James Islington, Cień utraconego świata
string(15) ""
» Blog » Kocham twojego awatara
01-09-2013 09:14

Kocham twojego awatara

W działach: rpg, mmorpg | Odsłony: 472

Z góry zaznaczam, że poniższy tekst jest tylko zbiorem moich obserwacji i przemyśleń. Nie nadaje mu to naukowego charakteru, nie szperam w książkach pisząc go; powiedzmy, że bawię się w obserwatora.

Grałam głównie w te gry online, w których chodziło o role-playing, więc nie potrafię tego stwierdzić opierając się o World of Warcraft, ale o ten rodzaj rozgrywki, gdzie faktycznie w jakimś tam stopniu wczuwamy się w daną postać. Siłą rzeczy przekazujemy jej część naszej osobowości, wymagań co do formy i treści, jakiej będziemy udziałem. Co za tym idzie - odgrywamy jej życie, a więc i emocje. Jedną z takich emocji jest, oczywiście, miłość.

Widziałam naprawdę wiele różnych związków między różnymi postaciami. W rzeczy samej przeżywają one prawdziwe problemy, które pojawiają się między dwójką zakochanych w sobie ludzi, ale interesujące stało się to, jak przedkłada się to na graczy. Na początku mamy do czynienia z oczywistym sobą zafascynowaniem, graniem po kilka albo i kilkanaście nawet godzin dziennie, gdzie każda sytuacja jest dla nas nowością. Potem przychodzi taki etap stabilizacji - albo znudzenia - gra staje się nieco rutynowa, ale w sumie przyjemna, bo polubiliśmy gracza po drugiej stronie. Źle, jeśli pokochaliśmy jego postać.

Nie zrozumcie mnie źle - widziałam jak parę odgrywały dwie dziewczyny (jedna grała mężczyzną, druga kobietą) lub dwóch facetów (mężczyzna plus kobieta albo dwie kobiety). Są też oczywiście sytuacje, w których jedno to facet, a drugie dziewczyna i też jest ok. Grałam w kilka gier role-playing i za każdym razem schemat wydaje się ten sam. Jeśli druga osoba zaangażuje się za bardzo, pojawia się naprawdę cholernie niezdrowa sytuacja. W przypadku, gdy postać męska jest grana przez chłopaka, a żeńska przez dziewczynę, prawie na pewno jedno zakocha się w drugim już na poziomie realnego życia. W przypadkach, gdy obu graczy jest tej samej płci, sytuacja się komplikuje. Oni zakochują się w swoich postaciach, nie w sobie nawzajem. Na poziomie własnej seksualności zazwyczaj pozostaje tak, jak jest. I w momencie zerwania dochodzi do jakiegoś przedziwnego mechanizmu... u chłopaków wygląda to tak, jakby jedno faktycznie opuściła partnerka... pojawia się też niezręczna sytuacja, w której po prostu głupio jednemu facetowi naciskać na drugiego w tej kwestii czy robić o to awanturę. U dziewcząt sprawa jest prostsza - dochodzi między sobą do regularnej wojny na wyniszczenie. Jak to porzucone kobiety.

Do tego już stopnia, że kiedy widzę nowotworzącą się parę jestem prawie pewna, jaki będzie scenariusz, jeśli już znam gracza. F + M? M się zakocha. F + F? Będzie prawdziwa rzeź, kiedy się skończy. M + M? Awkward.

Teraz mogę się zacząć zastanawiać, z czego to wynika. Oczywiście, wielu z nas oczekuje od życia prawdziwej miłości. To normalne, naturalne i szczęściarzami są ci, którzy mają partnera, co nie jest kawałkiem buraka wyrzuconego z przyczepy. I nie - owe problemy w wirtualnych związkach wcale nie dotyczą tylko tych, którzy są samotni. Widziałam kryzysy w realnych związkach (nawet małżeństwach!) z powodu właśnie takich romansideł po sieci. Mamy swoje oczekiwania. Siłą rzeczy, gdy pojawia się nagle wymarzony rycerz z bajki czy piękna księżniczka (czy rozkładający się zombie - co kto lubi), gdzieś tam serduszko zabije szybciej. Realizujemy swoje marzenia - powiedzmy, że ich namiastkę - żeby zwyczajnie poczuć się szczęśliwi, choćby na pewien czas. Ironicznie zaś, po czasie, będziemy przeżywać te same problemy, które spotykamy w prawdziwym życiu. 

After ever after... :)

Komentarze


Petros
   
Ocena:
0
Bzdura. Ale jak napisałaś na samym początku - to kwestia Twoich doświadczeń, więc się nie czepiam. Z moich zaś doświadczeń wynika coś zupełnie innego. Nie gram w RPGi od wczoraj, tylko już ładne kilka lat i ani razu nie miałem czegoś takiego w teamie, ani o czymś takim od innych ludzi nie słyszałem. Nawet typowe (a wręcz stereotypowe) nerdy, z którymi zdarzyło mi się kilka razy zagrać (i tylko te kilka razy), potrafiły się zachować - pomijam tu ślinotok na widok atrakcyjnej graczki, bo wiadomo, że taki nerd przez większość swojego życia rozmawiał z dziewczynami w jpg albo avi. W każdym razie takie bzdety, jak miłość, czy zauroczenie graczem/graczką, to jakaś totalna abstrakcja dla mnie.
01-09-2013 09:41
devvra
   
Ocena:
0
W takim razie gramy w zupełnie różnych światach i środowiskach - bo ja miałam z czymś takim do czynienia nie raz i nie drugi, więc nie mogę nazwać tego bzdurą ani udawać, że tego nie ma. Bo było - nie raz i nie drugi. Mogę ci przybliżyć via PW :)
01-09-2013 09:56
Venomus
   
Ocena:
0
F + M? M się zakocha.

Czysty seksizm. Czyli tylko męski nerd się zakocha? ;P
01-09-2013 11:10
devvra
   
Ocena:
0
Zazwyczaj tak jest. Chociaż znam przypadki i w drugą stronę :)
01-09-2013 12:18
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0
Jak się ma brzydki awatar to się nie ma problemu, a jak ktoś ma śliczny to ma. Proste prawda? ;)
01-09-2013 14:06
Kamulec
   
Ocena:
0
Devvra pisze o doświadczeniach z cRPG. Oceniając prawdopodobieństwo prawdziwości jej słów należy wziąć pod uwagę specyfikę takiej rozgrywki. Na bazie swoich doświadczeń z NWN2 mogę stwierdzić, że odgrywanie w wielu przypadkach stoi w niej na bardzo niskim poziomie.  Charakter gry promuje wysoką umowność i poziom niewiary oraz mechaniczne czynności nie wymagające specjalnego myślenia (nabijanie PDków na potworach i kasy na rzemiośle). Część graczy jest wyraźnie młoda, część niezbyt rozgarnięta, część nie wie za bardzo, co to RPG. Oczywiście znający się na rzeczy wpływają na nich pozytywnie, ale oddziaływanie działa w obie strony. Jeżeli gracz poświęca dużo czasu na nabijanie pdeków i złota postaci, która ma tylko kilka cech, a nie wymyśloną i odgrywaną osobowość, to łatwo, by w tę pustkę wstawił siebie i zaczął się z postacią utożsamiać.

Poza tym uważam, że turkus należy zniszczyć.
01-09-2013 14:28
Petros
   
Ocena:
+1
Aj...tak to jest, jak się czyta cokolwiek zaraz po przebudzeniu. To chodzi o RPGi z "c" na początku. To dla mnie poziom abstrakcji sytuacji wzrósł o kilka stopni. Bardzo proszę devvro, przybliż sytuację, bo moja wyobraźnia jest o wiele za mała, żebym był w stanie sam z siebie zobrazować sobie problem. Co gorsza zdajesz się nie trollować, co jest...creepy. ;)
01-09-2013 14:44
devvra
   
Ocena:
0
Posłałam ci priv, Petros :) 
01-09-2013 15:37
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
awatar dewry + tytuł notki = przypadek?

Nie sądzę :)
01-09-2013 15:52
devvra
   
Ocena:
0
Lubię tę piosenkę bardzo :) 
01-09-2013 15:56
dzemeuksis
   
Ocena:
0
Bardzo ciekawe zjawisko.
01-09-2013 19:52
Aramin.
   
Ocena:
0
Aż się nie chce wierzyć, w zasadzie Petros zwerbalizował moje myśli. Jeśli to trolling dewry, to brzmiący strasznie przekonująco ;]
02-09-2013 23:30
oddtail
   
Ocena:
0
Polecam notkę, bo to bardzo ciekawa kwestia. Pewnego dnia ktoś z tego napisze doktorat...

W cRPG po Sieci nie gram, bo i tak jestem wystarczającym no-life'em, ale widziałem analogiczne przypadki na IRCu czy innych tego typu środowiskach wszędzie tam, gdzie komunikacja jest bardzo RP-heavy (kiedy jeszcze miałem dość czasu i chęci, żeby przesiadywać regularnie na IRCu). Oczywiście różnic jest sporo (i upraszczających sprawy, i wręcz przeciwnie - chociażby relacja między żywym, zrobionym z mięsa człowiekiem a jego sieciowym awatarem jest jednak wyraźnie inna), ale zakładam że problemy mogą pojawić się analogiczne.
03-09-2013 10:24

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.