Outpost 2
» Recenzje » Krzyż Południa. Rozdroża - Jakub Ćwiek

Krzyż Południa. Rozdroża - Jakub Ćwiek

Krzyż Południa. Rozdroża - Jakub Ćwiek
Jak rodzą się legendy? W jaki sposób powstają opowieści o bohaterach, w których postacie zwykłych ludzi przekuwane są na niemalże boski obraz i podobieństwo, stając się w ten sposób kolejnym mitem funkcjonującym w zbiorowej podświadomości? O subiektywnym kształtowaniu historii i sile słowa właśnie, zarówno pisanego, jak i mówionego, opowiada Jakub Ćwiek w swojej najnowszej powieści Krzyż Południa. Rozdroża. A czyni to w sposób wielce ciekawy, przenosząc czytelnika w – nieco zmodyfikowane na potrzeby literackiej fikcji – realia Stanów Zjednoczonych doby Wojny Secesyjnej.

W pierwszej części książki autor ukazuje elitarny świat plantatorów bawełny, żywcem przeniesiony z kart Przeminęło z wiatrem – piękne damy, przystojni dżentelmeni zbierający się w klubach, by kultywować tradycję picia herbaty (a raczej trunków o większej ilości procentów) oraz gorących dyskusji o polityce, tudzież nie mniej ognistych dyskursów o upadku obyczajów… A gdzieś w tle pobrzmiewa kwestia niewolnictwa, w postaci rozważań na temat, czy Czarni są ludźmi, czy raczej zwierzętami. Nagłym dysonansem w tym sielankowym obrazie jest wkroczenie tajemniczego murzyna, podającego się za barona Samedi, którego słowa oraz czyny porwą do walki gromady uciśnionych niewolników, skuszonych obietnicą wolności i możliwością odegrania się na swych właścicielach. Idylla zmieni się w horror.

Trwa on nadal w kolejnych partiach powieści. Opuszczając południowe stany, Ćwiek rzuca nas w wir bitewny, odmalowując w całej brutalnej okazałości hekatombę pod Gettysburgiem, by zaraz potem przenieść nas do gabinetu prezydenta Lincolna, gdzie dla odmiany czytelnik jest świadkiem politycznych szarż. Świat wielkiej polityki przeplata się z życiem obozowym, tragedie na skalę całego narodu uzupełniane są tymi prywatnymi, które czasem zdają się być znacznie bardziej dramatyczne. Wszędzie zaś powtarza się jedno nazwisko, które i w ustach generałów, i prostych żołnierzy, brzmi niczym uporczywy refren: kapitan Jeremiah Cross, Krzyż Południa, legendarny bohater Konfederacji, postrach Unitów i wszelkich czarnolubów, dowódca niesławnej Lawiny żołnierzy generała "Stonewalla" Jacksona.

Kuriozalnie – o głównym bohaterze, którym jest Cross, dowiadujemy się bardzo niewiele. Samą sylwetkę Mściciela Południa Ćwiek naszkicował dość pobieżnie – i to bardziej od strony wizualnej, niż charakterologicznej. Tajemniczy, zamknięty w sobie, z krzywym uśmiechem na poznaczonej bliznami twarzy; mistrz zabijania mający w głębokim poważaniu armijny regulamin i większość rozkazów; charyzmatyczny dowódca, samą swą obecnością potrafiący porwać do boju garstkę wiernych żołnierzy – jak i on nieszablonowych. Lecz znacznie bardziej szczegółowy obraz jawi się na podstawie opowieści. A snują je zarówno jego druhowie, jak i zagorzali przeciwnicy, wszyscy jednako zafascynowani postacią Crossa. I nieważne, czy poznajemy historię zemsty, opis wykonywania egzekucji, czy też przypadkowe spotkanie w ogniu bitwy, czy opowiada ją jego towarzysz broni, który był bezpośrednim świadkiem wydarzeń, czy też jest to jedynie powtarzanie zasłyszanej od kogoś i nie do końca sprawdzonej dykteryjki – niczym kolejne fragmenty mozaiki tworzą portret legendy, człowieka, który równego herosom i podobnie jak jego mitologiczni protoplaści dokonującego czynów nadludzkich. W owym kreowaniu bohaterskiego oblicza kapitana przoduje literat Ashley Wilkes, którego pisane "ku pokrzepieniu serc" opowiastki, "cytowane" przez Ćwieka w całości, stanowią źródło rubasznego i momentami nieco nieprzyzwoitego humoru.

Jednak najbliższy odkrycia prawdziwego oblicza Crossa jest sierżant Reynolds – człowiek, który zna go najlepiej, widział kapitana i w blasku chwały, i w chwilach największego upodlenia, towarzysz w niewoli, mężczyzna szorstki, przemawiający prostym, żołnierskim językiem, momentami cyniczny, chwilami okrutny, tak jak i zresztą cała "dzika banda" służąca pod dowództwem Nadziei Konfederatów. Ich wizerunki nakreślone są bardzo wyraziście, to niemalże czarno-białe szkice z wyraźną przewagą ciemniejszego z kolorów. Nie są szlachetnymi dżentelmenami z południa, przestrzegającymi kodeksu honorowego, lecz zawodowcami, dla których zadawanie śmierci jest chlebem powszednim, a nawet – rodzajem swoistej rozrywki. Prawdziwe psy wojny.

Na ich tle pozostałe postacie wydają się nieco wyblakłe, choć i im nie można odmówić charakteru. Generałowie Unii i Konfederacji, znani z kart książek historycznych, w ujęciu Ćwieka stają się pełnokrwistymi bohaterami, nawet ci, których rola polega jedynie na efektownej śmierci. Równie ciekawie sportretowani są prości żołnierze – autor nie opowiada się po żadnej ze stron konfliktu, opisując i Szare, i Niebieskie Kurtki z równą sympatią. W przejmujący sposób przedstawia Wojnę Secesyjną. To nie – jak się u jej zarania wydawało – rodzaj pikniku uzupełnionego sporadyczną wymianą strzałów, lecz okrutna i chwilami bezsensowna rzeź.

Natomiast zupełnie inaczej niż wojenną rzeczywistość ukazuje realia w jakich żyją mieszkający na plantacjach niewolnicy, którzy – oprócz Brigitte, będącej niemalże archetypiczną służącą, wykorzystywaną przez właściciela – stanowią groźną, buntowniczą masę skupioną wokół barona Samedi. Ten zaś wykreowany jest w sposób intrygujący. Do końca nie wiadomo, czy to hochsztapler, czy rzeczywiście bóstwo, które zstąpiło w odpowiedzi na modlitwy, by nieść zagładę białym plantatorom. I znów Ćwiek odwołuje się do mitów i legend, tym razem Murzyńskich, ukazując siłę sprawczą słowa i moc, która kryje się za umiejętnie wypowiedzianymi życzeniami.

W Krzyżu Południa widać jak bardzo rozwinął się warsztat pisarski autora. O ile pierwsze jego opowiadania o Kłamcy opierały się głównie na frapującym pomyśle, natomiast forma, w jaki został on ujęty pozostawiała wiele do życzenia, z każdą kolejną książką Ćwiek udowadniał, że trening czyni mistrza. W Ofensywie Szulerów pokazał, iż potrafi konstruować wielowątkowe teksty, stosując przy tym rozmaite konwencje, zaś w Rozdrożach ponownie potwierdził tę umiejętność. Pozornie nieprzystające do siebie fragmenty nagle idealnie się ze sobą komponują, zaś narracja powierzona kilkudziesięciu postaciom czyni lekturę jeszcze bardziej wciągającą. Nie jest to opowieść o prawdziwej Wojnie Secesyjnej – co pisarz zresztą podkreśla w posłowiu, lecz fikcja zbudowana na umiejętnym połączeniu prawdziwych faktów z tymi, które zrodziły się w jego wyobraźni. Koktajl na miarę wytrawnego Martini.

Jedynym "minusem" (jeśli można to w ten sposób określić) tej książki jest fakt, iż stanowi ona jedynie prolog znacznie dłuższej historii. I to się czuje – poznajemy dopiero bohaterów, otrzymujemy wstępny zarys fabularny, na którego rozwinięcie przyjdzie nam poczekać do następnego tomu. Lecz czekać na prawdę warto!
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
Tytuł: Krzyż Południa. Rozdroża
Cykl: Krzyż Południa
Tom: 1
Autor: Jakub Ćwiek
Autor okładki: Wojciech Ostrycharz
Wydawca: Agencja Wydawnicza Runa, Bellona
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 30 czerwca 2010
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Format: 125 × 195 mm
ISBN-13: 978-83-89595-63-8/978-83-11-11844-7
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.