» Blog » Kampania baśniowa cz.II
22-07-2013 14:47

Kampania baśniowa cz.II

W działach: RPG | Odsłony: 159

Kampania baśniowa cz.II
Część pierwsza dostępna w poprzedniej notce, razem z odnośnikiem do prezentacji wstępnej. Tym razem prezentacji nie będzie, bo nie miałam czasu. Część z was chciała jednak relacji z następnych sesji więc proszę bardzo.

Bohater gracza po dotarciu w końcu do upragnionej karczmy skorzystał z większości jej dobrodziejstw, łącznie z kąpielą i służką która go umyła. W międzyczasie wypytywał ją o plotki na temat królestwa. Szczególnie interesowało go w jaki sposób postrzegana jest para królewska, oraz księżniczka, którą dane mu było spotkać. Ku jego zdziwieniu dziewczyna przedstawiła obraz mądrej choć chłodnej królowej i dobrego, chorowitego króla. O księżniczce nie dowiedział się nic. Po odesłaniu służki położył się spać. W nocy dręczyły go koszmary. Znów widział zmęczoną twarz króla i słyszał jego nawoływania. Gdy rano się obudził, dostrzegł w pokoju wielkiego białego kruka, który odtąd nie dawał mu spokoju. Gracz (i bohater) wydawał się niezadowolony z faktu, że kruk - choć biały i wpadł do niego nie wiadomo skąd - nie przejawia żadnych zdolności magicznych ani umiejętności mówienia. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, żeby dać zwierzę do badania magom, ale brak jakiejkolwiek ludzkiej reakcji ze strony ptaka najwidoczniej go zniechęcił. Nie przeszkadzało mu to jednak paradować z krukiem na ramieniu po całym mieście.

Tego dnia czekał go pojedynek, o który prosił królową. Nie przedłużając zbędnie opisu - królowa zorganizowała festyn wokół pojedynku, gdy dowiedziała się, że BG postanowił walczyć uczciwie, i nie chce jej służyć. Z tego powodu pozwoliła walczyć swojemu najlepszemu człowiekowi - oczywiście chodzi o Clanisa, który poczuł się wyjątkowo upokorzony faktem, że dał się oszukać przyjezdnemu. Panowie walczyli mieczami oburęcznymi (na żądanie BG) a sama walka przebiegła bez większych problemów w prowadzeniu. Dla gracza była emocjonująca, na zmianę ocierał się o śmierć i o wygraną. Skończyła się złamaniem nogi Clanisowi (panowie mieli duży problem, żeby się ubić), który po namowach BG zdecydował się poddać. 

Po całej sytuacji wrócił do zamku pod pretekstem uwolnienia więźnia o którego walczył, poszedł jednak do ogrodu, by obserwować okna komnat króla (z którym nie pozwolono mu się spotkać, a które to spotkanie uważa za swój priorytet - król nawiedza go w snach i najwidoczniej czegoś od niego oczekuje). Pod oknami stoi jednak strażnik uniemożliwiając działanie. Gracz postanawia się przygotować i na początek uwalnia więźnia, a później rusza na zakupy na miasto. Sprzęt do wspinaczki, odpowiednio przyciemnione ubranie i byle do nocy. W karczmie wita go gwar i wiwaty (część ludzi stawiała na niego pieniądze), tak więc zabawy, alkoholu i kobiet pod dostatkiem, bohater jednak pije z umiarem a z kobiet otwarcie rezygnuje. 

Nocą wymyka się z karczmy (zostawiając większość rzeczy, w tym ukochanego oburaka) i rusza do ogrodu królewskiego. Pokonuje mury, wymija strażników, w końcu ląduje w ogrodzie, gdzie pod oknami, tym razem już dwóch strażników pilnuje okien (poprzedni zauważył, że Lucas coś dziwnie się tu czai). Nasz dzielny przepatrywacz wspina się więc po ścianach pragnąc pozostać w ukryciu co oczywiście mu nie wychodzi. Przez krótką chwilę nie słychać nic, a później rozlega się alarm. Wyścig z czasem, byle do okna bo strażnicy mają kusze. Wpada do pokoju, a chwilę później słyszy bełt uderzający w ścianę. Wpada niefortunnie, bo na strażnika wewnątrz (drugi stoi przy drzwiach), który jednak biedaczek zostaje niemal natychmiast ogłuszony. Drugi strażnik jest za to lepiej przygotowany, więc zanim Lucasowi udało się go ogłuszyć, został zraniony kolejno w nogę, korpus i rękę. Szybko zablokował drzwi i podszedł do łóżka na którym leżał król. Do drzwi już się dobijają, te nie wytrzymają długo. Próbuje obudzić króla, klepie go po twarzy, polewa wodą. W końcu ten lekko otwiera oczy a z jego gardła wydobywa się charczenie i staje się jasne, że monarcha nie będzie w stanie rozmawiać. Lucas traci nadzieję, drzwi puszczają a okna na pewno pilnują z drugiej strony. Nie pozostaje mu nic innego jak się poddać. Wpadają uzbrojeni strażnicy, część celuje do niego z kusz, są gotowi strzelać. Ostatkiem sił król daje jednak nieznaczny znak ręką, żeby przestali - po czym znów traci przytomność. Jeden ze strażników postanawia zapytać przełożonych co zrobić w tej sytuacji (czy rozkazy majaczącego króla są dalej rozkazami?). Kiedy wraca - wraca z Markiem - człowiekiem, który zajmuje się sprawą Lucasa, który był już jego zakładnikiem przy ucieczce z więzienia i który jest jedną z najważniejszych osób decydujących w tej sprawie. Marek zdradza dużą słabość do Lucasa, lubi go i uważa za wartościową osobę, łatwo przychodzi mu wybaczenie bezczelności Lucasowi i staje na głowie, żeby ten nie zrobił nic głupiego, i żeby nie został skazany za swoje "wybryki" (jak widzi je Marek).

Lucas próbuje przekonać Marka, żeby pomógł mu dostać się do księżniczki (z którą również ma zakaz kontaktu), jednak Marek się nie zgadza. Prowadzi go do swojego pokoju i wzywa medyka, żeby opatrzył rannego. Zmusza Lucasa do odpoczynku i obiecuje następnego dnia załatwić spotkanie z królową. Rano Marek idzie po śniadanie, a Lucas korzysta z sytuacji i przegląda jego dokumenty. Znajduje całą masę spostrzeżeń i informacji na swój temat, oraz rozkazy dla Marka. Rozkazy są jasne - ma pilnować tego nowego dziwaka, odpowiada za niego. To jego "sprawa": Po śniadaniu Idą do królowej, która stawia przed Lucasem dwa wyjścia. Zamknąć go ani powiesić nie może (znaczy może, ale chce uniknąć wściekłego tłumu - o obcokrajowcu z dwuręcznym mieczem i białym krukiem, który pomógł księżniczce, uwolnił banitę i pokonał najlepszego wojownika w królestwie krążą już legendy). Lucas może więc odejść i nigdy nie wrócić, albo zostać i zastąpić Clanisa w obowiązkach (obserwowany dalej przez Marka), tym samym zgadzając się na służbę u królowej. Bohater gracza wybiera drugą opcję (jest już niemal pewny, że to nie królowa jest tutaj tą złą) i postanawia zostać w nadziei, że prędzej czy później nadarzy się okazja, by spotkać młodą królewnę. Na tym sesja się skończyła.

Konwencja baśni bardzo pasuje graczowi (ku mojemu zdziwieniu i uldze). Heroizm, nieco naciągane sceny w których można dopatrywać się błędów logicznych - to wszystko wpasowuje się w konwencję bohatera szukającego złotego jabłka i pokonującego smoki mimo tego, że jest tylko skromnym szewcem. 

Jeśli kojarzycie postać Vasha de Stampede z "Triguna" to powinniście powoli zacząć dostrzegać podobieństwa między Lucasem a Vashem. Postać, która choć nie stroni od walki, to jest pacyfistą i stara się nie zabijać, unika konfliktów, jednak te same go znajdują.

 

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Na 5tkę :)
22-07-2013 23:17
Agrafka
   
Ocena:
0
Dziękuję :-) staram się jak mogę, chociaż muszę na bieżąco zmieniać część założeń. Rzadko trafia się postać, która unika większości problemów a chwilę później sama ich szuka :-)
23-07-2013 00:16
jesykh
   
Ocena:
+1
pro:)
gracz aktywnie próbuje coś zdziałać, Ty mu nie przeszkadzasz, w efekcie jest już wkręcony na dwór królewski i teraz próba dociekania o co właściwie chodzi będzie dostępna z nowej strony. Ogólnie fajnie, fajnie:)
23-07-2013 06:37
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Agrafko, jeshyk (jeshyk?) w swojej ostatniej notce pokazał ci chyba co robić, gdy samuraj przechodzi przez scenariusz własną, wyciętą kataną ścieżką. :)
23-07-2013 10:50
Agrafka
   
Ocena:
0
na razie prowadzi mi się bardzo miło i bardzo swobodnie, więc chyba dotarły do mnie wasze rady :D
23-07-2013 12:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.