string(15) ""
» Blog » Kobietą grać chcę
12-04-2012 14:45

Kobietą grać chcę

Odsłony: 826

Kobietą grać chcę
Niedawno zakończyłam przygody z dwoma potężnymi seriami komputerowych cRPG-ów: trylogią Mass Effect oraz dwoma częściami Dragon Age. Jak to zwykle bywa, po przejściu jednej świetnej gry, człowiek nakręca się na zagranie w inną. Nie inaczej było w moim przypadku - nie dotarłam jeszcze do końca DAII, a już zastanawiałam się, co wybrać następne. Biorąc pod uwagę dodatkowy fakt, że z grami komputerowymi niechętnie rozwiodłam się parę lat temu, aktualnie mam do dyspozycji niby cały szereg tytułów, które mogłabym nadrobić. Skąd jednak to "niby"? Sięgając po recenzje najlepiej ocenianych tytułów, moim pierwszym odruchem jest sprawdzenie, czy da się grać postacią kobiecą. I w ten sposób niestety uświadomiłam sobie, że w większość z najlepiej ocenianych tytułów po prostu grać mi się odechciało.

Nie ma co ukrywać, jestem kobietą. Zachowuję się jak kobieta, myślę jak kobieta, wyglądam jak kobieta. Pełny zestaw. Kobietą się urodziłam i nigdy nie miałam ochoty przekonywać się, jak to jest być mężczyzną - a biorąc pod uwagę fakt, że gram w RPG, mogłam spróbować przynajmniej w zabawie. Definiuję siebie, jako człowieka, poprzez bycie kobietą i z kobiecej perspektywy świat, wraz z wszystkim, co się w nim znajduje, jest dla mnie prawdziwy. Proste - tak proste, że w zasadzie ciężko mi ubrać to w słowa. Jako taka właśnie kobieta, mam również swoje hobby - zazwyczaj takie, które interesują mnie, bo jestem jaka jestem. Skoro jednak płeć ma wpływ na definicję mnie samej, wpływa również na moje hobby. Pewnie z tego właśnie powodu lubię się przebierać, robić zakupy i obrastać w biżuterię. Lubię także oglądać filmy, czytać książki i grać w gry komputerowe, a na wszystko to patrzę właśnie kobiecymi oczami. Najbardziej jednak lubię, gdy serwowana mi opowieść, czy to w filmie, książce czy grze, do mnie przemawia. Dzieje się to najczęściej, gdy odnajduję w bohaterach coś, co mi się podoba. I o ile z książkami i filmami sprawa jest prosta, bo w nich bezpośrednio nie uczestniczę, to gdy dostaję do sterowania postać, która ma mnie przeprowadzić przez całą kilkunastogodzinną fabułę, to chciałabym, żeby ta postać również do mnie przemawiała. Ale jak ma to zrobić, kiedy każe mi się "być" facetem?

Większość gier, w jakie gram, to cRPG. To mój ulubiony growy gatunek, bo daje mi możliwość kształtowania przebiegu fabuły. Do mnie należą decyzje, czy najpierw pójść zabić smoka, uratować wioskę, czy odbić zakładników. Ja też steruję dialogami i nastrojami w drużynie. Decyduję, kim będzie moja postać, co zrobi i w jaki sposób do tego dojdzie. Wszystko oczywiście w ograniczonym stopniu, ale na pewno w większym niż w grach o ściśle określonej strukturze. Dzięki tym możliwościom znaczniej łatwiej jest mi zatopić się w wirtualny świat, bo mogę formować swoją postać tak jak tego chcę. Dzięki nim wybory, które podejmuję, podejmuję jako kobieta - ta siedząca przed monitorem, i ta, która żyje w świecie gry. Z tego właśnie mam frajdę. Nie wyobrażam sobie natomiast czerpania takiej samej przyjemności - jakiejkolwiek przyjemności - jeśli przez całą grę miałabym wcielać się w postać faceta. Nie jestem facetem, nie zachowuję się i nie myślę jak facet, więc nawet, jeśli gra miałaby mnie prowadzić za rączkę podstawiając kilka opcji dialogowych, byłoby to dla mnie zupełnie nienaturalne. Nawet nie wiem, czy zależałoby mi wtedy na pieczołowitym kształtowaniu fabuły - skoro postać i tak nie odbijałaby mojego "ja". A o to mi właśnie w cRPG-ach chodzi, o możliwość stworzenia swojej własnej spersonalizowanej wersji wydarzeń. Czy nie o to chodzi w cRPG-ach w ogóle? Poczynając od rasy, klasy (i płci), przez rozmowy, członków drużyny i przebieg questów, cRPG-i oferują wybory. Gdy odmawia mi się wyboru dla mnie elementarnego, już jestem na nie.

I niby nie ma się czym przejmować, to przecież tylko gra. Niestety - a może "stety" - dla mnie gra to też jakaś historia. Traktuję ją jak opowieść, rzecz o wyjątkowych postaciach dokonujących wyjątkowych czynów. Jak w książce czy w filmie. Różnica poleca na zaangażowaniu. Grając w grę, angażuję się w to, co się w niej dzieje, bo to ode mnie zależy, co się w niej dzieje. Angażuję się jako ja - gracz, uczestnik, kobieta. Zależy mi nie tylko na tym, co zrobię, ale jak to zrobię; zależy mi na ukształtowaniu tej historii pod siebie. Stąd też wybór płci tak naprawdę nie jest dla mnie żadnym wyborem, a oczywistością.

Co ciekawe, cała ta niechęć tyczy się tylko gatunku cRPG. Nie mam takich samych problemów grając np. w różne odsłony Final Fantasy, gdzie główną postacią jest tradycyjnie facet (w FFXIII nie grałam jeszcze w ogóle). Gdy się jednak zastanowić, od zawsze traktowałam Finale bardziej jako interaktywne filmy. Nie ma tam czegoś takiego jak opcje dialogowe dla głównej postaci, a personalizacja bohatera dotyczy zasadniczo tylko broni i wyposażenia. Wszystkie cutscenki są z góry zaplanowane i identyczne dla każdego gracza, którego rola, w dużym skrócie, sprowadza się do prowadzenia bohaterów od scenki do scenki. Nie ma questów, które można wykonywać w dowolnej kolejności, wszystko idzie bardzo liniowo, nie ma się wpływu na kształt historii. I żeby było śmieszniej - w Final Fantasy taka liniowość wcale mi nie przeszkadza. Podobnie jak nie przeszkadza mi ona w grach akcji takich jak Resident Evil czy Prince of Persia. Wtedy nie mam też problemu z prowadzeniem postaci męskiej - właśnie dlatego, że traktuję je, te gry i historie w nich zawarte, jak film, który oglądam. Frajdę mam za to z gameplaya, klimatu i ogólnej, przemawiającej do mnie fabuły. Nie ma problemu, bo nie ma cRPG-a i jego podstawowej właściwości: tworzenia wydarzeń według siebie.

Nie wiem, jaki jest obecnie procent kobiet graczek, ale mam wrażenie, że coraz większy. Być może niektórym producentom jeszcze nie opłaca się tworzyć drugiej warstwy gry specjalnie dla płci żeńskiej - ale kiedy się opłaci, jeśli graczki takie jak ja (a wiem, że takie są) nie będą grać w gry z narzuconym męskim bohaterem? Pytanie mogę sobie rzucić w kosmos. Nie wiem też, czy kiedykolwiek najdzie mnie ochota, by sięgnąć po Gothic, Risen czy Deus Ex. Nawet rodzimy Wiedźmin odpycha mnie na kilometr, choć płeć bohatera rozumie się sama przez się. Po prostu, zwyczajnie, denerwuje mnie lekceważenie żeńskiej części odbiorców i odbieranie im przyjemności z dokładnie tego, z czego cRPG słyną - tworzenia swojej własnej historii. Też jestem graczem i też chcę, żeby gra mi się podobała.

I tym optymistycznym akcentem kończę powtarzanie się jak zacięta płyta - z nadzieją, że mój punkt widzenia nie zostanie odebrany jako atak na brak "feminizmu" w grach ;)

[Wpis oryginalnie opublikowany na domwiedzmy.blogspot.com]

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kot - mrau! Doładuj mnie kotku... Ale najpierw zdecyduj czy mnie czy tą wywłkę z Wrocławia co podbiera mi klientów? ;)
12-04-2012 18:28
37965

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Aeth Queen
Bardziej niż na nietolerancję, Twoje słowa wskazują na szowinizm.
12-04-2012 18:31
Tyldodymomen
   
Ocena:
0
Ty Kocie generalnie z mało czego jesteś zadowolony więc obstaje przy opcji nr 2
12-04-2012 18:31
~Troll Slayer

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Aeth - "Może jestem kiepska w słowach" Przejdz zatem do czynów!! Dowiedź nam swej uberkobiecości która pęta Twą wyobraźnię i nie pozwala grać untersamcami! ;)
12-04-2012 18:35
Aeth Queen
   
Ocena:
+1
@Troll Slayer - proszę bardzo, zapraszam na Lajconika: 5 minut w moim towarzystwie i już będziesz wiedział, że nie mogę być niczym innym :P
12-04-2012 18:39
Eva
   
Ocena:
0
Ej. Proszę mi tu nie szkalować pierwszego DA, właśnie przechodzę trzeci raz i uważam że w żadnym innym crpgu nie miałam możliwości takiego kreowania charakteru postaci. Za każdym razem gram kim innym - a dwa razy wzięłam ten sam origin. W ogóle jeżeli DA ze swoimi originami nie daje możliwości wczucia się w postać, to nie wiem jaki crpg daje. I nie widziałam gry, w której to kim grasz miało większe znaczenie. A zasadniczo klasykę mam jako tako ogarniętą, jakkolwiek zwykle mnie nudziła (nie ma chyba siły, która zmusiłaby mnie do przejścia Baldura dalej niż do tej pomocnej dłoni czy jak to się zwało).
12-04-2012 18:39
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
TS, wpadłeś. Wystarczy z nią chwilę pogadać... Po 5 minutach sie rozplyniesz :)
12-04-2012 18:48
Kamulec
   
Ocena:
+1
@paralaktyczny
Jeżeli mówisz, że moja wypowiedź jest bezsensowna, warto byś to uargumentował. Chyba, że masz dziś humor na specyficzne trollowanie.
12-04-2012 18:54
~Troll Slayer

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Aeth - ale może chociaż próbkę dla zwizualizowania atrybutów Twej kobiecości zanim wyruszę na quest do odległego grodu Kraka?
Widzę w profilu użytkownika że jesteśmy niemal rówieśnikami, więc bez obaw Przemysławie! :))

12-04-2012 18:59
Kamulec
   
Ocena:
0
@Eva
Balur I wypada słabo w porównaniu z II, ale jednak gra zyskuje wraz z rozwojem fabuły.
12-04-2012 19:00
Szarlih
   
Ocena:
+4
Tak, mnie też Gothic wprawia wprost w furię. Mam 186,5 cm wzrostu i CHCE SIĘ MÓC UTOŻSAMIAĆ Z POSTACIĄ. Tymczasem każda gra w takie "rpg" (ale czy one jeszcze zasługują na to miano?) jak gothic, deus ex czy risen wymusza na mnie grę osobą żałośnie przeciętnego wzrostu. Cóż - rzuca się w oczy zamknięty umysł twórców, przekonanych, że karzełkowate postacie stworzone przez nich są jedynymi, jakimi ktoś będzie chciał grac. Niestety widze, że z komputerowych RPG wciąż skazany jestem na Sims 3 - jedyny erpeg dający REALNĄ swobodę kreacji postaci.
12-04-2012 19:04
Kot
   
Ocena:
+2
@Eva: Jakiego charakteru? Masz na myśli wybór z kim się przespać? Ale co to za wybór, szczerze mówiąc? Biorąc pod uwagę, że można było grać kompletnym wyrzutkiem (elfem z lasu, z miasta, albo krasnoludem) nadal traktowanym tak, jakby był standardowym człowiekiem, nie bardzo widziałem tam możliwości kształtowania czegokolwiek, poza statystykami postaci. Już więcej kształtowania charakteru jest w Falloucie (Karma), nawet jeśli to bardzo binarne opcje...

Jak dla mnie produkcje Bioware są odpowiednikiem wielkich holywoodzkich produkcji, z ich cudownymi efektami specjalnymi i monumentalnymi scenami batalistycznymi. I niczym więcej...
12-04-2012 19:05
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja kiedyś rozmawiałem z taką przez 5 min. Dłużej nie dałem rady bo już miałem ochotę przeprowadzić autokastrację.
12-04-2012 19:11
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
LEAVE AETH ALONE!!!
12-04-2012 19:12
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Ja kiedyś rozmawiałem z taką przez 5 min. Dłużej nie dałem rady bo już miałem ochotę przeprowadzić autokastrację.

Aż tak sie wstydziłeś namiotu w spodniach?
12-04-2012 19:15
37965

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@DA:Origins
Wstawki "wejściowe" w pierwszym DA były wepchnięte na siłę. Zabrakło na nie pomysłu i wyszła naiwna papka (dziur logicznych w pojedynczej ścieżce jest więcej niż w jednym ME). Co gorsze, potem (przynajmniej na ile wytrzymałem z grą) nie było lepiej, a i sam wpływ originów na dalszą grę był "wątpliwy", w dodatku niewiarygodny w obrębie przedstawianego uniwersum.
@Kamulec
Tzn. co? Przykłady mam przytoczyć? Jak to się będzie miało do tego, iż Twój wywód, jakie są koszty wprowadzenia solidnej postaci kobiecej jest bezsensowny, skoro koszty wprowadzenia solidnej postaci męskiej są wyższe?
12-04-2012 19:16
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie, bałem się że kiedyś z taką wpadnę i będę musiał słuchać tego przez resztę życia.
12-04-2012 19:17
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
A wy chachary nic ino o tych pieruńskich babach godocie. Hyćcie się za robote. Jakieś Lure of Lichelord przetłumoczcie rychtyk na ślunski a ni tylko o dupie Maryny...
Ty Aeth się dziołszka nie frasuj - migiem Ci fanaberie z głowy wylecą po ślubie jak Cię tyn istny wyklupie.
Ty Kamulec i paralaktyczny ostawcie te swary i ostudy.
A Ty Zigzak - już Ci żem pedział - weź ciepnij weg ten flammenwerfer chopie bo se krzywda zrobisz boroku... ;)
A Ty Troll Slayer - bier dupa w troki i chybaj na obiod bo czekom na Ciebie od godziny!!!
12-04-2012 19:18
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
oj chłopcy chłopcy i dziwić się że w kraju przybywa homosexualistów...
12-04-2012 19:18
~Doktor Studd

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@zigzak
Byłeś w szkole dla specjalnie uzdolnionych, to może mi wytłumaczysz co jądra mają wspólnego z erekcją?
12-04-2012 19:21

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.