string(15) ""
» Blog » Kingdom Hearts 2
27-01-2013 09:30

Kingdom Hearts 2

Odsłony: 30

Kingdom Hearts 2

INFO:

Gatunek:RPG 3D/Przygodówka

Firma:Square Enix, Buena Vista Games

Rok Produkcji:2005 r. (PAL:2006 r.)

Platforma:PS2

Liczba graczy:1,2

Muzyka : 8/10

Grafika : 9/10

Długość gry : 8/10

Grywalność (miód) : 8/10

Klimat : 8/10

Fabuła : 8/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : 1/10/10

Bajery(sekrety,mini gierki itp.) : 8/10

Rozbudowanie : 7/10

Poziom trudności : 6/10

Ocena: 9=/10

Miejsce na liście:?

GŁÓWNE POSTACIE:

Roxas, Sora, Donald, Goofy, Mickey

 

 

Recenzja:

 

                  Minęło 5 lat od odpalenia przeze mnie pierwszej odsłony Kingdom Hearts na moim wówczas nowiutkim PS2. Pierwszej, bowiem kooperacja Square/Disney nie spoczęła na laurach po niemałym sukcesie swej nietypowej, przełomowej wręcz produkcji. I już po ok. 3 latach premierę miał Kingdom Hearts 2!

 

2007 rok był zatem dla mnie rokiem zapoznawczym z nową platformą i swoistym szokiem w kwestii oprawy graficznej. KH był jedną z pierwszych gier z jakimi się wtedy zapoznałem i oczarował mnie od razu kunsztem wykonania. Jak jest zatem tym razem? Po tylu latach przyzwyczaiłem się przecież do PS2-kowej grafiki. Jest w sumie…bardzo podobnie, czyli prześlicznie. Oprawa graficzna lśni barwami, wszystko jest tu soczyście kolorowe jak ostatnio i powoduje pozytywne doznania. Postacie także zachwycają wyglądem, design’em i kolorami. Otoczenia również imponują rozmachem i kolorystyką i wyglądają po prostu jak z bajki wyciągnięte. Ale właśnie tego spodziewałem się po kontynuacji KH. OST został skomponowany w bardzo podobnym klimacie i sporo ścieżek nawiązuje do poprzednika, co cieszy znacznie. Niektóre z nich to nawet miejscami wręcz kalka motywów z jedynki, dlaczego przeczytamy niżej. Oczywiście mnóstwo tu nowych motywów i wyszły one znakomicie. Już od początku gry witają nas takie soundtrackowe perełki jak klimatyczny „The Afternoon Streets”, kapitalny, bojowy „Tension Rising” oraz świetnie rozpoczynający przygodę „Sora”. Ogólnie oprawa audio wybija się nieco ponad część pierwszą, lecz w pełni zasługuje na podobną ocenę.

 

Fabułę zdradza nam już od pierwszych chwil Opening, który wykonaniem i klimatem nie odbiega sporo od pierwowzoru, czyli jest genialnie. Kolory wylewają się nam na dywan, grafika powala, scenki powodują „szczękoopad”, a wspaniała piosenka „Sanctuary” po prostu zachwyca. Wstęp pokazuje nam także, iż nasze postacie nieco dorosły, a na horyzoncie pojawia się nowy bohater, który chyba z początku przejmuje „pałeczkę” protagonisty…

Roxas to młodzieniec mieszkający w mieście Twilight Town wraz ze swoimi 3-ma przyjaciółmi Hayner’em, Pence’m i Olette. Początkowe wątki nie są tu naprawdę istotne, bowiem sam wstęp nieco się tu dłuży. Nieistotne wątki przeplatają się tu natomiast z przebłyskami Roxas’a i jego snami o…Sorze (fajne przebłyski z jedynki). Naszych bohaterów prześladują także złe duchy Nobodies (o których pochodzeniu nie wiemy z początku zbyt wiele), oraz pewien zakapturzony jegomość. O co tu chodzi? Kim on jest i czego chce od Roxasa? No i najważniejsze: kim jest tak naprawdę nasz nowy bohater? Bo nie jest tu tajemnicą, że nasz główny heros wróci tu niebawem do akcji wraz ze swoimi pomagierami: Donaldem i Goofy’m. Myślę, że nie zaspoileruję gry znacznie, gdy powiem że głównym motywem przewodnim okaże się tu pewna tajemnicza organizacja, oraz dochodzenie prawdy o pochodzeniu właśnie Roxas’a. Jak wypada więc fabuła? Moim zdaniem naprawdę nieźle. Główny wątek opowiedziany jest sprawnie i nie raz tu uświadczymy jakiegoś zwrotu akcji czy sporej ilości zaskoczeń. Jest lepiej niż ostatnio, głównie poprzez atrakcyjną plejadę czołowych postaci, a także tych pobocznych (czyli znacznie większą ilość nowych, nie-Disney’owskich!), które znakomicie dopełniają całości i pojawiają się w odpowiednich momentach.

 

Główna linia fabularna rzecz jasna to zaledwie początek, gdyż kontynuując konwencję przyjętą w części pierwszej przygód dane nam będzie odbyć mnóstwo. Oczywiście nie trudno się domyślić, że będą to questy związane z znanymi światami z uniwersum Disney’a. Po raz kolejny nasze trio zwiedzi kilknanaście umiarkowanie rozbudowanych, Disney’owskich zakamarków wraz z postaciami doskonale znanymi z konkretnych produkcji. Questy te wypadają na powrót kapitalnie i tak jak główny wątek gry napakowane są scenkami mówionymi wręcz do granic! Sam ich przebieg jak wiadomo nie jest zbyt wyszukany, lecz potrafią zaciekawić nawet antyfanów Disney’a. Szczególnie, iż niektóre pomysły jakie tu zaimplementowano wręcz mnie zamurowały. Ciężko nie spoilerować tu przygody, bo po za takimi nowościami jak Mulan, Piękna i Bestia czy Król Lew (genialny quest!;) zwiedzimy takie rarytasy jak zamek Disney’a czy…świat Piratów z Karaibów! Pozostaje jeszcze przewspaniały, niesamowicie pomysłowy quest w Timeless River, ale o czym on traktuje, musicie przekonać się już sami! ;) Niebywałe to pomysły, które zachwyciły mnie na całego. Sporo światów z części pierwszej zwiedzimy tu także ponownie, a będą to choćby Haloween Town, świat Kubusia Puchatka (ponownie w formie książki;) czy Agrabah Aladyna (co wyjaśnia wcześniej wspomniane klony ścieżek z poprzednika). Niby to fajne i sentymentalne, lecz moim zdaniem nieco tu z tym przesadzono. W związku z tą dość częstą powtarzalnością cierpią na tym nowe pomysły i bajki, które mogłyby tu ze spokojem zaistnieć. A tak mamy w większej mierze powtórkę z rozrywki. Szkoda. Na szczęście dublujące się bajki posiadają zupełnie nowe lokacje i nie raz zaskakujące rozwiązania (np. musicalowe motywy u syrenki;). Ogromnym plusem jest natomiast fakt, że prawie każdy świat posiada nie po jednym, ale po aż dwa questy, co niezmiernie dopełnia przygody i cieszy jak cholera! ;) Pomnaża to również ilość scenek mówionych i widać ile pracy włożono tu w każdy szczegół fabuły. W temacie postaci nie zabrakło oczywiście „finalkowej” ferajny, zatem powracają tu Squall, Cid, Aeris czy Yuffie! Najbardziej cieszy rzecz jasna powrót Clouda i Sephirotha, a także obecność Tify. Sporą niespodzianką jest także ich design z…Advent Children! Kosmos! ;) Seph jak łatwo idzie się domyślić jest tu najsilniejszym, nieobowiązkowym bossem do pokonania, z którym wytrzymałem jakieś pół minuty, zanim mnie zmiótł (walczyłem z nim tuż przed samym finałem;) Oczywiście w temacie Square czeka nas jeszcze kilka świetnych niespodzianek, ale to już odkryjecie sami ;)

 

Nieco bałem się, że pewne frustrujące mnie elementy gameplayu nie ulegną zmianie. Nie rozczarowałem się jednak na nich, gdyż mimo podobnego przebiegu akcji skorygowano tu niedogodności z poprzednika. Pierwsze co da się zauważyć to kamera, którą obracamy już nie archaicznie „R-kami”, lecz gałką, co sprawdziło się już w wielu tego typu produkcjach (GoW chociażby). Także jest ona usytuowana nieco dalej od bohatera, i nie wkurza swoją głupotą jak ostatnio. Ponownie możemy w każdej chwili przełączyć się na widok z oczu. Sterowanie to już to samo, ale nie oczekiwałem niczego specjalnego. A zatem jednostajne bicie mieczem na „kwadrat” i skok. Itemy i czary obsługujemy strzałkami i mamy do nich cztery wygodne skróty do wyboru. Ofensywa sprowadza się tu ponownie do dynamicznego (choć ponownie nieco chaotycznego) wymachiwania Keyblade’m na prawo i lewo (wraz z uwzględnieniem ataków z wyskoku, które są kluczowe dla KH), a czary nie przydają się prawie że w ogóle (jak zawsze wyjątek: Cure;). Zdobywane punkty AP umożliwiają znowuż „wkładanie” dodatkowych umiejętności i atrybutów bohaterów, zatem tu także bez zmian.

 

Nowości w systemie walki na szczęście nieco jest. Pierwsza z nich to nowy pasek Sory, który wraz ze ścisłą współpracą z paskiem MP odpowiada za nową opcję o nazwie Drive! Jest to coś w rodzaju Limit Break’a, pozwalający Sorze na chwilową zamianę dublującą jego szybkość, efektowność i efektywność! Dajemy po prostu na chwilę niezłego, widowiskowego czadu sadząc niesamowite, soczyste i szybkie combosy i wygląda to wprost kapitalnie! Nie tylko w tej kwestii nowość ta zachwyca, bowiem w zależności od typu Drive’a zmienia się także kolor garderoby bohatera, oraz ilość używanego oręża, gdyż możemy dobrać sobie tu dwa dowolne Keyblade’y! Typów Drive’a uświadczymy tu kilka, a każdy posiada swój odrębny styl walki jak i specjale. Przydatne to wszystko, jednak sama opcja jest nieco dziwnie skonstruowana i często przez to nie możemy w ogóle korzystać z magii (trzeba czekać, aż żmudny pasek się naładuje i „udostępni” nam w ogóle pasek many) i szczerze do samych napisów końcowych nie rozgryzłem do końca, o co w nim biega i na jakiej zasadzie to wszystko działa. Prawdopodobnie ma to związek z Donaldem i Goofy’m, podobnie jak obecne tu summony, które także strasznie ciężko wykonać. Apropo nich tylko tyle, że wspomagają nas w nieco inny sposób i opierają się na specjalnych, ciekawych rozwiązaniach (np. Chicken Little;)

 

Zauważalną nowością są tu także Quick Time Events (QTE), czyli znane z takich produkcji jak RE4 czy w/w GoW interaktywno-zręcznościowe elementy podczas walki. W zależności od rodzaju przeciwnika Sora będzie więc mógł (za pomocą „trójkąta”) wykonywać specjalne zagrania ułatwiające batalie. Rozbudowane to tu znacznie trzeba zaznaczyć i świetnie urozmaica nieco nudnawe ostatnio starcia. Walki z bossami również naszpikowane są tego typu dodatkami, dzięki czemu zyskują na dynamice i rajcowności. „Trójkąt” świetnie sprawdza się również wraz z Limitami, czyli atakami łączonymi Sory i naszego duetu. Takich ataków zdobędziemy ilość pokaźną i strasznie się tu przydają, udostępniając się podczas walk dość często. Rakiety Donalda czy szalony wir Sory i Goofy’ego dają radę podczas szalonych batalii, a wykonane są także nienagannie. W związku z powracającym schematem towarzyszenia danych postaci z konkretnych światów na dany quest również temat limitów jest tu obecny. Nasz hero posiada po jednym, solidnym ataku z bohaterami światów, którzy spisują się również kapitalnie. O systemie walki to już wszystko z tą uwagą, iż Sora nie nabywa tu już podczas wędrówki nowych zdolności takich jak latanie czy inne pierdoły i nawet dobrze, bo w/w rozwiązania wypadają o wiele bardziej elastycznie i chyba czegoś takiego oczekiwałem po pierwowzorze.

 

Synthesize, również debiutująca w serii, to opcja dzięki której (u każdego Moga w sklepie z itemami;) możemy łączyć zdobyte wcześniej itemy i tworzyć z nich wszelakiej maści przedmioty czy zbroje. Fajny dodatek i nawet wygodny i przejrzysty. Podobnie przejrzyście prezentują się mapki terenów lokacji, a i zdobywamy je w odpowiednim momencie wędrówki otwierając specjalne skrzynie. Kwestia mapy świata także została potraktowana bardziej przejrzyście, bowiem możemy sobie już po niej swobodnie latać obecnym znowuż Gummi Ship. Zatem wszystkie te elementy pokazują, iż gra znacznie ewoluowała niwelując sporo archaicznych motywów. Nawet wkurzający mnie ostatnio klon Arcanoid’a między światami nie drażnił mnie tu zbytnio, gdyż przeprowadzony jest sprawnie, o dziwo grywalnie i dynamicznie. I co najważniejsze: jednorazowo! Oczywiście możemy bić sobie tu czasówki, ale brak tu takiego natręctwa jak ostatnio. Edytor statków rozbudowany został także nieco, choć nadal wypada strasznie mało rajcująco i jest wręcz zbędny. No bo czy kogoś interesuje własne przerabianie statku na modłę painta czy innego totalnie swobodnego badziejstwa? ;)

 

W KH2 nie mogło oczywiście zabraknąć mini gierek! A sporo ich tu występuje. Już na samym początku gry możemy pośmigać sobie na desce po mieście, a to dopiero początek! Seria gierek u Kubusia czy inne QTE podczas gry świetnie dopełniają zabawy i stanowią znów kapitalną odskocznie. Podczas gry sporo także typowych czasówek (głównie podczas walk), które jednak strasznie frustrują i są nie raz przegięte trudem i głupim rozwiązaniem! Jimmy’s Journal zasługuje za to na tonę pochwał, gdyż także rozbudowany jest kapitalnie i notując wszystko na bieżąco informuje nas o wszystkim co się działo w grze od bestiariusza (w znacznie większej mierze Heartless oraz Nobodies), przez postacie i mapy do całego streszczenia historii kończąc. Komfortowe to strasznie i można tu spędzić naprawdę mnóstwo czasu przeglądając postępy w grze. Tradycyjnie już pod koniec o poziomie trudności, który tylko z początku wydaje się zbyt wygórowany, by potem nie stanowił większego wyzwania (wyjątek: w/w głupie czasówki!;). Zatem nieco przeciwieństwo jedynki w tym temacie. Mamy tu także 3 poziomy do wyboru przed rozpoczęciem gry, gdzie Standard (średni) wybrałem bez zastanowienia. Czas gry absolutnie satysfakcjonuje, gdyż około 38h to na tego typu produkcję odpowiednia liczba.

 

Myślę, że podsumowanie nie będzie żadnym zaskoczeniem. Drugą część Kingdom Hearts wyszła duetowi Square/Disney znacznie lepiej. Zaimponowała mi ta gra swoim kunsztem wykonania i zredukowaniem głupich rozwiązań z jedynki. Na moją ocenę końcową składa się nie tylko fakt, iż tym razem po prostu wiedziałem czego mogę się spodziewać, ale po prostu większe rozbudowania, genialne pomysły oraz niesamowite cut-scenki i ich mnogość podczas przygody. To jest właśnie ten Kingdom Hearts, na którego czekałem i podarowałem tej grze sporo, bo pozycja to po prostu bajkowa! ;)

 

 

PIERWSZY KONTAKT:

Kwiecień 2012

 

ULUBIONE POSTACIE:

Sora - Nasz ukochany heros powraca! Urósł on sporo, a jego tutejszy design to czyste mistrzostwo! Świetnie wygląda i w ogóle fajna to postać ;)

Roxas - Niewiele o nim wiadomo, lecz ma spore koneksje z tym wyżej ;)

Donald & Goofy - Czołówka Disney’a znów w akcji! Ich teksty po prostu rozwalają i znakomicie rozładowują napięcie nie raz towarzyszące akcji. Świetne Limity! ;)

Miki - Tutejszy Król nareszcie w o wiele większej roli! Klasyczna postać świata Disney’a powoduje tu pozytywne odczucia, no i do twarzy mu w czarnym…;)

Jack Sparrow - Johnny Depp w świecie polygonów hehe. Świetny wątek z niesamowicie charyzmatycznym bohaterem ;) 

Axel - Czerwonowłosy członek Organization XIII, od początku zdradzający dość łagodne usposobienie. Spoko gość ;)

Xemnas - Fajny ma głos. Ansem to przy nim małe bobo ;)

Simba - Uwielbiam go od lat, zatem nie mogłem go tu pominąć. ;) Co on taki niepewny siebie? ;)

Kubuś - Ojj ta amnezja…Słodziak! ;)

Cloud, Seph, Tifa... - Advent Children żyje! ;) Świetnie tu “nasi” wyglądają, no ale kurde…ile razy jeszcze Square będzie żerować na swoich najzacniejszych pupilkach?

 

TOP 10 OST:

1. Sanctuary

2. Sora

3. Lazy Afternoons/The Afternoon Streets

4. Tension Rising

5. Magical Mystery

6. The Home of Dragons

7. Monochrome Dreams

8. Isn’t It Lovely?

9. Deep Drive

10. Sacred Moon

 

PLUSY:

+ Ponownie znakomity Opening! Świetna muzyka, soczysta, kolorowa grafika i znakomicie kontynuowany klimat jedynki. Te plusy dotyczą także samej gry ;)

+ Nowe rozbudowania (zwłaszcza w systemie walki!), lepsze rozwiązania i wygodne uproszczenia! Jest dobrze!

+ Znakomity design Sory wraz z całą ekipą powodujący masę pozytywnych wrażeń!  Postarali się tym razem na całego. Rewelacja!

+ Niektóre niezwykłe pomysły wprawione w ruch. Timeless River i piraci zarządzili! ;)

+ Zadziwiająca widowiskowość scenek mówionych!

 

MINUSY:

- Nadal pewne uproszczenia i dziecinada…ale tego w sumie się spodziewałem

-  Zbytnia powtarzalność światów. Nieco za dużo tego, na czym cierpi nowy, niewykorzystany do końca potencjał

- Debilne, ultrafrustrujące czasówki! Szał idzie dostać! A walka z Demyx’em w Hollow Bastion to już przegięcie!

- Mały minusik za nieco chaotyczne rozwiązanie systemu Drive

- Ocena końcowa wyłącznie w kategorii „Kingdom Hearts”. Do mocarnych jRPG-ów tu nadal daleko niestety…

 

SCREENY:

 

Komentarze


Planetourist
   
Ocena:
0
Jedna z gier, dla których strasznie żałuję, że nigdy nie miałem Playstation - miałem okazję zagrać tylko w jedną z części na pożyczonym PSP.

Swoją drogą - czy skoro Disney wykupił Gwiezdne Wojny, możemy się spodziewać Kingdom Hearts z Odległą Galaktyką jako jednym ze światów ;) ?
28-01-2013 07:10
Kazuya86
   
Ocena:
0
Raczej jest czego żałować, bo mimo pewnej infantylności 2-ka naprawdę zamiotła. Myślę, że Kingdom Hearts 3 (lub 4) może posiadać epizod rodem ze Star Wars. ;) Universum dla mnie raczej nieciekawe, lecz sam bym to zobaczył "w praniu" ;)
28-01-2013 08:54
Planetourist
   
Ocena:
0
Mi w Birth by Sleep bardzo się ta infantylność podobała, poza kilkoma momentami była raczej miła, niż mdła - a pod koniec zrobiło się wręcz mrocznie, choć wciąż w konwencji bajki. W sumie KH pokazało mi, jak robić fajne bijatyki bez przemocy ;)

Będę musiał kiedyś obsępić jakiegoś znajomego z PS 2, bo tęsknię do innych części niemiłosiernie.
28-01-2013 14:45
~krzysztof

Użytkownik niezarejestrowany
    xxx
Ocena:
0
ja mam cz tylko nr 1 nie przeszłem jej całej ale jak się dowiedziałem ze na drugiej czesci sora sie nie wydostała z Wioski zakletej to niewiem czy skoncze. ale gra super 
24-07-2013 18:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.