» Artykuły » Inne artykuły » Książki w 2012 - Bartłomiej Łopatka

Książki w 2012 - Bartłomiej Łopatka

Książki w 2012 - Bartłomiej Łopatka
W 2012 roku ponownie przekroczyłem setkę przeczytanych książek, ale, w przeciwieństwie do roku poprzedniego, omijałem szerokim łukiem najszumniej zapowiadane nowości i te najgłośniejsze hity. Tym samym do tej pory nie przeczytałem, między innymi, czwartego tomu Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza, Drooda Simmonsa, ostatniego Kłamcy Ćwieka, Cyrku nocy Morgerstern, Reamde Stephensona, większości utworów z tegorocznej Uczty Wyobraźni, reklamowanej jako polska Gra o tron (której skądinąd fanem nie jestem) Korony śniegu i krwi Cherezińskiej czy też najnowszych utworów Orbitowskiego, Twardocha i Szostaka.

Można postawić więc pytanie, co udało mi się przeczytać w tym roku. Jest to przede wszystkim sporo wznowień i staroci (niekoniecznie fantastycznych) oraz antologii. Wreszcie, dzięki Rebisowi, nadrobiłem braki związane ze znajomością oryginalnej, literackiej postaci Conana, która wyszła spod pióra Roberta E. Howarda. To samo wydawnictwo nieprzerwanie publikuje kolejne utwory Philipa K. Dicka w świetnej oprawie, dzięki czemu zapoznałem się wreszcie z jego Transmigracją Timothy'ego Archera. Dzięki MAG-owi przeczytałem również wznowienie Nigdziebądź Neila Gaimana, które dla mnie okazało się jedną z najlepszych książek ostatnich lat. W MAG-owskiej Uczcie Wyobraźni pojawił się także dwuksiąg Michaela Swanwicka Córka żelaznego smoka/Smoki Babel (pierwsza powieść została wydana w 1998 roku, dla drugiej była to premiera), który przyciąga niesztampowym podejściem do dość skostniałego gatunku, za jaki uznaje się fantasy i proponuje coś więcej niż kolejnego questa i orki.

Z kolei Zysk wydał opasły trzyksiąg Fionavarskiego Gobelinu autorstwa Guya Gavriela Kaya, w którym autor miksuje motywy arturiańskie z inspiracją Tolkienem i mitologią – dla fanów klasycznego i pełnego rozmachu podejścia do fantasy to lektura obowiązkowa. Świetnym zbiorem popisało się również Vesper, publikując Zgrozę w Dunwich i inne… Howarda P. Lovecrafta w nowym tłumaczeniu, które znakomicie oddaje atmosferę grozy tekstów Samotnika z Providence. Bardzo interesującą książką okazał się także Vertical Rafała Kosika. Sukcesywnie nabywałem również kolejne odsłony Rakietowych szlaków, które są jedną z najlepszych serii wydawniczych ostatnich lat w Polsce – każdy tom to, co najmniej, kilka(naście) perełek literatury fantastycznonaukowej, w której ich redaktor, Wojtek Sedeńko, miesza klasykę z utworami nowszymi.

Jeżeli miałbym wskazać pisarza, którego uznałbym za prywatne odkrycie 2012 roku to byłby nim Lucius Shepard. Przeczytany gdzieś na początku roku Kocur zielonego diabła nie zachwycił mnie, ale zaintrygował na tyle, że sięgnąłem po Smoka Griaule'a, który był świetnie napisanym, ozdobionym tytułową bestią, spojrzeniem na ludzką naturę. Natomiast jesienią Solaris wydało Krokodylową skałę, w której Shepard pokazuje, że jest znakomitym stylistą i równie dobrze czuje się w estetyce fantasy, science fiction oraz bardziej zbliżonego do mainstreamu realizmu magicznego. Zbiór ten można przeczytać dla samych opisów i pieczołowicie oddanego poczucia walki człowieka z rzeczywistością i samym sobą.

Świetnie czytało mi się także kolejną książkę Celii Friedman, Skrzydła gniewu, w której autorka roztacza wizję świata, gdzie magia korzysta z siły życiowej użytkownika – bardzo dobrze poprowadzone relacje między postaciami, niespodziewane zwroty akcji i odpowiednia dawka dramatyzmu stawiają tę powieść bardzo wysoko w moim rankingu.

Niezwykle podobały mi się również dwie książki z Powergraphu – Niebo ze stali Roberta M. Wegnera oraz Czarne Anny Kańtoch. O ile pierwsza to przede wszystkim świetne i sprawne wykonanie dość klasycznego i typowego modelu fantasy z paroma zgrzytami, którą, mimo to, czyta się szybko i z przyjemnością, o tyle kolejna książka z Kontrapunktów jest czymś całkowicie odmiennym. To oniryczna powieść, pozwalająca na mnogość interpretacji, która może wręcz czytelnika zirytować mnogością niedopowiedzeń – ale może o to właśnie w niej chodzi, że Kańtoch stworzyła zarys historii (ładnie opowiedzianej, swoją drogą), a czytelnik wypełnia resztę obrazka według własnych upodobań oraz chęci. Z rzeczy niebeletrystycznych na pewno wartościową lekturą okazały się Małpy Pana Boga. Tom 1 Macieja Parowskiego, przybliżające kilka dekad rozwoju polskiej fantastyki oraz Parowskiego-redaktora perypetie związane z kolejnymi pokoleniami autorów – pouczająca lektura, rzucająca sporo światła na trendy panujące w polskiej literaturze fantastycznej.

Jeżeli chodzi o kwestie rynku wydawniczego, to po części sprawdziły się prognozy jakie z Tymkiem Wronką przedstawialiśmy w tym tekście. Ifryt upadł (choć schedę po nim rzekomo przejął Dom Snów – zobaczymy co z tego wyjdzie), Ars Machina po raz kolejny przełożyła Behemota Wattsa i na razie o niczym więcej wydawniczo nie wspomina, a Almaz regularnie wydaje kolejne odsłony swoich zinów science fiction, które cieszą się powodzeniem. Mocno trzymają się MAG, Solaris, Powergraph oraz Fabryka Słów. Wydawnictwo Kasi Rodek konsekwentnie publikuje kolejne odsłony Uczty Wyobraźni i ciekawej zagranicznej fantastyki, przeplatając to książkami wybitnie marketingowymi. Solaris wydaje dość rzadko i podnosi ceny – co nie jest najszczęśliwszą taktyką marketingową – ale jednocześnie zwraca się do oddanych miłośników fantastyki i niedawno zaproponowało nową serię wydawniczą skupiającą klasykę fantastyki radzieckiej; sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie.

Powergraph kolejny rok udowadnia, że kryzys mu nie straszny, a Felix, Net i Nika sprzedają się na tyle dobrze, że może ryzykować i wydawać książki ciekawe, choć nie do końca opłacalne, jak choćby wspomniana Anna Kańtoch (na rok 2013 planują wydać całą trylogię Przedksiężycowych jej autorstwa). Najbardziej zagadkowo wygląda sytuacja Fabryki Słów, która wydaje kolejne wznowienia, miała w zasadzie sprzedażowy hit roku w postaci 4 tomu Pana Lodowego Ogrodu, nie publikuje już debiutantów a mimo to kolejne książki (między innymi Przebudzenie Lewiatana Coreya) są przekładane a ich premiera nie jest pewna. Na ich reputacji raczej negatywnie odbiły się również skandaliczne rozmowy z fanami na FB dotyczące wydawania nieukończonych cykli oraz zamieszanie z nieprawidłowo wydrukowanym i redagowanym PLO 4.

Patrzę na oferty wydawnicze, patrzę na książki jakie w tym roku się ukazały i jakie dane było mi czytać i myślę sobie – jeżeli tak ma wyglądać kryzys w branży literackiej, to nie jest jeszcze tak źle. Czytelnicy nie mogą narzekać na niedobór wysokiego poziomu nowości wydawniczych a jedynym mankamentem pozostają dość wysokie ceny książek. Miejmy jednak nadzieję, że i tutaj rychło sytuacja ulegnie poprawie – może wpływ będzie miał na to budzący się powoli rynek e-booków?



Czytaj również

Komentarze


~AM

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Wydawnictwo Jacka Rodka, on jeszcze żyje :P
05-01-2013 21:32
~Johnny

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Tłumaczenie Conana to chyba najwieksza wpadka wydawnictwa Rebis w całej jegi historii!
05-01-2013 21:36
earl
   
Ocena:
0
Ciekawe jaki wpływ na kupno książek Rafała Kosika miał film nakręcony na podstawie jego serii "Feliks, Net i Nika".
05-01-2013 22:07
~Kruk Siwy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Almaz co jakiś czas wydaje kolejne odsłony swoich zinów science fiction, które cieszą się niezłym powodzeniem".

Co to znaczy "co jakiś czas"? Zgodnie z zapowiedziami trzaskają jak maszyna co dwa miesiące nowy tytuł.
05-01-2013 23:00
baczko
   
Ocena:
0
@AM

Oj tam, oj tam :P

@Kruk Siwy
Nieprecyzyjnie się wyraziłem, jakoś wydawało mi się, że mieli w którymś momencie obsuwę - jesteś pewien tych dwóch miesięcy?
05-01-2013 23:34
~Kruk Siwy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mieli wydać w ciągu roku sześć tytułów. Wydali (jeśli liczyć poza seryjnego "Pufcia" i darmowy e-book "Pola Zapomnianych Bitew" osiem. To raz. A dwa, że trzymali się rozkładu jazdy jak kolej warszawsko-wiedeńska.

Być może odłożyło Ci się to, że rzeczywiście wystartowali o jakiś miesiąc później niż początkowo była mowa.

A Ty wsypujesz Almaz do jednego worka z inicjatywami, które oprócz entuzjazmu niewiele miały mocnych punktów i zawiodły tak czytelników jak i autorów.
05-01-2013 23:46
baczko
   
Ocena:
0
@Kruk

Są w zdaniu, w którym określam większość nowych/małych wydawnictw - zmieniłem tę kwestię regularności, dzięki za czujność :)
06-01-2013 00:29
~Kruk Siwy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Rewolucyjną. Hihi!
06-01-2013 00:33
Zelazny
   
Ocena:
0
@baczko

O co chodzi z tymi skandalicznymi rozmowami z fanami o niedokończonych cyklach? Wiem, że była taka grupa/fanpage na fejsie, gdzie ludzie domagali się kończenia rozpoczętych cykli, ale nie wiedziałem, że Fabryka im odpowiadała.

I co z tym drukiem i redakcją PLO4? Ja już kupiłem swój egzemplarz i właśnie czyta go brat, który jest w UK, więc nawet nie mogę sprawdzić czy wszystko z nim ok. Będę wdzięczny za informacje na ten temat.
06-01-2013 16:55
baczko
   
Ocena:
0
@Zelazny

Właśnie w tej grupie prowadzący profilem FS odpowiadał i to w sposób dość szkodzący PR-owi wydawnictwa, opryskliwie.

W PLO4 ludzie zauważają ortografy, błędy składniowe, a ponadto niektóre egz., z tego co czytałem, mają pomieszane strony i jakies inne usterki.
06-01-2013 17:11
Zelazny
   
Ocena:
0
Dzięki Bartku za odpowiedź. Aż przykro się robi, jak tanie duże i popularne wydawnictwo traktuje swoich użytkowników :/
07-01-2013 00:30
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
FS niby tanie jest? O.o
07-01-2013 11:02
~Rusłan

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
PLO4 w wydaniu z miękką okładką ma pozamieniane miejscami kilka stron i podobno dotyczy to całego nakładu. Mój egzemplarz tak miał :(
07-01-2013 12:41
~Kruk Siwy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Po uzyskaniu informacji od autora odczekałem trochę i okazało się, że dodruki PLO 4 pozbawione są tej wady.
08-01-2013 09:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.