» Recenzje » Krzyż Południa. Rozdroża - Jakub Ćwiek

Krzyż Południa. Rozdroża - Jakub Ćwiek


wersja do druku

Początek przygody

Autor: Redakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Krzyż Południa. Rozdroża - Jakub Ćwiek
W swojej najnowszej powieści Jakub Ćwiek, autor między innymi cyklu Kłamca, którego bohaterem jest nordycki bóg Loki, przenosi czytelników na fronty Wojny Secesyjnej. Był to konflikt inny niż wszystkie, co zostało także podkreślone na kartach książki: "Bo w tej zasranej, przedziwnej wojnie sam fakt, że ktoś opowiada się, ba, stoi murem za wrogiem, nijak nie wystarczał. Równie dobrze mógł mieć w dowództwie przeciwnika niegdysiejszego sąsiada, kolegę z West Point, szwagra, a nawet – co bywało – brata. Taki już urok wojen bratobójczych, że strach było do wroga strzelać, by własnemu oficerowi przypadkiem nie podpaść." Krzyż Południa. Rozdroża oddaje niecodzienność tej wojny, prezentując nam ją w formie kolażu − wydarzenia obserwujemy z różnych perspektyw, nie przywiązując się na dłużej ani do konkretnych bohaterów, ani nawet żadnej ze stron; w jednej chwili śledzimy zmagania na pierwszej linii frontu, by w następnej przenieść się do Waszyngtonu na spotkanie doradców prezydenta Lincolna, albo do Georgii, gdzie demoniczny baron Samedi przygotowuje bunt niewolników.

I wszyscy ci ludzie, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują, pochodzenia czy też sprawy, za którą walczą, powtarzają jedno nazwisko – Cross. Jeremiah Cross to człowiek legenda, bohater Południa, pogromca Czarnolubów z Północy. Konfederaci pokrzepiają się powtarzanymi przy ognisku opowieściami o jego czynach, a ich przeciwnicy drżą na sam dźwięk tego imienia. Ćwiek świadomie buduje wokół protagonisty atmosferę tajemniczości, pożądany efekt osiągając prostym narzędziem – zarówno głównego bohatera, jak i jego historię poznajemy niejako z drugiej ręki. Rzadko kiedy towarzyszymy Crossowi w misjach, częściej słuchamy relacji świadków – zarówno przeciwników, jak i kompanów, i sami musimy odsiewać prawdę od płodów wyobraźni opowiadającego. Co więcej, gdy autor w końcu skupia się na wydarzeniach bezpośrednio tyczących głównego bohatera, co ma miejsce pod koniec powieści, na pierwszy plan wychodzi jego wierny kompan, sierżant Reynolds. Wygadany, pyskaty i bezczelny żołdak stanowi doskonałe uzupełnienie milczącego, nieco ponurego Crossa, doskonale rozluźniając atmosferę i wprowadzając do opowieści charakterystyczny dla Ćwieka rys humorystyczny, jednocześnie przypominając nam, że mamy do czynienia z powieścią przygodową.

Bo z Krzyża Południa. Rozdroży nie sposób uczyć się historii, co zresztą podkreślono w posłowiu. Podczas lektury nie można narzekać na brak krwawych opisów i rubasznego, żołnierskiego poczucia humoru, wciąż też przypomina nam się – z pomocą setek trupów – o scenerii tej opowieści, trudno jednak doszukiwać się w niej głębszej refleksji na temat sensowności wojny (chociaż od czasu do czasu i takie fragmenty się znajdą, jak chociażby ten cytowany we wstępie). Z książki przede wszystkim bije radość tworzenia, podobnie jak specyficzny humor − charakterystyczny dla tekstów pióra Jakuba Ćwieka, widoczny zwłaszcza w bajkach Wilkesa, ale i w Reynoldsie, w którego, mam wrażenie, autor przelał część siebie.

Do ideału w zasadzie zabrakło jedynie ciągu dalszego – czytelnik boleśnie odczuje, że ma do czynienia ze wstępem do większej opowieści, bo chociaż historia samego Crossa została przerwana w ważnym, przełomowym momencie, uzasadniającym jej podział, tak już na przykład wątek barona Samediego, postaci świetnie skrojonej i bardzo intrygującej, urywa się niespodziewanie.

Otwierająca cykl Krzyż Południa część opatrzona podtytułem Rozdroża świetnie sprawdza się w roli powieści przygodowej. Zawiera w sobie wszystkie wymagane w tego typu literaturze elementy, a więc: pełnokrwistych bohaterów, sporą dozę humoru, a także dużo, dużo akcji i ciekawą intrygę. W moim mniemaniu przewyższa także poprzednie dokonania Jakuba Ćwieka, nie tylko dzięki dobrze nakreślonej scenerii, nie pozbawionej elementów steampunku, ale także z powodu wyraźniej ewolucji warsztatu młodego przecież jeszcze autora, który znacznie poprawił się zwłaszcza w kwestii dialogów, sięgając na tym polu niemalże ideału.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
Tytuł: Krzyż Południa. Rozdroża
Cykl: Krzyż Południa
Tom: 1
Autor: Jakub Ćwiek
Autor okładki: Wojciech Ostrycharz
Wydawca: Agencja Wydawnicza Runa, Bellona
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 30 czerwca 2010
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Format: 125 × 195 mm
ISBN-13: 978-83-89595-63-8/978-83-11-11844-7
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

baczko
   
Ocena:
0
Trzeba się będzie tym zainteresować.

Choć liczyłem, że bardziej historyczna będzie.
04-07-2010 22:27
Chamade
   
Ocena:
0
Ciekawe... Okładka mi się podoba, a recenzja na tyle zachęcająca, że na pewno się zapoznam... Zwłaszcza baron Samedi ( skądinąd, istotna postać w kulcie wooodo, ciekawa inspiracja ) mnie zaintrygował... No i tematyka, na polskim podwórku pisarskim niecodzienna.
04-07-2010 23:32
~Mike

Użytkownik niezarejestrowany
    Echo crossgate
Ocena:
0
Ej, zaraz zaraz, przewińcie. Jakiś czas temu była wielka wojna z FS o "Drzewo Crossa" które nie było skończone przez długi czas. Teraz nagle w Runie ukazuje się "Krzyż Południa" z tym samym bohaterem, gotowa książka napisana chyba w miesiąc, bo wydawnictwo też musiało korekty, redakcję i inne rzeczy wykonać. Wystarczyło tytuł zmienić? Straszną ściemą to pachnie.
05-07-2010 01:11
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mike, nie mam pojęcia skąd wzięła Ci się książka w miesiąc. O pracach nad "Krzyżem", o tym skąd się wziął i ile ma wspólnego z "Drzewem Crossa" pisałem w listopadzie. Wtedy także pisałem, że książka jest na ukończeniu. Oddałem ją, gotową, na początku lutego. To dało Wydawcy czas na pracę nad nią przez cztery miesiące. I nie Runie, a Runie i Bellonie.
I jeszcze jedno - wielka wojna z Fabryką nie była o "Drzewo Crossa" tylko o niepłacenie za książki i złe traktowanie autorów. Tak, wiem, nazwa afery może być nieco myląca...
Bardzo Cię, Mike, proszę, uważaj ze sformułowaniami o wielkiej ściemie - nikt nie lubi jak mu zarzucać oszustwa...
05-07-2010 09:57
malakh
    Ostrzeżenie
Ocena:
0
Dział Książkowy to nie "Fakt" czy inny brukowiec - oskarżenia bez pokrycia i insynuacje nie będą tolerowane.

Jeżeli ktoś ma jakieś wątpliwości, można napisać do autora - większość, jak Kuba, ma swoje blogi.
05-07-2010 12:22
earl
   
Ocena:
0
1) "Bo z Krzyża Południa. Rozdroży nie sposób uczyć się historii"

No dobrze. W takim razie interesuje mnie czy akcja powieści dzieje się pośród prawdziwych wydarzeń, jakie miały miejsce w tym okresie, pośród których ma miejsce działalność głównego bohatera, czy też wojna secesyjna jest tylko tłem dla ukazania fikcyjnych przygód Crossa?

2) "pogromca Czarnolubów"

Rozumiem, że to nazwa wzięta z tekstu powieści?

@Jakubie
3) Ile jest zaplanowanych części i kiedy można spodziewać się drugiego tomu?
05-07-2010 21:06
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Akcja dzieje się w wielu miejscach pośród prawdziwych bądź też bliskich prawdzie i przekazom wydarzeń. Sformułowanie Czarnolub pochodzi rzeczywiście z powieści, a dokładniej z fragmentów gdy na przykład wypowiadają się szeregowi Konfederaci.
Książka zamknie się w dwóch tomach (myślałem o trzech, ale ostatecznie będą dwa) Drugą planuję za ok. rok.
05-07-2010 22:43
ram
   
Ocena:
0
Dzięki za recenzję - książka dopisana do "obserwowanych".

I pytania:

Kim jest Cross - dowódcą liniowym, zwiadowcą, szpiegiem?

Steampunk - powieść w klimacie Deadlands?
05-07-2010 22:45
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Cross to kapitan w sztabie generała Stonewalla Jacksona, zwiadowca. Po śmierci słynnego oficera status Crossa: pełnoetatowy hero :)

Nie, nie Deadlands :)
06-07-2010 00:11
ram
   
Ocena:
0
Dzięki za odpowiedź.
Pozdrawiam.
06-07-2010 04:24
~sandman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Bardziej pasuje to do Jonah Hex,komiksu z US. Ostatio film powstał, wygooglaj sobie.
06-07-2010 08:42
earl
   
Ocena:
0
@Jakubie,
Dzięki za odpowiedź. Skoro jest to powieść historyczno-przygodowa to zapowiada się interesująco, więc postaram się ją nabyć, tak jak większość powieści z tej dziedziny.

Ale powiedz mi jeszcze, proszę, czy Twoja powieść to fantastyka czy nie (oczywiście jeśli nie będzie to spoiler). Z recenzji Malakha to nie wynika, a niektórzy autorzy (jak Jacek Komuda) publikują swoją twórczość pod szyldem fantastyki, mimo, że z tą dziedziną ich powieści czy opowiadania nie mają nic wspólnego. Nie jest to oczywiście zarzut, bo Komudę bardzo cenię i mam większość jego książek, ale pytam z ciekawości czy w Twoim przypadku jest podobnie.
06-07-2010 16:34
beacon
   
Ocena:
0
@Jakub i earl

Dla mnie to jednak jest trochę Deadlands, zwłaszcza w rozdziale o Siekierzyńskim (pozdrawiamy oryginalnego Witolda Siekierzyńskiego ;P) i pierwszej księdze, tej o Samedim.

---

Fajna powieść, wciągająca, fajnie poprowadzona przez to rozmnożenie osób, z których perspektywy oglądamy ten świat. Moje spostrzeżenia pokrywają się z tymi, które zawarł w tekście malakh.
06-07-2010 18:14
ram
   
Ocena:
0
"Dla mnie to jednak jest trochę Deadlands,"

I dla mnie.

@earl
Fantastyka - obecna.

Kupiłem. Sto stron za mną. Czyta się dobrze.
06-07-2010 18:21
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie wiem, średnio widzę te Deadlansy, ale to może dlatego, że ja wiem jak historia potoczy się dalej i co jest czym. A może za mało znam Deadlansy. Jonah Hex to już bliżej, lubię komiks. Choć najbliżej mojemu Crossowi jednak do (anty)bohatera z rewelacyjnego "Ostatniego żywego bandyty".
06-07-2010 21:11
Rabauken
   
Ocena:
0
Rok to sporo. W moim przypadku im dłużej nie wpada mi w ręce kontynuacja tym bardziej maleje chęć jej zakupu. Pojawia się przecież tyle nowych rzeczy ciągle
07-07-2010 09:13
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Rok to czas optymalny do napisania i wydania książki. To nie serial w TV - to kawał pracy jednak. Rozumiem czytelnicze zapatrywania, ale rok to dla pisarza mało i trzeba się namęczyć, by się w nim zmieścić.
07-07-2010 10:26
malakh
   
Ocena:
0
Mnie trochę dziwi to narzekanie na to, że na kontynuację trzeba czekać... może jestem dziwny, ale wole poczekać - im dłużej autor będzie pracował nad książką, tym będzie lepsza. A nudzić się nie będę, bo mam co czytać.

Najgłośniej wszyscy domagają się chyba czwartego tomu PLO - jak dla mnie może wyjść i za dwa lata - to ostatnia część, więc wolę żeby się Grzędowicz napracował i dał mi dopracowane dzieło, niż leciał z fabułą na łeb, na szyję.
07-07-2010 11:42
~Jakub Ćwiek

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Właśnie zdałem sobie sprawę, że zastosowałem wielce głupawy skrót myślowy. Porównując do serialu miałem na myśli, że w przeciwieństwie do produkcji telewizyjnych, książka to przede wszystkim kawał roboty jednej osoby. Nie sposób tego przyspieszyć...
07-07-2010 17:41
earl
   
Ocena:
0
"Rok to dla pisarza mało i trzeba się namęczyć, by się w nim zmieścić".

Rok w gruncie rzeczy nie jest jakiś zbyt krótkim okresem dla napisania książki, zwłaszcza jeśli ma się materiał i pomysł, jak go wykorzystać. Natomiast dochodzą też inne czynniki - w końcu nie pracujesz tylko nad tą jedną książką, ale też na innymi. To po pierwsze. Po drugie - są chwile, kiedy wyraźnie się nie chce, nie ma motywacji do pisania. To nie rutynowa czynność, nie wymagająca myślenia, jak stawianie pieczątek na poczcie czy machanie łopatą. Czasem trzeba przez tydzień albo i miesiąc odpocząć od swojego bohatera, nabrać do niego dystansu aby potem jeszcze raz przeanalizować to, co się napisało, coś poprawić, zmienić i kontynuować treść, może z lepszymi pomysłami. Po trzecie wreszcie - żaden człowiek nie żyje jedynie pracą. Jest życie rodzinne, są przyjaciele, z którymi się spotykamy. Nikt nie jest maszyną, zaprogramowaną na nieustanne wykonywanie swoich zawodowych czynności.

I tutaj Malakh ma rację. Można napisać powieść w 2 miesiące albo i w 2 tygodnie, ale nie wiem, czy wziąłbym ją do ręki. A rok? Dla mnie jest ważne, że wiem, iż w okolicach mniej więcej następnych wakacji ukaże się druga część. Skoro autor tak zapowiedział, to można być przekonanym, że tak będzie, gdyż nikt inny nie potrafi ocenić lepiej od niego terminu finalnego wydania książki, takiej, której nie będzie się wstydził przed czytelnikami.
08-07-2010 15:53

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.