Pamięć zwana imperium
» Recenzje » Kochali się, że strach - antologia

Kochali się, że strach - antologia

Kochali się, że strach - antologia
Bardzo lubię wszelkiej maści antologie, szczególnie te wydawane przez Fabrykę Słów, której zbiory opowiadań wyrobiły sobie pewną markę na rynku wydawniczym. Jednak książka Kochali się, że strach bardzo mnie zaskoczyła, gdyż głównym motywem przewodnim tej antologii (co widać wyraźnie po okładce) jest miłość. Jednak bardziej zdumiewające było to, że autorami zamieszczonych w zbiorze opowiadań są początkujący pisarze, którzy szlifowali swoje teksty w ZakuŻonych Warsztatach – "szkółce" dla młodych i początkujących pisarzy, założonej z inicjatywy redaktorów Fahrenheita.

Muszę przyznać, że początkowo nie byłam zachwycona. Z reguły nie trawię wątków miłosnych występujących w różnych książkach chyba, że są naprawdę dobrze napisane. Nie sądziłam, więc, aby antologia poświęcona temu uczuciu i na dodatek pisana przez debiutantów, będzie lekturą sprawiającą przyjemność. Myliłam się jednak i bardzo się z tego cieszę. Kochali się, że strach to bardzo przyzwoita książka, która może bezproblemowo konkurować z innymi zbiorami opowiadań, wydanych wcześniej przez Fabrykę Słów.

Kochali się, że strach składa się z trzynastu opowiadań. Pierwsze z nich - Imponderabilia autorstwa Aleksandry Janusz, to przezabawna historia pewnego małego impa, próbującego znaleźć stosowną towarzyszkę życia dla swojego pana. Aby jednak tego dokonać, mały diabełek musi poznać tajemnice godowe ludzi. Imponderabilia to naprawdę znakomicie i lekko napisany utwór, jeden z najlepszych w tej antologii.

Zupełnie inny charakter ma Głóg Daniela Grepsa. Główny bohater tego utworu - pewien dentysta - w zamian za swoje usługi otrzymuje niezwykłą zapłatę. Chociaż zwykle nie przepadam za tego typu historiami, to jednak Głóg niezwykle mnie urzekł. Aż żałowałam, że ta opowieść tak szybko się skończyła.

Całkiem niezłym utworem jest trzecie z zaprezentowanych opowiadań Na krańcu świata Andrzeja Sawickiego, które napisano w konwencji science – fiction. Niestety, brakuje mu polotu dwóch poprzednich, więc lektura tej historii nie robi większego wrażenia na czytelniku.

Za to Miód z moich żył Rafała W. Orkana jest solą w oku krytyka, który czyta utwory debiutantów tylko po to, aby je zgromić ogromem krytyki. Niezwykle ciekawy i świetnie skonstruowany świat czy doskonale wykreowani bohaterowie, to tylko nieliczne moce strony tej historii. Do jej atutów można także zaliczyć świetny pomysł i przepiękny sposób napisania, który nagminnie, nawet podczas lektury, przywodził mi na myśl Bruno Schultza. Tylko czekać, kiedy wreszcie autor wyda książkę.

Na następnym utworze autorstwa Martyny Raduchowskiej Cała prawda o PPM trochę się zawiodłam. Autorka parodiuje w nim znane motywy bajkowe w sposób całkiem udany, jednak finał był stanowczo zbyt banalny i przewidywalny. Ogólnie rzecz biorąc, mogłoby być lepiej.

Także A imię jej Grace Aleksandry Zielińskiej budzi we mnie bardzo mieszane emocje. Sam pomysł jest ciekawy, a i na warsztat pisarski nie mogę narzekać. Jednak znowu zawiódł finał. Zakończenie opowiadania tego typu powinno wbić czytelnika w fotel, tymczasem nie wywołuje żadnych emocji ani refleksji.

Kompletnie nie trafiło do mnie kolejne opowiadanie Detox Karola Makarczyka. Utwór napisany jest w sposób bardzo chaotyczny, dlatego czasem miałam spore problemy ze zrozumieniem tego, co czytam. Faktem jest, że fabuła opowiadania przemawia za sposobem, w jaki zostało ono skonstruowane. Jednak wolę jednak bardziej jasny i strawny dla czytelnika styl pisania.

Serce na dłoni Pawła Grochowskiego to krótka, przewrotna historyjka o znakomitym zakończeniu, opartym na grze słów. Z pewnością, jeden z lepszych utworów w tej antologii.

To samo można powiedzieć o opowiadaniu Wielbłądy za Annę Krzysztofa Skolima. Główny bohater tej historii, Andrzej Kulesza, prowadzi żywot wiecznego studenta i obiboka. Pewnego dnia zakochuje się w Annie, siostrze pewnego szalonego naukowca. Tę opowieść napisano naprawdę dobrze. Także zakończenie Wielbłądów za Annę jest na niezłym poziomie. Nic dodać, nic ująć - tylko czytać.

Największym atutem Fantastycznej miłości Karoliny Majcher jest świat przedstawiony, kojarzący się z takimi dziełami jak Nowy, wspaniały świat czyRok 1984. Utwór może niezbyt odkrywczy, lecz bardzo przemyślany i dobrze napisany.

Dwa następne opowiadania Dożywocie Marty Kisiel i Wielkie, magiczne… hm… Konrada Romańczuka to historie, mające głównie na celu rozbawienie czytelnika. Pierwszy w utworów jest bardziej oryginalny i zabawny, a postać Anioła Licho na długo pozostanie w mojej pamięci. Wielkie, magiczne… hm… czytało mi się gorzej – wizja świata, choć oryginalna, nie spodobała mi się. Jednak, jeśli ktoś lubi zabawne historyjki z intrygą w tle, powinien być zadowolony.

Jednak nie na darmo mówi się, że to "koniec wieńczy dzieło". Ostatnie opowiadanie Tylko mnie kochaj Wiktorii Semrau znakomicie potwierdza tę tezę. Ta historia różni się od innych utworów, gdyż opowiada nie o miłości kochanków, lecz o tym, że tak naprawdę każdy człowiek chce być kochanym. Przepiękna historia pełna emocji i refleksji – obok Głogu jest to moje ulubione opowiadanie.

Teraz prawdopodobnie powinnam podsumować swoje wrażenia, skontrastować je z oczekiwaniami i stwierdzić, czy Kochali się, że strach warto kupić. Nie zrobię tego jednak, gdyż widać, jasno, że ten zbiór broni się sam. Antologia zawiera dwa naprawdę znakomite utwory: Imponderabilia i Miód z moich żył. Pozostałe opowiadania są na dobrym, bądź nieco gorszym poziomie. Takiego zbioru nie powstydziliby się nawet znani twórcy. Na koniec, zapytam tylko szanownych debiutantów: Kiedy powtórka z rozrywki?
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
7.38
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Kochali się, że strach
Autor: antologia
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 21 września 2007
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria wydawnicza: Antologie
ISBN-13: 978-83-60505-83-0
Cena: 25,00 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

inatheblue
   
Ocena:
+1
Moja książka jest w księgarni. Polecam się na przyszłość.
08-11-2007 13:03
Zicocu
   
Ocena:
0
W akapicie o "Miodzie z moich żył" jest "moce" zamiast "mocne", w ostatnim akapicie źle sformatowane "Imponderabilia".
08-11-2007 14:51
~Enra

Użytkownik niezarejestrowany
    .
Ocena:
0
I czegoś chyba brakuje w również ostatnim akapicie, zdaniu: "Pozostałe opowiadania są dobrym, bądź nieco gorszym poziomie." Moim zdaniem "na". Jak już się tak czepiać. ;)
13-11-2007 18:41
~toysoldier

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Czy ktoś mógłby mi podać datę i miejsce urodzenie Karoliny Majcher? Potrzebne są do artykułu na wiki.

Z góry dzięki
22-12-2008 23:20

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.