» Recenzje » Krawędź żelaza. Tom 1 - Miroslav Žamboch

Krawędź żelaza. Tom 1 - Miroslav Žamboch


wersja do druku

Powrót w przeciętnym stylu

Autor: Redakcja: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek

Krawędź żelaza. Tom 1 - Miroslav Žamboch
Fabryka Słów uparła się chyba, żeby wydać na polskim rynku wszystkie książki Miroslava Žambocha. Czy jest to pomysł dobry, przekonamy się, kiedy ostatnia z nich zagości na księgarskich półkach. Natomiast już teraz mogę powiedzieć, że bez Krawędzi żelaza, a przynajmniej jej tomu pierwszego, dałoby się jakoś przeżyć.

Najnowsza książka Žambocha wydana na polskim rynku to nic innego, jak prequel powieści Na ostrzu noża. Ponownie (choć w tym wypadku słowo to nie jest może najlepsze) spotykamy się z Koniaszem, brzydkim jak noc, ale diabelnie skutecznym najemnikiem, na którego kościstych ramionach można ostrzyć miecze. Tym razem jednak bohater nie ma przed sobą złożonego zadania, a szereg zadań mniejszych - Krawędź żelaza jest bowiem zbiorem opowiadań. Tom pierwszy traktuje o tym, co przydarzyło się Koniaszowi przed wydarzeniami opisanymi w Na ostrzu…, a tom drugi - jak łatwo się domyślić - o tym, co wydarzyło się później.

Opowiadania to sprawa bardzo śliska. Rzadko kiedy zdarza się, że zbiór trzyma w całości wysoki poziom. Znacznie częściej, że trzyma poziom mierny. Niestety – czego by nie mówić o innych książkach ulubionego czeskiego autora Fabryki Słów – Krawędź żelaza to raczej przykład tego drugiego przypadku.

Książkę skończyłem czytać zaledwie kilka dni temu, a już teraz pamiętam z niej bardzo niewiele. Powód? Opowieści w niej zawarte są pisane na tzw. "jedno kopyto". Bohater dostaje zlecenie, idzie je wykonać, następuje - zwykle niespecjalnie zaskakujący - zwrot akcji, następnie kilka scen walki, parę filozoficznych dialogów okraszonych drętwym dowcipem, wreszcie koniec. I tak osiem razy. Może ze trzy teksty – jak choćby Na wojennej ścieżce – wyrywają się na szczęście z tego oklepanego schematu, ale raczej niezbyt energicznie. Ogólnie rzecz biorąc, czytając Krawędź… miałem wrażenie, że zapoznaję się parę razy z tą samą opowieścią, której kolejne warianty różnią się od siebie jedynie mało znaczącymi szczegółami.

Owszem, jest kilka lepszych zabiegów, jak choćby ukłon autora w stronę tych, którzy czytali inną jego książkę, czy też parę mocniejszych dowcipów. Jednakże Krawędź żelaza pozostaje po prostu książką nudną i bez polotu. Nie daruję też Žambochowi zaprzepaszczenia możliwości opowiedzenia więcej o Bonsettim - jednym z ciekawszych bohaterów Na ostrzu noża, który - wnioskując z opisanych tam wydarzeń - miał nielichy wpływ na życie Koniasza. Tymczasem Krawędź… milczy o nim zupełnie. Szkoda tym większa, że wynikająca z rażącej niekonsekwencji.

Krawędź żelaza to dobre czytadło do tramwaju czy pociągu, kiedy nie przejmujemy się specjalnie, co też wydarzy się na następnej kartce. Nie trzeba śledzić wątków ani zagłębiać się w psychikę bohaterów - ci są zresztą nużąco podobni jeden do drugiego; wystarczy przez chwilę przetrzymać w pamięci informację, komu też Koniasz tym razem odrąbał kawałek czaszki. Jeśli komuś obłędnie podobało się Na ostrzu noża, może wyciśnie z lektury odrobinę przyjemności. W innym przypadku - niekoniecznie.
4.0
Ocena recenzenta
7.85
Ocena użytkowników
Średnia z 17 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Krawędź żelaza
Tom: 1
Autor: Miroslav Žamboch
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 16 listopada 2007
Liczba stron: 416
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Obca Krew
ISBN-13: 978-83-60505-70-0
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Krawędź żelaza. Tom 2 - Miroslav Žamboch
... koniec wilka samotnika?
- recenzja
Łowcy
Park Jurajski w wersji sztampowo-naiwnej
- recenzja
Ostatni bierze wszystko
Literacka euforia biegacza
- recenzja
Na ostrzu noża
O Koniaszu, przy którym Rambo wysiada
- recenzja
Percepcja
Gdy łowca staje się zwierzyną
- recenzja
Agent JFK. Przemytnik - Miroslav Žamboch, Jiří W. Prochazka
Ręka, noga, mózg na ścianie, czyli „Niezniszczalni” po czesku
- recenzja

Komentarze


Mandos
   
Ocena:
0
Dzięki za ostrzeżenie.
09-12-2007 20:57
~Miroslav. Z.

Użytkownik niezarejestrowany
    zapytanie
Ocena:
0
Czy książka się nada na rejs statkiem lub pokład samolotu, bo zauważyłem, że zostały wymienione ino tramwaj i pociąg.
Pozdrawiam
10-12-2007 15:07
~hypnotize

Użytkownik niezarejestrowany
    wszystko zalezy od punktu widzenia
Ocena:
0
Jak wszystkie poprzednie książki Zambocha tą także czy ta się bardzo szybko. Być może większość opowiadań jest do siebie zbliżonych ale każde ma drugie dno. Nie mółbym przyznać racji autorowi artykułu gdyż nie ma racji, przynajmniej moim skromnym zdaniem. Fakt faktem, że Sierżant to najlepsza książka jaką pan Miroslav napisał ale jesli chodzi o środki lokomocji to polecałbym tą książkę nudzić się nie będziesz a ja z miłą chęcią ją przeczytałem i nie uważam abym pieniądze na nią zmarnował :)
27-12-2007 21:37
~qw2w2e312

Użytkownik niezarejestrowany
    weewew
Ocena:
-1
w323261231256dsdfsahdhywtuotuyuyy
05-04-2009 16:46
~tempy

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A mi się podobało, może po prostu nie mam zbytnich wymagań co do książek. Mo ale wiadomo, są gusta i guściki
05-06-2009 17:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.