności, nieśmiertelności, spiskach złośliwych bogów oraz przeznaczeniu, z którym ludzie mogą walczyć, ale nie mogą zwyciężyć.


Podobnie, jak u Rogera Zelaznego w oczy rzuca się zwięzły, minimalistyczny styl, pozbawiony rozwlekłych opisów i nadmiernie długich dialogów. Barwna i wielowątkowa opowieść mieści się na zaledwie dwustu pięćdziesięciu stronach, na których trudno znaleźć choć jeden ślad przegadania. Książkę pochłania się niemal natychmiast. Na uwagę w szczególności zasługuje sposób w jaki autor buduje postaci oraz dialogi. Anderson, jednym, pełnym dramaturgii i nierzadko porywającym zdaniem potrafi tchnąć życie i charakter w zdawałoby się zaledwie nakreśloną kilkoma ruchami pióra postać.


Suzane ColinsIgrzyska Śmierci

Cena: 10 złotych monet

 

 


Książkę kupiłem, bo a) koleżanka męczyła mnie nią od pół roku b) leżała u bukinisty i była tania. Spodziewałem się po niej wszystkiego, ale to, co mnie naprawdę zaskoczyło, to fakt, że była dobra! No dobrze. Może nie jest to nowy „Endymion” czy „Władca Pierścieni” jednak w swoim gatunku, czyli fantastyce młodzieżowej jest bardzo dobra. Porównania ze „Zmierzchem” są bardzo krzywdzące.


Fabułę chyba zna każdy. Książka ratowana jest przede wszystkim Generalnie spodziewałem się, że dostanę a) albo jakąś powieść o miłości ala Romeo i Julia b) albo kolejny emo angst ala Battle Royale albo c) połączenie obu, czyli po prostu katastrofę. Jednak bohaterka – dzięki swej woli przeżycia, determinacji, zacietrzewieniu oraz ledwie skrywanej nienawiści do Kapitolu – skutecznie ratuje książkę. Zamiast kolejnego, mdłego romansidła otrzymujemy emocjonującą opowieść o postaci, której trudno nie kibicować, która kombinuje, oszukuje, gra, udaje, a nawet symuluje zakochanie, tylko po to, żeby przeżyć i zachować godność w pełnym okrucieństwa świecie.


Tanith LeeCzarnoksiężnik z Volkyanu

Cena: 4 złote monety

 

 

 

Niefajnym elementem żywota grafomana-recenzenta jest fakt, że spotykając się z rzeczą świetną bardzo trudno jest o niej coś konstruktywnego napisać. Bo jedyne, co potrafię powiedzieć to „Bardzo dobre, przejmujące, momentami dość mroczne, okrutne, kobiece fantasy uważane za jedną z najlepszych książek Tanith Lee.”


Książka napisana jest bardzo ładnym, lekko poetyckim językiem, który chyba jest znakiem rozpoznawczym pani Lee. Mimo, że niepozorna (160 stron, badziewna okładka) pełna jest wydarzeń, a jej treść jest dość obszerna. Brakuje w niej imponujących walk, czy przygód, które ustępują miejsca baśniowości ponownie przywodzącej na myśl Opowieści Tysiąca I Jednej Nocy. Z całą pewnością jedna z najlepszych pozycji w moich zbiorach.


Poul AndersonPodniebna Krucjata

Cena: 4 i pół złotej monety

 

 


W 1961 gość dostał nagrodę Hugo dla najlepszej powieść za tą niepozorną książeczkę.


Średniowiecze. Na drodze grupy krzyżowców ląduje statek kosmiczny, stanowiący forpocztę inwazji agresywnych obcych. Bardziej na skutek tępej głupoty, niż szczęścia, sprytu czy odwagi ludziom udaje się zdobyć pojazd i z okrzykiem „Dalej! Naprzód! Bóg wspomaga wiernych!” ruszają na podbój kosmosu.


Książka jak już wspominałem jest niepozorna. Hołduje zasadzie, że powieść powinna przyciągać klienta niewielką ceną, która zachęci go do jej nabycia. Wymusza to zwięzły styl, pozbawiony rozwlekłych opisów, mimo to Anderson ponownie daje popis talentu do tworzenia z nawet najbardziej niepozornego materiału barwnych postaci oraz streszczenia tego, na co inni potrzebują wielu stron w kilku zaledwie zdaniach.


Tym, co może zniechęcać jest archaiczny, zielonoludzikowy obraz kosmitów. Tym, co zachęca: barwne przygody krzyżowców, zwyciężających w kolejnych bitwach dzięki sprytowi, szczęściu, bucie, ignorancji, oślemu uporowi, oportunizmowi, arogancji, bezpodstawnym przechwałkom i bezczelnym kłamstwom.


Roger ZelaznyOdmieniec

Cena: 7 złotych monet

 

 


Powieść nominowana do nagrody Locusa (zapewne za nazwisko autora), imho należąca raczej do górnej warstwy klasy średniej, niż literackich objawień. W krainie fantasy dochodzi do serii nieporozumień między złym czarnoksiężnikiem Detem Diabłem, a resztą jej mieszkańców. W wyniku ostatecznego, wielodniowego nieporozumienia Det zostaje zabity, a dla pewności, że jego zło nigdy nie wróci dobry czarodziej Mor podmienia jego jedynego następce na dzieciaka z innej, rządzącej się odmiennymi prawami rzeczywistości.


Pech chce, że trafia na „dziedzica dynastii geniuszy”. Gdy ten dorasta nierozumiany przez otoczenie młodzieniec, dzięki znalezionym w starożytnych ruinach artefaktom zabiera się za przymusową mechanizację, elektryfikację i kolektywizację rolnictwa. By zapobiec powtórce ze Związku Radzieckiego Mor decyduje się na desperacki krok i sprowadza z wygnania potomka Diabła Deta.


Jak większość dzieł Zelaznego książka jest bardzo zwięzła i napisana płynnie. Tym razem otrzymujemy opowieść o konflikcie magii i techniki oraz jednocześnie przygotówkę o nawalaniu się na smoki i samoloty. IMHO dobrą.


Aha. Odmieniec ma drugi tom, który wygląda jakby Zelazny szykował się do napisania trzeciej części (która z kolei nie powstała) i bez niej jest niezrozumiały. Moim zdaniem „Szalonego Różdżkaża” nie warto szukać.


Btw. Czy ta scenka czegoś wam nie przypomina?


- Muszę im pokazać co jeszcze lepszego – oświadczył Mark Norze. - Coś co będzie MUSIAŁO się im spodobać!

- Dlaczego? - zapytała.

Spojrzał na nią zaskoczony.

- Ponieważ muszą zrozumieć!

- Co?

- To, że ja mam rację, a oni się mylą oczywiście!


Jack Vance „Lyonesse”

Cena: 3 x po 5 złotych monet (czyli razem 15)

 

 


Jacka Vance, a przede wszystkim jego stylu pisania można albo kochać, albo nienawidzić. Nie da się jednak ukryć, że gość jest ceniony, a trylogia Lyonesse została nagrodzona nagrodą World Fantasy Award za najlepszą powieść (konkretnie: drugi tom).


Tym razem przenosimy się na legendarne wyspy Lyonesse, by, w epoce poprzedzającej o kilka pokoleń czasy Króla Artura wziąć udział w intrydze snutej przez elfy, czarnoksiężników, okrutnych władców oraz pewnego, wrednego kapelana. Lyonesse jest utrzymane w na poły baśniowym klimacie, opowieść potrafi jednak zdumiewać swym okrucieństwem i bezwzględnością.

Komentarze


Majkosz
   
Ocena:
+6
Sądzę, że nienadmiernie rozwlekły styl Andersona (który, zresztą, cenię bardzo!) wynika nie tyle z motywacji finansowych, ale z faktu, że nie należał do pokolenia sformatowanego na tysięcznych warsztatach creative writing, gdzie promuje wodolejstwo.

Anderson pisze tak, jak pisali Anglosasi przed wojną.

pozdrowienia!
10-08-2012 11:38
Krzemień
   
Ocena:
0
Igrzyska Śmierci najpierw obejrzałem a potem wciągnąłem w dwa dni wszystkie części książki. Cały ten hejt, że to kolejny Zmierzch rozsiewają chyba ludzie, którzy tego na oczy nie widzieli. Z wymienionych książek nie przeczytałem tylko Lyonesse, próbowałem kilkanaście razy ale coś mnie odrzucało.
10-08-2012 11:42
   
Ocena:
0
Hmmmm Ja jestem wypaczony wykrztałceniem... ale tacy książęta Amberu są kiepsko naapisane.
W starej fantastyce lepiej czytać streszczenia
10-08-2012 11:47
Eva
   
Ocena:
0
Yay, książki!
Jakkolwiek nie wiem, naprawdę nie wiem czy zdołam się kiedykolwiek zmusić do sięgnięcia po coś, co jest zatytułowane "Zaklęty miecz".
10-08-2012 11:59
~Wykrzyczany

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ach! Te wypaczone wykształciuchy! Ni krzty błekitnej krwii książąt w ich kulturze!
10-08-2012 12:04
Majkosz
    @slann
Ocena:
+6
E, nie jest tak źle. Zelaznego ratuje trochę zabawa w szukanie kryptocytatów. W dodatku łatwa, nie są bardzo subtelne.

Poza tym, w Starej Fantastyce znajdzie się kilku znakomitych stylistów. Na przykład wspomniani: Vance czy Tanith Lee. LeGuinn. Andersonowi i Leiberowi też nic nie brakuje. Jeżeli "Wodnikowe wzgórze" uznamy za fantastykę - to Adams. David Lindsay, jeśli ktoś gustuje w dziwacznym modernizmie.

No i Lovecraft.

(Wydaje mi się też, że można tę tezę odwrócić: ponieważ wszystkie współczesne książki fantastyczne są stylistycznie identyczne, wystarczy czytać streszczenia

serdecznie pozdrawiam!

PS, AD Eva: "Zaklęty miecz" się tylko tak głupio nazywa (po polsku, w oryginale jest mieczem złamanym). To znakomita powieść, zdecydowanie warto. Zresztą, głupimi tytułami nie ma się co przejmować, moja ulubiona chyba książka nazywa się "Herkules z mojej załogi", a jest arcydziełem. :)
10-08-2012 12:08
~Paladyn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Większość z tych książek miałem lub czytałem. Na półce ostało mi się tylko Lyonesse i regularnie do niego wracam.

@Krzemień: W tę pędy nadrób zaległości, toż to Feywild jak się patrzy!

;)
10-08-2012 12:10
Xolotl
   
Ocena:
+2
Nie wiem czemu, ale takie grafiki jak na powyższym tomie "Lyonesse", czy chociażby okładce dodatku do wh "Śmierć na rzece Reik" wydają mi się magiczne.
10-08-2012 12:47
baczko
   
Ocena:
0
Argh, Lyonesse! Gdzie to można spotkać tak dobrze zaopatrzoną tanią książkę? :)
10-08-2012 13:00
zegarmistrz
   
Ocena:
+1
Baczko W Lublinie, antykwariat na Wieniawskiej.

Majkosz: zapewne masz racje. Jednak Creative Writting znam głównie z plotek i wikipedii, więc nie chciałem rzucać tezami bez podparcia.

Krzemień to coś nazywa się styl Jacka Vance. Facet pisał naprawdę ciężko i momentami jest wręcz niestrawny.
10-08-2012 13:04
Krzemień
   
Ocena:
0
Albo w Łodzi w dawnym Chinatown na Piotrkowskiej.
10-08-2012 13:08
lemon
   
Ocena:
+1
powieści przypominają natomiast Baśnie Tysiąca i Jednej Nocy lub też modną jakiś czas temu Opowieść Sieroty, przy czym, w odróżnieniu od tej ostatniej są dobrze napisane

Trolololo. Ale wpis godny pochwały.
10-08-2012 16:40
whitlow
   
Ocena:
+3
@zegar
Kosmici w ,,Podniebnej Krucjacie,, faktycznie sztampowi, ale Poulowi Andersonowi chodziło o pewne przerysowanie, bo książka hard sf raczej nie jest. Nawiasem mówiąc genialna pozycja, niestety jedyna z listy, którą miałem szczęście poznać. Dzięki allegro za całe 2 zł :).

Jeśli ktoś miałby okazję się zapoznać- brać w ciemno. Ciekawe jest, że o ile na ogół jak jest kilka ras gdzieś to ludzie są wypośrodkowani i nijacy na tle elfów, krasnali czy innych kosmitów, którzy są ,,jacyś,, to tu tak nie ma. Ludzie wyróżniają się agresywnym i sprawnym prowadzeniem konfliktu zbrojnego, oraz wybitnie szybkim tempem przystosowywania się do nowych warunków. I oczywiście niezachwianą wiarą w supremację własnej kultury.

Przykład: Mnich analizuje gwiezdną mapę kosmitów, niezwykle zaawansowaną, trójwymiarową. Władca pyta go co też sądzi o kulturze obcych na jej podstawie.
Mnich- Raczej prymitywny lud mój Panie. Brak nawet tradycyjnych elementów ozdobnych jak smoki na obrzeżach mapy.

Lol. A jest tego więcej.

Tak czy siak polecajka za wycieczkę po antykwariatach. Magiczne miejsca. Jak zapewne słusznie pisał Pratchett, antykwariusze muszą być przybyszami z innych wymiarów, którzy przenieśli się w wyniku zaburzenia czasoprzestrzeni wywołanej nagromadzeniem dużej ilości książek.
10-08-2012 18:02
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Dzięki za cynk. ,,Krucjata" wydaje się być książką pisaną pod moje gusta.

A Zelaznego uwielbiam, choć uważam, że Amber urywa się w najlepszym momencie.
10-08-2012 20:59
KRed
   
Ocena:
+2
Co ciekawe, na podstawie "Podniebnej krucjaty" nakręcono film:

http://www.moviepilot.de/movies/hi gh-crusade-frikassee-im-weltraum/trailer/2563

Jak się ma do książkowego oryginału nie wiem. Ale to zbawienne, że również ludzie niepiśmienni i dyslektycy mogą poznać, dzięki temu, ową chwalebną opowieść o zwyciestwie Boga i angielskiego oręża nad obcymi demonami.

:)
11-08-2012 02:31
   
Ocena:
0
A no nakręcono, choć to bardzo luźna ekranizacja, ale tyż niezła.
Majkosz. Problem polega na tym, że wiele starych poppowieści to relacje, strasznie suche. Dialogów często prawie nie ma. Postaci najczęściej tylko przekazują sobie informacje. Trochę przesadzam, bo w amberze dialogi są w miarę normalne, ale kiedyś było gorzej. Wystarczy popatrzeć na świat czarownic i troje przeciw światu czarownic. Po prostu kiedyś poprzeczka dla fantasy była bardzo niska i tylko kilku (Tolkien, Le Guin) chciało ten stan rzeczy odmienić.
11-08-2012 08:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.