string(15) ""
» Blog » Kobietą grać chcę
12-04-2012 14:45

Kobietą grać chcę

Odsłony: 817

Kobietą grać chcę
Niedawno zakończyłam przygody z dwoma potężnymi seriami komputerowych cRPG-ów: trylogią Mass Effect oraz dwoma częściami Dragon Age. Jak to zwykle bywa, po przejściu jednej świetnej gry, człowiek nakręca się na zagranie w inną. Nie inaczej było w moim przypadku - nie dotarłam jeszcze do końca DAII, a już zastanawiałam się, co wybrać następne. Biorąc pod uwagę dodatkowy fakt, że z grami komputerowymi niechętnie rozwiodłam się parę lat temu, aktualnie mam do dyspozycji niby cały szereg tytułów, które mogłabym nadrobić. Skąd jednak to "niby"? Sięgając po recenzje najlepiej ocenianych tytułów, moim pierwszym odruchem jest sprawdzenie, czy da się grać postacią kobiecą. I w ten sposób niestety uświadomiłam sobie, że w większość z najlepiej ocenianych tytułów po prostu grać mi się odechciało.

Nie ma co ukrywać, jestem kobietą. Zachowuję się jak kobieta, myślę jak kobieta, wyglądam jak kobieta. Pełny zestaw. Kobietą się urodziłam i nigdy nie miałam ochoty przekonywać się, jak to jest być mężczyzną - a biorąc pod uwagę fakt, że gram w RPG, mogłam spróbować przynajmniej w zabawie. Definiuję siebie, jako człowieka, poprzez bycie kobietą i z kobiecej perspektywy świat, wraz z wszystkim, co się w nim znajduje, jest dla mnie prawdziwy. Proste - tak proste, że w zasadzie ciężko mi ubrać to w słowa. Jako taka właśnie kobieta, mam również swoje hobby - zazwyczaj takie, które interesują mnie, bo jestem jaka jestem. Skoro jednak płeć ma wpływ na definicję mnie samej, wpływa również na moje hobby. Pewnie z tego właśnie powodu lubię się przebierać, robić zakupy i obrastać w biżuterię. Lubię także oglądać filmy, czytać książki i grać w gry komputerowe, a na wszystko to patrzę właśnie kobiecymi oczami. Najbardziej jednak lubię, gdy serwowana mi opowieść, czy to w filmie, książce czy grze, do mnie przemawia. Dzieje się to najczęściej, gdy odnajduję w bohaterach coś, co mi się podoba. I o ile z książkami i filmami sprawa jest prosta, bo w nich bezpośrednio nie uczestniczę, to gdy dostaję do sterowania postać, która ma mnie przeprowadzić przez całą kilkunastogodzinną fabułę, to chciałabym, żeby ta postać również do mnie przemawiała. Ale jak ma to zrobić, kiedy każe mi się "być" facetem?

Większość gier, w jakie gram, to cRPG. To mój ulubiony growy gatunek, bo daje mi możliwość kształtowania przebiegu fabuły. Do mnie należą decyzje, czy najpierw pójść zabić smoka, uratować wioskę, czy odbić zakładników. Ja też steruję dialogami i nastrojami w drużynie. Decyduję, kim będzie moja postać, co zrobi i w jaki sposób do tego dojdzie. Wszystko oczywiście w ograniczonym stopniu, ale na pewno w większym niż w grach o ściśle określonej strukturze. Dzięki tym możliwościom znaczniej łatwiej jest mi zatopić się w wirtualny świat, bo mogę formować swoją postać tak jak tego chcę. Dzięki nim wybory, które podejmuję, podejmuję jako kobieta - ta siedząca przed monitorem, i ta, która żyje w świecie gry. Z tego właśnie mam frajdę. Nie wyobrażam sobie natomiast czerpania takiej samej przyjemności - jakiejkolwiek przyjemności - jeśli przez całą grę miałabym wcielać się w postać faceta. Nie jestem facetem, nie zachowuję się i nie myślę jak facet, więc nawet, jeśli gra miałaby mnie prowadzić za rączkę podstawiając kilka opcji dialogowych, byłoby to dla mnie zupełnie nienaturalne. Nawet nie wiem, czy zależałoby mi wtedy na pieczołowitym kształtowaniu fabuły - skoro postać i tak nie odbijałaby mojego "ja". A o to mi właśnie w cRPG-ach chodzi, o możliwość stworzenia swojej własnej spersonalizowanej wersji wydarzeń. Czy nie o to chodzi w cRPG-ach w ogóle? Poczynając od rasy, klasy (i płci), przez rozmowy, członków drużyny i przebieg questów, cRPG-i oferują wybory. Gdy odmawia mi się wyboru dla mnie elementarnego, już jestem na nie.

I niby nie ma się czym przejmować, to przecież tylko gra. Niestety - a może "stety" - dla mnie gra to też jakaś historia. Traktuję ją jak opowieść, rzecz o wyjątkowych postaciach dokonujących wyjątkowych czynów. Jak w książce czy w filmie. Różnica poleca na zaangażowaniu. Grając w grę, angażuję się w to, co się w niej dzieje, bo to ode mnie zależy, co się w niej dzieje. Angażuję się jako ja - gracz, uczestnik, kobieta. Zależy mi nie tylko na tym, co zrobię, ale jak to zrobię; zależy mi na ukształtowaniu tej historii pod siebie. Stąd też wybór płci tak naprawdę nie jest dla mnie żadnym wyborem, a oczywistością.

Co ciekawe, cała ta niechęć tyczy się tylko gatunku cRPG. Nie mam takich samych problemów grając np. w różne odsłony Final Fantasy, gdzie główną postacią jest tradycyjnie facet (w FFXIII nie grałam jeszcze w ogóle). Gdy się jednak zastanowić, od zawsze traktowałam Finale bardziej jako interaktywne filmy. Nie ma tam czegoś takiego jak opcje dialogowe dla głównej postaci, a personalizacja bohatera dotyczy zasadniczo tylko broni i wyposażenia. Wszystkie cutscenki są z góry zaplanowane i identyczne dla każdego gracza, którego rola, w dużym skrócie, sprowadza się do prowadzenia bohaterów od scenki do scenki. Nie ma questów, które można wykonywać w dowolnej kolejności, wszystko idzie bardzo liniowo, nie ma się wpływu na kształt historii. I żeby było śmieszniej - w Final Fantasy taka liniowość wcale mi nie przeszkadza. Podobnie jak nie przeszkadza mi ona w grach akcji takich jak Resident Evil czy Prince of Persia. Wtedy nie mam też problemu z prowadzeniem postaci męskiej - właśnie dlatego, że traktuję je, te gry i historie w nich zawarte, jak film, który oglądam. Frajdę mam za to z gameplaya, klimatu i ogólnej, przemawiającej do mnie fabuły. Nie ma problemu, bo nie ma cRPG-a i jego podstawowej właściwości: tworzenia wydarzeń według siebie.

Nie wiem, jaki jest obecnie procent kobiet graczek, ale mam wrażenie, że coraz większy. Być może niektórym producentom jeszcze nie opłaca się tworzyć drugiej warstwy gry specjalnie dla płci żeńskiej - ale kiedy się opłaci, jeśli graczki takie jak ja (a wiem, że takie są) nie będą grać w gry z narzuconym męskim bohaterem? Pytanie mogę sobie rzucić w kosmos. Nie wiem też, czy kiedykolwiek najdzie mnie ochota, by sięgnąć po Gothic, Risen czy Deus Ex. Nawet rodzimy Wiedźmin odpycha mnie na kilometr, choć płeć bohatera rozumie się sama przez się. Po prostu, zwyczajnie, denerwuje mnie lekceważenie żeńskiej części odbiorców i odbieranie im przyjemności z dokładnie tego, z czego cRPG słyną - tworzenia swojej własnej historii. Też jestem graczem i też chcę, żeby gra mi się podobała.

I tym optymistycznym akcentem kończę powtarzanie się jak zacięta płyta - z nadzieją, że mój punkt widzenia nie zostanie odebrany jako atak na brak "feminizmu" w grach ;)

[Wpis oryginalnie opublikowany na domwiedzmy.blogspot.com]

Komentarze


Bielow
   
Ocena:
0
@Zigzak
Ja tam w piątki zazwyczaj na zimnego browara idę zamiast siedzieć w domu i flejmy czytać :P ale co ja tam wiem....
13-04-2012 13:21
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ustalmy jedną rzecz. Bedą w końcu te cycki czy nie?
13-04-2012 13:37
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja moge czytac z knajpy jak flejm ciekawy :)
13-04-2012 14:13
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Wrócił żech z gruby i widza, co dalij beblocie o tem samym. I rzekna wam, cobyście książeczkę "Magia gier wirtualnych" obślipili a w nij kawałek jest o babach w grach video. I jak dacie pozor to sami obaczycie kiej terozki lepiej jest jak było. Terozki takie superbaby w grach że Malaggar to przy nich mamlak i nynuś... W latach 80/90 rychtyk ino same "damsel in distress" a terozki baby takie panzerfausty w łapach mają że nawet zigzakowy flamenwerfer się chowi... Możno maszkiecić jakie hery, jakie cycki jako gęba bohatyrki. A co druga to jatka robi w scenariuszu jak u masorza.
13-04-2012 16:54
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ale w sumie i tak wciąż kobitki muszą się dostosowywać do "męskich" form rozrywki. Co w sumie moze nie przeszkadzać tym ktore mniej sie czują kobietą niz człowiekiem bawiacym sie "męskimi" rozrywkami.
Pewnie upraszczam i stereotypizuję, ale znow pojawia sie przeniesienie schematu zabaw dziecięcych - chlopcy woleli bawic sie w wojne, dziewczynki w pokój. Z kuchnią i lalkami. Dzis widocznie są dziewczynki, ktore chcialyby sie pobawic nie tylko w wojnę, ale też w to drugie. I bardzo fajnie.
13-04-2012 17:17
Malaggar
   
Ocena:
+5
@CS: Przykro mi, nie rozumiem po kopalnianemu.
13-04-2012 17:18
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
zarozki narychtuje Ci tłumoczenie...
13-04-2012 17:28
Malaggar
   
Ocena:
0
Dziękuję, obędzie się bez.
13-04-2012 17:32
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1
@Zigzak - I tak źle i tak niedobrze... Dajemy równouprawnienie i szansę na realizowanie się kobiet w męskich profesjach typu megawojownik to podnosi się płacz że zmuszamy do męskich rozrywek i ingerujemy w Fundamentalne Ja. Próbujemy wskazać kobietom gry zgodne z ich predyspozycjami (np. Cooking Adventure, SIMS - dodatek KURA DOMOWA) to obrywamy za szowinizm i stereotypowe myślenie... :)

@Malaggar Jesteś pewien że obejdzie się bez translacji? Mój brat często napotyka na trudności w komunikacji z gorolami... ;)
13-04-2012 17:41
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dokladnie tak jak mówisz, Aniele. A gdy ktos jak Aeth chce byc po prostu kobietą, a nie komandosem w bikini, to wszyscy się dziwią. Dla mnie to jest manifest w stylu "ale ja chce sie bawić lalkami" co jest bardzo odwazne w naszych czasach. I za to Aeth naleza sie brawa.
13-04-2012 17:55
Ćma
    @zigzak
Ocena:
0
"Co zas do plci, że to tylko kawałek osoby - hmmmmm, nie zgodzę się - w tym świecie wciąż ludzie postrzegają się najpierw w kategoriach płci, a dopiero potem osobowosci. "

Kogo? Siebie nawzajem, czy samych siebie? Właśnie po to robiłam tę nieszczęsną ankietę, żeby sprawdzić czy samych siebie tak widzą. No i fakt: dla niektórych osób to jest na pierwszym miejscu, dla innych w ogóle nie jest ważne.

Też jestem ciekawa, jak by taki kobiecy quest wyglądał... ale z notki wynika, że chodzi raczej o wygląd zewnętrzny postaci na ekranie, bo charakter, zachowania i wypowiedzi takiego Sheparda w obu wersjach niczym się nie różnią (no dobrze, w 1 i 2 części są inne możliwości romansów).
13-04-2012 19:14
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Ćma
A w jakim stosunku jednych do drugich wyszły ci wyniki? Masz gdzieś link? I czy ankieta jest tu dobrym sposobem na uzyskanie obiektywnych danych?
Wiesz, gdyby spojrzeć na samo zagadnienie ankiet, często same pytania nakierunkowują na odpowiedź jaką chce uzyskać ankietujący.

Mi chodziło o postrzeganie zarówno siebie samych, jak i siebie nawzajem. Ludzie postrzegają się poprzez pryzmat stereotypów, często nawet nieświadomie powtarzanych. To co wypisują w ankietach ma sie do rzeczywistości tak jak to co przedsiębiorcy wypisują w zeznaniach rocznych - nie ma sie to zupełnie do stanu faktycznego.
Chcesz wyglądać fajnie w ankiecie, postępowo i światle? To łatwe. Co z tego, jesli wciąż pierwsza rzecz jaką zauwazasz po wejsciu do knajpy to ile i gdzie siedzą fajne biuściaste blondyny.
Dzięki ankietom wiemy np, że 99% Polakow to katolicy.
13-04-2012 21:51
banracy
   
Ocena:
0
zigzak - ale jak tu nie grać "komandosem w bikini", skoro ME to gra a komandosach, a w reszcie RPG gra się wędrownymi zabijakami. Żeby zrobić "kobiece RPG" trzeba by było zmienić całą rozgrywkę i zerwać z większością tradycji gatunku. "bawienie się lalkami" nie zadziała w czymś w stylu Obliwiona. Trzeba by zmienić bohatera z zabijaki na szlachcica prowadzącego intrygi, albo maga (ale takiego od badań, nie chodzącą artylerię/aptekę). Co oczywiście byłoby miłą odmianą, ale kto by ryzykował taki krok.

PS: Jak to pisałem, to o ile się nie mylę było coś takiego, ileśtam temu wyszedł jRPG o dziewczynie prowadzącej aptekę, nawet grałem wdemo ale mi nie szło.
16-04-2012 00:48
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No i?
Bo w sumie to mówisz oczywistości. Tak, pewnie trzeba by było zmienic sposob rozgrywki i mało kto sie jak na razie zdecydował na taki krok. I przeciez o tym wlasnie jest ten tekst - że mało albo wcale jest "kobiecych" rpegów.
16-04-2012 01:14
Szponer
   
Ocena:
+2
Myślę, że to nie kwestia tego, że mało jest 'kobiecych erpegów', a tego, że obecnie większość jest robiona na jedno kopyto.

Jakiś czas temu skończyłam Skyrim. Fajnie, biegam z wielkim mieczem, odrąbuje głowy, a na dodatek wszyscy mnie kochają, bo zabijam smoki. Niestety 3/4 questów sprowadza się do tego, że muszę zrobić wielką sieczkę w jakimś w miejscu i ewentualnie coś przynieść. Kiedy skończyłam główny wątek (który był słaby, ale to inna sprawa) to gra mi się znudziła. Nawet jeśli jakieś zadania można zrobić na dwa sposoby, to i tak sprowadza się do tego, że robimy masakrę w innym miejscu. W Oblivione było to samo, w Falloucie 3 i Falloucie: New Vegas też (chociaż w tym ostatnim był fajny tryb rozgrywki hardcore). W DA jest trochę lepiej, ale tej grze daleko jest do ideału. Gothic 1 i 2 wypada fajnie na tle tych gier, 3 jest już taka sobie.

Konkluzja: robienie sieczki jest fajne (ach, ta moja słabość do dwuręcznych mieczy!) ale niech to nie będzie wszystko, bo to jest nudne. Np. w Morrowindzie było bardzo dużo fajnego fluffu (który uwielbiam) a i zadania poboczne wydają mi się ciekawsze.
16-04-2012 01:25
~Anka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Większość komentarzy jest żenująca i niestety objawia wysokośc intelektu nastoketnich panów, bo jeśli te wypowiedzi należą do dojrzałych jednostek jest tym gorzej. Ja facetów generalnie kocham, wojującą feministką nie jestem ale text popieram w całości. Ja także chcę grać postaciami kobiecymi. Bo w RPG bez względu na stopień interaktywności czy możliwości kreacji fabuły chcę się wczuć w postać, poczuć, że to JA biorę udział w wydarzeniach, a nie ludzik, którym kieruję z klawiatury czy myszy. Chłopcy grają w Tomb Raider primo żeby sobie postrzelać i secudno żeby popatrzyć sobie na wyczyny fajnej wirtualnej laski z dużym biustem. Ale nie po to, by się w nią wczuć. RPG ma za zadanie sprawić, by gracz poczuł się właśnie TYM głównym bohaterem. W wielu grach tego gatunku są teraz możliwości związków a nie każda kobieta chce wczuwać się w mężczyznę, który rwie inną laskę...Płeć to wybór fundamentalny, a zwarzywszy na fakt, że ludzkośc składa się z tylko dwuch to nie jest specjalnie wielki wysiłek programistyczny by to umożliwić.
01-12-2012 19:25
dzemeuksis
   
Ocena:
+1
Programistyczny niemal żaden - bardziej designersko-contentowy.
02-12-2012 10:52
etcposzukiwacz
   
Ocena:
0
@ ~Anka
(płeć) ... ludzkość składa się tylko z dwóch...

Tylko w niektórych kulturach np. naszej.
W Indiach wystepuje ich 3, a lud Bugi (Polinezja) rozróżnia 5! Polecam film "Wielość płci".
02-12-2012 11:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.