» Sesja » Przygody » Król Olch

Król Olch


wersja do druku

Konkurs na Scenariusz do WFRP: Obietnica - III miejsce

Autor:
Król Olch
Od redakcjiNiniejsza przygoda zajęła III miejsce w VII edycji Konkursu na Scenariusz do WFRP: Obietnica. Autorowi serdecznie gratulujemy!


Przygoda przeznaczona jest do 2 edycji WFRP, jednakże po wprowadzeniu niewielkich zmian, da się ją poprowadzić w 1 bądź 3 edycji. Najlepiej, aby ilość graczy nie przekraczała 4. Kwestię profesji i jej zaawansowania pozostawiam otwartą, gdyż swoje miejsce znajdą tutaj zarówno postacie początkujące, jak również te, które przeżyły sporo w świecie Warhammera.

Miejscem, w którym osadzona będzie akcja przygody jest las znajdujący się w dowolnym miejscu Starego Świata. Może być to część większego lasu, na przykład Drakwaldu, bądź też zbiór drzew nieoznaczony na żadnej z większych map.

Co do sposobu opisania przygody – dużo miejsca poświęciłem na monologi Bohaterów Niezależnych. Uznałem, że zamiast pisać "Horst przywita graczy, po czym powiem im, że ma problem, bo jego wioskę najeżdżają zwierzoludzie…", lepiej będzie po prostu zapisać kwestie poszczególnych BN. Oczywistym jest, że MG nie musi czytać tych kwestii z kartki albo uczyć się ich na pamięć. Chodziło mi bardziej o to, aby Mistrz Gry zapoznał się z nimi, po czym poprowadził rozmowę z graczami w sposób, jaki uzna za stosowny.

Co do mapek dodanych do przygody – jest to rzecz opcjonalna, do zmiany dowolnej przez MG wedle jego uznania.

Pobierz scenariuszKról Olch - plik PDF (31 stron, 1,12 MB)





Czytaj również

Roszada we Mgle
Konkurs na Scenariusz do WFRP: Obietnica - Wyróżnienie
Konkurs Zbrodnia
VIII edycja konkursu na scenariusz WFRP WYNIKI
Ciernie
Konkurs na Scenariusz do WFRP: Obietnica - I miejsce
Obietnica Trzech Czaszek
Konkurs na Scenariusz do WFRP: Obietnica - II miejsce
Konkurs Obietnica
VII edycja Konkursu na Scenariusz WFRP

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+2
Bardzo przypomina mi ogólną koncepcją mój własny scenariusz konkursowy, "Roszadę we Mgle", więc trudno mi go będzie ocenic bez porównań i odwoływań.
Przede wszystkim, "Król Olch" jest dużo prostszy do poprowadzenia niż "Roszada", ale oba poruszają ten sam temat - wystawiania na pokusy i trzymanie się własnych zasad, nawet pomimo kuszenia.
Ta "prostota" wydaje mi się byc dużym plusem w stosunku do mojej pracy, bo łatwiej ten scenariusz "odpalic" na sesji. Założenia są proste, warunki zwycięstwa są proste i jasno określone - z pewnością jest to plus jeśli chodzi o "entry level" dla chcącego go poprowadzic mistrza gry. Praktycznie można zrobic to z marszu, podczas gdy "Roszada" wymaga sporych przygotowań i mnóstwa improwizacji.
Jako że oba scenariusze poruszają podobny temat, myślę że uzasadnione jest to, że scenariusz łatwiejszy wygrał.
Nawiązanie do Der Erlkönig i wplecenie ballady w tekst to dobry pomysł, wydaje mi się jednak, że niekjtóre wersy słabo korelują z tekstem któremu służą za nagłówek.
Na temat strony wizualnej nie wypowiem się, ponieważ nie czuję się tu w jakiejkolwiek mierze ekspertem - najwazniejsze dla mnie jest to, że tekst jest czytelny.
Język mi się podoba, bez górnolotnych określeń, prosty, jasny przekaz. NPCe "mówią" trochę sztywno, ale myślę że łatwo temu zaradzic, traktując ich tekst jako inspirację budowy własnych "linii dialogowych". Wyłapałem parę ortów, literówek, i tzw "kfiatków" (np czasem piszesz, że "gracze wchodzą do wioski") ale nic wielkiego - czytało się to dobrze i szybko.
Sama historia Króla Olch jest ciekawa, postac jest niebanalna, trudno określic ją jednoznacznie jako dobrą czy złą. To dobrze, dodaje to trochę głębi Antagoniście.
Rzeczy które mi się nie podobały - przede wszystkim, trzecia  (trzecia?) próba (ta z mutantami i statuetką/książką) była słaba, i wydaje mi się, że dopchnięta na siłę. Rozwiązanie tej próby wydaje się najłatwiejsze, gracze nie stają przed trudnym wyborem, nie muszą poświęcic jednego dla drugiego, jak w poprzednich próbach.
Samo zakonczenie, czyli spotkanie z Królem Olch wydaje mi się trochę niepotrzebnym karnawałem, odsłaniającym wszystko przed graczami. Osobiście nie lubię takiego podejścia, takiego wyłożenia wszystkiego na ławę. Dodatkowo, cały scenariusz opiera się na "oszustwie sensorycznym" - bohaterowie przeżywają przygodę w wirtualnym świecie wykreowanym przez Króla Olch, praktycznie wchodzą w Matrix. To ciekawe rozwiązanie, ale wydaje mi się, że trzeba tu uważac - gracze często nie lubią, gdy się ich "robi w konia" i "nic nie było naprawdę", a potem wyjaśnia się im "jak to było naprawdę".
Myślę, że rozwiązanie subtelniejsze, bardziej tajemnicze byłoby lepsze - wszystko znika, a bohaterowie nagle stoją w lesie, w nocy, na trakcie, z dala słychac szczekanie psów pobliskiej osady.
Nocą zaś mają dziwne sny - koszmary, albo właśnie coś miłego - rano zaś budzą się z piętnem Króla Olch pozytywnym lub nie.
Bardzo nie podobało mi się to "wypytywanie o nagrodę" - jaki pancerz, na jakie części ciała, czy topór, czy miecz itd - bardziej mi to przypominało krawca szyjącego na miarę, niż króla, który rozdaje nagrody.
Same pokusy i obietnice wydają mi się nieco zbyt bezpośrednio podane - łatwo wyczuc (z perspektywy gracza), że mistrzowi bardzo zalezy, by przysięgali, i by te przysięgi łamali.
Ta bezpośredniośc jest zresztą złą stroną tej prostoty, którą wcześniej chwaliłem, i jej konsekwencją.
 
Ale scenariusz mi się podobał mimo wszystko, gratuluję punktowanego miejsca :)
24-12-2012 14:00
   
Ocena:
+1
A co tam, nie będę flejmował.
Ale pomysł ciekawy tylko znowu bardziej pasowałby do dedeka. Chodzi głównie o potęgę czaru.
24-12-2012 14:10
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+3
Przeciętnie, ale lepiej niż w przypadku "Roszady". Scenariusz na pewno pozostaje w konwencji Warhammerowej, ratowanie osad przed zwierzoludźmi to klasyka-klasyki i z dobrą mapką gwarancja fajnie spędzonego czasu. W tym przypadku akurat mapki obu wsi są dość słabe, i nie kipią zahaczkami/motywami do wykorzystania podczas planowania obrony/ataku, nie mniej poziom jest do zniesienia.

Sam motyw Króla Olch trochę na siłę wepchnięty, zwłaszcza gdy pomyśleć że jest on elfem Wysokiego Rodu, a nie Leśnym Elfem, jego motywy też mnie nie przekonują, osobiście raczej bym ten element przygody zmienił na jakiegoś demona, jeśli już musi być element obietnic-wodzenia-na-pokuszenie.

Podoba mi się za to język tekstu, czyta się dobrze, płynnie i nie nuży. Także strona estetyczna jest w porządku, teksty są konsekwentnie boldowane/italicowane tam gdzie mają być i to także ułatwia czytanie.

Za to same kwestie wygłaszane przez NPCów pozostawiają wiele do życzenia. Moim zdaniem większość dialogów sugeruje, jakoby NPC był strasznie prostym/naiwnym/głupim człowiekiem, już nie wspominając, że ich sposoby wypowiadania się nie budują charakteru tak jak powinny. Już chyba lepiej by było gdyby zostawić suche opisy tego co NPC ma przekazać, albo jeśli chcemy wstawiać gotowe kwestie, to niech będą lepiej dopracowane i ciekawsze, tak aby czytając je czytelnik ze sposobu wypowiadania się NPCa był w stanie określić jaki ma charakter/motywacje itp. Większa różnorodność i ciekawość zdecydowanie była by tu mile widziana.

Nagrody same w sobie też wydają się być nielogicznie duże (np. 50-100zk na 2 dni gotowania, albo 3000zk oferowanych osobie którą widzi się pierwszy raz, zupełnie przypadkowej etc...). Ponadto 2 obietnica (zabicie majordomusa albo lorda) jest potwornie nielogiczna, tzn. tekst nie daje wystarczająco informacji aby zmotywować BG do zabijania kogokolwiek poza nagrodą w złocie - a to moim zdaniem bardzo bardzo bardzo duża wada przygody. Boje się, że scenariusz mógłby się wyłożyć w tym momencie przy wielu drużynach, które wolą logicznie motywować zachowania swoich postaci.

Pierdółką, ale wartą zaznaczenia, też jest to, że moim zdaniem motyw "obietnica" i jej dotrzymywanie lub nie, zbyt dyskretnie wpleciony tzn. gracze mogą się zdziwić, że w ogóle chodziło tu o jakieś obiecywanie i dotrzymywanie czegokolwiek, a to przecież stanowi sedno sceny finałowej. Użycie w scenie finałowej motywu, który na samej sesji był zupełnie marginalny może przynieść rozczarowanie i efekt na zasadzie "ee.... ale to o to chodziło? srsly? weź stary, jeśli tak to trzeba było to mocniej zaakcentować" - choć oczywiście można się tu z moim zdaniem nie zgadzać i być może część czytelników uzna to za atut.

Tak czy inaczej podsumowując, moim zdaniem mocny przeciętniak, ma liczne wady, ale nie są to rzeczy kardynalne i rozwalające całą sesje (no może poza 2 obietnicą, którą trzeba by moim zdaniem mocniej podrasować). Umiejętnie poprowadzony może dać graczom sporo zabawy i satysfakcji (zwłaszcza graczom lubiącym taktyczne mapki i planowanie obrony/ataku/zasadzki). Na koniec plus jeszcze za bardzo fajną mapkę dworku (choć nie jestem pewien, czy autor zrobił ją samemu w całości, czy przerobił jakiś plan z netu).

Ocena: 3/6
24-12-2012 14:56
Tyldodymomen
   
Ocena:
+5
Jest postęp w stosunku do scenariusza poprzedniego-gracze w końcu coś mogą, pal sześć że motywacje naciągane ( w końcu to warhammer ) a właściciel "kilkuset" wsi ma sześciu strażników na "zamku". Niewiedza o teście pozwala uniknąć metagamingu, także brak UlubionegoBNaMistrzaGryKtóryOświeca GraczyWZakresieMetaplotu poczytuję za rozwiązanie sensowne. Paradoksalnie najlepiej wyszło autorowi to, co w teorii jest mniej istotne- ciekawa "mechanika" rozstrzygnięcia starcia masowego.Chętnie przeczytałbym kolejne dzieła autora, tyle że pisane bez przymusu wciskania na siłę mistycznych i tajemniczych plotów. Pisane wątków militarystycznych idzie w tym wypadku znacznie lepiej.
24-12-2012 18:21
Eliash
    SPOILER ALERT
Ocena:
+4
Ja za to uważam, że przygoda Z była jednak lepsza. I Król Olch i Roszada we Mgle są niegrywalne i obie mają dziwne rozwiązania fabularne, które mi się nie podobają oraz błędy w konstrukcji fabuły. Ale Roszada posiadała zestaw bardzo fajnych BN-ów, całkiem niezłe opisy lokacji oraz posiadała dużo lepszy i bardziej wyczuwalny klimat niż Król Olch. Pozostałe przygody musiały być naprawdę bardzo słabe skoro przygoda tego typu zajęła trzecie miejsce. Ale przejdę do szczegółów.

Co mi bardzo nie przypadło do gustu:
1. Po co nam ta cała historia o Królu Olch? Dwie strony wyjaśniania jak to bardzo Król Olch został zdradzony, co mu uczyniły krasnoludy etc.? Gracze nie mają możliwości poznania tej historii podczas gry. Poza tym jej wpływ na wydarzenia też jest raczej mizerny i nie ma nic wspólnego z tym jaki był Król Olch. Wystawia Graczy na próby „dobroci”, a sam był złym bydlakiem, który eksperymentował na żywym materialne w postaci krasnoludów. Dlaczego teraz stał się dobry?
Może lepiej byłoby aby jego iluzja była oddtworzeniem dawnych wydarzeń i sprawdzeniem czy Gracze porzucili by Króla tak jak niegdyś porzucili go przyjaciele? I Król sprawdzałby nie tylko Graczy ale i samego siebie, czy naprawdę zasługiwał na porzucenie skoro po raz kolejny ktoś go zdradzi? Ogólnie w obecnej formie cała motywacja Króla jest po prostu słaba...
2. Król Olch łapie przypadkowych ludzi i tworzy albo potężny sen albo cały teatr z drewna. Jeśli to drugie to (na co wskazuje fakt, że można zdobyć fizyczne przedmioty które zamienią się w drewno) to jest on niesamowicie potężną istotą, a las w którym łapie „wybrańców” i ich testuje powinien już dawno obrosnąć jakaś wielką legendą. Poza tym jaki jest powód tego, że testuje właśnie BG?
Pomijam już fakt, że cała historia niewiele by straciła gdyby Króla Olch wcale nie było, ponieważ spada on z nieba nagle niczym kometa z dwoma ogonami i rozwala wszystko. Nie ma żadnej sugestii wcześniej o czym jest scenariusz i BG mogą być nie tylko zszokowani ale poczuć się nawet oszukani.
3. Nikt nie zwraca uwagi na to, że jakiś podrzędny dowódca straży, któremu nie wolno opuszczać warty wydaje przypadkowym obdartusom (typowi przedstawiciele BG w Warhammerze) grupę 30 zbrojnych?
4. „Obiecajcie, musicie obiecać, no proszę powiedzcie obiecuję... noooo” - Uwierz mi, że ja podczas tej sesji ani razu bym nikomu nie powiedział obiecuję. A bez tego magicznego zaklęcia żadna próba „nie działa”. Powinno być to sprawniej przemyślane, poza tym jako obietnicę można by już uznawać po prostu powiedzenie „zrobię to”, byłoby mniej sztucznie.
5. Cała próba nr 2 jest tak bardzo absurdalna że byłoby mi jako MG wstyd przedstawić ją graczom. Zlecenie zabójstwa na przyjęciu zamiast zaplanowanie tego wcześniej? Zwłaszcza, że BG mogą być kucharzami podczas przyjęcia i np. zatruć jedzenie. Poza tym Lisbeth wie że BG chcą zabić Majordomusa, ale jeśli jej odmówią jej zlecenia to nie spróbuje BG aresztować, ostrzec „potrzebnego jej sługę”? Bardzo to sztuczne.
Nie wyobrażam też sobie aby BG przy stole obiecali zamordowanie zarządcy, dużo bardziej racjonalne jest zgłoszenie tego władcy i podejrzewam, że tak postąpiłaby znaczna część grających. Że się nie da? Skoro można lordowi wejść do sypialni z mieczem to raczej powinien uwierzyć człowiekowi który stoi nad jego łożem i przykłada mu miecz do gardła. Scenariusz nie uwzględnia najbardziej racjonalnego rozwiązania, a co gorsza – rozpada się podczas najbardziej racjonalnego rozwiązania.
6. Próba nr 3 jest dziwna. Dlaczego BG mieliby nie zabrać zarówno książki jak i figurki. Z samej książki Łowca się nie ucieszy? Zwłaszcza, że BG ratują statuetkę przed splugawieniem. Nie rozumiem tego wydarzenia i nie widzę tutaj tak naprawdę przeciwstawnego interesu „dobrej” i „złej” strony.
7. Jak już ktoś wspomniał wcześniej, wypowiedzi postaci są bardzo sztuczne i mało ciekawe, na pewno nie ułatwią odgrywania BNów.
8. Dzień gotowania/polowania, a zarobek jak za 5 lat pracy chłopa w polu? To nie jest parę monet. To jest interes życia.
9. „Życzy pani sobie broń czy zbroję? Fakt, pancerz jest przydatniejszy, szkoda żeby narażała pani tak delikatną skórę na ciosy. Szczególnie polecam stylowe karwasze z ciemnego hebanu, ale jeśli pani sobie życzy to mam też w ofercie bardzo elegancki elfi hełm, by osłonić pani rumiane policzki przed ciosami. Wolałaby pani napierśnik? Jasne! Świetny wybór. Życzy sobie pani tradycyjny krój, czy może pancerz odzwierciedlający pani sylwetkę? Proponuję grawer z dwoma splecionymi różami, to modne w tym sezonie”. Rozdawanie nagród brzmi dość słabo. Ale nie ukrywam, że nagroda jest nieziemsko potężna, biorąc pod uwagę, że BG w rzeczywistości w żaden sposób nie czynią przysługi tytułowemu Królowi Olch.

Oczywiście przygoda ma też pewne zalety. Podoba mi się, że autor podjął całkiem niezłą próbę załatania luki w mechanice Warhammera i zechciał dodać swoją wizję rozwiązania starcia na taką skalę. Wygląda to naprawdę przyzwoicie i żałuję, że ten wątek nie został bardziej rozbudowany, bo to najlepszy fragment przygody. Gdyby autor napisał scenariusz o przygotowywaniu wioski do obrony przed zwierzoludźmi z pewnością wyszłaby z tego bardzo solidna praca! Warto by było to rozbudować.

Niestety w obecnej formie ten scenariusz moim zdaniem nie nadaje się do gry i wskazuje, że poziom prac w konkursie nie był zbyt wysoki. Ale mam szczerą nadzieję, że pierwsze oraz drugie miejsce będą znacznie lepsze (biorąc pod uwagę, że zebrały większość głosów, bardzo na to liczę).
26-12-2012 00:29
amenarhi
   
Ocena:
+5
Minusy:
- Postaci BN-ów. Są bardzo naiwnie przedstawione, wyprane z normalnych uczuć, takie robociki… Może to był celowy zabieg, ale bardzo mi nie przypadł do gustu…
Szczególnie, że zaobserwowałam schemat: wszyscy przyjmują BG z otwartymi ramionami, zero nieufności, szlachta wykazuje zerowe emocje, jeśli chodzi o atak bestii, nie przejmują się hasającym po pobliskich lasach stadem liczącym, bagatela, setkę zwierzoludzi, szlachcianka to stereotypowa lalka, dla której przespanie się z byle chłopem to nie problem, herold i straże przeganiają wszystkich, ale BG zostają wpuszczeni do pałacu bez kłopotu (założenia fabuły, jasne, lecz można było dopracować przyczyny, które mogłyby skutkować takim biegiem wydarzeń). Tak samo – służki chętne na bzykanko z bohaterami, zlecanie morderstwa przez kusicieli w bezpośredni sposób, bez cienia obaw. Lord nie chce wierzyć w spisek na swoje życie i kompletnie bagatelizuje groźbę mordu…
- Wszystkie obietnice wymuszane są siłą i są bardzo dziwnie sformułowane… Gdyby BG obiecali np. tylko zanieść wieści o stadzie bestii, bez obietnicy o sprowadzeniu pomocy? Zamiast zabić, schwytać majordomusa i wydać w ręce prawa? To samo z Lisbeth? To niedociągnięcia według mnie.
- Niezgodności z uniwersum: świątynia Sigmara (nie kapliczka?) w Immelsheld, pod samym Middenheim, a brak świątyni Ulryka…? Łowca czarownic wpływający na decyzje w gildii złodziei? Dziwne dla mnie i nie do zaakceptowania w mojej koncepcji WFRP.
- Troszkę męczy parę stron opisów lokacji obok siebie, bez podziału np. na podpunkty.
- Wyliczanka nagród, zbroi i oręża, ta prowadzona przez Lisbeth czy ta u Króla Olch. Zabrzmiało to jak zakupy w supermarkecie…

Plusy:
+ Początkowe cytowanie wiersza – świetny pomysł i od razu bardzo wciąga w klimat.
+ Wprowadzenie elementu wyciągania obietnic to świetny pomysł, ale zmieniłabym wykonanie na bardziej subtelne – by BG nie wiedzieli, kiedy coś przyrzekają… Byłoby zabawniej:)
+ Tabelka pomysłów i próba rozwiązania mechaniki bitew (z doświadczenia wiem, jaki to kłopot, choć mam już swoje opracowane zasady i z Twoich raczej nie skorzystam). Niemniej jednak rozwiązanie warte uwagi.
+ Wielki plus za nastawienie na czas rozgrywki – akcje dynamiczne i dramatyczne oraz wyciszenie i stopniowe przyspieszanie wydarzeń podczas balu. Atmosfera ucieczki i nagonki jest dobrą odskocznią od bohaterskich walk do ostatniej kropli krwi i warto BG przypominać, że czasem lepiej wziąć nogi za pas niż stawać do głupiej choć heroicznej walki;).
+ Kara w formie panicznego lęku. Bardzo podoba mi się gnębienie graczy w taki sposób

+/- Król Olch jako elf… Mam tu mieszane uczucia, stąd ani to plus ani minus. Pomysł dla samego fantasy świetny, ale chyba nienadający się do WFRP (moim zdaniem).

W ogólnym rozrachunku, bardzo mi się podobał wstęp i zakończenie przygody, a więc to, co oscylowało wokół lasu i tajemniczej magii elfa. Natomiast środek, czyli obrona wiosek i intryga na balu raczej mnie zmęczyły… Być może winą jest fakt, że to takie typowe przygody i rozpoczynając czytanie miałam wielką nadzieję na główną fabułę w głębi magicznych lasów i wypełnianie dziwnych zadań, w aurze czegoś magicznego, niezwykłego, błąkającego się na pograniczu jawy i snu. Podsumowując, nie jestem zachwycona lekturą, ale przygoda ma wiele interesujących, wartych uwagi elementów.
26-12-2012 22:40
dzemeuksis
   
Ocena:
+8
Taka mnie refleksja naszła przy czytaniu komentarzy do nagrodzonych scenariuszy, że jedyna ponoć wiarygodna miara jakości kodu programistycznego, czyli łotdefaki na minutę doskonale sprawdziła by się przy ocenianiu scenariusza do gry fabularnej.
27-12-2012 10:03
WinterSpirit
   
Ocena:
+2
Moje uwagi w kolejności czytania:

- początek o Królu Olch fajny, klimatyczny i w realiach, dobrze nastraja do dalszego czytania
- eee... jest taki potężny elfi mag władający okolicą i nikt go nie zauważył? ja bym go raczej uśpiła na wiele (setki?) lat i obudziła jakimś losowym zdarzeniem niedługo przed rozpoczęciem przygody, tak żeby miał czas otrząsnąć się z letargu, ale żeby reszta świata nie zdążyła jeszcze na niego zareagować
- sołtys mówi mało in character, z jednej strony bardzo poprawnym, wręcz uczonym językiem jak na wieśniaka z zapadłej dziury, z drugiej trochę jak przytoczenie "i tu sołtys mówi, że...", choć autor scenariusza zaznaczył we wstępie, że chce uniknąć tego efektu
- nieustępliwość sołtysa raczej zrazi do niego BG niż nastroi pozytywnie, mogą zrobić się podejrzliwi; lepiej już byłoby opisać jego postępującą desperację i błagania, a nie natrętne "obiecujecie? obiecujecie? obiecujecie?"
- o, te śródtytuły pomiędzy scenami są bardzo fajne, wprowadzają klimat
- herold zapraszający losowych oberwańców ze szlaku na urodziny pana? no powiedzmy, niech będzie, że pan miał taką fantazję, ale oferowanie w dodatku dobrze płatnej pracy podejrzliwym graczom od razu zapachnie nieczystymi intencjami
- jest trochę literówek, ale język i styl tekstu stoją na całkiem przyzwoitym poziomie
- jak to "cóż znaczy jedna wieś"? Jak ten lord zdołał zgromadzić takie posiadłości, jeśli w ogóle go nie obchodzi, co się z nimi dzieje?
- 50 ZK za osobę za gotowanie lub opowiadanie historyjek gościom? Jeśli nie zrobi wrażenia, podbite do 100 ZK? W tym momencie każda moja drużyna (może poza osobnikami, którym chciwość zagłusza zdrowy rozsądek) doszłaby do wniosku, że wszystko to bzdura, żadnych pieniędzy nie dostaną i najlepsze co mogą zrobić, to znaleźć się jak najdalej od pałacu jak najszybciej. Odnoszę wrażenie, że autor nie ma pojęcia o wartości pieniądza w WFRP :/
- ogólnie sam pomysł z zatrudnieniem i rady jak dać się graczom wykazać są zupełnie ok, tylko stawki wzięte totalnie z sufitu i zapraszanie przypadkowych ludzi na ucztę ze szlachtą trochę kuleje logicznie
- znowu, wszyscy są nieprawdopodobnie ufni wobec grupki podróżnych wziętych z łapanki na rozstajach, oddanie im pod komendę trzydziestoosobowego oddziału na piękne oczy sprawia, że kołek niewiary trzeszczy niebezpiecznie
- dwie kapłanki Shallyi w 60-osobowej wiosce? No chyba, że przejazdem...
- bardzo sensowny pomysł z uproszczonym rozstrzygnięciem bitwy, redukuje do minimum koszmar MG jakim są zawsze duże starcia - duży plus dla autora w tym miejscu
- Ludwig w ogóle miota się bez sensu, jak schizofrenik, sprawia wrażenie albo totalnie niewiarygodnego, albo szalonego, w każdym wypadku nie pomoże to uspokoić podejrzeń BG, że coś tu śmierdzi i doprowadzi raczej do wykrętów przed wzięciem udziału w uczcie na wszelkie możliwe sposoby
- o ile wszelkie podejrzenia BG wobec Ludwiga znajdują potwierdzenie, o tyle napastliwe wrabianie ich w zamach na niego absolutnie nie poprawia sytuacji
- strażnik ma za zadanie zabić gracza? Czy może jednak postać?
- zabijcie Ludwiga, zabijcie lorda... jeśli będziecie sami, zabiją was strażnicy... w tym momencie większość BG najprawdopodobniej machnie ręką na wszystko, po czym postanowi kupą, siłowo przebić się na zewnątrz i wziąć nogi za pas, zwłaszcza, że nagrody od Lisbeth też są nieprawdopodobnie (i podejrzanie) wysokie
- cała kwestia z dotrzymywaniem obietnic jest absolutnie w żaden sposób nie zasygnalizowana; jeżeli BG nie są honorowymi rycerzami ceniącymi słowo nad życie, to zwyczajnie rzucą "a pieprzyć to" i uciekną, nieświadomi nadprzyrodzonych konsekwencji łamania obietnicy
- znowu, intryga z dwojgiem zleceniodawców jako taka jest w porządku, choć można by ją jeszcze nieco dopracować, niestety cały pomysł kładzie wciąganie do niej przypadkowych ludzi z gościńca i oferowanie im kosmicznych nagród, zamiast choćby zwykłego stwierdzenia "zabijcie go, w miarę możności dyskretnie, to wyprowadzę was z pałacu i pozwolę ujść z życiem"
- ponownie mam wrażenie, że wszyscy BNi mają w oczach jakiś detektor BG i tylko czekają, żeby zlecić im questy; zajechało trochę komputerówką
- epizod w Immelsheld bez zastrzeżeń, klasycznie warhammerowy
- końcówka z Królem Olch przyjemna i klimatyczna, z dwoma zastrzeżeniami: po pierwsze, trochę nieuczciwe jest karanie BG za chciwość obiecując im najpierw nieprzebrane góry złota; po drugie, trochę ciężko nazywać krzywoprzysięzcami ludzi, którzy żadnych przysiąg raczej nie składali, co najwyżej obietnice, a i to wymuszone sytuacją bądź natarczywym wmawianiem; żeby to wyglądało fair należałoby postawić bohaterów przed równoważnymi wyborami bądź też np. jakoś zasygnalizować, że w tej okolicy wszyscy z jakiegoś powodu przywiązują niezwykle silną wagę do przyrzeczeń
- magiczna broń i zbroje od Króla Olch są fajne, jednak możliwość przyzywania na życzenie to IMO lekka przesada

Ogólnie: przygoda całkiem ciekawa, z pomysłem, dobrze wykorzystuje przewodni motyw obietnicy. Nie zadziała poprowadzona na żywca (chyba, że bardzo specyficznej drużynie), ale po paru przeróbkach, przede wszystkim obcięciu nagród, jakimś uwiarygodnieniu nienaturalnego zaufania BNów do postaci, oraz ostrzeżeniu, że dotrzymanie bądź nie obietnicy będzie miało istotne konsekwencje - jest jak najbardziej do uratowania i może wyjść naprawdę fajnie.
29-12-2012 15:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.