string(15) ""
» Blog » Kobieta z dzieckiem - przemyślenia
03-08-2011 17:35

Kobieta z dzieckiem - przemyślenia

Odsłony: 4

notka przeniesiona na http://zigzak.monochrome.pl/?p=276

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
+1
w większości przypadków za oznakę braku dojrzałości: właśnie gwałty, eksplodujące brzuchy kapłanek w ciąży czy uzębione potworkowate płody.
To też jest niedojrzałe? W końcu wyłazi prawie z brzucha i jest potworkowatym płodem.

04-08-2011 13:35
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No w tej formie jest już dojrzale ;)

BTW, dzieki blyskawicznemu poleceniu od de99giala moj blog wreszcie zepchnął w dół blog drone1 na liscie najlepszych blogow. Co troche martwi, ze oba sie na niej wogole znalazly :D
04-08-2011 13:42
   
Ocena:
0
Nie no, po prostu ubodzy Cyganie nie istnieją. To, że się ubierają jak ubierają, i żebrzą, to nie oznacza, że są biedni (zresztą Nowa Fala w moim mieście ubiera się całkiem nieźle). W Kowarach mieszka ich ze 150, w tym wielu na mojej ulicy, więc trochę o nich wiem.
04-08-2011 15:42
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
adidasy, ksero, cyganie - nazwy zwyczajowe nadawane calym grupom rzeczownikow. Choc kazda jest de facto nazwą "marki".
Buty do biegania, kopiarka, żebrak - faktyczne znaczenie tych slow.
Na Zaodrzu w Opolu też ich bylo (jest?) dużo. I tez wielu znalem biednych. Wszystko w koncu zalezy od klanu, rodziny, do ktorej nalezysz. I jakie pelnisz w niej funkcje. Nie interesuje mnie czy żebrzaca na dziecko Cyganka jest de facto nadziana jak ruski pierog - w moim postrzeganiu jej dominuje wrazenie biedy. Nie analizuje jej stanu faktycznego, bo tez mnie on nie obchodzi. Dla mnie jest wiec standardowa "cyganką", czyli osobą postrzeganą jako ubogiego żebraka.
Podobnie jak "żydowskim" epitetem okresla sie skąpstwo - z wiarą starozakonną czy nacją izrelitów nie ma to nic wspólnego.
I teraz pewnie zaczną sie wyzwiska od nazistow :)
04-08-2011 16:24
Malaggar
   
Ocena:
+2
@Zigzak: Ci biedni to pewnie uczciwie pracowali i nie chcieli mieć do czynienia z całą resztą.
04-08-2011 16:36
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
"W tym wypadku będzie to scena, w ktorej gracze znajdują kilka dni poźniej ciało kobiety, a obok dziecka, wciąż wczepionego paluszkami we włosy mamy."

Lulz, strasznie tanie, szkoda, że obok nie zdychało jeszcze osiem wiernych szczeniaczków i kucyk. To tak się teraz przenosi rozterki na "klasyki"?
04-08-2011 22:29
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ja przenioslem w taki sposob i sie udalo. Ale oczywiscie, mozna tez siasc w wigwamie, pobawic sie w Grotowskiego od RPG i pojezdzic sobie dżipem, najlepiej offowym, skandynawskim. Co kto lubi.
Poza tym, zawsze powtarzam, ze patos i sztampa to nic zlego. Byle z umiarem.
04-08-2011 22:58
Mayhnavea
   
Ocena:
+6
@ zigzak:
to że ktoś na sesji, czy też w calej swojej karierze rpgowej bardzo rzadko lub wogole nie porusza tego czy innego tematu, to jest dla mnie wlasnie taka hipokryzja czy też uciekanie od pewnych tematow.

Nie wiem, czy od razu hipokryzja. Wystarczy po prostu traktowanie RPG jako czystej rozrywki, a nie lekcji etyki. Od braku poważnych tematów dla mnie gorsze jest onanistyczne podejście w stylu "bo moje sesje są TAKIE poważne i dojrzałe, bo gracze muszą wybierać między aborcją a trwałym uszczerbkiem na zdrowiu kluczowej bohaterki" albo "moi gracze są tacy niedojrzali, lubią nawalać się z gobosami - już ja im pokażę, co to znaczy ból, strata i dno otchłani rozpaczy".

Co zas do oswajania poprzez wulgaryzację - jak najbardziej się zgadzam. Taka widocznie jest mentalność pokolenia wychowanego na grach komputerowych,

To jest akurat ponadczasowe, komputery nie zrobiły tu niczego nadzwyczajnego (co najwyżej spowodowało publiczną dyskusję na ten temat, zawężając jednak problem niedojrzałości do relacji z VR).

Ale od czasu do czasu wprowadzic jakis element, ktory pozostawi graczom cos do myslenia w kategoriach uniwersalnych, nie tylko w ramach gry.

Generalnie się zgadzam - za wyjątkiem aspektu edukacyjnego. Jeżeli sam wstawiam do scenariusza jakiś dramat moralny, to dlatego, że wiem, że gracze są przygotowani do zmierzenia się z nim. Nie daję czegoś, co miałoby ich "nauczyć, jakie życie może być ciężkie". Już samo to jest dla mnie z lekka groteskowe, bo opiera się na założeniu, że MG jest taki wrażliwy, ma takie głębokie przeżycia i przemyślenia. A zapewne żyje sobie wygodnie swoim normalnym życiem, niewiele w życiu ryzykuje, niewiele poświęcił. Gdyby przeżył prawdziwie progowe doświadczenie raczej by wiedział, że jest to coś na tyle poważnego, żeby nie omawiać tego w ramach gry o elfach czy wykokszonych wampirach.

"Nauczki" to moj wlasny sposob na wychowywanie graczy.
W tym wypadku będzie to scena, w ktorej gracze znajdują kilka dni poźniej ciało kobiety, a obok dziecka, wciąż wczepionego paluszkami we włosy mamy.


No i właśnie to jest taki rodzaj hmm... demagogii, który mnie irytuje (czyli dziwna sytuacja-pułapka na graczy, kara dla nich i epatowanie makabrą, żeby im pokazać jacy są źli, źli, źli). Tutaj zgadzam się z tyldą i kwestią szczeniaczków z kucykiem.

Jeśli masz graczy, których trzeba wychowywać, to to jest hmm... Problem. Takie rzeczy rozwiązuje się jednak inaczej niż grą, która na podstawowym poziomie ma być "na niby", a więc jej powagę a się zawiesić w każdej chwili.

Sam mam etap takiej "mistrzowskiej" demagogii (czy też domorosłej pedagogiki) za sobą. I generalnie mam do siebie pretensje o to, że bez naprawdę głębokiego zrozumienia pewnych tematów brnąłem w nie. Nie zrobiłem tym nikomu krzywdy (mam nadzieję), ale było to bardziej narcystyczne niż skierowane na wywołanie jakiejś wyjątkowej postawy u graczy.

Ja przenioslem w taki sposob i sie udalo. Ale oczywiscie, mozna tez siasc w wigwamie, pobawic sie w Grotowskiego od RPG i pojezdzic sobie dżipem, najlepiej offowym, skandynawskim. Co kto lubi.

No i chyba uderzyłeś trafnie w strunę: Grotowski. Przykład pana, który parał się technikami, których sam do końca albo nie kontrolował, albo nie rozumiał, albo nie potrafił (możemy przyjąć: nie zdążył) doprowadzić do końca. To, co mu się udało, to stworzyć świetny teatr i rozbabrać psychikę ludzi, którzy z nim współpracowali i mu ufali. A potem z tym rozbabraniem ich zostawił, co w większości przypadków skończyło się dość fatalnie (od blokady twórczej zaczynając).


A co do samego problemu tych tematów otoczonych tabu. Najpierw chciałbym zobaczyć, że ludzie potrafią się nimi fajnie posługiwać, nie dostając małpiego rozumu. Czyli jak pojawia się motyw bobasa, że nie musi być opętanym przez demony ani obiektem polowania przez umarlaki, tylko może sobie po prostu być, może wywołać u członków drużyny instynkty opiekuńcze, być świetnym źródłem sytuacji fabularnych - bez nieodłącznego wycia wilków w tle.

Poza tym, jeżeli gracze w zetknięciu z BNem-bobasem sami nie mają odruchów opiekuńczych, to nie rozbudzisz ich podsuwając obraz martwego dziecka w śniegu. Wynikła z tego nadopiekuńczość wobec wszystkiego dookoła jest wynikiem tresury i obrony przed negatywnymi emocjami, a nie wywołaniem pozytywnych.
05-08-2011 12:19
Aesandill
   
Ocena:
+1
@ Mayhnavea
Z wszystkim się zgodzę, ale ten tekst uabwił mnie setnie:

"No, właśnie dla dziewczyn - które częściej są dużo dojrzalsze od męskich rówieśników - to właśnie jest tabu, które zostało złamane. I do tego w sposób je krzywdzący."

Panie są po prostu inaczej wychowane, i inaczej eksponują wątki seksualne. Jest wiele innych różnic - choćby kult dziewctwa kobiet i odwrotnośc tego u meżczyzn. I choćby fakt że mężczyźni(postacie mężczyzn) trudniej zgwałcić.
(jak by takiemu 14latkowi zaserwować na sesjo gwałt jego elfa dokonany przez trolla dla którego wszystkie ludzię są głatkie i podobne, to przy opisach uszkodzonych zwieraczy, złapanej wenerze i paru innych "super" sprawach też by można było go szkrzywdzić. To nie kwestia płci.)

Ale dojrzałość u dziewczynek szybsza niż u chłopców - moim zdaniem bzdura. Dojrzałość półciowa pewnie tak, ale dojrzałość emocjonalna to mit którym się panienki karmią by mogły kochać się w dwa lata starszym dzieciaku.

------------------------

Swoją drogą nie wiedziałem że "gwałty" na sesjach to tak popularna sprawa. Gram od czasu gdy miałem jakieś 11-12 lat (czyli już całe 3 lata ;) ) i ani razu nie widziałem takiej akcji.

Pzdr
Aes
05-08-2011 12:41
38850

Użytkownik niezarejestrowany
    @Mayhnavea
Ocena:
+2
Ale też nie demonizujmy tego co się dzieje na sesjach z "poważnymi" wątkami, nie róbmy z tego jakiegoś superpoważnego filmu Almodovara - bo tu trochę też poruszasz się w stronę ekstremów, podobnie jak tylda - wigwamówka.
Jasne że są zagrożenia, że epatowanie na lewo i prawo moralnością i ryciem psyche jest niezdrowe i nic dobrego nie wnosi.
Ale jednak trochę, od czasu do czasu, może dać nieco inny fun i nowe przeżycia graczom znudzonym ciągłym ratowaniem ksieżniczek z paszczy smoka.
Ja nie mówię że trzeba totalnie przerzucic ciężar na spektakle wewnętrzenego konfliktu bohaterów - a jedynie doprawić nudną (moim zdaniem) mieszankę mdłych i przejedzonych motywów - nieco ją upikantnić. Z umiarem.

Czy to będzie smutny osiołek, dzidziuś, szczeniaczek czy inny mniej lub bardziej pulpowy wyciskacz emocji, to już kwestia prowadzącego.

Natomiast racja, i w tym może leży problem - trzeba umieć to zrobić. Albo przynajmniej chcieć się naumieć.

Ja uważam że takie podejście pogłębia poziom rozgrywki, zaangażowanie bohatrów w sprawy świata w którym żyją. Ale tak, zgodzę się, potrzebna jest tutaj odpowiedzialność. i MG i graczy.
Odpowiedzialność zaś jest dla mnie pewnym wyznacznikiem dojrzałości.

Dlatego czasem przeraża mnie banda dzieciaków grającą w historyjki typu "zróbmy sobie zbiorowy gwałt".

Zwłaszcza gdy grają w produkcje psychopatycznych skandynawów :)
05-08-2011 12:49
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+6
Wychodzę z założenia, że nie po to prowadzę RPG, żeby zajmować się takimi tematami jak aborcja, śmierć czy pernamentne ubóstwo. I nie uważam, by to wynikało z mojego braku wrażliwości. Po prostu nie wiem, co to miałoby na celu.

Były dwa miesiące w tym roku, kiedy od poniedziałku do piątku byłem w okolicach Dworca Centralnego w Warszawie o 3.00 w nocy. Przechodząc pod Mariottem obserwowałem "zmianę warty" prostytutek- te "lepsze" schodziły, by ustąpić miejsca tym "tańszym". Gdyby to było Cthulhu, zapewne musiałbym wykonać test Niepoczytalności. Potem kontakt z tą biedą, albo szczęśliwie pijaną, albo nieszczęśliwie jeszcze trzeźwą na nocnym przystanku...

Dalej pracuję w tym samym miejscu, ale teraz jestem na Centralnym o półtorej godziny później, i już nie jest tragicznie. Ale dalej chociażby w pracy widzę chińskie niemowlęta, które godzinami leżą sobie między kartonami z portfelami, w zasadzie zauważane przez dorosłych raz na jakiś czas. Świetne dzieciństwo. O rodzinach Bułgarów i Cyganów kupujących najgorszy, uszkodzony towar, o bezdomnych, którzy ze śmietników wyciągają kartony na makulaturę nie mówiąc.

Od groma świetnych, wspaniałych wręcz motywów na poważne sesje, gdzie gracze zobaczą, jaki to paskudny jest ten świat! Ba, byłem tego świadkiem z bliska, więc pewnie potrafiłbym to wykadrować tak, by graczom zrobiło się naprawdę dziwnie. Tylko na co to komu?

Owszem, często, nawet w Wolsungu, rozgrywam sesje w dzielnicach biedy i dla ożywienia Bohaterów Niezależnych tworzę jakąś więź między nimi a tymi miejscami. Ale używam scenografii z "Nędzników", z "Lalki", tego ubóstwa podniesionego z szarej rzeczywistości do literatury pięknej. Owszem, wygląda inaczej, lepiej. Ale na potrzeby opowieści wystarczy. A mnie przynajmniej nie będzie się przypominać praca.

Jak człowiek był tym "nastoletnim szczylem" (nie uchybiając niczego nastolatkom, ale wpisując się w konwencję tej dyskusji :) ), to i się bawił w rzeczy mroczne i w jego mniemaniu wzrosłe, wielkim głosem perorował w sprawach rasizmu (pamiętam, że była to jedna z głównych dla mnie zalet "Sagi o wiedźminie") czy innych. Ale teraz wolę skupiać się na rzeczach przyjemniejszych. Po wizycie w hospicjum w charakterze wolontariusza na poruszanie tabu śmierci jakoś ochoty nie mam, a po pracy wśród Wietnamczyków, Turków, Chińczyków czy nawet Ormian mówiących świetnie po polsku i mieszkających tutaj 20 lat, okazuje się, że bycie tolerancyjnym jest o wiele trudniejsze, niż się wydaje.

Swoją drogą, tak prowokacyjnie wyrażę opinię, że traktowanie biedy ludzkiej zobaczonej w tramwaju jako świetnego źródła inspiracji jest dla mnie nieludzkie.
05-08-2011 13:26
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
widze ze sami "myślowi ekstremiści" dzisiaj :)

Gdzieś u pratcheta zdaje się było o takiej mentalności - u krasnoludów niczego nowego się nie wprowadza, bo zaraz powstałyby głosy - "tak, dziś wymyślisz owijkę do rączki kilofa, zaczniesz wprowadzać ulepszenia, a za tysiąc lat nikt nie będzie pamiętał o tym, że krasnoludy kiedyś dumnie pracowały pod ziemią, bo robotę będą za nie odwalać maszyny parowe. Nie ma szans - masz pracować bez owijki do kilofa."
I nie chodzi mi tu o postęp, bo nie twierdze że "tematy trudne" to jakiś postęp.

Mowię, że zaraz przejaskrawia się problem (wogóle robi się problem), jak zrobił to Współpracownik Prawdy.
polecam mój wcześniejszy komentarz.

I akurat sierotki, potrzebujące matki z dzieckiem to akurat dośc częsty motyw bajek i inszej literatury pięknej, jak choćby wspomnianych "Nędzników" i czy innych Dumasów.

Natomiast okazywanie obrzydzenia mentalnego dla prostytucji, biedy i obcych poprzez ignorowanie ich... Nie, powstrzymam się przed komentarzem. Bo w sumie nie obchodzi mnie aż tak bardzo dlaczego. Ja rozumiem że można mieć przesyt czegoś w życiu, że nie chce się tego wprowadzać na sesję.

Ale jeszcze raz powtórzę - sugeruję żeby wprowadzić takie motywy w stopniu tak lekkim lub tak ciężkim, jak to pasuje. Ale wprowadzać wedle możliwości. Nie zaś - zróbmy przygody w których TYLKO żal, smutek i rozpacz - od tego jest robotyka.

Alternatywą są te same, sztampowe i nudne do wyrzygania królewny w paszczy smoka i kupa złota na dokładkę.

05-08-2011 14:15
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+2
@zigzak

Jeżeli, gdy nudzą Cię smoki i królewny, bierzesz się za żebrzące Cyganki z dziećmi na ręku, to chyba zabrakło Ci parę stopni w skali między tymi tematami.

Między innymi w tej skali są potrzebujące sierotki i matki z dziećmi z "Nędzników" czy innych Dumasów. I tam nie znajdujemy "nauczek", jakie w swojej notce pokazujesz jako dobry sposób na "wychowywanie" graczy. Jeana Valjean za kradzież ćwierćpensówki nie prześladował Hugo zwłokami małych, biednych chłopców, którzy zmarli z głodu, bo nie mieli ćwierćpensówki. A mimo to przez akcję powieści dokonuje się ekspiacja bohatera i szczerze swojego czynu żałuje (jest nawet adnotacja, że jako pan Madeleine każdemu małemu kominiarzowi z Sabaudii daje szczodrą jałmużnę). Dobrane są odpowiednie środki do sytuacji.

"Natomiast okazywanie obrzydzenia mentalnego dla prostytucji, biedy i obcych poprzez ignorowanie ich... Nie, powstrzymam się przed komentarzem. Bo w sumie nie obchodzi mnie aż tak bardzo dlaczego. Ja rozumiem że można mieć przesyt czegoś w życiu, że nie chce się tego wprowadzać na sesję."

O, fajna demagogiczna taktyka ad personam. :P Odpowiem podobnie:

Natomiast okazywanie zainteresowania społecznym problemem prostytucji, biedy i rasizmu poprzez umieszczanie ich na swoich sesjach, i prześladowanie graczy, jeśli nie okażą odpowiedniej empatii... Nie, nie powstrzymam się przed komentarzem. Świadczy to o krzewieniu odpowiedniej wrażliwości społecznej i jestem przekonany, że jeśli gracz po Twojej sesji zobaczy Cygankę z dzieckiem na ręku, to z pewnością okaże jej stosowną do jej sytuacji pomoc... No, bo inaczej pewnie znajdzie ją zasztyletowaną przed swoimi drzwiami, a dziecko będzie patrzyć na niego szklanymi oczami, wyrażającymi ból i oburzenie, że nie zajął się nimi stosownie wcześniej... No, Tworki czekają. Albo most.

Istnieje wiele odpowiedniejszych sposobów przedstawiania i przybliżania trudnych tematów, są fundacje, są filmy, są książki. Jeśli ktoś odczuwa potrzebę przyjrzenia się temu wszystkiemu bliżej, to naprawdę ma ku temu możliwości. Jeśli już odczuwa się iskrę Bożą do wychowywania graczy, to może zamiast sesji obejrzy się odpowiedni reportaż czy film jak "Dzieci z dworca zoo" na przykład?
05-08-2011 14:56
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Cooperator - czy nie jest tak w niektorych dyskusjach, z pewnym typem dyskutantów, że im większe rozemocjonowanie dyskutanta, tym trudniej mu zrozumieć co czyta?

Podnieciłeś się zbytnio i nie rozumiesz co do ciebie mówię.
Doprowadzasz sytuację do absurdu, widzisz wszystko jakoś tak czarnobiało. Proszę więc, żebyś albo zaczął czytać ze zrozumieniem, albo przestał komentować, bo jak mówię, zamulasz sprawę. To właśnie jest demagogia, lub też obracanie kota ogonem.

Właśnie o szerokiej gamie kolorów niedoli piszę w komentarzach powyżej.
Natomiast sorry, czemuż by rpgi miały nie poruszać trudnych tematów? bo TY ich nie lubisz? bo TY musiałeś, byłeś zmuszony patrzeć na zmianę warty kobiet upadłych?

Na koniec jeszcze jedno - jeśli w grze jesteś BOHATEREM tego świata, a nie zwykłym zjadaczem chleba, który dba tylko o własne interesy, zwłaszcza bohaterem DDKowym, mającym jakiś tam Alignement, (np Praworządny Dobry, czy jakie tam dają/dawali) to znaczy że nie musisz pomagać sierotkom i być takim samym sku...synem co zwykły, przeciętny mieszkaniec tego (czy jakiegokolwiek innego) kraju? Bo tylko się bawisz?
Odgrywasz postać tylko do parametrów które cię interesują, a resztę olewasz, bo ci przeszkadza w dobrej zabawie?

Wreszcie na koniec - osobiście głęboko gdzieś mam biedę, mniejszości narodowe, przeludnienie, głód, STD, homoseksualistów, lewaków, prawaków i cały syf tego świata.
Ale zakłamaniu, ciemnocie umysłowej, zaślepieniu i głupocie będę mówił zawsze NIE.

Dlatego zejdź proszę z mównicy, bo głupoty gadasz. Jak ekstremalni turlacze wyzywający mnie od ekstremalnych gawędziarzy. Lub wprost przeciwnie.

05-08-2011 15:36
von Mansfeld
   
Ocena:
+2
@Cooperator
Nie martw się. Zigzak to jeszcze dzieciak. Wyrośnie z tych "dojrzałych" pomysłów na RPG.

Moim zdaniem w tekście autor traktuje dwa skrajne przypadki (księżniczki-dziewice uwięzione przez smoka a margines marginesu społecznego w najgorszych favelach) jako występujące obok siebie, tym samym jako jedyne godne uwagi. To zresztą już wytknęli inni komentujący.

Jeśli chcemy dodać dylematy i rozterki moralne, to czemu nie wykorzystać lżejsze sytuacje? Jak choćby słodkookiego studencinę, który po nocy pełnej chlania musi do jutra zebrać pieniądze, inaczej wyleci z uczelni, a po tym fakcie rodzina go wydziedziczy? Dowódcę, który ma dylemat, czy wysłać i poświęcić dziesiątkę najlepszych żołnierzy na śamobójczą, bądź wysłać cały oddział na frontalne natarcie, by zrealizować rozkaz ofensywy na pozycję wroga? Znajdzie się sporo podobnych problemów natury etycznej i moralnej, które nie dotykają najbrudniejszych i najwrażliwszych spraw.
05-08-2011 16:34
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+2
Jak dla mnie, to właśnie pozujesz na mównicy biednego człowieka, szykanowanego i atakowanego przez zacofanie i ciemnogród, które nie dorosło do tego, by dyskutować na pewne tematy. Dosyć częsta postawa.

Z Twojego toku rozumowania wnoszę, że automatycznie zakładasz niewprowadzanie takich elementów na sesji=ignorowanie przez tę osobę tego tematu w ogóle. Ubzdurałeś sobie na przykład, że skoro nie wprowadzam u siebie odpowiednika prostytutek spod Mariotta, to już odwracam głowę i przyglądam się wtedy fakturze kostek brukowych. W przeciwieństwie do Ciebie, z tego co piszesz, ja nie mam gdzieś biedy, mniejszości narodowych itp. Dlatego wprowadzanie tych elementów, żeby urozmaicać sobie sesje, uważam, delikatnie mówiąc, za błąd. Te tematy to nie zabawa. Jeżeli prywatnie masz to gdzieś, to Twoja teza o "wychowywaniu graczy"...

Nie gram i nie prowadzę DDków, w notce nie ma słowa o tym, że rozmawiamy o konkretnym systemie i konwencji. Charakterów postaci w realiach, w jakich grywam, nie określają dwa słowa. I w sumie sporo prowadzę na bardzo uproszczonej, rzadko stosowanej mechanice, więc już zupełnie parametry postaci się nie liczą.

Natomiast problem z każdym trudnym elementem jest taki, że poza systemem rozgrywanym w realiach współczesnych (a takich nie prowadzę), uważam, że powinniśmy przyjąć perspektywę osób żyjących w realiach odpowiadających danej epoce historycznej. I tak poparcie dla niewolnictwa na południu Stanów Zjednoczonych w dobie zaraz po wojnie secesyjnej powinno być inaczej traktowane (i oceniane) niż jak jest oceniane dzisiaj. Tak samo większości polskiej szlachty ciężki los chłopa pańszczyźnianego specjalnie nie obchodzi.

Dlatego, gdy chodzi o kompromis między pełnym odegraniem mentalności epoki (co jest ciężkie do zrobienia) a tworzeniem u graczy wrażliwości na pewne zjawiska społeczne, to sprawa jest śliska. Jak najbardziej wprowadzać takie elementy można i trzeba, żeby pokazać, jak myślano o pewnych sprawach w tamtych czasach. Ale przekładanie tego na czasy współczesne prowadzi do spłyceń i błędnych wniosków. Wydaje mi się, że najłatwiej i najlepiej jest, jeżeli pewne sprawy przekażemy innym sposobom oddziaływania niż sesje RPG. A już szczególnie, gdy prywatnie nas to nie obchodzi. Bo może ktoś, kto na przykład napisał książkę/zrealizował reportaż, trafi do naszych graczy lepiej i zostanie im coś z tego więcej niż wspomnienia z fajnej kampanii, co jest Twoim celem.

@Laveris

Nie obraź się, ale sam będę oceniał rozmówców na podstawie własnych doświadczeń :P
05-08-2011 16:55
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
CV:
"Wychodzę z założenia, że nie po to prowadzę RPG, żeby zajmować się takimi tematami jak aborcja, śmierć czy pernamentne ubóstwo. I nie uważam, by to wynikało z mojego braku wrażliwości. Po prostu nie wiem, co to miałoby na celu. "

Najpierw piszesz jak powyżej. A potem piszesz tak:
"Z Twojego toku rozumowania wnoszę, że automatycznie zakładasz niewprowadzanie takich elementów na sesji=ignorowanie przez tę osobę tego tematu w ogóle. Ubzdurałeś sobie na przykład, że skoro nie wprowadzam u siebie odpowiednika prostytutek spod Mariotta, to już odwracam głowę i przyglądam się wtedy fakturze kostek brukowych."

Wiec tak, zakładam że ignorujesz temat, owszem - w ramach RPG, bo masz go za dużo w życiu. Nic innego nie powiedziałem.

CV:
"Nie gram i nie prowadzę DDków, w notce nie ma słowa o tym, że rozmawiamy o konkretnym systemie i konwencji. Charakterów postaci w realiach, w jakich grywam, nie określają dwa słowa. I w sumie sporo prowadzę na bardzo uproszczonej, rzadko stosowanej mechanice, więc już zupełnie parametry postaci się nie liczą."



Co do systemu i konwencji - jasne że nie ma ani słowa o tym. Ale chyba zgodzisz się, że kiedy myślimy o jak najgólniejszym terminie RPG, gdzieś tam pojawia sie słowo Bohater, Heros, Sam Naprzeciw Ciemności itd. A jeśli ty się nie zgodzisz, to pewnie zgodzi się większość. Że będą tam także takie przebłyski jak smoki, elfy, krasnoludy... Zwykle bohaterowie SĄ BOHATERAMI swoich światów, walczą ze złem itd. To że walczą wybiórczo i tylko wtedy gdy mają z tego korzyść, próbuję wykazać tutaj. Stąd też moje przyrównanie zachowań do Alignementów dedekowych. Bynajmniej nie "zarzucam"ci że w to grasz! :)

CV:
"Jak dla mnie, to właśnie pozujesz na mównicy biednego człowieka, szykanowanego i atakowanego przez zacofanie i ciemnogród, które nie dorosło do tego, by dyskutować na pewne tematy. Dosyć częsta postawa."

Jak dla mnie, wprost przeciwnie. Ciemnogród, zacofanie i inne syfki tego świata, mam konkretnie w głębokim poważaniu... co nie znaczy że nie potrafię czerpać z niego inspiracji, jakkolwiek nie wydawałyby się one niesmaczne bigotom. I jak juz pisałem w pierwszych komentarzach - hipokrytom.

CV:
"Wydaje mi się, że najłatwiej i najlepiej jest, jeżeli pewne sprawy przekażemy innym sposobom oddziaływania niż sesje RPG. A już szczególnie, gdy prywatnie nas to nie obchodzi. Bo może ktoś, kto na przykład napisał książkę/zrealizował reportaż, trafi do naszych graczy lepiej i zostanie im coś z tego więcej niż wspomnienia z fajnej kampanii, co jest Twoim celem."

Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Bo TOBIE się tak wydaje? Ok, twoje prawo. Jak pisałem wyzej, mam gdzieś fakt że ktoś jest smutny, biedny czy chory. Gdzieś dlatego, że zawsze ktoś będzie chory, biedny i smutny, i nic z tym faktem nie zrobię ani ja, ani ty. Tak naprawdę. Nie w realnym świecie. Natomiast moi gracze, na moich sesjach, w świecie nieralnym - mogą. Mogą ratować świat od zagłady, mogą krzewić cywilzację, pomagać biednym, ratować kotki z drzewa... mogą i dzięki temu czują się często lepiej, bo w realnym życiu, podobnie jak ja - mają w gdziesiu.
Więc nie, nie uważam wcale, i mówię to z doświadczenia, że media jak książki czy reportaże (albo rozmowa z hipiską z Amnesty International) dadzą "ludziom ktorzy mają gdzieś" więcej niż immersja w nierealnym świecie, w którym choć trochę stykają się z "trudnymi tematami".

na końcu zaś - oczywiście, kiedy zaczynamy używać przejaskrawień, ludzie młodzi, jak Laveris, nie nadążają za tematem i przyjmują pozycję skrajną, zwykle agresywną.

Oczywiście że jest całe spektrum pomiędzy sztampowym ratowaniem księżniczek i sypania kurhaniku dla niewinnego dziecka, ofiary zimy lub wojny. I jeśli chce się je dostrzec, to się je dostrzeże. Jeśli zaś się nie chce, to powstają takie właśnie źle zrozumiane skróty myslowe. Ja je już powoli zaczynam nazywać laveryzmami.

Więc myślę, że po odłożeniu na bok całego "osobistego" bagażu jakim nacechowana jest polemika CV, cały problem rozbija się bardziej o barierę komunikacyjną niż o fakt polemiki.

W notce zwracam się do ogółu, natomiast dostaję odpowiedź subiektywną, która na dodatek sprawia wrażenie (znów bariera komunikacyjna) że mówi i wyraża się za ten ogół.
Proponuję mniej jadu, uważniejsze czytanie ze zrozumieniem, dopytanie się na przyszłość jak się ma się wątpliwości "co on chciał przez to powiedzieć" nie zaś automatyczne zakładanie że coś czego nie rozumiemy lub nam nie pasuje jest na pewno złe i niewłasciwe dla wszystkich.
Albo przynajmniej mów, że to tylko twoja opinia.

Na koniec,
Jeśli to moja wina, że nie zostałem zrozumiany, to przepraszam, kajam się, i wogóle (choć to głupie, kajać się na własnym blogu przed ludźmi, ktorzy nie rozumieją co piszę).
Jeśli zaś to wina tej właśnie bigoterii, która mówi "niezrozumiałe jest dla mnie złe", to nie kajam się. Bo przed głupotą, za której królową mam zarówno bigoterię, jak i fanatyzm, kajać się nie zamierzam. I żeby nie było i żebym dobrze został zrozumiany - to o bigoterii i głupocie - nie bierz sobie tego do serca, Cooperator, bo nie tyczy się ciebie. Zrozumiesz to co mówię, lub nie. Wnioski wyciągniemy obaj sami, kazdy sobie.
05-08-2011 18:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.