James Islington, Cień utraconego świata
string(15) ""
» Blog » Królowa Słońca – 1955 – 1969, Andre Norton
14-02-2014 08:23

Królowa Słońca – 1955 – 1969, Andre Norton

W działach: książki | Odsłony: 179

Niewiele jest książek sci-fi, które darzę prawdziwym sentymentem. Planeta Śmierci, Diuna, Ku Gwiazdom… i w zasadzie tyle. Acha, no i bohater tego wpisu – cykl Królowa Słońca – cykl autorstwa Andre Norton, pisarki znanej być może bardziej ze swoich serii fantasy (Świat Czarownic). Jest to seria o tyle nietypowa, że nie skupia się na jakichś międzygwiezdnych intrygach czy (super)bohaterach – Królowa Słońca jest statkiem handlowym, nie szuka problemów (choć zazwyczaj w jakieś się pakuje), a stara się po prostu zarobić; największym problemem załogi nie są bitwy, a negocjacje handlowe, a pierwszym pytaniem na widok tajemniczych artefaktów nie jest “zbadajmy to”, a “jak możemy na tym zarobić”. Poza tym jednak nie jest to jakieś przesadnie twarde sci-fi, chyba wręcz przeciwnie, wykorzystujące podróże międzygwiezdne tylko jako tło do ukazania egzotycznych przygód załogi. Do serii należą trzy główne, wydane również w Polsce, książki (Sargassowa Planeta, Statek Plag, Ostemplowane Gwiazdy), jedno opowiadanie (Voodoo Planet), oraz parę kontynuacji pisanych “na licencji”, jak to często bywało pod koniec życia autorki. A wszystko zaczęło się od…

 

Sargassowa Planeta (Sargasso of Space)
1955 jako Andrew North

Dane Thorson, młody ziemianin i kadet świeżo po szkoleniu zostaje przydzielony jako asystent mistrza ładowni do statku Królowa Słońca. Choć nie jest zupełnie zadowolony ze swojego losu, nie ma innego wyjścia. Królowa Słońca jest niewielkim, wolnym statkiem handlowym, a to oznacza, że musi szukać zysku i okazji do handlu na nowych lub niebezpiecznych szlakach, bądź też godzić się na ochłapy, które wielkie korporacje uznały za nie dość opłacalne, aby je eksploatować osobiście. Niedługo potem załoga Królowej uczestniczy w naprędce zorganizowanej aukcji, której przedmiotem są prawa na wyłączność do handlu z kilkoma różnymi planetami. Aukcje są toczone w ciemno, podane są tylko klasy planet, z grubsza oznaczające ich rentowność. Bohaterom udaje się wygrać prawa do jednej z nich, ryzykując przy tym cały swój skromny zapas pieniędzy, włącznie z pensjami załogi. Wszystko zdaje się stracone, gdy okazuje się, że planeta została na wpół spalona w jakiejś starożytnej wojnie, ale Królowa Słońca ryzykuje ostatni, desperacki rejs, aby dokładnie ocenić sytuację na miejscu i znaleźć jakikolwiek sposób odrobienia choć części strat (a przy okazji zabrać tam pewnego archeologa, który również próbował uzyskać prawa do tej planety). Na miejscu sytuacja się komplikuje…

Sargassowa Planeta jest w zasadzie niezbyt skomplikowaną space operą. Główną jej zaletą jest nietypowy punkt widzenia – głównym bohaterem, z którego perspektywy ukazane są wydarzenia, jest Dane Thorson, kompletny nowicjusz. Jest on napisany dość wiarygodnie – ma swoje sympatie, ma antypatie, czasem popełnia pomyłki, często czuje się niepewny, szczególnie z powodu swojego braku doświadczenia, i kompletnie bezradny wobec niebezpieczeństw, a wobec swojego szefa czuje ogromny respekt. Choć ma okazje do zabłyśnięcia, nie wszystko idzie po jego myśli, a inni członkowie załogi mają równie duży wkład w posunięcie fabuły do przodu. Ułatwia to czytelnikowi identyfikowanie się z nim, z jego problemami i aspiracjami i sprawia, że Sargassowa Planeta wybija się choć trochę ponad przeciętną, dając powody do napisania i wydania rok później kontynuacji…

 

Statek Plag (Plague Ship)
1956 jako Andrew North

…która była bezpośrednim sequelem Sargassowej Planety. Dzięki łutowi szczęścia załodze Królowej Słońca w finale poprzedniej książki udało się zdobyć bardzo lukratywne prawa do handlu kamieniami koros, pochodzącymi z planety Sargol. Poprzedni jednak ich właściciel nie zostawił jednak żadnych wskazówek co do tego, jak udało się przełamać opory tubylców przed handlem, a na miejscu okazuje się, że wbrew kontraktowi, nie są tu jedynymi branżowcami…

Andre Norton poszła za ciosem i, co tu dużo kryć, sequel jest dużo lepszą książką. Wątki zostały dopracowane, pozwalając lepiej zaprezentować załogę – pierwsza część książki to intryga i manewrowanie handlarzy próbujących rozwikłać tajemnicę tubylców, w której więcej do powiedzenia ma starsza załoga, natomiast druga skupia się na akcji i desperackim próbom rozwiązania problemu tytułowego Statku Plag. Wskutek sprytnego manewru zresztą autorka postawiła na scenie drugiej części najbardziej rozwinięte postacie – trójkę juniorów (Dane, Ripley, Ali), którzy niespodziewanie muszą przejąć sterowanie nad statkiem, dodając sytuacji dramatyzmu. Dlatego też uważam Statek Plag za prawdopodobnie najlepszą część cyklu.

 

Voodoo Planet
1959 jako Andrew North

Królowa Słońca czeka w porcie z minimalną obsadą na zakończenie przygotowań do swojego następnego kursu. Kapitanowi Jellico składa wizytę główny strażnik z planety Khatka. Na jego prośbę Kapitan, a także Dane oraz medyk Craig Tau, wybierają się na Khatkę, aby rozwikłać pewną tajemnicę…

Voodoo Planet jest pozycją nietypową – jest to tytuł znacznie krótszy od pozostałych pozycji, obsada została znacznie zredukowana, a tematem przewodnim są zdolności przynajmniej pozornie paranormalne. U nas Voodoo Planet nie zostało, wedle mojej wiedzy, wydane, ale w sumie nie ma czego żałować, ponieważ jest to IMO najsłabsza odsłona cyklu, będąc w sumie prostym czytadłem nastawionym na akcję, bez głębszej intrygi czy wielkich zwrotów akcji. Wielka tradycja Thorsona pakującego się w kłopoty jest kontynuowana i tu (Dane nabawia się paskudnego pasożyta stóp).

 

Ostemplowane Gwiazdy (Postmarked the Stars)
1969

Dane Thorson budzi się ciężko chory i zamroczony, nie pamiętając niedawnych wydarzeń. Dużym wysiłkiem woli zbiera się w sobie i udaje mu się wrócić na pokład Królowej Słońca dosłownie w ostatniej chwili przed startem, wprowadzając tym samym zamęt wśród załogi, gdy okazuje się, że na pokładzie już znajduje się on, a raczej jego sobowtór (który ginie przy starcie statku wskutek nierozpoznanej wady serca). Ponieważ Królowa Słońca jest aktualnie zatrudniona jako statek pocztowy, powstaje podejrzenie, że sobowtór miał zamiar coś przemycić, lub coś skraść przy lądowaniu. Rozwiązanie tej zagadki odkryje intrygę zagrażającą świeżo osiedlonemu światowi Trewsworld…

Ostemplowane Gwiazdy są teoretycznie ostatnią częścią cyklu, napisaną ponad 10 lat po Voodoo Planet. Przez te 10 lat Andre Norton nie próżnowała, wydając dobre kilkanaście tytułów i szlifując swój warsztat pisarski – i to widać. Fabuła utrzymuje dobre tempo, a intryga przykuwa do książki, gdy bohaterowie pakują się z jednych kłopotów w drugie, nie tracąc zarazem na wiarygodności. Przy okazji można zauważyć, że załoga Królowej wreszcie zgrała się ze sobą, a Dane stał się pewnym siebie i pożytecznym członkiem załogi.

 

Wiele lat później zostały wydane jeszcze trzy odsłony cyklu, ale, jako że były pisane przez inne osoby, ich poziom wyraźnie odstaje od pierwszych czterech części. Jak bardzo? W pierwszej z nich (Redline the Stars) zostaje wprowadzona nowa, żeńska postać jako (tymczasowy) członek załogi. W pierwszych czterech rozdziałach okazuje się być (piękną) siostrą legendarnego handlarza, rozwiązuje problem załogi z pozbyciem się drugiego statku, okazuje się wykwalifikowanym lekarzem, równie dobrym handlarzem co (w swoim fachu niezastąpiony) szef ładowni Van Rycke, równie dobrym ksenobiologiem co (doceniany na tym polu) kapitan, jest pierwszą osobą, którą polubił jego prywatny zwierzak, a doświadczonemu stewardowi statku udziela rad co do jego ogrodu.

Yeah. Aż dziwne, że nie trzyma w rękawie licencji astronawigatora.

Poza tym książka nagle nadaje postaciom imiona, które są odrobinę nadużywane (Miceal Jellico to, Miceal tamto, Miceal…), a perspektywa ciska się od jednego członka załogi do drugiego, psując i mącąc narrację. Czytelnicy byli bezlitośni – Redline otrzymało od nich niemal wyłącznie negatywne recenzje, a pozostałe dwie książki były w najlepszym przypadku “well, it’s better than Redline”.

Sigh.

Pomijając jednak te mierne fanfiki, warto i dziś zapoznać się serią, może nie wpłynie ona na światopogląd czytelnika, ani nie prowadzi hiperskomplikowanej intrygi, ale za to jest jak znalazł na przyjemne spędzenie kilku dobrych wieczorów. Polecam!

Komentarze


Wlodi
   
Ocena:
+1

I znów zachciało mi się sięgnąć po stare książki z mojej półki. Dzięki za przypomnienie klasyki Andre Norton! :)

14-02-2014 08:56
nerv0
   
Ocena:
0

O masz, a co ty tu robisz rane? :]

14-02-2014 15:17
rankin
   
Ocena:
0

A odkopałem dziś rano i pomyślałem, że można odkurzyć na zaś. 

14-02-2014 16:43
nerv0
   
Ocena:
0

Uciekaj. :]

14-02-2014 18:12
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Dobrze pisała, póki była facetem. Choćby tylko pod pseudonimem.

14-02-2014 18:27
rankin
   
Ocena:
0

Nie jest to twierdzenie pozbawione podstaw, w końcu o ile Ostemplowane Gwiazdy są dobre, to późniejsze Światy Czarownic, różne Murdoc Jerny czy Ross Murdoc'i to raczej dolne stany średnie. No i o ile osobiście nie tykała Redline, to w końcu je zaakceptowała...

15-02-2014 11:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.