» Blog » Krytyka fantastyki, ze szczególnym uwzględnieniem RPG, z pozycji katolickich
10-02-2020 11:47

Krytyka fantastyki, ze szczególnym uwzględnieniem RPG, z pozycji katolickich

Odsłony: 1862

Niedawno moją uwagę zwróciła znaczna ilość krytyki kierowanej przez katolików (innych chrześcijan zresztą też) pod adresem fantastyki jako takiej (ze szczególnym uwzględnieniem RPG), na tle tzw. "okultyzmu", przy czym za "okultyzm" nie są uznawane jedynie nekromancja, wzywanie demonów itp., ale w zasadzie każdy element fantastyczny - magia w jakiejkolwiek formie, moce superbohaterskie, fantastyczne stworzenia, istoty pozaziemskie (w sensie kosmitów, nie demonów - tzn. według tej krytyki kosmita to też demon). Zresztą, zjawiska z pogranicza "prawdziwej" nauki i parapsychologii/fantastyki, jak hipnoza, również są na cenzurowanym. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że taka krytyka istnieje, ale zakładałem, że to jest folklor w rodzaju ks. Natanka potępiającego "Diabolo numer trzy". Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo silny nurt, ba, można powiedzieć, wręcz przybierający na sile, o czym świadczą takie wydarzenia, jak niedawne palenie na stosie "Harry'ego Pottera" i "Zmierzchu" w Gdańsku przez Fundację "SMS z Nieba", czy wysyp gazet i portali "antyokultystycznych" na czele z miesięcznikiem "Egzorcysta" (i to nie jest jakaś nisza, tylko czasopismo dostępne w EMPIK-u w znacznej ilości egzemplarzy), więc niech Was nie zmyli to, że znaczna część przytaczanych artykułów pochodzi sprzed kilku lat.

Na początek klasyk, z którym pewnie zetknęła się znaczna ilość z nas, lista "zagrożeń duchowych" sporządzona przez ks. Sawę, stara, ale jara (do tej pory figuruje na stronach wielu parafii i organizacji katolickich).

https://milosierdzie.brzesko.net.pl/warto-wiedziec/zagrozenia-duchowe

O ile na liście padają pytania "Jakie filmy oglądasz" "Jakie czasopisma czytasz" o tyle nie ma pytania "W jakie gry RPG grasz", tylko "Czy grasz w gry RPG" - erpegi są złe jako takie.

Mam wrażenie, że ks. Sawa zdanie wyrobił sobie na podstawie tego artykułu autorstwa jakiegoś Włocha: https://opoka.org.pl/biblioteka/V/trans/sekty/mlodzi_i_ezoteryzm_02.html , gdyż powtarza po nim pewne dość nietypowe sformułowania, jak te o "elektronicznym czarowniku"). Za RPG zabrał się również najsłynniejszy polski świecki inkwizytor, Robert Tekieli https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/donbosco200812-okultyzm.html . Przed p. Tekielim nie uchował się nawet "Władca Pierścieni" na ogół uznawany za dzieło katolickie i wyjątek od reguły nawet przez najbardziej konserwatywnych katolików: http://www.donbosco.pl/archiwum-2013-02-2561 Gandalf jest symbolem Antychrysta, a postać "dobrego maga" jest niemożliwa ("nie pozwolisz czarownicy żyć" i tak dalej). 

Tutaj z kolei inna, mniej znana lista "zagrożeń duchowych", autorstwa ks. Cyrana: http://analizy.biz/apologetyka/index.php-option=com_content&task=view&id=391&Itemid=62.htm . Oczywiście, znajduje się na niej miejsce dla "demonicznych gier", przy czym jako oddzielne gry są podawane RPG, Dungeons & Dragons oraz Advanced D&D. Są potraktowane jako rzeczy, "które niosą bardzo duże niebezpieczeństwo zniewolenia" i ewentualne uwolnienie spod szatańskiego wpływu musi być poprzedzone zniszczeniem "zainfekowanych złem" przedmiotów. W podobnym tonie wypowiedziano się na stronie księgarni katolickiej https://syjon.pl/zagrozenia-duchowe/ (z rozmowy dowiedziałem się, że osoba prowadząca stronę jest byłym graczem).

Tutaj "szokujące świadectwo" graczki uzależnionej od RPG na Frondzie: https://www.fronda.pl/a/tak-zniewalaja-gry-rpg-szokujace-swiadectwo,103979.html

Przeciwko fantastyce nasyconej okultyzmem wypowiedziała się Konferencja Episkopatu Polski w liście https://episkopat.pl/o-zagrozeniach-naszej-wiary/ "Szczególnie niebezpieczne i niepokojące jest oswajanie dzieci z okultyzmem. Rynek nasycony jest dziś niezliczoną ilością zabawek, gier, publikacji książkowych przesyconych wątkami fantastycznymi o charakterze nie tylko okultystycznym, ale nawet demonicznym".

Tu z kolei ksiądz wskazuje, że nie ma znaczenia to, że w niektórych grach walczy się z demonami czy samym diabłem https://www.fronda.pl/a/lista-demonicznych-gier-nie-pozwol-dzieciom-w-nie-grac,91351.html i to żadne usprawiedliwienie, gdyż walczy się z nimi za pomocą demonicznych narzędzi (magii), więc w rzeczywistości przejście takiej gry oznacza "wygraną sił demonicznych w przestrzeni duszy gracza", a poza tym w rzeczywistości demon przegrywa jedynie z Bogiem.

Przeciwko RPG występowało kilkukrotnie czasopismo katolickie "Niedziela". Tutaj takie opowiadanko https://www.niedziela.pl/artykul/87361/nd/W-kraine-fantazji, w zamyśle przypowieść i gorzka satyra o tych, co to się bawią w czarowników, zaniedbując rodzinę i piękny Boży świat (co ciekawe, zainteresowanie fantastyką nie jest tutaj przeciwstawianie religii, tylko zainteresowaniu prawdziwą przyrodą). Tutaj odpowiedź ks. Przybylskiego (obecnie biskupa) na list zatroskanego erpegowca, w którym duchowny stwierdza - takie gry są grzechem https://www.niedziela.pl/artykul/82744/nd/Rozgrywki-z-diablem (inna sprawa, że gracz sformułował pytanie w dość specyficzny sposób, tak że ksiądz mógł faktycznie pomyśleć, że gry skupiają się głównie na wątkach demonicznych). Tutaj artykuł nt. Tolkiena https://www.niedziela.pl/artykul/5965/Mija-40-lat-od-smierci-J-R-R-Tolkiena, co do zasady pozytywny, aczkolwiek zaznacza, że istnieją pewne kontrowersje, gdyż jego twórczość była oskarżana o satanizm, neopogaństwo, a co więcej dała początek antychrześcijańskim powieściom fantastycznym, które z kolei stały się "pożywką dla budzących wiele wątpliwości moralnych gier RPG".

Tutaj zaś jest ukazany sposób myślenia w kwestii życia pozaziemskiego. Recenzja filmu na portalu katolickim: https://kulturadobra.pl/kowboje-i-obcy/, gdzie wprost jest stwierdzone, że kosmici to przecież diabły, więc film generalnie spoko, bo ludzie walczą z kosmitami, ale minus za to, że pojawia się jedna dobra kosmitka (a przecież dobra diablica jest niemożliwa). Jeszcze mocniej potępione zostają "Bliskie spotkanie trzeciego stopnia" https://kulturadobra.pl/bliskie-spotkania-trzeciego-stopnia/ - UFO toruje drogę Antychrystowi. Tutaj z kolei autor powołuje się na artykuł z Frondy Lux http://frondalux.pl/o-serafin-rose-znaki-z-niebios-ufo-w-perspektywnie-chrzescijanskiej/, z którego jasno wynika - kosmici to demony, wszelkie "moce psychiczne" i technologie przyszłości to okultyzm, a generalnie fantastyka to diabelstwo.

Tu zaś Jezuita stwierdza, że granie w gry z magią czy bogami jest grzechem, a w ogóle nie ma magii na niby http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/forum/109/n/2100. Ano właśnie. Otóż ten nurt chrześcijaństwa traktuje magię jako jak najbardziej realne zjawisko, stąd też bierze się tak silne potępienie dla fantastyki. Tutaj ks. Posacki (czyli z kolei najbardziej znany duchowny inkwizytor) http://www.edukacjamedialna.pl/e107_plugins/content/content.php?content.44 stwierdza, że fantastyka nie ma prawa definiować "magii" na swoją modłę (czyli np. jako alternatywnych praw fizyki, jak to czyni Sapkowski), gdyż "magia istnieje, jest grzeszna i groźna" - nie jest elementem fantastycznym, tylko obiektywną rzeczywistością (a zatem pisanie o dobrym czarodzieju to coś w rodzaju rewizjonistycznej opowieści o miłych nazistach).

Jak już wspomniałem, ten nurt to nie folklor, on jest silny... i rośnie w siłę. Wiąże się on ze zjawiskiem tzw. pentekostalizacji Kościoła, tj. przejmowania pewnych aspektów od tzw. kościołów zielonoświątkowych. Wiąże się on z silną wiarę w walkę duchową, przekonanie, że Bóg i szatan działają bezpośrednio w świecie i źli "okultyści" toczą swego rodzaju wojnę z dobrymi "charyzmatykami" (którzy są chrześcijańskimi egzorcystami, uzdrowicielami, jasnowidzami ALE TO ABSOLUTNIE NIE MA ZWIĄZKU Z MAGIĄ!!!). Takie Gwiezdne Wojny (choć oczywiście Gwiezdne Wojny też są wg nich "okultystyczne"). Stąd tworzenie różnego rodzaju lista zagrożeń duchowych, tj. swoistych furtek dla złych duchów. To jest trochę jak u Lovercrafta - odpowiednia książka, symbol, piosenka może w każdej chwili otworzyć portal "na tamtą stronę", przez którą przyjdzie demon, weźmie i opęta. Oprócz RPG i fantastyki, jako okultyzm klasyfikowane są m.in. kursy szybkiego czytania czy różne formy medytacji i hipnozy (charyzmatycy zgadzają się z maksymą z WH40K, że "otwarty umysł jest niczym niestrzeżona twierdza"), muzyka techno, radiestezja czy bioenergoterapia (uwaga - nie twierdzę, że ona działa), sztuki walki. I to zjawisko nie pozostaje w sferze werbalnej - w Polsce narasta egzorcystomania, kilkanaście lat temu mieliśmy ze 20 egzorcystów, teraz jest ok. 150, tacy egzorcyści jak ks. Piotr Glas (który wypędzil z konfratra "demona intelektualizmu") czy ks. Michał Olszewski (który z kolei za pomocą salcesonu wyegzorcyzmował wegetariankę - nie, to nie jest żart ani metafora) są katocelebrytami, prowadzą popularne rekolekcje, piszą książki. Za przejaw diabelskiego oddziaływania uznaje się nie tylko filmowe cuda w rodzaju lewitacji czy plucia gwoździami, ba, nawet utrata kontroli i charczenie nie są potrzebne, wystarczy choroba fizyczna, psychiczna, czy niepowodzenia w życiu, by uznać kogoś za ofiarę "zniewolenia" lub "dręczenia" (w założeniu "niższe levele" opętania).

I prawdę mówiąc, ten nurt ma w pewnym sensie rację. Wszystko co ma związek z "magią" jest absolutnie sprzeczne z Biblią. Autorzy biblijni mają wręcz obsesję na temat walki z magią, w Starym Testamencie było to przestępstwo karane śmiercią, w wielu miejscach jest potępiane, w Nowym Testamencie mamy palenie ksiąg magicznych, a czarownicy są wymienianie jako jedni z tych, którzy nie wejdą do Królestwa Niebieskiego.  Jak pisze ks. Posacki „...Stosunek do magii w tradycji judeochrześcijańskiej pozostaje niezmieniony w zasadniczych rysach od tysięcy lat. Począwszy od najstarszych ksiąg Starego Testamentu poprzez Nowy Testament aż do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który został wydany w 1992 r., stosunek do magii, czarów, wróżbiarstwa, spirytyzmu czy okultyzmu pozostaje jednoznacznie negatywny (Por. Wj 22, 17; Kpł 19, 31; 20, 27; Pwt 13, 6; 1 Sm 15, 23; Jr 27, 9; 29, 8; Iz 2, 6; 3, 2-3; 44, 25; 47, 12-15; Oz 4, 12; Mdr 17, 7-8; Ga 5, 20; Dz 8, 9-13; 19, 18-20; 13, 6-12; 16, 16-24; Ap 9, 12; 18, 23; 21, 8; 22, 15; Katechizm Kościoła Katolickiego 2116-2117)" A przecież fantasy jakby nie patrzeć, bazuje na tak, czy inaczej rozumianej magii (bo niby formalnie odróżniamy moce i supertechnologie od magii, ale przytoczony wyżej Serafin Rose ma rację - jeden diabeł). Poza tym, generalnie jakikolwiek "optymizm" co do sił człowieka i jego pozycji we wszechświecie, twierdzenie, że ma on jakąkolwiek moc sprawczą i może cokolwiek osiągnąć bez pomocy Boga, jest sprzeczny z duchem biblijnym. Wystarczy spojrzeć na historię o wieży Babel. Stąd też fantastyka, jako gatunek co do zasady opiewający ludzki potencjał i pełen wiary w to, że siły rządzące wszechświatem da się poznać i okiełznać (czy to metaforycznie w postaci magii i fantasy, czy w sposób bardziej prawdopodobny w science-fiction) jest niechrześcijański. Stwierdzam - tak, fantastyka jako taka jest grzeszna i sprzeczna z chrześcijaństwem. 

Na razie, to byłoby na tyle. Ciekaw jestem, jakie jest Wasze zdanie i jak Wy godzicie katolicyzm z obecnością na tym "okultystycznym" portalu. Jeśli chodzi o mnie... niektórzy pamiętają mnie jako zaciekłego katola. Gdy uświadomiłem sobie, że moja religia potępia moją ukochaną fantastykę, przeszedłem kryzys. Ze łzami w oczach paliłem czasopisma, wyrzucałem gry i książki (odczułem na sobie prawdziwość szkolnego frazesu "Książka to dobry przyjaciel" - bolało). Godzinami siedziałem, próbując zredagować list do jakiegoś księdza z prośbą o wytyczne. Gorączkowo próbowałem przeredagować swoje opowiadania i gry, żeby były mniej "okultystyczne". Trwało to kilka miesięcy. Aż wyszedłem z kryzysu. Zacząłem sobie uświadamiać, jakie to wszystko naciągane. Co więcej, stało się to dla mnie swoistą "szczepionką" - zacząłem uświadamiać sobie, jak bardzo naciągane, kłamliwe i manipulacyjne jest nauczanie KK w innych kwestiach (w tym seksualnych, które mnie osobiście nie bardzo dotyczą, ale uświadomiłem sobie, jak bardzo to krzywdzi innych ludzi). Zacząłem uświadamiać sobie, jak wiele w Biblii jest sprzeczności, zacząłem uświadamiać sobie, czego ta księga naprawdę uczy. 

I już nie jestem  katolem. Przepraszam, jeśli kogoś skrzywdziłem moją poprzednią postawą.

To tyle.

 

 

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Adeptus
   
Ocena:
0

@ Gower

 

 

 I tak "granie w grę pornograficzną", którego celem jest osiągnięcie satysfakcji seksualnej, jest na przykład zasadniczo czymś innym od podziwiania wystawy fotograficznych aktów.

Uważam, że podziwianie wystawy aktów też jest grzechem. To jest dzielenie włosa na czworo i igranie z grzechem. Jak osądzisz, że przyjemność, jaką czerpiesz z ich oglądania jest 100% estetyczna, bez żadnego cienia seksualności? W którym momencie powiesz "dość" i wyjdziesz? To jakby powiedzieć "Słucham bluźnierczych piosenek, ale tylko dlatego, że podoba mi się melodia". Analogicznie z magią. Zresztą, grania w gry z magią nie powinno się porównywać do oglądania aktów, tylko symulowania stosunku. I dla wielu graczy właśnie magia jest atutem, to magia im się podoba, to właśnie symulowanie magii, wcielanie się w czarodzieja sprawia im przyjemność. Gdyby tak nie było, nie wybieraliby gier fantasy ponad realistycznymi albo grania magiem ponad wybór innej postaci. I wielu z nich, zwłaszcza młodszych, pomyśli sobie "Fajnie byłoby, gdyby tak można było robić w rzeczywistości". A to już jest otwarte pożądanie grzechu. Utajony żal do Boga, że nie stworzył innego świata, świata, w którym magia jest możliwa i dozwolona. Niektórzy będą nawet próbować. Ja kiedyś, w okresie największej fascynacji "Gwiezdnymi wojnami" gapiłem się na ołówek, by sprawdzić, czy się nie poruszy. Ze świeckiego punktu widzenia był to śmieszny sposób zmarnowania 5 minut życia, który nikomu szkody nie przyniósł, rzecz moralnie obojętna. Z chrześcijańskiego punktu widzenia straszny grzech "okultyzmu" i zaprzedanie duszy diabłu, choć jako żywo koncepcja, aby oczekiwać pomocy demona mi do głowy mi nie przyszła, bo niby dlaczego? Uświadomienie sobie tego jest jedną z przyczyn, dla których zacząłem sobie uświadamiać, że chrześcijańska etyka jest absurdalna. Dla innych przekroczeniem granic śmieszności było np. potępienie masturbacji, dla mnie uznanie zabaw w telekinezę czy szukania wód podziemnych za kryptosatanizm.

 Bo ontologiczne zło, które Kościół widzi w magii, nie znajduje się w rzucaniu fireballi, ale w stojącej za nią motywacji – w chęci odebrania Bogu kontroli nad światem i szukania zdolności nadprzyrodzonych gdzieś indziej.

W takim razie nie powinno się co do zasady potępiać np. bioenergoterapii, bo przecież uzdrowiciel nie chce odebrać Bogu kontroli nad światem (to często ludzie bardzo wierzący) ani nie szuka jakichś innych bogów, tylko uważa, że posiada techniczną umiejętność posługiwania się jakąś naturalną, ale jeszcze niezbadaną energią. Jest to przekonanie błędne, ale "teoria" co do natury, nie świata duchowego. A jednak bioenergoterapia jest powszechnie, właściwie niemal jednym głosem potępiania. Podobnie z radiestezją - co szukanie podziemnych źródeł wody ma związanego z "chęcią odebrania Bogu kontroli nad światem"? A samo sformułowanie "nadprzyrodzone" jest tak nieprecyzyjne, że aż strach. W praktyce za "nadprzyrodzone" uznaje się to, co niepotwierdzone przez naukę, w momencie gdy coś zostaje potwierdzone i zbadane, jest uznawane za część naturalnego porządku świata (dlatego na dobrą sprawę udowodnienie istnienia "nadprzyrodzonego" jest niemożliwe). Idąc tym tokiem rozumowania, wiara w każdą niesprawdzoną teorię byłaby "szukaniem nadprzyrodzonego gdzie indziej". Dlaczego np. bioenergoterapia to okultyzm, a stawianie baniek nie? Przecież z punktu widzenia medycyny to jest taki sam przesąd. A zatem jeśli ktoś wierzy, że bańki działają, musi im przypisywać działanie duchowe, a skoro nie pochodzą one do Boga, pozostaje tylko jedna opcja - Szatan. Taka logika.

To jest w ogóle absurdalne rozumowanie religijne, przyjęcie domniemania nadprzyrodzoności. Jeśli chcesz coś osiągnąć, a nie jesteś w stanie przedstawić spójnej i potwierdzonej naukowej teorii dlaczego miałoby to zadziałać, to znaczy, że oczekujesz pomocy jakiejś siły duchowej. Nawet jeśli jesteś ateistą. To Ty musisz udowodnić, że nie chcesz "otwierać się na świat duchowy", choćby nieświadomie. Prawdę mówiąc, po namyśle nie rozumiem, czemu ludzie uznają, że religia jest bardziej "racjonalna" niż magia. Magia jest w pewnym sensie protonauką - podobnie jak nauka i technika wychodzi z założenia, że wszechświat działa według pewnych obiektywnych praw, człowiek może (i powinien) poznać te prawa i je wykorzystać. Natomiast religia wychodzi z założenia, że światem rządzą kaprysy sił duchowych i jeśli człowiek chce coś osiągnąć, to błaga o pomoc jedną z nich (choćby podświadomie, nawet jeśli nie jest to jego intencją). Magia, podobnie jak nauka, w przeciwieństwie do religii nie stawia z góry zakreślonych granic ludzkiemu rozwojowi i nie twierdzi, że złem jest chęć wiedzenia i umienia zbyt dużo. Magia była punktem wyjścia do dociekań ludzkości o naturze świata, z niej odchodzi  ścieżka prowadząca naprzód - nauka - i ślepy zaułek - religia. Mag szukając odpowiedzi na ważne pytania znajduje złe odpowiedzi, religiant to wróg i maga, i naukowca, który zniechęca do zadawania pytań.

@ Sapiens

Większość Polaków wierzy nie w Boga, a w Bozię. Bozia to byt mający w praktyce niewiele wspólnego z biblijnym Bogiem.

I całe szczęście. Wyłącznie dzięki temu istnieje tu jakieś społeczeństwo i cywilizacja. Jak to ktoś trafnie napisał "Ktoś, kto przestrzegałby Starego Testamentu byłby zbrodniarzem, kto przestrzegałby Nowego - szaleńcem". Katolicy stworzyli wiele wspaniałych rzeczy i ciekawych koncepcji, tyle, że większość z nich powstała obok albo wręcz wbrew doktrynom biblijnym.

@ Łodzianin

Widzę, że znowu się pojawiłeś (dając plus dla gowera). Jeśli moje zdanie "Generalnie od pewnego momentu dyskusję zdominowała wymiana zdań Łodzianina i moja, ale ktoś ma coś do powiedzenia w pierwotnym temacie, tj. potępienia fantastyki i rpg przez znaczną część działaczy katolickich, zapraszam" można było odebrać jako próbę uciszenia Cię, to bardzo przepraszam, nie było to moją intencją, chętnie przeczytam, co jeszcze masz do napisania.

 

@ Ogólnie

Kolejne wieści z frontu z walki z "okultyzmem". https://www.przegladpiaseczynski.pl/aktualnosci/niezrozumiany-gest/ Gest głuchej uznany za satanistyczny i rzecz jasna, "okultystyczny". W ogóle wkurza mnie, jak zawrotną karierę zrobiło słowo "okultyzm". Kiedyś było rzadko używane, mało kto je słyszał, a teraz jest odmieniane w środowiskach katolickich przez wszystkie przypadki. To jest bardzo wygodny termin, bo ciężko sprecyzować co dokładnie znaczy i może być używany przez katolików wobec wszystkiego, co im się nie podoba, w tym do rzeczy i praktyk, które nie bardzo można nazwać satanistycznymi, bo nie mają żadnego związku z postacią diabła z chrześcijańskiej mitologii, ale które i tak katolicy bardzo chcą uznać za przejaw jego działania.

05-03-2020 09:25
gower
   
Ocena:
0
Powiedziałem, co miałem powiedzieć. Masz prawo do swoich własnym poglądów, natomiast nie mają one nic wspólnego z katolicyzmem, są jedynie Twoją pokręconą i wynaturzoną wizją tegoż.
05-03-2020 11:56
Adeptus
   
Ocena:
0

Cóż, dziękuję, że w ogóle się wypowiedziałeś. Jeśli zarzucasz mi szkalowanie katolicyzmu, to szkoda, że nie chcesz jakoś szerzej uzasadnić tego zarzutu, ale domyślam się, że nic więcej od Ciebie nie wyciągnę. Chociaż osobiście uważam, że katolicyzm jako taki jest mocno pokręcony i wynaturzony, aczkolwiek i tak w wielu aspektach łagodzi co bardziej patologiczne elementy wiary biblijnej (przynajmniej ten współczesny, posoborowy katolicyzm, który z kolei nie ma za wiele wspólnego z tym, w co katolicy wierzyli przez setki lat), ale też nie do końca. Wydaje mi się, że chciałbyś, żeby chrześcijaństwo było czymś, czym nie jest. Ja też przez wiele lat chciałem, wydawało mi się, że to religia, która afirmuje rozwój, rozum i naukę, jest źródłem siły do rozumnego i pożytecznego działania. A już tłumaczenie sobie, że zabawa w jeden z najgorszych grzechów jest OK, bo to kultura i na niby, jest oczywistym samookłamywaniem się. "Wierni Słowu" są ci, co spalili "Harry'ego Pottera" na stosie.

Aha, co do braku wypowiedzi Kościoła na temat "kultury fantastycznej", to proszę, list pasterski Konferencji Episkopatu Polski https://episkopat.pl/o-zagrozeniach-naszej-wiary/ "Szczególnie niebezpieczne i niepokojące jest oswajanie dzieci z okultyzmem. Rynek nasycony jest dziś niezliczoną ilością zabawek, gier, publikacji książkowych przesyconych wątkami fantastycznymi o charakterze nie tylko okultystycznym, ale nawet demonicznym".

Na koniec tylko, dla refleksji, zastanów się, jako katolik, czy gdybyś mógł zadać Chrystusowi pytanie "Czy wolno mi gapić się na gołe kobiety, jeśli to wystawa aktów/bawić się w czarownika lub kapłana fałszywych bogów" zadałbyś je, a jeśli tak, co by Ci odpowiedział. 

05-03-2020 12:44
Łodzianin
   
Ocena:
+1

@Adeptus

W gruncie rzeczy zgadzam się z gowerem i co do magii i co do fantastyki, ale tak się okopałeś na swojej pozycji, że choćbym wylogował się na osiem lat, zrobił w tym czasie doktorat z teologii moralnej i przyprowadził do ciebie papieża, to i tak obstawałbyś przy tym samym stanowisku.

05-03-2020 13:47
Łodzianin
   
Ocena:
0

W ogóle temu wątkowi brakuje jednej rzeczy do osiągnięcia pełni wątku, w który zaangażował się Adeptus. Było RPG, religia, polityka i tania szydera, ale nie było Wielkiej Polski Katolickiej, więc:

Niech żyje Wielka Polska Katolicka!

05-03-2020 13:59
Adeptus
   
Ocena:
0

Łodzianin, dziękuję, że się jednak odezwałeś, ale powiedz, kiedy zastosowałem szyderę? Przepraszam, mogło mi się zdarzyć w ferworze, ale nie kojarzę w tej chwili, możesz zacytować?

choćbym wylogował się na osiem lat, zrobił w tym czasie doktorat z teologii moralnej i przyprowadził do ciebie papieża, to i tak obstawałbyś przy tym samym stanowisku.

Przepraszam, ale jak na razie to wypowiedzi teologów i - nie papieża, ale przynajmniej - biskupów przytoczyłem ja. A wypowiedź najbliższa stanowisku papieskiemu na temat fantastyki to pochwała przez kard. Ratzingera antypotterowskiej książki G. Kuby.

Poza tym - skąd wiesz, jakie poglądy będę wyznawał za osiem lat? Osiem lat temu uchodziłem za "okopanego" na pozycji katolickiego fanatyzmu i nigdy bym nie przypuszczał, że znajdę się w tym miejscu, co teraz. Jakby nie patrzeć, gdybym nigdy nie zmieniał poglądów, jak twierdzisz, to tej dyskusji w ogóle by nie było. Poza tym - Gower podał pewne argumenty, ja odpisałem, że się z tymi argumentami nie zgadzam, jeśli mnie nie przekonał, to znaczy, że jestem okopany? Zwłaszcza, że tak naprawdę nie za bardzo odniósł się do mojego głównego argumentu - że katolik nie powinien bawić się w jeden z najgorszych grzechów. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że to on jest okopany i choćby nie wiem co nie przyzna, że nasycona magią fantastyka to z punktu widzenia chrześcijaństwo obrzydliwość. To nie ja uciąłem dyskusję pisząc "Powiedziałem, co miałem powiedzieć".

05-03-2020 14:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.